Święto Imienia Jezus - nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni

8 Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: "Przełożeni ludu i starsi! 9 Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, 10 to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka - którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych - że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. 11 On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. 12 I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni". (Dz. Ap. 4.8-12)

Jak donosi prasa, każdego dnia zabija się co najmniej pół tysiąca chrześcijan za wiarę. Jakimż to skarbem musi być nasza wiara, że ci, którzy w Chrystusa nie wierzą, chcą ją nam odebrać posuwając się nawet do groźby, a w konsekwencji do samego zabójstwa?

Otóż wiara nasza jako prawdziwa wiara jest jedyną drogą do zbawienia, jak zaznaczył to w powyższym cytacie Święty Piotr Apostoł. A jaka jest alternatywa do zbawienia? Jest rzeczą słuszną i zgodną z Bożą sprawiedliwością, aby sprawiedliwi używali życia błogosławionego na zawsze, źli zaś cierpieli męki trwające wiecznie[...] o ile ogień ziemski przewyższa co do żaru ogień malowany, o tyle ogień piekielny przewyższa ziemski.

Ale czy wrogom naszej wiary może zależeć na pozbawieniu nas zbawienia, skoro w to zbawienie nie wierzą? Czy jest coś, co może budzić zazdrość już tu, na ziemi?

O tak. Tylko Kościół prawdziwy, Chrystusowy zbawia i cywilizuje. Spójrzmy tylko na postęp technologiczny przez dwa tysiące lat przed Chrystusem i dwa tysiące lat po narodzeniu Chrystusa, na poziom życia, zadowolenie z życia wśród chrześcijan i wśród ich wrogów, a zagadka sama się rozwiąże. Oni nie mogą na to patrzeć, że jest nam tak dobrze dzięki naszej wierze.

Może ktoś sobie powiedzieć: "No dobrze, na pewnym etapie wiara katolicka niosła postęp. Ale wiara katolicka taka wymagająca. Możemy sobie urządzić świat w sposób wygodniejszy, przyjemniejszy. Przecież łatwiej żyje się tym, którzy zamiast Boga czczą bestię. Jak głoszą liczne przeboje, grzech to sama przyjemność." Nic bardziej mylnego. Rzeczami najgorszymi są grzechy śmiertelne. Gdy widzimy tych zniewolonych przez bestię ludzi, widzimy jedynie pozory szczęścia. W Księdze Apokalipsy widzimy scenę, iż bestia pożera ludzi, którzy oddają jej cześć. Gdy spojrzymy na statystyki medyczne dotyczące zachorowań na AIDS, na nowotwory spowodowane chorobami wenerycznymi, statystyki wypadków pijanych kierowców, statystyki nędzy rozwiedzionych, nędzy materialnej alkoholików, przedwczesnych zgonów ludzi rozwiązłych, to dostrzeżemy, że apokaliptyczna wizja Apostoła nie jest li-tylko moralizatorskim opowiadaniem, lecz obrazem naszych czasów.

Zaś szczególnym fenomenem naszych czasów jest tak rozpowszechniona depresja, że "psychoanalitycy" mają pełne ręce roboty. Skąd nagle taki stan psychiczny społeczeństwa?

Najbardziej zastanawia nas nasze własne istnienie. I pytamy się, po co człowiek żyje na tej ziemi. . Na to pytanie bestia nikomu nic sensownego nie odpowie. Na to wielkie pytanie Bóg sam odpowiada "wyście dziełem rąk Moich i dla Mnie jesteście stworzeni, abyście Mnie poznawali, miłowali i Mi służyli, tym sposobem zbawili siebie, uszczęśliwiali siebie w tym życiu i na wieki".(por. ks. Apokalipsy) Oto pierwsza, najwyższa, największa i jedyna prawda, z której wszystkie inne wynikają.

Toteż w czasach, gdy zewsząd słychać głośne skargi, że coś na świecie się popsuło [...], my znamy powód i odpowiadamy: przyczyna leży w pogańskich ideałach, które dużymi dawkami są wdrażane studiującej młodzieży.

Wczesna dbałość i staranność o dzieci jest rzeczą najważniejszą w sprawie wychowania. Kto chce doczekać się pociechy z dzieci, niech od kolebki zaczyna je przyuczać do porządku, posłuszeństwa, skromności, przyzwoitości i obyczajowości.

Świat się wali, bo ludzie usunęli dwie główne podstawy życia społecznego [...] powściągliwość i pracę. [...] O tych dwóch podstawach życia społecznego nie tylko należy ciągle pouczać, lecz także zaprawiać ją czynnie, dając jej pod tym względem dobry przykład. O tych dwóch źródłach bogactwa i szczęścia ludzkiego należy często mówić [...] i się [o nie] codziennie [...] modlić.

Próżniactwo jest czymś bezrozumnym i początkiem wszelkich upadków materialnych i moralnych, natomiast pracowitością podnoszą się rodziny i narody.

Jest pięć dźwigni, które stanowią o życiu i potędze narodów, a są nimi: wiara, urządzenie społeczne, literatura, historia i byt polityczny. Pierwszą zaś i najdoskonalszą z nich jest 'wiara', rozumie się wiara prawdziwa.

Ponieważ religia jest nie tylko częścią, ale podstawą życia moralnego, zatem pierwszym obowiązkiem rodziców i wychowawców jest zaszczepić ją głęboko w sercu wychowanka. Bojaźń Boża jest początkiem mądrości.

My Polacy budujmy nasze społeczeństwo na fundamencie świętej i nieomylnej wiary, starając się przede wszystkim o moralne podniesienie ludu.

Chcemy mieć świętą wiarę za matkę, chcemy jej służyć na wzór naszych ojców. Będziemy ją wyznawać w życiu publicznym, ale nie używać jako hasła lub narzędzia [...], które [...] odstawia się na bok w przypadkach niewygodnych jako przeszkoda.

Jeśli Polacy będą szczerze nabożni do Najświętszej Maryi Panny i naśladować Jej cnoty, wyproszą dla siebie i dla całego narodu potrzebne łaski doczesne i duchowe. Póki jest w nas cześć do Maryi, posiadamy wymowny znak życia i zdrowia narodu.

Dlaczego wiara? Spójrzmy na jej relacje z innymi wspomnianymi aspektami.

Co się zaś tyczy bytu politycznego, to Polska upadła i leży w upadku tylko dlatego, że brak jej odpowiedniej liczby ludzi z silnym charakterem. [...] Jakie zatem zasady powinny być stosowane przy wychowaniu młodzieży, które byłyby zdolne wyrobić silne charaktery? [...] głosić młodzieży [...] "Wszystko, prócz grzechu, pochodzi od Boga", [...] wzywać ją do okazania wdzięczności Bogu [...] często powtarzać słowa Zbawiciela: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?" (Mt16,26). [...] wpajać, , że aby dojść do nieba, należy wiernie spełniać wszystkie przykazania Boże i kościelne; przypominać jej często "Obowiązek ponad wszystko" [...] zaprawiać do modlitwy [...] przyzwyczajać młodzież do [...] zaparcia samego siebie i do noszenia swego krzyża na każdy dzień [...]

W aspekcie urządzenia społecznego dziś wiele się mówi o biedzie i zbiera się pieniądze to na głodujące dzieci, to na samotne matki itd. Ale tak naprawdę rozstrzygająca pomoc dla usunięcia nędzy [...] powinna przyjść od samych ubogich [...] Trzeba mądrze wydawać ciężko zapracowane pieniądze. Tymczasem niektórzy ubodzy, zamiast wydać je na bardziej pożywny pokarm, na lepsze odzienie i mieszkanie dla swych rodzin i na staranniejsze wychowanie swoich dzieci, niepotrzebnie trwonią je na alkohol i na tytoń, ze szkodą dla swojego zdrowia [...] Ponadto trzeba więcej pracować, a mniej próżnować.

W odniesieniu do aspektu literatury jako czynnika potęgi i dobrobytu, a więc edukacji, to zauważmy, że nauczanie ludu o tyle tylko zapobiegnie nędzy, o ile pomaga do poznania obowiązków i o ile zaszczepia moralność, pracowitość i ducha powściągliwości. I w tym kontekście zapytajmy: Czy żyjemy w wieku [..] sławnym z wysokiej oświaty i wynalazków? O jakaż to ironia losu! Pełno wokół nas szkół, uniwersytetów [...] - a zaraz obok panoszy się gigantycznie i swobodnie bezmyślny alkoholizm.

Słychać wszędzie wiele narzekań na kapitalizm i militaryzm, i na różne plagi społeczne, a jakże stosunkowo mało mówi się i pisze o największej pladze społecznej - o alkoholizmie, wobec której wszystkie inne plagi razem wzięte nikną.

Rozpanoszone u nas pijaństwo jest jednym z dowodów, że w kraju panuje wielka ciemnota religijna [...] Zakładajmy jak najwięcej szkół, aby w naszych miastach i wioskach znikli jak najprędzej ludzie nie umiejący czytać, ale najpierw [...] nauczmy wszystkie nasze dzieci katechizmu. [...] Póki wiary, póki pacierza polskiego i polskiego katechizmu, póty narodu!

Jeśli gdzieś na polskiej ziemi widać dzisiaj więcej dobrobytu, oświaty i moralności, to tylko tam, gdzie przed laty więcej pracowano nad trzeźwością ludu.

Podniesienie dobrobytu, prawdziwej oświaty i moralności należy wszędzie zaczynać od zaprowadzenia trzeźwości, albowiem inaczej się nie uda.

Przede wszystkim należy ukrócić alkoholizm, bo inaczej wszystkie ulepszenia [t.j. budowa nowych fabryk, wyższe płace, oświata itp.] będą znaczyć tyle, co składanie cennych przedmiotów do dziurawego worka.

O gdybyśmy posiadali wstrzemięźliwość naszych przodków spod Grunwaldu, nie tylko byśmy nabyli wkrótce za oszczędzone miliony ziemię straconą, ale i byt polityczny.

Wstrzemięźliwość bowiem przyczyniłaby się do podniesienia ducha i moralności między nami.

Marnym patriotą jest ten, kto w dzień i w noc trudzi się sprawami narodowymi, a na zarazę społeczną [alkoholizmu] jest obojętny

I przypomnijmy ważną przepowiednię: Albo Polska będzie trzeźwa, albo jej wcale nie będzie.

Niektórzy powiedzą: "To wielka polityka, ja się nią nie interesuję, ja zabiegam tylko o swoje własne szczęście".

Co byśmy powiedzieli o człowieku, który aby zyskać złotówkę, naraził na szwank wszystkie swoje dobra i życie? A cóż możemy powiedzieć o człowieku, który aby dogodzić chwilowo swej żądzy, wystawia się na niebezpieczeństwo utraty na zawsze duszy nieśmiertelnej?

Gdzie jest prawdziwe szczęście człowieka, najlepiej wie [...] Bóg. On też wskazał nam niezawodny środek do osiągnięcia tego celu. Tym środkiem jest rozmowa z Bogiem i Jego świętymi, czyli modlitwa.

I oczywiście miłość Boga i bliźniego. Kto prawdziwie kocha Boga, niczego nie czyni z rozmysłem, co może Go obrazić, ale dołoży wszelkich starań, aby Go w pełni zadowolić.

Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, dokładnie podaje sposób osiągnięcia szczęśliwości wiecznej, gdy naucza: "Jeśli kto chce iść za Mną (t.j. do Nieba), niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje "(Łk. 9,23).

Każdy człowiek ma możliwość czynienia pokuty i stania się świętym.

Czas jest nieocenionym skarbem, albowiem w każdej chwili możemy sobie wysłużyć bogactwo nadprzyrodzonych łask i chwałę wiekuistą. W piekle potępieni płaczą, że nie ma już dla nich [tego] czasu.

Dość modne stało się dziś ignorowanie Bożych przykazań pod hasłem oblędnie rozmiaego miłosierdzia Bożego. Tymczasem Bóg jest miłosierny, ale i sprawiedliwy. Nie przedstawiajmy więc sobie Boga tylko w połowie. Bóg obiecał miłosierdzie, ale tylko tym, którzy się Go boją, jak śpiewała Matka Boża.

Podsumowując: W którąkolwiek stronę nie spojrzymy, nie ma rozdźwięku między dążeniem do szczęścia w Niebie i szczęścia na ziemi. Wręcz praca nad szczęściem w Niebie jest warunkiem szczęścia tu na ziemi. Dlatego tak ważne jest, byśmy zawsze pamiętali, w jakim imieniu jest nasze zbawienie. Jest ono w imieniu Jezusa i nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

Wróćmy jednak do pytania początkowego: Czy wrogom naszej wiary może zależeć na pozbawieniu nas zbawienia, skoro w to zbawienie nie wierzą? Na to pytanie można odpowiedzieć pytaniem: Po co chcą zmuszać lekarzy do popełniania zabójcji czy eutanazji, skoro światem rządzi rzekomo pieniądz, więc wystarczyłoby dawać pieniądze lekarzom zabiegowo: tyle a tyle masz za zabójcję, za eutanazję, zrobisz to dostaniesz, a nie to nie i już? Otóż Apostoł przypomina: "I złe duchy wierzą i drżą. " (Jk.2.19). I to wiele wyjaśnia. Tak, nasi wrogowie wiedzą, że nasza wiara da nam zbawienie. Bo nasza wiara to wiara złożona z uczynków. Dlatego głównie chcą ją nam odebrać ci, którym nie chce się wysilać, by też być zbawionym, a w piekle nie chcą sami siedzieć. A my co mamy w tej sytuacji czynić? My tym bardziej strzeżmy swego skarbu i jawnie się do naszej świętej wiary przyznawajmy. Świat bowiem - jak z powyższego wywodu widzimy - upada z powodu odstępstwa od wiary. A odstępstwo od wiary chrześcijańskiej rozszerza się z każdym dniem, dlatego że wierni nie zajmują jasnego stanowiska wobec błądzących. .



Prócz słów z Pisma Świętego kursywą wyżej cytujemy myśli Bł. ks. Bronisława Markiewicza z tomu: "Jak stać się szczęśliwym na wieki", Edycja Św. Pawła, 2005.