Śpiewnik Polaka


 

w roku Pańskim 2021

Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego

Niniejszy śpiewnik zawiera pieśni, które się niewątpliwie każdemu Polakowi w życiu przydadzą. Melodie do tych pieśni są w internecie, linki zebrano pod adresem http://weselewesel.lap.pl/broszura/svpiewnikPolaka.php .

  1. Śpiewnik na Adwent (31 pieśni na 28 dni najdłuższego możliwego Adwentu)
  2. Śpiewnik na Boże Narodzenie (64 kolędy na 40 dni)
  3. Śpiewnik na Wielki Post (55 pieśni na 40 dni)
  4. Śpiewnik na Wielkanoc (50 pieśni na 50 dni)
  5. Pieśni okresu zwykłego (200 pieśni na 200 dni)
  6. Pieśni ojczyźniane (96 pieśni na 93 dni wiosny, 93 dni lata, 92 dni jesieni i 88 dni zimy)
  7. DODATEK: Mały Śpiewnik Weselny (60 pieśni na wesele bezalkoholowe)

* Pieśni Adwentowe

 
 
 
 

 
Pieśni adwentowe


 
Pieśni adwentowe
 
Stowarzyszenie Wesele Wesel
 
http://WeseleWesel.PL
 
grudzień 2013

Adwent to czas, kiedy wśród codziennego zabiegania podnosimy głowę i patrzymy w przyszłość, rozglądając się, czy to, co czynimy, służy aby temu, na co czekamy. Wielka pogoń za nie wiadomo czym w obecnych czasach pozwala czasem człowiekowi zapomnieć o fundamentalnym pytaniu? Dokąd się tak spieszysz człowiecze? Nie masz czasu na modlitwę, dla rodziny, nawet nie masz czasu wykonać jakiejś porządnej roboty. Bez przerwy media podsuwają coraz to nowe rozrywki, błahostki, które mają być kolejnym celem w życiu. I tak człowiek stopniowo napełnia się kompletną duchową pustką. Pustką ekologów, którzy boją się przeludnienia, a nie boją się przelisienia, przesłonienia, przefoczenia, przebaranienia. Pustką ekonomistów, którzy proklamując wzrost gospodarczy boją się wzrostu moralności Funduszy emerytalnych, które pazerne na składki, boją się wzrostu liczby emerytów. Kas chorych, które próbują ustalić próg wieku, od którego nie leczą, pomijając milczeniem konieczność także ustalenia progu, od którego nie pobierają składek zdrowotnych. Po co więc budujemy fabryki, domy, mosty, autostrady, produkujemy samochody, leki, ubrania, uprawiamy pola, skoro ludzie na ziemi nie są nikomu do niczego potrzebni? Czy ktoś jeszcze na tym świecie jest normalny?

Człowiek normalny to człowiek przestrzegający norm, czyli Dziesięciu Przykazań. Wszystko to, co w przestrzeganiu Dekalogu mu przeszkadza, musi odrzucić. Alkohol też.

A kiedy trzeźwo myśli, jest w stanie rozejrzeć się wokół siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie, dokąd powinien zmierzać i co powinien robić.

Liczne teorie kosmologiczne mają jeden smutny finał: Świat materialny jest skończony, i albo po określonym czasie przestanie istnieć (śmierć termiczna), albo zacznie się powtarzać (odwracalne systemy, np. odwracalne automaty komórkowe).A póki co jest deterministyczny, a więc nikt nie ma żadnego wpływu na zdarzenia przyszłe. Dlatego też tylko człowiek, jako byt ponadmaterialny (ma nie tylko ciało, ale i duszę), ma swobodę wpływania na świat materialny, "zakłócenia" jego determinizmu. Warunkiem tego wpływania jest naturalnie powstanie w jego umyśle nowych idei. A te nowe idee, to nie produkt działania mózgu (bo wtedy byłyby deterministyczne, tak jak reszta świata materialnego), lecz myśli pochodzące od Stwórcy, natchnienia doznawane przez człowieka szczerze modlącego się do Boga.

A łączność z Bogiem i ze światem materialnym jest możliwa - jak pokazuje prozaiczna codzienność - tylko u trzeźwego człowieka. Tak więc abstynencja to nie tyle jedna z wielu możliwości spędzania życia, lecz to podstawowy warunek cywilizacyjnego rozwoju ludzkości. To wreszcie warunek, by dostrzec to, czego każe domyślać się trzeźwy rozum, a w pewności czego umacnia nas Boże Objawienie: Celem naszej ziemskiej wędrówki jest życie wieczne. Życie wieczne zbawionych w Niebie lub potępionych na wieki w piekle. W naszym ziemskim życiu najważniejszy jest to cel, by dostać się do Nieba. Tak musimy postępować na co dzień, tak wypełniać swe obowiązki stanu, by Bóg nas tam przyjął. I przypomnieniu sobie tego faktu służy liturgiczny okres Adwentu.

Adwent przypomina nam, że żyjemy w czasach średniowiecza, czyli między pierwszym a powtórnym przyjściem w chwale Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nieraz w naszych działaniach kierujemy się tym "co powiedzą ludzie". Tymczasem ważniejsze jest, co powie do nas Syn Człowieczy zasiadając na tronie. A swoją drogą co powiedzą ludzie, gdy ujrzą nasze życie w pełni, bez tajemnic i wysłuchają wyroku Króla na nasz temat? Czy właśnie to mamy na myśli mówiąc "Co powiedzą ludzie?"

A zatem "wolę Boga wypełniajmy * Trzeźwi bądźmy i czuwajmy * aby w dzień ów (Sądu Ostatecznego) wejść do Nieba".

[aktualizacja grudzień 2020AD]

Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego


 
 
 

Zbawcę z niebios, obłoki, Świat przez grzechy nieszczęśliwy. Wołał w nocy głębokiej; Gdy wśród przekleństwa od Boga Czart panował, śmierć i trwoga, A ciężkie przewinienia Zamkły bramy zbawienia. Ale Ojciec się zlitował nad nędzną ludzi dolą, Syn się chętnie ofiarował, by spełnił wieczną wolę; zaraz Gabryel zstępuje i Maryi to zwiastuje, iże z Ducha Świętego pocznie Syna Bożego. Panna przeczysta w pokorze wyrokom się poddaje, iszczą się wyroki Boże, Słowo Ciałem się staje. Ach! Ciesz się, Adama plemię, Zbawiciel zejdzie na ziemię; drżyj, piekło, On twe mocy w wiecznej pogrąży nocy. Oto już się głos rozchodzi: Wstańcie, bracia, uśpieni! Zbawienie nasze nadchodzi, Noc się w jasny dzień mieni. Precz odtąd dzieła niecnoty, Wylęgnione wśród ciemnoty. Zbroję wdziejmy trzeźwości, By przez życie iść w światłości. Alkoholu nie kosztujmy, Nie jedzmy bez umiaru. Chuciom ciała nie hołdujmy, Żyjmy w zgodzie, w pokoju. Naśladować tego mamy, Którego przyjścia czekamy; Ta jest powinność nasza, Jak Apostoł ogłasza. Zbawco świata, szczerze chcemy Pełnić te powinności. Złącz się z nami, niech będziemy Twemi dziećmi w szczerości. Wlej, o Jezu miłościwy W duszę mą pokój prawdziwy; Posiądź i serce moje, Wszak jestem dziecię Twoje.

Sprawiedliwego wylejcie chmury O wstrzymaj, wstrzymaj Twoje zagniewanie I grzechów naszych zapomnij już, Panie! Grzech nas oszpecił i w sprośnej postaci stoim przed Tobą, jakby trędowaci. O, spojrzyj, spojrzyj na lud Twój znękany i ześlij Tego, co ma być zesłany. Pociesz się, ludu, pociesz w swej niedoli, Już się przybliża kres twojej niewoli Roztwórz się ziemio, i z łona twojego, wydaj nam, wydaj już Zbawcę naszego. Niebiosa, rosę spuśćcie nam z góry, Sprawiedliwego wylejcie chmury

, Posłan do Panny Maryi, Z Majestatu Trójcy Świętej, Tak sprawował poselstwo k'Niej "Zdrowaś, Panno, łaskiś pełna, Pan jest z Tobą, to rzecz pewna". Panna się wielce zdumiała z poselstwa, które słyszała. Pokorniuchno się skłoniła; jako Panna wstrzemięźliwa zasmuciła się z tej mowy, nic nie rzekła Aniołowi. Ale poseł z wysokości, napełnion Boskiej mądrości, rzekł Jej: Nie bój się Maryjo, najszczęśliwszaś, Panno miła, znalazłaś łaskę u Pana, oto poczniesz Jego Syna. Jezus nazwiesz imię Jego, będzie Synem Najwyższego; wielki z strony człowieczeństwa, a niezmierny z strony Bóstwa, wieczny Syn Ojca Wiecznego, Zbawiciel świata wszystkiego". Temu Panna uwierzyła, przyzwalając tak mówiła: O, Pośle Boga wiecznego, gdy to wola Pana mego, toć ja służebnica Jego, stań się według słowa twego".

, gwiazdę nam nową wywodzi, która rozświeca ciemności i odkrywa nasze złości. Z różdżki Jesse kwiat zakwita, który zbawieniem świat wita; Pan Bóg zesłał Syna Swego, przed wieki narodzonego. Ojcowie tego czekali, prorocy przepowiadali, że się Bóg światu miał zjawić, od śmierci człeka wybawić. Którego aby wąż zdradził, Z rajskich rozkoszy wysadził, Skusił by z drzewa rajskiego Skosztował zakazanego. Przez co był z Raju wygnany, I na wieczną śmierć skazany; Lecz Pan użalił się tego, Myślił o zbawieniu jego. Wnet Anioł Pannie zwiastował, o czym Prorok prorokował, iż miał posłać Syna Swego, plemienia Dawidowego. Weselcie się ziemskie strony! Opuściwszy niebios trony, Bóg idzie na te niskości, z niewymownej swej litości. Weselcie się i Anieli, A bądźcie z tego weseli: Że się nam Bóg w ciele stawi, Ten upadek nasz naprawi. Weselcie się wszyscy święci i my ludzie smutkiem zdjęci: idzie na świat Odkupiciel, strapionych wszystkich Zbawiciel. Wesel się stary Adamie, Wesel się i Abrahamie, Już wstaje twe pokolenie, Wszystkich narodów zbawienie. Wesel się i ty Dawidzie, Oto Król do ciebie idzie, Który na tronie twym siędzie, Na wieki królować będzie. Weselcie się i dziateczki, Matki i cne panieneczki; Oto Panna Syna rodzi, Niech ta wieść wszystkich zachodzi. Którą Archanioł pozdrowił, A te słowa do niej mówił: Zdrowa bądź pełnaś światłości, Porodzisz Syna w czystości. Panna gdy to usłyszała, Pokornie odpowiedziała: Otom służka Pana mego. Stań się według słowa twego. Szczęśliweż to ukorzenie, Które dało nam zbawienie, Serce Panny zniewoliło, Boga z nieba wywabiło. Przez twą pokorę żądamy, Niech tej łaski doznawamy, By nam grzechy nie szkodziły, Od Boga nas nie dzieliły. Zjednaj nam u Syna twego. Zbawiciela świata tego: Czystość, miłość i pokorę, Naszę gładzącą niestworę. Daj nam pozbyć co jest złego, Daj dojść dobra najwyższego; Przez pokorę nas takową, Wpraw w społeczność Jezusową.

, posłan był do Panny zrządzenia Bożego: tam w mieście żydowskim Nazaret mieszkała, a Józefa męża poślubnego miała Imię jej Maryja, od wieków przeźrzana, iż porodzić miała Niebieskiego Pana: który by Swą mocą, moc szatańską zgładził, a wybrane boże do nieba wprowadził Te słowa rzekł Anioł do niej przystąpiwszy i z weselem onę pierwszy pozdrowiwszy: łaskiś bożej pełna i Pan jest przy tobie, który cię z swej łaski raczył obrać sobie Tyś nad wszystkie insze jest błogosławiona. Ona tym poselstwem była przestraszona. Co to są za słowa, jęła myślić o tym. Widząc bojaźliwą rzekł jej Anioł potym. Nie bój się Maryja, łaskiś dostąpiła Bogu wszech mocnemu jesteś bardzo miła. poczniesz w swym żywocie i porodzisz Syna, nie byłać od wieku takowa nowina. Daj Mu imię Jezus, a ten będzie wielki, zwać go Synem Bożym będzie naród wszelki. Da mu Pan Bóg stolec Dawida Ojca jego, i dom Jakubowy będzie miał króla tego. Maryja zaś rzekła po tym Aniołowi onemu bożemu, wdzięcznemu posłowi A jakoż to będzie, gdy ja męża nieznam. Odpowiedział Anioł: Pan Bóg to sprawi sam.

, Niebieska lilija Panna Bogu miła Matko litościwa Tyś jest nasza ucieczka Najświetsza Maryja Maryja wielebna, ukaż drogę pewną przykazania Twego Boga wszechmocnego, On ci wszystka nadzieja zbawienia naszego. Łaskiś pełna Pańskiej, czystości anielskiej, Pannaś nad pannami Święta nad świętymi. O najświętsza Maryja, módl się dziś za nami. Pełna wszech światłości, wielkiej pokorności, bez grzechuś poczęła, Wielką sławę wzięła, przez Twoje narodzenie wziął świat pocieszenie. Pan stworzył Adama, ojca wszystkich ludzi, z niego Ewę matkę, co zgrzeszyli jabłkiem, aleś Ty naprawiła, czym Ewa zgrzeszyła. Z Tobą był Duch Święty, Syn Boży poczęty w Twym żywocie czystym, Trójcy Świętej miłym, i z Ciebie się narodził obyczajem dziwnym. Błogosławionaś Ty nad wszystko stworzenie, Pan Bóg wszechmogący dał przez Cię zbawienie, Jezus, Syn Twój, odkupił wszystko ludzkie plemię. Tyś jest litościwa, Matko nasza miła, jaśniejsza nad słońce w najświętszej zasłudze. W Twojej-ci są obronie wszyscy grzeszni ludzie. Między niewiastami, czystymi pannami, Tyś sama najczystsza, Królowo anielska! Nie była Panu Bogu żadna nad Cię milsza. Błogosławion Owoc żywota Twojego, Jezus miłościwy, Syn Boga żywego; bądźże Jemu cześć, chwała z dobrodziejstwa Jego. Twoje zmiłowanie, Jezu Chryste, Panie, daj ludowi Twemu tu dziś zebranemu. Przez zasługi Matki Twej, donieść w chwale wiecznej. Amen wszyscy rzeczmy, wierni chrześcijanie, cośmy się tu zeszli ku chwale tej Pannie. Zachowaj nas od złego Twoimi prośbami.

, Z rzeszą Świętych k'nam przybędzie, Światłość wielka w dzień ów będzie. Tylko gotów bądź, człowieku! Na głos trąb z obłoku sądzon będzie sprawiedliwie ten, co umarł, ten co żywie i wysłucha słów wyroku Z Boga prawej ręki dobrych Niebo jest udziałem za życie w cnocie wytrwałe złych - piekielne wieczne męki Co nam czynić trzeba? wolę Boga wypełniajmy Trzeźwi bądźmy i czuwajmy aby w dzień ów wejść do Nieba Czas niech nam wypełnia praca i modlitwa szczera na bliźniego niech otwiera serce miłosierdzia pełnia.

, Wygnani z raju, wołali z otchłani: Spuśćcie niebiosa deszcz na ziemskie niwy I niech z obłoków zstąpi Sprawiedliwy. Błąkał się człowiek wśród okropnéj nocy, Bolał, i nikt go nie wspomógł w niemocy, Póki nie przyszła wiekami żądana Z Judzkiéj krainy Dziewica wybrana. Ona pokorą i oczy skromnemi Boga samego ściągnęła ku ziemi, Że, którego świat nie objął wielkości, Tego dziewicze zamknęły wnętrzności. Kiedy z obłoków Pan do nas zstępował, Świat, jak rozległy, człowieka szanował, Człeka, przed którym napotem zginano Niebieskie, ziemskie, piekielne kolano. Nie naszą jaką zasługą ściągniony, Miłość Go sama wiodła w ziemskie strony; Wziął ciało ludzkie, z niém ból, niedostatki, Zbratał się z nami, był Synem u Matki. Dajmyż Mu za to dzięki, ludu wierny, Że kochając nas był nam miłosierny; I wznosząc ręce ku niebu jasnemu Śpiewajmy chwałę Bogu najwyższemu. Amen.

, Nie zwlekaj, prosim, Godny Czci. Zgładź grzech, niech nie zasłania nam dostępu do niebieskich bram. O Boże, z Niebios deszczem zroś Od grzechow zeschłą ziemię wskroś. O Zbawco, króluj, wstąp na tron, Pod berło weź Jakuba dom Pociecho świata, my wśród łez Prosim, niewoli połóż kres. Ten beznadziei przerwij krąg, Na padół łez, nasz Zbawco, zstąp. Tu ludziom grozi wieczny zgon O, wyrwij nas z czartowskich szpon Przyjdź, jarzmo grzechu z mocą złam I prowadź nas do Niebios bram.

, Nas umiłował, Syna na świat posłał, Którego pismo tak święte wykłada: Jest z nami Pan Bóg. Ten się narodził z Maryjej dziewice, Dla ciebie cierpiał, o grzeszny człowiecze. Krew swoję wylał, że nas umiłował I z Ojcem zjednał. Przewyciężył nam swoją gorzką śmiercią Grzech, djabła, piekło i k temu śmierć wieczną. To wszystko też my, wierząc słowu jego, Przewyciężymy. Dlatego wszyscy w duchu się weselmy, A wiernym sercem z anjoły śpiewajmy: Chwała bądź Bogu w Trójcy jedynemu Na wysokości.

, Cześć i chwałę Panu dajmy, Nabożnie k'Niemu wołajmy. Mocny Boże z wysokości, Ty światłem swej wszechmocności Rozpędź piekielne ciemności. Jużci ona noc minęła, Co wszystek świat ucisnęła, A początek z grzechu wzięła. Na to Boży Syn jedyny, By ciemności zniósł i winy, W żywot wstąpił świętej Panny. Temu Bóg dał w nas opiekę, By czartowską zniósł z nas rękę I piekielną odjął mękę. Ten łaskawie nas przyjmuje, Z wiecznych ciemności wyjmuje, Światłość zbawienną gotuje. Tylko nam ta noc zostanie, Co jest na odpoczywanie, A odnawia pracowanie. Lecz i prace i wsze sprawy Da szczęśliwie Bóg łaskawy Byle Bogu był człek prawy. Boże, prawdziwa światłości Ty świeć nasze ciemności Wiodąc do swojej jasności. Daj nam szczęśliwe powstanie Twojej łaski pożegnanie A dobroci wysławienie. Boże wiecznej wszechmocności Broń od złości i przykrości Nagłej wiecznej śmiertelności. Ty, któryś jest dobrotliwy Odmień swój gniew sprawiedliwy A racz nam być miłościwy. Amen, amen, raczysz to dać Byśmy się tam mogli ostać Na wieki z Tobą królować.

, i grzechów naszych lekarko! Ty świata Panią, jesteś i Księżną, Anielską jesteś Królową. Tyś Panią świata nazwana naprzeciw strzałom szatana, niezwyciężoną, naszą obroną. Prosim Cię, bądź za naszą stroną. Zastaw nas tarczą zbawienia mocą Twojego imienia, uszykuj nas grzesznych w miejscach bezpiecznych, pogrom nieprzyjaciół wiecznych. Zowiesz się nieba Królową, bądź nam obroną gotową, wyniszcz z serc zdrady, grzechowe wady, natchnij w nie pobożne rady. Dodaj nam łaski i mocy przeciw czartowskiej przemocy, weź nas pod swoję świętą obronę, oddal Boski gniew na stronę. O ulubiona od Boga, Ty racz nam być prosta droga, gdzie żywot cały jest doskonały, wprowadź nas do wiecznej chwały. O światłości Apostołów, męczenników i wyznawców, w godzinę śmierci wstaw się za nami, do Ciebie się uciekamy. Matkąś różańca świętego Pani Królestwa Polskiego Tyś panią w Niebie, prosiemyż Ciebie Ratuj nas w każdej potrzebie Niech bez czasu nie giniemy twej się łasce oddajemy Ratuj rycerstwo, daj nam zwycięstwo przez Twoje święte panieństwo Boć ty Panno wiele możesz kto się prosi dopomożesz Dopomóż i mnie, daj zdrowie i mnie po śmierci daj duszne zbawienie Z tobą wieczne królowanie prosimy ciebie o Pani Daj zgodę panom, królom hetmanom i nam wiernym chrześcijanom Za dobrą cię panią mamy na dobry ci dzień śpiewamy Przyjmże to mile, z serca życzliwe i głosy nasze płaczliwe. O Panienko nad pannami, Ty się racz modlić za nami do Syna swego najmilejszego, Jezusa, Pana naszego. Amen.

, Wszystko urządzasz, zewsząd cel dobywasz; Przyjdź nas nauczyć drogi roztropności, Wieczna Mądrości. O Adonai! Wodzu Izraela, Coś go wybawił z rąk nieprzyjaciela Przybądź upadłym pod ciężkim brzemieniem, Z silnym ramieniem. Korzeniu Jesse! Tyś chorągwią ludów, Zamilkną króle na widok Twych cudów: Przybądź i pospiesz, użal się złej doli, Wybaw z niewoli. Kluczu Dawidów! Izraela Boże, Co Ty otworzysz, nikt zamknąć nie może; Przybądź, a wywiedź mocą Twej prawicy Więźniów z ciemnicy! O Wschodzie ranny! Światło wiekuiste, Sprawiedliwości Słońce promieniste Przybądź i oświeć w ciemnościach siedzące Nędznych tysiące. Królu narodów! Tyś ich upragnieniem, Tyś jest węgielnym jedności kamieniem, Przybądź, niech człowiek przez Ciebie stworzony, Będzie zbawiony! Emanuelu! Królu! Prawodawco, Oczekiwanie narodów i Zbawco; Przybądź i nasze wysłuchaj wołanie, Boże nasz Panie.

, Matko Boga najwyższego, Panienko, bądź pozdrowiona, Furto rajska otworzona. Od Aniołaś pozdrowiona, Gdyś poczęła w sobie Pana; Imię matki naszej, Ewy, Odmieniaj ku pokojowi. Rozwiąż związki zadłużonym, Przynieś światło zaślepionym, Odmień, co złe z naszej strony, Nie wypuszczaj nas z obrony. Iżeś Matką, niech poznamy! Gdy się więc modlisz za nami, Niechaj Cię Syn Twój wysłucha, Ku nam grzesznym skłoni ucha.

królujący z wieka, Raczył na swój święty kształt stworzyć człowieka, Nad wszytko stworzenie bardzo spaniałego, Aby znał i chwalił Pana Boga swego. A wnet mu diabeł zajrzał takiej szcześliwości, Zwiódł go nieślachetnik z swej wielkiej chytrości, Iż nad wolą Pana, Stworzyciela swego, Nędzny owoc z drzewa jadł zakazanego. Wszak Pan lutościwy jego nie przebaczył, Ale go z łaski swej sam pocieszyć raczył, Obiecał nasienie niewieście darować, Co miało wszytkę moc djabelską popsować. Że się z ich potomstwa ma dziecię narodzić, Co ma czarta złego mocą swą pochodzić, Śmierć wieczną, świat, piekło jak możny Pan skrócić, A nam wieczny żywot stracony przywrócić. Otóż się narodził Krystus obiecany, Syn Boga żywego, Pan nad wszemi pany, Ono wieczne słowo nam się ciałem zstało, Aby Ojcu za nas dosyć udziałało. O niezmierzonyżeś, Boże, w swej miłości, Iżeś tak przebaczył naszych wszeteczności, Bo dla przyrodzenia naszego krewkiego Dałeś na świat Syna swego namilszego. Przeto, miły Ojcze, my dziateczki twoje Wołamy do ciebie w te-to niepokoje, Raczże nas wysłuchać przez Synaczka swego, Wszakeś nam obiecał wszytko dać dla niego. A po tym żebyśmy też wszyscy społecznie W niebieskiej radości królowali wiecznie Z tobą, wiecznym Bogiem, i z Krystusem Panem, Także z Duchem Świętym. Daj to, Boże. Amen. Z tobą, wiecznym Bogiem, i z Krystusem Panem, Także z Duchem Świętym. Daj to, Boże. Amen.

, ciche błaganie, ku niebu śle. Twojego przyjścia, czeka świat cały. Sercem gorącym przyzywa Cię. Spójrz, tęskniony na tej ziemi, przyjdź, o Jezu, pociesz nas! Szczerze kochać Cię będziemy. Przyjdź, o Jezu, bo już czas. Usłysz Maryjo głos Twoich dzieci, Tyś naszą Matką na każdy dzień. O daj nam Słońce, które rozświeci, grzechu i błędu straszliwy cień. Spójrz, tęskniony na tej ziemi, daj nam Zbawcę, Dziecię Twe. My dla Niego żyć pragniemy, Jemu damy serca swe.

, i wywyższona przez Pana. On wielkie rzeczy w Tobie dokonał. Niepokalana. Ty, któraś Słowo z wiarą przyjęła, by w Tobie Ciałem się stało. Zrodziłaś światu Jutrzenkę Nową, Przedwieczną Światłość. Bądź nam obroną Bogarodzico, gdy się błąkamy w ciemności. Do światła wiary prowadź na nowo, drogą świętości.

, Użalił się Pan stworzenia swego, Zesłał na świat Archanioła cnego. Idź do Panny Imię jej Maryja, Spraw poselstwo: Zdrowaś łaski pełna, Pan jest z tobą, nie bądźże troskliwa. Panna na ten czas Psałterz czytała, Gdy pozdrowienie to usłyszała, Na słowa się Anielskie zdumiała. Archanioł widząc Pannę troskliwą, Jął ją cieszyć mową łagodliwą: Panno nie lękaj się, Pan jest z tobą. Nalazłaś łaskę u Pana swego, Ty się masz stać Matką Syna jego, Ta jest wola Boga wszechmocnego. A będzie mu dane Imię Jezus, Ten będzie zbawicielem wszystkich dusz, Raczysz miła Panno przyzwolić już. Panna aczkolwiek była troskliwa, Ale widząc że to wola Boża, Rzekła: Pańska służebnicamci ja. Aczem ja wielce pragnęła tego, Bym mogła być sługą Matki jego, Stańże mi się według słowa twego. Jak prędko te słowa wymówiła, Wnet Pana w żywocie swym poczęła, A tam Bogu cześć i chwałę dała. O Panno gdyżeś takowej mocy, Wołamy ktobie we dnie i w nocy, Raczysz nam być grzesznym na pomocy. Byśmy Panno przez twe przyczynienie, Mieli tu swych grzechów odpuszczenie, A potem wiekuiste zbawienie.

, że nam dał Syna Swojego, Najmilsze nasze kochanie, grzesznym na poratowanie. Jegoż Matkę czcić nam trzeba, zdrowaś Panno, Pani nieba, Szczęśliwaś Panno nad inne, Twoja cześć po świecie słynie. Onać miła wieść nastała, gdyś Anioła wysłuchała; Za Matkę Bogu zmówiona, o godność niewysłowiona. Toż Elżbiecie Bóg objawił, przeto mówi: któż mi sprawił, Że Ty mnie Bogarodzica nawiedzasz, jam służebnica. O Maryjo, o Królewno! Z Tobą nikt nie stanie równo, Przy tronie Boskim z prośbami, Ty się zawsze módl za nami. Aby dobroć Syna Twego zjednała u Ojca Jego, Byśmy w niebo się dostali, wiecznej radości doznali.

, Gwiazdo Morska do nieba ścieżko najprościejsza! Tyś jest przechodnią bramą do raju wiecznego. Tyś jedyną nadzieją człowieka grzesznego. Racz podźwignąć, prosimy, lud upadający w grzechach swych uwikłany, powstać z nich pragnący. Tyś cudownie zrodziła światu Zbawiciela, Tyś sama wykarmiła Twego Stworzyciela. Panno przedtem i potem, z świata podziwieniem, uczczona Gabryjela wdzięcznym pozdrowieniem. Racz się wstawić, o Panno, za nami grzesznymi, ratuj nas, opiekuj się sługami Twoimi.

, chwaląc Boga swego, A w sercach ponawiajmy, święty adwent Jego. W Raju przyobiecany Ojcu Adamowi I często powtarzany wiernych narodowi. Bóg się z szczerej miłości zmiłował nad nami, Widząc nas z wysokości być w piekle więźniami. Przez Adama pierwszego śmierć i potępienie, Przez Adama wtórego żywot i zbawienie. Co Bóg w tajnej Swej radzie postanowić raczył, To ziścił, gdy sposobny czas tego obaczył, Do Maryi wysławszy Archanioła Swego, A jemu urząd dawszy poselstwa wdzięcznego. Chwalmy Boga serdecznie, wesoło śpiewając, Jego chwalmy społecznie, sobie pomagając, Chwalmy Go za dar drogi, Syna Zesłanego, Wielki nasz Bóg, nad Bogi, wielkie Imię Jego.

, Potrzebował pilnie tego, By upadek Bóg naprawił. Człowieka grzesznego zbawił. Pan Bóg w Trójcy Świętej radził, By świat zbawił, grzechy zgładził, Przez wcielenie Syna Swego, Sprawą Ducha Najświętszego. Panna od wieku przejrzana, Archaniołem obesłana, Żeby na to przyzwoliła, Matką Najwyższego była. Mówiąc: "Zdrowaś bądź Maryja, Łaskiś pełna, żadna inna, Pan jest z Tobą od stworzenia, Nie lękaj się pozdrowienia". "Oto poczniesz Najwyższego, Syna Boga Wszechmocnego, I porodzisz Boską mocą, Ducha Świętego pomocą". O czem sprawnie wysłuchawszy, Rzekła Posłowi powstawszy: "Służebnicam Pana mego, Stań się według słowa Twego". Przy tej tak wdzięcznej nowinie, Którąć Anioł prawi ninie, Pełna łaski Panno, prosim, Łaskę Pańską niech odnosim. W Tobie jest obfitość wszelka, A w nas jej potrzeba wielka; Maryja morzem łask słynąć, Dozwól łaskom na nas spłynąć.

, Lecz mocarza Swego, cnego Archanioła, Miłośnik narodu. Niechaj śle mocnego posła w naszej sprawie, Aby przyrodzeniu uczynił bezprawie Z Panieńskiego płodu. Bo naturą władnie zrodzony Król chwały, Króluje, panuje i wszystkie zakały Ze świata precz znosi. Pysznych karki łamie, hardych myśli tłoczy, Żaden mocarz mocy jego nieuskoczy, Wszech siły przenosi Niechże precz wyrzuci księcia świata tego, Matkę uczestniczką niech czyni wszystkiego Państwa Ojcowskiego. Wychodź, Pośle z temi posłany darami, Odkryj, co staremi tajono pismami, Mocą Posła cnego. Przystępuj, a zwiastuj, mów: Bądź pozdrowiona, Mów, że łaskiś pełna: że z Bogiem złączona, Mów, niech się nie boi. Panno przyjmij ten skarb Boży, powierzony, W którym czysty zamysł twój będzie spełniony, I ślub się ostoi. Wysłuchała Panna posła i przyjęła, Uwierzyła słowu i Syna poczęła, Ale przedziwnego. I Radcę i Rządcę narodu ludzkiego, Boga, Wszechmocnego, Ojca wieku wszego, W słowie gruntownego. Ten nam niech dać raczy grzechów odpuszczenie, Winy niech z nas zniesie, a niech da zbawienie, Na Wysokiem niebie. Racz błagać za nami Panno, Syna Swego, Niech da do Ojczyzny przyjść z wygnania tego, Przez ten Owoc z Ciebie.

, Wieczne światło nas wierzących, Zbawicielu wszystkich ludzi, Niech Cię głos pokornych wzbudzi. Ty żałując świata wszego, Śmiertelnie zachorzałego, Przyniosłeś lekarstwo drogie, Leczyć grzesznym rany srogie. Już się miał świat ku zmrokowi, Gdyś rówien Oblubieńcowi, Wyszedł, jako zdrój z krynicy, Z Matki, Przeczystej Dziewicy. Prosim, Panie litościwy, Przyszły Sędzio sprawiedliwy, Broń nas, dokąd czas jest tego, Od szatana zdradliwego. Chwała Ojcu Przedwiecznemu I Synowi Mu równemu, I z Duchem Świętym społecznie, Niechaj nie ustanie wiecznie.

, Jezu, Dziecię panieńskie, Niech się wszystek świat dziwuje, Bo rzecz nową Pan gotuje. Nie z krwi, ni z ciała męskiego, Ale z Ducha świętego Bóg się raczył w ciele stawić, Matkę Dziewicą zostawić. Panna Syna porodziła, Panieństwa nie straciła, Pełna cnót, bo w niéj Pan chwały, Miał Majestat okazały. Płód żywota Panieńskiego, Syn Boga najwyższego, Prawdziwy Bóg, człowiek prawy, Podjął się straconéj sprawy. Przyszedł od Ojca wiecznego I zaś odszedł do Niego, Gdzie nas zabierze do Siebie, Siadłszy po prawicy w niebie. Jezu, równy Ojcu Swemu, Pomóż ludowi Twemu, Niech łaska i Twa moc wieczna Wszystkim będzie pożyteczna. Twój żłób niech nam świeci jaśnie, Niech Twa chwała nie gaśnie, Daj wzrost w wierze, daj w godności Wnijść do niebieskich radości. Chwała Ojcu najwyższemu, Cześć Synowi wiecznemu, Chwała Duchowi Świętemu, Bogu w Trójcy jedynemu. Amen.

, Odkupicielu prawdziwy, Wysłuchaj nasz głos płaczliwy. Któryś jest na wysokości, Schyl nieba, użycz litości, Spuść się w nasze głębokości. O niebieskie góry srogie, Spuśćcie rosę na ubogie, Dajcie nam zbawienie drogie. Nie trzymajcie Przejrzanego Chmury, swoim dżdżem naszego Przynieście Sprawiedliwego. Przyjdź co rychlej, Miłosierny! O Boże, człowiek mizerny Ciebie czeka, Tobie wierny. Obejdź się z nami łaskawie, Zmiłuj się w tak nagłej sprawie, Racz przyjść ku swej wiecznej sławie. Odmień, Panie, Twój gniew srogi, Odmień, niech człowiek ubogi Nawiedzi Twe święte progi. Usłysz płacz stworzenia swego, Daj doczekać wesołego Narodzenia Syna Twego. Amen zakrzykniem wdzięcznymi Głosy, by nas Bóg z świętymi Złączył chóry anielskimi.

, Panno nad wymowę Uprzejmym słowem cześć Gabrielowę Któraś w te słowa była uraczona Bądź pozdrowiona U Ciebie jednej niebieskie są dary Którymi Cię Bóg obdarzył bez miary Tyś napełniona łaską porządaną Od Boga daną. Pan z Tobą Ciebie przed czasy wiecznemi Przeznaczył sobie przybytkiem na ziemi Stąd Cię do nieba przeniósł nad obłoki: Na tron wysoki. Nad inne Panny, które zachowały Swe Bogu śluby, masz przywilej cały: Z białych głów żadna bez wady wszelakiej Czci nie ma takiej. Dlatego słusznie Ciebie wychwalamy, I Twej od Syna pomocy żądamy By nam odpuścił z Twej świętej zasługi Bóg nasze długi.

, Równajmy ścieżki naszego życia, By Pan nas zastał przygotowanych Na Jego przyjście. Niech się obniżą wyniosłe szczyty, Niech się doliny podniosą w górę, A wszelka droga podąża prosto Do swego celu. Bo już się zbliża Zbawiciel świata Przynosząc światło zbłąkanym w mroku, I każdy człowiek zobaczy Słowo Wcielone dla nas. A kiedy wróci na końcu czasów, By sądzić ludzi za ich uczynki, Niech Jego łaska i miłosierdzie Przeważą winę. Wielbimy Ciebie, Odkupicielu, I Twego Ojca z płomiennym Duchem: Niech będzie chwała przez całą wieczność Najświętszej Trójcy. Amen.

, , Wasz Zbawiciel nadchodzi Wnet Nazarejczyk narodzi się Aby świat oswobodzić Od propinacji wyzwoli lud Wolno będzie żyć trzeźwo Radości będziemy mieli w bród Pracując, modląc się rzeźwo.

, , O Chryście nie zapominajcie Z wieży słychać strażników głos Nikt nie wie, kiedy ta godzina, Wieczorem, czy gdy dnieć zaczyna, naznaczy wszystkich ludzi los. Więc wzorem tych mądrych panien z lampami niech nas zastanie Oblubieniec! By na weselu Pańskim być, trzeba nam po Bożemu żyć. Po dniach ucisku dla Kościoła z weselem wierni będą wołać. Ku Panu swemu będą biec, który w potędze swej i chwale z anioły zstąpi okazale, by wroga mieczem prawdy siec. Więc wzorem tych mądrych panien z lampami niech nas zastanie Oblubieniec! By na weselu Pańskim być, trzeba nam po Bożemu żyć. Z ludźmi anioły zaśpiewają, na harfach i cytrach zagrają. Pieśń chwały brzmieć będzie jak dzwon. Złoto, perły, drogie kamienie ozdobią koronę, odzienie gdy Chrystus Pan wstąpi na tron Więc wzorem tych mądrych panien z lampami niech nas zastanie Oblubieniec! By na weselu Pańskim być, trzeba nam po Bożemu żyć.

Ty można jak inna żadna, bo poczniesz Króla nad króle, a nazwą Go Emanuel. Nie trwóż się Maryjo-Lilijo, Dzieciątko święte powijesz, Siankiem Mu żłobek wyścielesz, Nim błyśnie gwiazda w Betlejem. Radować wszyscy się będą, Muzyką chwalić, kolędą. Bić będą niskie pokłony, Przed Twoim Jednorodzonym. Nadzieje ludów spełnione, bo ciałem się stanie Słowo. Niech będzie błogosławiony, Żywota Twojego owoc.



Uwagi redakcyjne: Z powszechnie znanych przyczyn przez prawie trzy pokolenia dostęp pieśni religijnej do słowa drukowanego był nader ograniczony. Dlatego zarówno pieśni stare jak i nowe trwały głównie w tradycji ustnej i pamięci zbiorowej. Tak powstawały wersje i warianty tekstów, wyrażające zasadniczo te same treści, ale często jakże odmiennymi słowami. Krytyczna edycja tej spuścizny czy opracowanie ujednoliconych wersji np. dla użytku liturgicznego to niewątpliwie ciekawe zadanie naukowo-badawcze. Redaktor niniejszej strony nie ośmieliłby się podjąć takiego wyzwania. Jedyne, o co pozwolił sobie zabiegać, to utrwalenie możliwie szerokiej palety myśli związanych z tematyką okresu liturgicznego Adwentu, w nadziei, iż przyczyni się do podtrzymania tradycji domowego śpiewu pięknych pieśni religijnych, choć i tu z pokorą przyznaje się do swych ograniczeń.



* Kolędy Polskie

 
 
 
 

 
Kolędy Polskie


 
Kolędy Polskie

Stowarzyszenie Wesele Wesel
 
http://WeseleWesel.PL
 
Grudzień 2012

[aktualizacja luty 2022]

Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego


 
 
 

Polecamy kolekcję polskich kolęd. Kolędy polskie są niezwykłe nie tylko z uwagi na oryginalne melodie, ale na ich głęboką treść teologiczną. "Ludowa wiara" - wbrew głoszonym przez pogan błędnym twierdzeniom - nie jest prymitywna,
Kolędy przypominają nam historyczne wydarzenie , , , gdy "Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami". Świat był dla ludzi nieprzyjazny wtedy, jest i teraz. Lecz jak wtedy ludzie dostrzegli powód do radości, tak i teraz niech dla nas będzie "Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły", niech "radość ludziom wszędzie słynie", bo "Chrystus się rodzi, nas oswobodzi", bo "to ten Jezus z nieba dany weźmie nas między niebiany, tylko Go z całego serca miłujmy.” Pomyślmy tylko, ile się na tym świecie zmieniło na lepsze dzięki prawdziwemu (katolickiemu) chrześcijaństwu. Pomyślmy, o ile spokojniej możemy patrzeć na nieprzyjazne zabiegi naszych wrogów, gdy ufamy nadziei, jaką pokładamy w prawdziwym Bogu. Choć często naszymi ludzkimi siłami nie jesteśmy w stanie im się przeciwstawić, to jednak w krytycznych sytuacjach możemy z łatwością dostrzec palec Boży, karzący szczególnie zatwardziałych grzeszników i wyzwalający z opresji ludzi sprawiedliwych..
Słuchając i śpiewając kolędy zagłębmy się w kontemplację naszej świętej wiary katolickiej. Oto ludzie szamotają się poszukując formuł na wyeliminowanie wyrażenia „Boże Narodzenie”, stosują dziwolągi w rodzaju „najlepsze życzenia z okazji zmiany pór roku” (ciekawe dlaczego nie ślą kartek także wiosną, latem i na jesieni). Z czym oni walczą? Walczą z prawdą. Chrystus rzekł do Piłata: „Ja na to przyszedłem na świat, by dać świadectwo prawdzie”. A co na to rzekł poganin Piłat? „A co to jest prawda?”.
Tak. Wiara katolicka charakteryzuje się tym, że jej wyznawcy – w przeciwieństwie do innych religii – poszukują prawdy. I prawdę głoszą. Narodzenie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa to prawdy historyczne, bardziej udokumentowane niż nawet wiele wydarzeń z czasów najnowszych, np. z drugiej wojny światowej, gdzie po dziś dzień trwa kłótnia między historykami, naocznymi świadkami i znaleziskami archeologicznymi. Chrystus się narodził, został ukrzyżowany, umarł i zmartwychwstał, to nie podlega żadnej wątpliwości. Stosunek za lub przeciw wierze katolickiej nie jest więc debatą na temat wiarygodności słów Pisma Świętego na temat Pana Jezusa, lecz kwestią osobistej postawy: człowieka światłego, który wymagania Boże akceptuje, oraz ciemnego, który ani prawdy objawionej ani empirycznej uznać nie chce.
Dziecko, które w szkole potrafi poprawnie odpowiedzieć na wszystkie pytania, zwykliśmy nazywać mądrym. Zaś to, które nic nie umie, głupim. Bądźmy konsekwentni. Wiara katolicka poprawnie odpowiada na wszystkie dręczące człowieka pytania egzystencjalne. Nazwijmy ją uczciwie mądrą wiarą. Wiary odpowiadające błędnie (a więc niezgodnie ze stanem faktycznym) nazwijmy uczciwie wiarami głupimi. Oczywiście tak jak w szkole, tak i w życiu religijnym istnieje pewne spektrum stanów pośrednich, zajmowanych przez różne religie. Im bliższe są one wierze katolickiej, tym są mądrzejsze.
Wiara katolicka, oparta na prawdzie i inspirująca do zgłębiania prawdy, jest jedynym gwarantem postępu cywilizacyjnego ludzkości. Poganie od dawna zatracili poczucie potrzeby poznania prawdy w naukach społecznych, medycznych i ekonomicznych, a ostatnio także odrzucają poszukiwanie prawdy w naukach ścisłych, w tym technicznych. Stanęli więc na równi pochyłej, która doprowadzi ich do kolejnego upadku cywilizacyjnego, i to w ciągu kilkudziesięciu lat. Dlatego też obowiązkiem katolika, zwłaszcza młodego pokolenia, wobec ludzkości jest zdobywanie wiedzy i umiejętności, aby być przygotowanym do wyprowadzenia świata z zapaści, do której nieuchronnie zmierza.
Świętowanie Bożego Narodzenia to także powód do refleksji nad pracą i wypoczynkiem. Katolikowi nie przystoi postawa hedonistyczna, używania tego świata i spychania wykonywania potrzebnych prac na innych. Św. Paweł Apostoł pisze : „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą (homoseksualiści), ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.”
Dla katolika sumienna praca -- zawodowa i domowa -- ma szczególne znaczenie. Bóg polecił człowiekowi pracować już w ogrodzie Eden, w raju, . Praca jest więc dla człowieka źródłem szczęścia. Po upadku człowieka ponowił ten nakaz . O wadze pracy niech też świadczy to, że Bóg ostro potępia odpowiedzialnych za bezrobocie .
Syn Boży, Jezus Chrystus tego nakazu nie odwołuje. Przed uczynieniem cudów poleca człowiekowi spełnić choćby drobną czynność (napełnić stągwie wodą, zarzucić sieci). W wielu przypowieściach odwoływał się do pracy ludzkiej , , . Potępia leniwe sługi, pijące pod nieobecność pana. Każe sumienne wykorzystywać z pożytkiem swe talenty . Święty Apostoł Paweł pisze, że kto nie chce pracować, nie powinien jeść . .
Człowiek nie jest jednak w stanie sam zapewnić sobie utrzymania, choćby zawsze starał się pracować na miarę swych możliwości. Ani małe dziecko, ani starzec, chory ani ludzie w innych sytuacjach przymusowego zaniechania pracy nie mogą sami się utrzymać. Dlatego Bóg dał też człowiekowi inne, uzupełniające prawa: prawa więzi rodzinnych: „Czcij ojca swego i matkę swoją, aby ci się dobrze powodziło, abyś długo żył na ziemi”. Prawo więzi rodzinnej rozciąga się na naród, na cały ludzki ród. Dlatego święta Bożego Narodzenia to także święta rodzinne. To Chrystus Zbawiciel oświecił całą ludzkość, by na fundamencie rodziny budować swoją przyszłość. Rodząc się w stajni nie bazował na zgromadzonym kapitale, na akcjach i obligacjach, lokatach bankowych, lecz na niezmierzonym potencjale miłości rodzicielskiej.
Nie można zapominać, że Bóg nakazał także odpoczywać, święcić dzień Święty. Sześć dni będziesz pracować, ale dnia siódmego – w niedzielę – dasz odpoczynek sobie, twemu wołowi, twej żonie, niewolnikowi, pracownikowi. Dziś panami gospodarki są ludzie nie respektujący Dekalogu. Ich pracownicy pod groźbą wyrzucenia z pracy muszą pracować w niedziele i święta. Miejmy my katolicy dla nich litość i nie chodźmy do sklepów w dni poświęcone Bogu. Jeśli tym biednym ludziom nie jest dane odpocząć w domu, to niech mimo to zgodnie z Bożym nakazem odpoczywają - w swym miejscu pracy. Zwłaszcza w Boże Narodzenie.
Pamiętajmy więc, że święta Bożego Narodzenia wyznaczają granicę między ciemnościami świata pogańskiego a promienną światłością katolickiej wiary. Są zarazem drogowskazem na przyszłość dla całej ludzkości: „Tak jak podpowiada serce, my Ci Jezy damy, modły, pracę, abstynencję, znak, że Cię kochamy” całym naszym sercem, całym naszym umysłem, wszystkim, co czynimy.

, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony. Ogień krzepnie, blask ciemnieje, Ma granice Nieskończony. Wzgardzony, okryty chwałą, Śmiertelny Król nad wiekami; A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Cóż masz, niebo, nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście twoje, wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje. Niemało cierpiał, niemało, żeśmy byli winni sami; A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. W nędznej szopie urodzony, Żłób Mu za kolebkę dano. Cóż jest, czym był otoczony? Bydło, pasterze i siano. Ubodzy, was to spotkało, Witać Go przed bogaczami; A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Potem i króle widziani cisną się między prostotą, niosąc dary Panu w dani; mirrę, kadzidło i złoto. Bóstwo to razem zmieszało z wieśniaczymi ofiarami. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Podnieś rękę, Boże Dziecię! Błogosław Ojczyznę miłą. W dobrych radach, w dobrym bycie, Wspieraj Jej siłę Swą siłą, Dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami! A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami.

, święta noc pokój niesie ludziom wszem, a u żłóbka Matka Święta czuwa cała uśmiechnięta, nad Dzieciątka snem, nad Dzieciątka snem. Cicha noc, święta noc. Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni za anielskim głosem pieni, gdzie się spełnił cud, gdzie się spełnił cud. Cicha noc, święta noc. Narodzony Boży Syn, Pan wielkiego majestatu niesie dziś całemu światu odkupienie win, odkupienie win. Cicha noc, święta noc. Jakiż w tobie dzisiaj cud. W Betlejem Dziecina święta wznosi w górę swe rączęta, błogosławi lud, błogosławi lud. Cicha noc, święta noc. Przez małżeństwo na świat Bóg przyszedł jako maleńka dziecina, świętą by była każda rodzina, twierdzą zaś każdy próg, twierdzą domu próg.

moja perełko, Lulaj ulubione me pieścidełko Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj! A Ty Go, matulu, z płaczu utulaj Zamknijże znużone płaczem powieczki, Utulże zemdlone łkaniem usteczki. Lulajże, przyjemna oczom gwiazdeczko, Lulaj, najśliczniejsze świata słoneczko. Lulajże, piękniuchny mój Aniołeczku, Lulajże, wdzięczniuchny świata Kwiateczku. Lulajże, Różyczko najozdobniejsza, Lulajże Lilijko najprzyjemniejsza. My z Tobą, tam w niebie, spocząć pragniemy, Ciebie, tu na ziemi, kochać będziemy.

głos się rozchodzi: Wstańcie, pasterze, Bóg się nam rodzi! Czym prędzej się wybierajcie, Do Betlejem pośpieszajcie Przywitać Pana. Poszli, znaleźli Dzieciątko w żłobie Z wszystkimi znaki danymi sobie. Jako Bogu cześć Mu dali, A witając zawołali Z wielkiej radości: Ach, witaj Zbawco z dawna żądany, Cztery tysiące lat wyglądany. Na Ciebie króle, prorocy Czekali, a Tyś tej nocy Nam się objawił. I my czekamy na Ciebie, Pana, A skoro przyjdziesz na głos kapłana, Padniemy na twarz przed Tobą, Wierząc, żeś tu swą Osobą z Ciałem jest i z Krwią. Dołączymy się wszystkimi głosy Do pień aniołów brzmiących w niebiosy: Chwała Bogu w wysokości, a ludziom na tej niskości pokój niech będzie.

pasterze, Grając skocznie Dzieciąteczku na lirze. Chwała na wysokości, Chwała na wysokości, A pokój na ziemi. Oddawali swe ukłony w pokorze Tobie z serca ochotnego, o Boże! Anioł Pański sam ogłosił te dziwy, Których oni nie słyszeli, jak żywi. Dziwili się napowietrznej muzyce, I myśleli, co to będzie za Dziecię? Oto mu się wół i osioł kłaniają, Trzej królowie podarunki oddają. I Anieli gromadami pilnują, Panna czysta wraz z Józefem piastują. Poznali Go Mesjaszem być prawym, Narodzonym dzisiaj Panem łaskawym.

, dzisiaj w Betlejem Wesoła nowina: Że Panna Czysta, że Panna Czysta Porodziła syna Maryja Panna, Maryja Panna Dzieciątko piastuje; I Józef Święty, i Józef Święty Ono pielęgnuje. I trzej królowie, i trzej królowie Od wschodu przybyli; I dary Panu, i dary Panu Kosztowne złożyli. Pójdźmy też i my, pójdźmy też i my Przywitać Jezusa, Króla nad króle, Pana nad pany, Uwielbić Chrystusa ! Choć w stajeneczce, choć w stajeneczce Panna Syna rodzi, przecież On wkrótce, przecież On wkrótce ludzi oswobodzi. Bądźże pochwalon, bądźże pochwalon dziś, nasz wieczny Panie, któryś złożony, któryś złożony na zielonym sianie. Bądź pozdrowiony, bądź pozdrowiony, Boże nieskończony, sławimy Ciebie, sławimy Ciebie, Boże niezmierzony. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi! Anieli grają, króle witają, Pasterze śpiewają, bydlęta klękają- Cuda, cuda ogłaszają!

, stajenka licha, Pełna niebieskiej chwały. Oto leżący, na sianku śpiący W promieniach Jezus mały. Nad nim anieli w locie stanęli I pochyleni klęczą Z włosy złotymi, z skrzydły białymi, Pod malowaną tęczą. Wielkie zdziwienie, wszelkie stworzenie, Cały świat orzeźwiony. Mądrość Mądrości, Światłość Światłości, Bóg - Człowiek tu wcielony. Śpi jeszcze senne Dziecię promienne W ciszy ubogiej strzechy; Na licach białych, na ustach małych Migają się uśmiechy. Lulaj Dziecino, lulaj ptaszyno, Nasze umiłowanie; Gdy się rozbudzi w tej rzeszy ludzi, Zbawienie nam się stanie. Oto Maryja, czysta lilija, Józef Boga sławiący Stoją przed nami, przed pastuszkami Tacy uśmiechający. I oto mnodzy ludzie ubodzy Radzi oglądać Pana. Pełni natchnienia, pełni zdziwienia Upadli na kolana. Jako w kościele, choć ludzi wiele, Cisza pobożna wieje. Oczy się roszą, dusze się wznoszą, Płyną w serca nadzieje. Hej! Ludzie prości! Bóg z nami gości. Skończony czas niedoli; On daje siebie, chwała na niebie, Pokój ludziom dobrej woli. Długo czekali, długo wzdychali, Aż niebo rozgorzało; Bóg w swej litości przebacza złości. Słowo się Ciałem stało. Radość na ziemi, Bóg nad wszystkiemi Dzień czyni z mroków nocnych. Czeluść zawarta, upadek czarta Króluje Pan wszechmocny.

, monarchowie, gdzie spiesznie dążycie? Powiedzcież nam, trzej Królowie, chcecie widzieć Dziecię? Ono w żłobie nie ma tronu i berła nie dzierży, a proroctwo Jego zgonu Już się w świecie szerzy. Mędrcy świata, złość okrutna Dziecię prześladuje,wieść okropna, wieść to smutna,Herod spisek knuje.Nic monarchów nie odstrasza,do Betlejem spieszą,gwiazda Zbawcę im ogłasza,nadzieją się cieszą. Przed Maryją stają społem, niosą Panu dary. Przed Jezusem biją czołem, składają ofiary. Trzykroć szczęśliwi Królowie,któż wam nie zazdrości? Cóż my damy, kto nam powie,pałając z miłości? Tak jak podpowiada serce, Jezu, my Ci damy modły, pracę, abstynencję, znak, że Cię kochamy. To kadzidło, mirrę, złoto niesiem Jezu szczerze. Co dajemy Ci z ochotą od nas przyjm w ofierze.

Syna kołysała, z wielkim weselem tak Jemu śpiewała: Li li li li laj, moje Dzieciąteczko, Li li li li laj, śliczne Paniąteczko. Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu, pomóż radości wielkiej sercu memu. Li li li li laj, wielki królewicu, Li li li li laj, niebieski dziedzicu! Sypcie się z nieba, śliczni aniołowie, śpiewajcie Panu, niebiescy duchowie: Li li li li laj, mój wonny kwiateczku, Li li li li laj, w ubogim żłóbeczku. Cicho, wietrzyku, cicho południowy. Cicho powiewaj, niech śpi Panicz nowy. Li, li, li, li, laj, mój wdzięczny Synaczku, Li, li, li, li, laj, miluchny Robaczku. Łączcie się w dziękach, wszystkie ziemskie dzieci. Niechaj się miłość w sercu waszym nieci. Li li, li li, laj, drogi Zbawicielu, Li li, li li, laj, nasz Odkupicielu! Bogu bądź chwała, Ojcu i Synowi i im równemu Świętemu Duchowi. Li li, li li, laj, Boże nasz wieczysty Li li, li li, laj, Jedyny Troisty

i na świat przychodzi, Ciemna noc w jasności promienistej brodzi; Aniołowie się radują, pod niebiosy wyśpiewują: Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo. Mówią do pasterzy, którzy trzód swych strzegli, Aby do Betlejem czym prędzej pobiegli, Bo się narodził Zbawiciel, wszego świata Odkupiciel. O, niebieskie Duchy i Posłowie nieba, Powiedzcież wyraźniej, co nam czynić trzeba, Bo my nic nie pojmujemy, ledwo od strachu żyjemy. Idźcie do Betlejem, gdzie Dziecię zrodzone, W pieluszki powite, w żłobie położone; Oddajcie mu pokłon Boski, on osłodzi wasze troski. A gdy pastuszkowie wszystko zrozumieli, Zaraz do Betlejem śpieszno pobieżeli I zupełnie tak zastali jak Anieli im zeznali: A stanąwszy w miejscu pełni zadumienia, Iż się Bóg tak zniżył do swego stworzenia, Padli przed Nim na kolana i uczcili swego Pana: Wreszcie kiedy pokłon Panu już oddali, Z wielką wesołością do swych trzód wracali, Że się stali być godnymi Boga widzieć na tej ziemi:

: Chrystus się wam narodził. W Betlejem, nie bardzo podłym mieście, narodził się w ubóstwie Pan wszego stworzenia. Chcąc się dowiedzieć tego poselstwa wesołego, bieżeli do Betlejem skwapliwie. Znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem. Taki Pan chwały wielkiej, uniżył się Wysoki, pałacu kosztownego żadnego nie miał zbudowanego Pan wszego stworzenia. O dziwne narodzenie, nigdy niewysławione! Poczęła Panna Syna w czystości, porodziła w całości Panieństwa swojego. Już się ono spełniło, co pod figurą było: Arona różdżka ona zielona stała się nam kwitnącai owoc rodząca. Słuchajcież Boga Ojca,jako wam Go zaleca:Ten ci jest Syn najmilszy, jedyny,w raju wam obiecany,Tego wy słuchajcie. Bogu bądź cześć i chwała, która by nie ustała, jak Ojcu, tak i Jego Synowi i Świętemu Duchowi, w Trójcy jedynemu.

będziem czynili, pastuszkowie mili, że się nam kwili? Zaśpiewajmy Mu wesoło i obróćmy się z Nim w koło, li, li, li, li ,li. Podobno Dzieciątko, że głodne, płacze, dlatego tak z nami nierado skacze, więc ja Mu dam kukiełeczkę i masełka osełeczkę, li, li, li, li ,li. Alibo Dziecięciu w dudki zagrajmy i na piszczałeczkach rozweselajmy: li li li li, moje dudki, skacz, robaczku mój malutki, li li li li li.

Jezusa małego, będę Mu grał z serca uprzejmego.Graj, dudka, graj, graj Panu, graj. Zagram Panu w kozłowe dudeczki dla Jezusa i dla Panieneczki. Na piszczałce i na multaneczkach, na bandurze, ba, i na skrzypeczkach. Na fujarze, na głośnym cymbale, na organkach, na starym regale.

leży wśród stajenki. Płacze z zimna, nie dała Mu matusia sukienki. Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła, W który dziecię uwinąwszy, siankiem Je okryła. Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki.We żłobie Mu położyła siana pod główeczki. Gdy dziecina kwili, patrzy w każdej chwili Na Dzieciątko Boskie w żłóbku, oko Jej nie myli. Panienka truchleje, a mówiąc łzy leje: O mój synu! Wola Twoja, nie moja się dzieje. Tylko nie płacz, proszę, bo żalu nie zniosę. Dosyć go mam z męki Twojej, którą w sercu noszę. Pokłon Mu oddajmy, Bogiem Go wyznajmy. Przyjście Króla Zbawiciela ludziom ogłaszajmy.

, cóż ja widzę w tobie? Droższy widok, niż ma niebo, w maleńkiej osobie. Zbawicielu drogi, takżeś to ubogiOpuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi. Czyżeś nie mógł sobie, w największej ozdobie Obrać pałacu drogiego, nie w tym leżeć żłobie? Gdy na świat przybywasz, grzechy z niego zmywasz; A na zmycie tej sprośności gorzkie łzy wylewasz. Któż tu nie struchleje, wszystek nie zdrętwieje? Któż Cię widząc płaczącego łzą się nie zaleje?

, z niebieskiego dwora Przyszła nam nowina: Panna rodzi Syna. Boga prawdziwego, nieogarnionego. Za wyrokiem Boskim, w Betlejem żydowskim. Pastuszkowie mali w polu wtenczas spali, Gdy Anioł z północy światłość z nieba toczy. Chwałę oznajmując, szopę pokazując, Chwałę Boga tego, dziś nam zrodzonego. "Tam Panna Dzieciątko, miłe Niemowlątko, Uwija w pieluszki, pośpieszcie pastuszki!" Natychmiast pastuszy śpieszą z całej duszy. Weseli bez miary, niosą z sobą dary. Mądrości druhowie, z daleka królowie, Pragną widzieć swego Stwórcę Przedwiecznego. Dziś Mu pokłon dają w ciele oglądają. Każdy się dziwuje, że Bóg nas miłuje. I my też pośpieszmy, Jezusa ucieszmy Ze serca darami: modlitwą, cnotami.

, hej pasterze, do szopy, bo tam cud. Syn Boży w żłobie leży, by zbawić ludzki ród. Śpiewajcie aniołowie, pasterze grajcie Mu. Kłaniajcie się Królowie, nie budźcie Go ze snu. Ten Bóg przedwiecznej chwały, Bóg godzien wszelkiej czci. Patrz, w szopie tej zbutwiałej, jak słodko On tu śpi. On, Ojcu równy w Bóstwie, opuszcza niebo swe. A rodzi się w ubóstwie i cierpi wszystko złe. Padnijmy na kolana, to Dziecię, to nasz Bóg. Uczcijmy niebios Pana, miłości złóżmy dług.

, jak niebo goreje!Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje.Rzućmy budy, warty, stada,niechaj nimi Pan Bóg włada,a my do Betlejem.Patrzcie, jak tam gwiazda światłem swoim miga;Pewno do uczczenia Pana swego ściga.Krokiem śmiałym i wesołymśpieszmy i uderzmy czołemprzed Panem w Betlejem.Wszakże powiedziałem, że cuda ujrzymy:Dziecię, Boga świata, w żłobie zobaczymy.Patrzcie jak biednie okrytew żłóbku Panię znakomitew szopie przy Betlejem.Jak prorok powiedział: Panna zrodzi Syna,Dla ludu całego szczęśliwa nowina;Nam zaś radość w tej tu chwili,gdyśmy Pana zobaczyliw szopie przy Betlejem.

Syna Jedynego Ojca Przedwiecznego, Boga prawdziwego Wesoło śpiewajmy, chwałę Bogu dajmy. Hej kolęda, kolęda! Panna porodziła niebieskie Dzieciątko, W żłobie położyła małe Pacholątko. Pasterzom anieli o tym powiedzieli. Hej kolęda, kolęda! Skoro pastuszkowie o tym usłyszeli, Zaraz do Betlejem czym prędzej bieżeli. Witają Dzieciątko, małe Pacholątko. Hej kolęda, kolęda! Wół i osioł przed Nim klęczą na kolanach. Aniołowe swego adorują Pana. Pasterze śpiewają, na multankach grają. Hej kolęda, kolęda!

? Widzieliśmy maleńkiego Jezusa narodzonego, Syna Bożego, Syna Bożego. Co za pałac miał, gdzie gospodą stał? Szopa bydłu przyzwoita i to jeszcze źle pokryta, Pałacem była, Pałacem była. Jakie łóżeczko miał Paniąteczko? Marmur twardy, żłób kamienny; na tym depozyt zbawienny Spoczywał łożu, Spoczywał łożu. Co za obicie miało to Dziecię? Wisząc spod strzech pajęczyna, Boga i Maryi Syna Obiciem była, Obiciem była. W jakiej odzieży Pan nieba leży? Za purpurę, perły drogie, ustroiła Go w ubogie, Pieluszki nędza, Pieluszki nędza. Czyli w wygodach, czy spał w swobodach? Na barłogu, ostrym sianie, delikatne spało Panię, A nie w łabędziach, A nie w łabędziach

, Do Jezusa i Panienki! Powitajmy maleńkiego I Maryję, Matkę Jego. Witaj, Jezu ukochany, Od Patryjarchów czekany, Od Proroków ogłoszony, Od narodów upragniony. Witaj, Dziecineczko w żłobie. Wyznajemy Boga w Tobie, Coś się narodził tej nocy, Byś nas wyrwał z czarta mocy. Witaj, Jezu, nam zjawiony. Witaj, dwakroć narodzony, Raz z Ojca przed wieków wiekiem, A teraz z Matki człowiekiem. Któż to słyszał takie dziwy? Tyś człowiek i Bóg prawdziwy. Ty łączysz w boskiej osobie Dwie natury różne sobie. Tyś świat stworzył, a świat Ciebie Nie poznał, mając wśród siebie; Idziesz dla jego zbawienia, On Ci odmawia schronienia. Za to u świata ubogich, Ale w oczach Twoich drogich, Pastuszków, którzy czuwali, Wzywasz, by Cię przywitali. O, szczęśliwi pastuszkowie, Któż radość waszą wypowie? Czego ojcowie żądali, Wyście pierwsi oglądali. Obietnica w raju dana Dziś została wykonana. Boże, jakżeś miłosierny, W darach hojny, w słowach wierny. Spraw to, Jezu, Boskie Dziecię, Niech Cię kochamy nad życie. Niech miłością odwdzięczamy Miłość, której doznawamy.

, zstąpiły z nieba wysokiego.Pobudziły pasterzów,dobytku swego stróżów... śpiewaniem.Chwała bądź Bogu w wysokości, a ludziom pokój na niskości.Narodził się Zbawiciel,dusz ludzkich Odkupiciel... na ziemi.Zrodziła Maryja Dziewicawiecznego Boga bez rodzica,by nas z piekła wybawił,a w niebieskich postawił... pałacach.Pasterze w podziwieniu stają,triumfu przyczynę badają,co się nowego dzieje,że tak światłość jaśnieje... nie wiedząŻe to Bóg, gdy się dowiedzieli,swej trzody w polu odbieżeli,śpiesząc na powitanieDo Betlejemskiej stajni... Dzieciątka.Niebieskim światłem oświeceni,pokornie przed nim uniżeni,Bogiem Go być prawdziwymz serca afektem żywym... wyznają.I które mieli z sobą daryDzieciątku dają na ofiary:przyjmij, o Narodzony nas i dar przyniesiony... z ochotą.

w Betlejem ziemia. Nie było, nie było Józefa w domu. Kędy żeś, Kędy żeś, Józefie, bywał? W Betlejem, w Betlejem Dzieciątku śpiewał. Wół z osłem, wół z osłem przed Nim klękali, Bo swego, bo swego Stwórcę poznali. Beczący, ryczący Panu śpiewali. Pasterze, pasterze w multanki grali. Chwała Tobie, chwała Tobie, nasz wieczny Panie. Bez Ciebie, bez Ciebie nic się nie stanie.

dzień dziś wesoły. Wyśpiewują chwałę Bogu żywioły. Radość ludzi wszędy płynie, Anioł budzi przy dolinie Pasterzy, co paśli pod borem woły. Wypada wśród nocy ogień z obłoku. Dumają pasterze przy tym widoku. Każdy pyta, co się dzieje, Czy nie świta, czy nie dnieje, Skąd ta łuna bije, tak miła oku? Ale gdy anielskie głosy słyszeli, Zaraz do Betlejem prosto bieżeli. Tam witali w żłobie Pana, Poklękali na kolana I oddali dary, co z sobą wzięli. Potem wykrzyknęli w głos na przemiany, Że Jezus maleńki na świat wydany. Niech ci Panie od nas chwała, Nie ustanie wiecznie trwała; Żyj nam Zbawicielu z nieba zesłany. Odchodzą z Betlejem pełni wesela, Że już Bóg wysłuchał próśb Izraela. Gdy tej nocy to widzieli, Co prorocy widzieć chcieli, W ciele ludzkim Boga i Zbawiciela I my z pastuszkami dziś się radujmy. Chwałę z aniołami wraz wyśpiewujmy, Bo ten Jezus, z nieba dany, Weźmie nas między niebiany, Tylko Go z całego serca miłujmy!

, bracia, słuchajcie.Niebieską Dziecinę ze mną witajcie.Jak miła ta nowina!Mów, gdzie jest ta Dziecina,Byśmy tam pobieżeli i ujrzeli. Bogu chwałę wznoszą na wysokości,pokój ludziom głoszą duchy światłości. Panna nam powiła Boskie Dzieciątko,pokłonem uczciła to Niemowlątko. Którego zrodziła, Bogiem uznała,i Panną, jak była, Panną została. Ubodzy pasterze pierwsi przybyli,Jezusowi Panu pokłon złożyli. Czyste swoje serca w dani oddali,szczęśliwi do swoich rodzin wracali. Gwiazda osobliwa Królom świeciła,do Bożej Dzieciny ich sprowadziła.

, któż pobieży Kolędować małemu Jezusowi Chrystusowi Dziś nam narodzonemu? Pastuszkowie przybywajcie, Jemu wdzięcznie przygrywajcie Jako Panu naszemu! My zaś sami z piosneczkami Za wami pospieszymy. I tak tego maleńkiego Niech wszyscy zobaczymy: Jak ubogo narodzony, Płacze w stajni położony, Więc go dziś ucieszymy. Naprzód tedy, niechaj wszędy Zabrzmi świat w wesołości, Że posłany nam jest dany Emmanuel w niskości! Jego tedy przywitajmy, Z aniołami zaśpiewajmy: Chwała na wysokości! Witaj, Panie, cóż się stanie, Że rozkosze niebieskie Opuściłeś, a zstąpiłeś Na te niskości ziemskie? "Miłość moja to sprawiła, By człowieka wywyższyła Pod nieba empiryjskie." Przecz w żłóbeczku, nie w łóżeczku, Na siankuś położony, Przecz z bydlęty, nie z panięty W stajni jesteś złożony. "By człek sianu przyrównany, Grzesznik bydlęciem nazwany Przeze Mnie był zbawiony." Twoje państwo i poddaństwo Jest świat cały, o Boże! Tyś polny kwiat. Czemuż Cię świat Przyjąć nie chce, choć może? "Bo świat doczesne wolności Zwykł jest kochać. Mnie zaś w złości Ściele krzyżowe łoże." W Ramie głosy pod niebiosy Wzbijają się Racheli, Gdy swe syny bez przyczyny W krwawej widzi kąpieli. "Większe Mnie dla nich kąpanie W krwawym czeka oceanie, Skąd niebo będą mieli". Trzej Królowie, monarchowie Wschodni kraj opuszczają. Serc ofiary z trzema dary Tobie, Panu oddają. "Darami się kontentuję. Bardziej serca ich szacuję, Za co niech niebo mają."

Radość wszelkiego stworzenia, Aniołowie się radują, Jezusowi wyśpiewują, wyśpiewują. Niesłychana to nowina, Panna porodziła Syna, Syna Jednorodzonego, Boga Ojca niebieskiego, niebieskiego. To Anieli oznajmują, Do Betlejem pokazują, Gdzie narodził się Zbawiciel, Wszego świata Odkupiciel, Odkupiciel. Gdy pasterze usłyszeli, Do stajenki pobieżeli, Dzieciąteczku się kłaniają, Podarunki oddawają, oddawają.

idźcie, Pana witajcie, a co macie, to dajcie! Wołają aniołowie: "Pójdźcie mili bratkowie!" Gloria, Gloria, Gloria! Niech żyje Pan Jezus Dziecina! Hola, hola, pasterze z pola! Pójdźcie przywitać Pana, padajcie na kolana, oddajcie Mu swe dary, z serc uprzejmych ofiary. Hola, hola, pasterze z pola! Anieli Mu śpiewają, że Pan wielki, znać dają. Wszyscy Pana witajcie, a co macie, to dajcie. Hola, hola, pasterze z pola! Pójdźmy, pójdźmy z weselem do tego, do Betlejem, niech się ucieszy dusza dla małego Jezusa.

, nie tylko królowie na wozie, na wozie jedziemy z kapelą, niech nas rozweselą na mrozie, na mrozie. Graj, mówi Jezus, Bartku, swoje. Stój, Dziecię, tylko bas wystroję i smyczek, i smyczek.Bartos sobą troska, że nie ma i włoska na smyku, na smyku, a nie myśląc wiele: szast ogon kobyle do szyku, do szyku. Jak zarżnie w swoje szałamaje, aż Jezus paluszkami łaje: powoli, powoli.Wach do swoich basów przypiął sześć kiełbasów wesoło, wesoło. Woś na swej oboi wielkie figle stroi nuż w koło, nuż w koło. Ru ru ru -Wach na swoim basie, dil dil dil -Krążel na kiełbasie. Ha sa sa, ha sa sa.

Wykaz kolęd , obudźcie ze snu. Wśród ciszy tej nocy wam zrodził się Bóg. Z ust ludzkich miliarda usłyszy dziś świat Anioła słów echo sprzed dwóch tysięcy lat. Gloria, Gloria, Gloria est in excelsis Deo Pasterze popatrzcie na światła ów snop. To dziecię postawi ciemnościom znak stop. Zrodzone w stajence, gdzie wół jest za piec, Drżąc z zimna rozgrzeje miliardy ludzkich serc. Zlęknieni słyszycie Anielski ów chór, Gdy pokój dla ziemi ogłasza zza chmur. Lecz Maria i Józef spokojni są tak, Bo w sercu swym noszą prorokom dany znak. On zdrowie da chorym, a ślepym wzrok da. Szatana wypędzi, wyzwoli ze zła. On życie umarłym przywróci przez cud. On chlebem ugasi ciała i duszy głód. Przez ludzi niewdzięcznych wydany na krzyż, Umarły zmartwychwstał. On żyje i dziś. On wstąpił do Ojca, gdzie jest Jego tron, I wróci powtórnie na głos niebiańskich trąb. Bo Bóg jest wszechmocny, choć złożon wśród sian. Kłaniają się króle, bo on królów Pan. Na kolana w szopie wół i osioł padł. To że On i ich stworzył, każdy z nich wówczas zgadł. I my się nie bójmy tych, co łamią krzyż. Bo nie ich jest wieczność, choć władzą są dziś. Zła nie tolerujmy, ni herezji dróg. Podążmy do szopy, bo tam nasz czeka Bóg! Pasterze mej Polski, pijaństwa już dość. Maryja z Dzieciątkiem tam marznie na kość. Wy tu pijani z diabłem dzielicie wspólny stół, A w szopie śpiewa za was Dzieciątku osioł, wół. Miliardy kasuje monopolowy sklep, A wielu rodzinom nie starcza na chleb. W kościelne dzwony bijąc dziś Anioł wzywa was Do powstania z nałogu ostatni może raz. Wśród kolęd czuwajmy, niech trzeźwy nasz śpiew Odstraszy szatana, co ryczy jak lew. Niech w wszystkich nie gorzały, lecz Ducha wstąpi moc. Trzeźwości Tysiąclecie ogłośmy w Świętą Noc.

Narodził się, Ty Boży Maluchu, Patrz, nie musiałbyś leżeć na sianie. Miękko Ty byś spoczywał na puchu. Rodzić, mieszkać nie musiałbyś w szopie, Ciepłe miałbyś przy piecu łóżeczko. Proboszcz sam by przybiegł, Boży Knopie, Witać Ciebie wraz z Twoją Mateczką. Ach, my byśmy ubrali Cię, Dziecię. Nosić byś musiał czapę z barana. Płaszcz z kaszubściej chusty miałbyś, przecie, A ciepłym futerkiem podszywany. Butki czerwone na małe stopy Mocno lśniącymi gwoździami podbite. Ci swe pasy oddaliby chłopy, Miałbyś Ty ubranie znakomite. Jak Ty byś był u nas odkarmiony. Białym chlebem z masłem, miodem rano I delikatnym mięsem duszonym, W obiad kaszą jęczmienną polaną. Warzywami gęsi ud przybrany, Tłusta wuszta, naleśniki złote, Trzy śmietankowego mleka dzbany. Jezu, miałbyś na wszystko ochotę. Serce byśmy Ci ofiarowali. Patrz, z nas każdy byłby już pobożny. Na kolana byśmy upadali, Wolni od uczynków grzesznych, zdrożnych. Nie podpalałby stodoły sztubak, Nikt pijany nigdy by nie chodził, Gdybyś był się Chryste na Kaszubach, Gdybyś tylko u nas się narodził. Hej, Kaszubi, pieśń aniołów z Nieba Głosi, że wam Bóg się dziś narodził. Coście rzekli, to wam czynić trzeba Mi w mych braciach, co wam Bóg nagodzi.

, bądźmy weseli. Chwałę Mu na wysokości nucą anieli:Gloria, gloria in excelsis Deo. Gloria, gloria in excelsis Deo. Na kolana wół i osioł przed Nim klękają. Jego swoim Stworzycielem, Panem uznają. Pastuszkowie przybiegają na znak im dany. Cześć oddają i witają Pana nad Pany. Trzej Królowie przyjechali z wielkimi dary. Złoto, mirra i kadzidło, oto ofiary. I my także chwałę dajmy Dzieciątku temu Jako Panu nieba, ziemi, Zbawcy naszemu.

, Maluśki kieby rękawicka, alboli też jakoby jakoby, kawałecek smycka. La la la, .... Śpiewajcie i grajcie Mu, małemu, małemu Oj nie lepiej by Tobie, by Tobie siedzieć było w niebie, wszak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie. La... Tam se w niebie spijałeś, spijałeś słodkie małmazyje, tu się Twoja gębusia, gębusia łez gorzkich napije. La... Tam kukiełki jadałeś, jadałeś z czarnuszką i miodem, tu się musisz pożywić, pożywić samym tylko głodem. La... Tam Ci cięgiem służyły, służyły prześliczne Janioły, a tu leżysz som jeden, som jeden jak paluszek goły. La... Tam wciórniasta pogoda, pogoda, a tu bieda wszędzie, ta Ci tera doskwira, doskwira za i potem będzie. La... Tam to miałeś pościółkę, pościółkę, i miętkie piernatki, tu na to Twej nie stanie, nie stanie ubożuchnej Matki. La... Więc się lepiej, mój Panie, mój Panie, wróć po Twej dziedzinie, albo mi się tu pozwól, tu pozwól niść k’mej chałupinie La... Tam się będziesz miał z pysna, miał z pysna jako miałeś w niebie, mam ja mlecka słodkiego słodkiego garnusek dla Ciebie. La... A powiedzże, mój Panie, mój Panie, co się też to stało, że się Tobie na ten świat, na ten świat przychodzić zachciało. La... Gdybym ja tam jako Ty, jako Ty tak królował sobie, nie chciałbym ja przenigdy, przenigdy w tym spoczywać żłobie. La... Cóż Ci oddam, mój Panie, mój Panie, chyba me piosneczki, alboli też te moje, te moje lipowe skrzypeczki. La...

w Betlejem w żadnej gospodzie i narodziłeś się, Jezu, w stajni, w ubóstwie i chłodzie. Nie było miejsca, choć zszedłeś jako Zbawiciel na ziemię, by wyrwać z czarta niewoli nieszczęsne Adama plemię. Nie było miejsca, choć chciałeś ludzkość przytulić do łona i podać z krzyża grzesznikom zbawcze, skrwawione ramiona. Nie było miejsca, choć szedłeś ogień miłości zapalić i przez swą mękę najdroższą świat od zagłady ocalić. Gdy liszki mają swe jamy i ptaszki swoje gniazdeczka, dla Ciebie brakło gospody, Tyś musiał szukać żłóbeczka. A dzisiaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katuszy? Bo nie ma miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy! Nie było, nie ma, nie będzie dla Boga miejsca w gospodzie, ni na pijackiej zabawie ani w pijackiej zagrodzie Bo w sercach ludzkich zabija alkohol resztki miłości i sieje kąkol zawiści, lenistwa i nieczystości.

, zaświeć na niebie mym. Tak szukam Cię wśród nocy, tęsknię za światłem Twym. Zaprowadź do stajenki, leży tam Boży Syn, Bóg - Człowiek z Panny świętej, dany na okup win. O nie masz Go już w szopce, nie masz Go w żłóbku tam? Więc gdzie pójdziemy Chryste? gdzie się ukryłeś nam? Pójdziemy przed ołtarze, wzniecić miłości żar i hołd Ci niski oddać: to jest nasz wszystek dar. Ja nie wiem; o mój Panie, któryś miał w żłobie tron. Czy dusza moja biedna milsza Ci jest, niż on? Ulituj się nade mną, błagać Cię kornie śmiem, Ty stajnią nie wzgardziłeś,nie gardź i sercem mym

Ludziom Niebo otworzyło, hej nam hej! Wzięło na się człowieczeństwo, hej nam hej! Co pokryło Jego Bóstwo, hej nam hej! Trzej Królowie przyjechali, hej nam hej! Dary trojakie Mu dali, hej nam hej! Przynieśli mu dary oto, hej nam hej! Mirrę, kadzidło i złoto, hej nam hej! Idzie Panna ozdobiona, hej nam hej! W słońce, gwiazdy przystrojona, hej nam hej! Wszyscy się przed Nią kłaniają, hej nam hej! z małym Dzieciątkiem witają, hej nam hej!Witają Go i bydlęta, hej nam hej! chocia to nieme zwierzęta, hej nam hej!Witają Go i pasterze, hej nam hej! grając Mu na koźlej lirze, hej nam hej! Na to Boże Narodzenie, hej nam hej! Wesel się wszystko stworzenie, hej nam hej! Świętą Trójcę wysławiajmy, hej nam hej! Bogu cześć i chwałę dajmy, hej nam hej!

Pasterzy anioł budzi. „Narodził się wam Król, Zbawiciel wszystkich ludzi.” „Choć On wszechświata Pan, Nie ujrzysz przy Nim świty, Leżącym pośród sian W tej stajni źle pokrytej.” „Do świtu nocy pół, A wiatr przez szpary wieje. Przy żłobie tylko wół Dziecinę z osłem grzeje.” „Skostniała przy Nim trwa Maryja tuląc Syna. A Józef rąbie drwa Ognisko grzać zaczyna.” „Choć On jest Bóg i Pan, To w ubóstwie się rodzi. Nazarejczykiem zwan On ludzi oswobodzi.” „On wyrwie z mocy złych, Z wszelkiej ludzkiej niedoli. On wezwie uczniów swych: ‘Nie pijcie alkoholi’” „A tym, co krzyża ból Chcieć będą zmniejszyć winem, Odmówi Królów Król, Choć z bólu usta sine.” Pastuszki, słysząc wieść, Szykują skromne dary, By oddać Bogu cześć, By czynić też ofiary. Z pastuszki paść do nóg Wraz, abstynenci, spieszmy. Gdzie w żłobie trzeźwych Bóg, Radujmy się i cieszmy. Gdzie w żłobie trzeźwych Bóg, Dziękując Mu się cieszmy.

radość wszelkiego stworzenia: ptaszki w górę podlatują, Jezusowi wyśpiewują, wyśpiewują. Słowik zaczyna dyszkantem, szczygieł mu wtóruje altem; szpak tenorem krzyknie czasem, a gołąbek gruchnie basem, gruchnie basem. A mazurek ze swym synem świergąc siedzą za kominem; ach cierp, cierp, cierp miły Panie, póki ten mróz nie ustanie, nie ustanie. Gdy ptactwo Boga uczciło, co żywo się rozproszyło; ludziom dobry przykład dali, ażeby Go uwielbiali, uwielbiali

Dziś zabrzmiał dzwon, już Jezus narodzony. Bo nadszedł czas i Dziecię się zrodziło, A w Nim na świat maleńka przyszła Miłość. Maleńka Miłość w żłobie śpi, Maleńka Miłość przy Matce Świętej. Dziś cala ziemia i niebo lśni Dla tej Miłości maleńkiej.
Maleńka Miłość zbawi świat, Maleńką Miłość chronimy z lękiem, Dziś ziemia drży i niebo drży Od tej Miłości maleńkiej. Odrzućmy zło, przestańmy złem się bawić. Pokutę czyńmy, aby duszę zbawić. Już nadszedł czas, już Dziecię się zrodziło, A w Nim na świat maleńka przyszła Miłość .

na niebios przestworze. Witaj nam radośnie, Dzieciąteczko Boże. Wznieś swoje dłonie nad głowy naszemi. My Ci zaśpiewamy po calutkiej ziemi. My Ci zaśpiewamy wesołemi tony. Na kościółku Twoim uderzymy w dzwony. I tak dźwięczeć będzie pieśń radosna wszędzie. Hej kolęda, kolęda, hej kolęda, kolęda! Świeci gwiazdka w górze, cudnym blaskiem świeci. W szopie ubożuchnej Matka Syna pieści. Jezus dłonie wznosi nad naszemi głowy, Błogosławi, cieszy radosnemi słowy. Pastuszkowie mili, śpieszcie, by w stajence Jemu się pokłonić i Świetej Panience. Kto ma w sercu bóle, kto ma łzy na twarzy, Tego On pocieszy, łaską swą obdarzy. Witaj Zbawicielu, nasz jedyny Panie, Witaj, Stwórco Świata, leżący na sianie, Bo ziemskie luksusy, w najwspanialszej szacie, Marne są jak siano przy Twym Majestacie. Oto lirnik stary śpiewną lirę stroi. Niechże zagra na niej, pastuszkowie moi. Wszak Chrystus się rodzi, śpiewać nam się godzi. Hej kolęda, kolęda, hej kolęda, kolęda!

, jak ptaszkowie z nieba i śpiewali Dzieciąteczku wesoło, jak trzeba. Hojże, hojże, Panie Jezu, hojże, hojże, hoc, hoc! Śpiewaliśmy, budziliśmy pastuszków całą noc. Powiadają niesłychaną w świecie nowinę: Panna w całości panieństwa zrodziła Dziecinę, Syna Boga Przedwiecznego, pasterze, wstawajcie, do Betlejem, nie mieszkając, witać Go biegajcie. Śpiewaliśmy i Gloryja głosząc przyjście Twoje, pokój ludziom, kiedy odkrył Bóg naturę swoję. A dla zbawienia ludzkiego w ciele narodzony Stwórca świata, Dawca skarbów, w żłobie położony. Biegnijcież prędko do szopki, pokłon mu oddajcie i wesoło: Hojże, hojże! przed nim wykrzykajcie. Hojże, hojże, Panie Jezu, hojże, hojże, hoc, hoc. Niech Ci będzie wieczna chwała za tę szczęśliwą noc. Którejś się to dla naszego narodził zbawienia. Hojże, hojże, weselmy się, bo czas odkupienia naszego się już przybliżył przez Twe narodzenie, hojże, hojże, bądź wesołe dziś, wszystko stworzenie! Wychwalając to Dzieciątko, hojże, hojże, hoc, hoc, wykrzykujmy, wyśpiewujmy przed Nim całą noc. Cała noc niech nasza będzie chwały nieskończonej, daj ją wszystkim, Panie Boże, w ciele utajony.

w obłoku, w obłoku, Józef z Panną asystują przy boku, przy boku: Hejże ino dyna, dyna, Narodził się Bóg dziecina w Betlejem, w Betlejem. Wół i osioł w parze służą przy żłobie, przy żłobie. Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie. Pastuszkowie z podarunki przybiegli, przybiegli. Wkoło szopę o północy oblegli, oblegli. Anioł Pański kuranciki wycina, wycina. Skąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna. Już Maryja Jezuleńka powiła, powiła. Nam wesele i pociecha stąd miła, stąd miła.

była cała, kiedy Panna powijała Boga, co się wcielił. W snopach światła "Bogu chwała" śpiewali Anieli. Bóg wśród nas, więc oddajmy Jemu cześć. W mroczny czas głośmy tę radosną wieść, Bogu cześć Z snu pasterze się zrywają. Do Betlejem pospieszają weseli bez miary. Cześć i chwałę Mu oddają, składają ofiary. Z nami został Bóg w Kościele. Na Mszę śpieszmy więc w niedziele, by Mu się pokłonić. Niech napełnią nas weselem brzmiące na Mszę dzwony.

, uściskajmy stopy Jezusa maleńkiego, Który swoje bóstwo wydał na ubóstwo dla zbawienia naszego. Zawitaj Zbawco narodzony z przeczystej Panienki. Gdzie berło, gdzie Twoje korony? Gdzie berło, gdzie Twoje korony? Jezu malusieńki? Ten, co wszechświat dzierży, w żłobie dzisiaj leży. Ludzkiej pomocy czeka. Bóg Słowo wcielone, dzisiaj wyniszczone, dla zbawienia człowieka. O Boże bądźże pochwalony za Twe narodzenie. Racz zbawić ludzki ród zgubiony, Racz zbawić ludzki ród zgubiony, daj duszy zbawienie.

, umęczona ziemia śpi. Lasy, góry i doliny skryły się w obłokach mgły, skryły się w obłokach mgły. W małym mieście, tam w Betlejem znużon pracą usnął lud. Lecz w padołach nikt nie drzemie, tam pastuszki strzegą trzód, tam pastuszki strzegą trzód. Jakby czegoś wyczekując, doglądając stada swe, posiadali debatując, niezmożeni wcale snem, niezmożeni wcale snem. Wtem obłoki zapałały, jasność w nocy niczym w dzień. Pastuszkowie poklękali. Oto anioł zjawił się. Oto anioł zjawił się. "Nie lękajcie się pasterze, mnie posyła Ojciec Pan, jam posłaniec w dobrej wierze, wieść radosną niosę wam, wieść radosną niosę wam. Do Betlejem szybko bieżcie, a ujrzycie Boży cud. Pokłon dać Dziecinie spieszcie, tam gdzie jest ubogi żłób, tam gdzie jest ubogi żłób. Idźcie śpiesznie Dziecię sławić, Gdyż w Betlejem cud się stał. Grzesznych ludzi pragnąc zbawić, Bóg w ofierze siebie dał, Bóg w ofierze siebie dał. Zrodzon Syn jest Dawidowy, słowo ciałem stało się. Zstąpił, by dać żywot nowy, przybył, by pokonać grzech, przybył, by pokonać grzech."

, Synem swym z nami podzielił się. Powraca życie w nasz ziemski trud, Słońcem napełnia się każdy dzień. Raduj się dzisiaj wszelkie stworzenie, Wdzięczną kolędę Panu graj! Dziecina Boża - nasze zbawienie, Daje nam życie przywraca raj... Ptaki, zwierzęta - jeden chór, Słońce i księżyc i z nocą dzień. Anieli z nieba, królowie trzej, Wszyscy chcą dzisiaj wychwalać Cię...

, w pracy i w milczeniu, w dobrym zdrowiu i chorobie, we wszelkim zdarzeniu Być tam, gdzie Ty, Jezu malusieńki, być tam, gdzie Ty, pośród Twej stajenki. Być tam, gdzie Ty, gdzie i Matka Twoja, być tam, gdzie Ty, gdzie się śpiewa Gloria. W słońcu i ulewie, w stajni przy bydlęciu we wszechświecie pełnym Ciebie, w życiu mym i szczęściu

, a kto, kto? Dzieciątko małe, dajcie mu chwałę na Ziemi. Dzieciątko małe, dajcie mu chwałę na Ziemi. Leży Dzieciątko jako jagniątko, a gdzie, gdzie? W Betlejem mieście, tam się pośpieszcie, znajdziecie. W Betlejem mieście, tam się pośpieszcie, znajdziecie. Jak Go poznamy, gdy Go nie znamy, Jezusa? Podło uwity, nie w aksamity, ubogo. Podło uwity, nie w aksamity, ubogo. Anieli grają, wdzięcznie śpiewają, a co, co? Niech chwała będzie zawsze i wszędzie Dzieciątku. Niech chwała będzie zawsze i wszędzie Dzieciątku. Królowie jadą z wielką gromadą: A skąd, skąd? Od wschodu słońca, szukają końca Zbawienia Od wschodu słońca, szukają końca Zbawienia Skarb otwierają, dary dawają: A komu? Wielcy królowie, możni panowie Dzieciątku Wielcy królowie, możni panowie Dzieciątku

, gdym zasnął w wielkiej niemocy, nie wiem, czy na jawie, czy mi się śniło, że wedle mej budy słońce świeciło. Sam się czym prędzej porwałem i na drugich zawołałem; na Kubę, na Maćka i na Kaźmierza, by wstali czym prędzej mówić pacierza. Nie zaraz się podźwignęli, bo byli twardo zasnęli; alem ich po trochu wziął za czuprynę, by wstali, bieżeli witać Dziecinę. Kaźmierz wprawdzie wszystko słyszał, bo na słomie w budzie dyszał, ale nam od strachu nie chciał powiedzieć, na Maćka wskazywał : „Ten musi wiedzieć!” „Mój Macieju, ty nam powiesz, albowiem ty sam wszystko wiesz!” „Widziałem, widziałem śliczne widzenie, słyszałem, słyszałem anielskie pienie. Bo mi sam anioł powiedział, gdym na polu w budzie siedział: <<Nie bój się, nie bój się, Maćku-pastuszku! Jestem ja, jestem ja u Boga służką. Zwiastuję wesołe lata, że się nam Zbawiciel świata narodził, narodził w Betlejem mieście, idźcież Go przywitać, czem prędzej bieżcie! Niech weźmie Szymek fujarę, a Maciek gołąbków parę, a Józef będzie stał u drzwi z obuszkiem, bo się tam nie zmieści z swym wielkim brzuszkiem!>>” Porwawszy się, bieglim drogą, gdzie widzielim jasność srogą: w Betlejem miasteczku, gdzie Dziecię było, które się dla wszystkich na świat zjawiło. Wbiegliśmy zaraz do szopy, uściskaliśmy Mu stopy; jam dobył fujary, a Kuba rogu, graliśmy wesoło na chwałę Bogu. Pójdźmyż i my tam ostatni. Czeka nas tam bal dostatni: Pastuszków ochota, królewskie dary, które z rąk Jezusa będziemy brali.

, gdzieście po ten czas chodzili ...Poszliśmy hen ku dolinie tam gdzie rwący potok płynie, paść owieczki. /x2 Anioł do was woła z nieba do Betlejem iść wam trzeba. ... Ledwośmy pozasypiali jak tu łuna w oczy pali, co się dzieje? /x2 Wśród stajenki Bóg się rodzi, co świat z grzechów oswobodzi. ...Więc zaprowadź nas do Niego zagramy mu krzesanego na osłodę. /x2 A co żeście Mu przynieśli kiedyście do szopy weszli. ...Dwa króliczki i wróbelka co rozkosznie bedzie ćwierkał Mu nad żłobkiem./x2 Pójdźmy wszyscy w imię Pańskie otworzą się wrota rajskie ...Przez Narodzenie Jezusa będzie w Niebie nasza dusza królowała /x2

, i z radością wielką, Przybądźcie, przybądźcie do Betlejem. Oto Dzieciątko z Bożą Rodzicielką! Pokłońmy się Królowi, Królowi anielskiemu, Dziś nam narodzonemu, To Bóg nasz i Pan! Pasterze przybiegli, zostawili trzody, Pokornie przed żłóbkiem stanęli wraz. Z hołdem za nimi pospieszcie, narody! Blask wiecznej światłości Ojca Przedwiecznego W maleńkim Dzieciątku jawi się nam. Boga uczczijmy w żłobie złożonego! Anioły śpiewają: Pokój wam nastanie, gdy Pana uwielbi z serca dziś lud. Bóg błogosławi tu leżąc na sianie

, quod annuntiatum est per Gabriel, hodie apparuit, apparuit in Israel per Mariam virginem in Bethlehem. Eia, eia. Virgo Deum genuit sicut Divina voluit clementia. Gaudete, gaudete, gaudete, Christus natus hodie, gaudete, gaudete, gaudete, ex Maria Virgine Wielkie imię Pańskie jest Emmanuel, Które nam ogłosił anioł Gabryjel. Dziś się objawiło, i je ujrzał cały Izrael Przez Maryję Dziewicę w Betlejem. Gloria, Gloria! Boga Panna zrodziła, Jak łaska Boża w raju obiecała. Cieszcie się! Cieszcie się! Cieszcie! Chrystus dziś się narodził! Cieszcie się! Cieszcie się! Cieszcie! z Świętej Panny Maryi.

, pęd z Jessego pnia. Praojców pieśń już niosła zapowiedź tego dnia. I zakwitł z niej nam kwiat w środku tej srogiej zimy, gdy noc spowiła świat. Różyczka ta złocista, której wyglądał lud, to Maryja przeczysta, w której się spełnił cud. Proroctwo każdy zna: choć dzieciątko powiła, w dziewictwie świętym trwa. Na śliczny jej kwiatuszek kieruję lubo wzrok. On światło wlewa w duszę, rozprasza grzechów mrok. Prawdziwy człek i Bóg wyzwoli nas z ciepienia, zawróci z śmierci dróg.

, proszę was dla Boga! Pożyczcie mi swoich dudek i koziego roga. Bom ja jest dudeczka, Jezusowa pastereczka. Będę Mu, będę Mu z wami pięknie grała. Będę śpiewać, rozweselać, będę kołysała. Lulajże, lulajże, Dziecino niebieska. Lulaj Jezu ukochany, pociecho anielska. Lulaj, wieczny Boże, któryś stworzył ziemię, morze. A teraz, a teraz, dla Zbawienia mego, Spoczywasz w tej stajeneczce Pan świata całego. Nie masz sług, nie masz sług, tylko bydląt dwoje. Przyjmijże mnie za pasterkę, to będziesz miał troje. Będę owce pasła i narobię sera, masła, Dla Ciebie, dla Ciebie, z Panienką Matusią, Ba i Tobie Panie Józef, kochany tatusiu. Będę ja, będę ja, osiołka i wołu, W jedno jarzmo zaprzęgała, i siebie pospołu: Będziemy orali i pszeniczkę zasiewali, Będę z niej, będę z niej piekła kukiełeczki Nie pogardzajże ochotą wiernej pastereczki.

, aby swego Stwórcę poznali. Słysząc Anielskie pienie, że Bóg przyszedł na ziemię, Trzody opuszczali, do szopy biegali, Małemu Dzieciątku nowe pieśni grali Złożonemu we żłobie. Leżysz we żłóbeczku, mój Panie, w pieluszkach spowity na sianie. Opuściłeś tron święty, masz gospodę z bydlęty. Przed Nim to Anieli na twarze padali, Święty, Święty, Święty po trzykroć śpiewali Chwała na wysokości! Panna czysta Dziecię piastuje, karmi Je piersiami, całuje, O dobro nieskończone, Bóstwo z ciałem złączone, Syn Jednorodzony, z Boga przedwiecznego, W żywocie poczęty z Ducha Najświętszego Z Panny Niepokalanej.

, na zbawienie nasze dany Witaj małe Dzieciąteczko, witaj śliczne Paniąteczko. Witaj Jezu! (2 x ) Witaj z dawna pożądany, od Proroków obiecany. Już się wszystko to spełniło, co pod tajemnicą było, wypełniło. (2 x ) Ach dobroci niesłychana, ach miłości niewidziana: cóż ja widzę, o mój Boże, twardy żłób, to Twoje łoże. Śliczny Jezu! (2 x ) Przyszli tutaj i pasterze, zagrają Ci dziś na lirze; na multankach wygrywają i wesoło zaśpiewają, kto co umie. (2 x ) My też milczeć nie będziemy, gdy do szopy Twej przyjdziemy; wszyscy miło zaśpiewamy, piękny pokłon Ci oddamy jako Bogu! (2 x )

tak ubogo leży? Ani po królewsku ni w drogiej odzieży? Znać dlatego, by grzesznika, czartowskiego niewolnika od piekła wybawił, przez ubóstwo zbawił. Czemuż nie w pałacach rodzi się Dziecina, wszak świat, niebo, ziemia Jego jest dziedzina, ale w stajence ubogiej, na sianeczku w ten mróz srogi? W kamiennym żłóbeczku zimno Paniąteczku. Czemuż nie w bogatej pościeli królewskiej, nie pod pawilonem leży Pan niebieski? Pajęczyna pawilonem, by każdy człek był zbawionym Od nałogu złego, Bogu obmierzłego. A cóż za dworzany ma małe Dzieciątko, Syn Ojca wiecznego, miłe pacholątko? Osioł z wołem to dworzany, zważ człeku Pana nad Pany, Bydlęta mu służą, jak Bogu posłużą. A ty Mu jak służysz? Żałość Mu zadajesz, Gdy za Jego dobroć czartu się oddajesz; Porzuć twoje złe nałogi, Jezusowi łzy na nogi wylewaj serdecznie, będziesz żył z Nim wiecznie.

, O Jezusa się pytajcie, Którego jest porodziła Maryja przez boleści. Trzej Królowie przyjechali, Jemu cześć i chwałę dali. Przynieśli mu dary za to: Mirrę, kadzidło, złoto. Weselmy się dziś z Maryją, Iż nam dała światłość wieczną Narodzenim Syna Bożego, Jen nas zbawił wszego złego. Jezu, królu narodzony, Od Boga Ojca zesłany, Tobie cześć i chwałę dawamy, Racz się zmiłować nad nami.

, Witaj Panie nad Pany; Tyś jest nasza pociecha, pociecha, Ty nas zbawisz od grzecha, cha cha cha, Od grzecha. Pozwoliłeś rączeńki, Jezuleńku maleńki, Pozwólże i gębuli, gębuli, Niech się grzesznik przytuli, li li li, Przytuli. A tam Boże kto Tobie, Pląsy czyni przy żłobie? Tam pasterzów gromada, gromada, Co śpiewają: ta da da, ta da da, Ta da da. A my stojąc wokoło, Zaśpiewajmy wesoło: Chwała Bogu na ziemi, na ziemi, W niebie, z Matką, Świętemi, mi mi mi, Świętemi. A tak wszyscy zagrali, Wesoło zaśpiewali: Wesołe nam nowiny, nowiny, Narodził się Jedyny, ny ny ny, Jedyny. Narodził się Syn Boski, Ściskajmyż Go za nóżki, Byśmy grzechów nie znali, nie znali, W niebie z Nim królowali, li li li, Królowali.

, Toć dla wszystkich zew jednaki szukać Boga na rozłogach niskiej ziemi. Krok za krokiem pod tym znakiem Dalej, chłopy do tej szopy, Pracowniki i prostaki. Bóg Dziecina nas przyzywa Malusieńki, nagusieńki, odziać Boga na rozłogach niskiej ziemi. Ramię w ramię pod gwiazdami piersi murem, zgodnym chórem chronić Boga na rozłogach niskiej ziemi.

, z wialgą paradą, a skąd, skąd? Od wschodu słuńca, szukają kuńca zbawieniô swojégo. Chtëż o ti dobie zapłacze w żłobie, a chto, chto? Bóg w stajni ony, dzys narodzony lëdzóm sę pokôzôł. Jesta hałasë, w tim nocnim czasë, wa czëlë? Bë szlë pastuszë, słowu posłëszni, co rzeklë Anielë. Cëż to za gwiôzda, królewskô jôzda, wiéta wa? Trzech Magów jedze, Bóg sóm jich wiedze, do Emanuela. Madźi pobożni nie jidą próźni, a cëż më? Ni gęsë tłësti, le serce czësté i ti kąsk miłotë!

, w betlejemskiej stajni Wital go ubodzi lud razem z aniołami Z pól niebiańkich róży kwiat Christus przynies na ten świat kwitnie num nadzeja kwitnie num nadzeja Wół i osioł w nocy czas dzecę ogrzewale a pastuszki od swech trzód piąknie przygrewale Przyndze panie z nieba k'nom mieszkaj razem z nami, utwierdź pokój po wszech czas między narodami. Niechaj z wszystkich świata stron pieśni brzmią wesołe raduje sa wszystek lud w krąg tego Małego

anieli z nieba zbudzëc ze snu pastuszków trzeba. O Boże, cos sa dzeje, całé niebo znądka dnieje!
Wnet sa pasturze przebudzëlë, swoje strzodë w grëpë zagnalë. Z skrzëpkama, z trąbama, do Betlejem pognelë. Tom w stajence dzece znalezle wiele dare mu tam przewiezle uklekle spiwele grali modszi w swe cymbale Dziecine do snu groli z weselem i Mu spiewali cudowne trele gloryja gloryja ta z anioly se spiwole

, bracô Kaszëbi do żłóbka gnają. Wesołô Nowina, spieszta sę lëdze do źłóbka, na sanie pokłón mu dejta. W noc cemną, w noc mrozną wszëscë zdążają, przed Panę, przed Panę, przed Nim pôdają. Jak piękne, jak piękne, jak to wspaniale, że przed Nim, że przed Nim naszi sę kłóniają. Tam w żłóbku, tam w żłóbku je Dzecę môłé i Józef, i Marijô, i bëdło całé. Jak miłe, jak miłe, jak to wspaniale, Przed Panę, przed Panę wszëscë klëkają. Wesołô Nowina, anielë grają, z dôlekich lasów i z pustk zdążają; żebë sę ceszëc i żebë weselëc, z nawiedzonégo Jezuska môłégo.


"Naza(i)rejczykiem będzie zwan" W języku hebrajskim pisanym nie ma samogłosek

Okres Bożego Narodzenia. Kolęda. Gdy byłem małym dzieckiem, przyglądałem się krzyżykowi przygotowanemu na przybycie księdza. Zafrapowała mnie tabliczka z napisem „INRI” – skrót od „Iesus Nazarenus Rex Iudeorum”. – “Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.

Słowo „nazarejczyk” obejmuje ziemskie życie Pana Jezusa niby klamrą. W Niedzielę Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa, czytany jest fragment Ewangelii: "19 A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, 20 i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia»*. 21 On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. 22 Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. 23 Przybył do miasta, zwanego Nazaret*, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem*." ( Mt 2, 19 – 23 )

A potem w Wielki Piątek Męki Pańskiej słyszymy: "19 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». 20 Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim." ( J 19, 19 – 20 ). Piłat z Pontu to był Pontius Pilatus. A napisał on „Iesus Nazarenus”, a więc nie Jezus z Nazaretu, lecz Jezus Nazarejczyk.

Kimże był więc nazarejczyk, że tak ważne to było słowo w tytule winy?

Pierwszym nazarejczykiem, którego spotykamy w Starym Testamencie, był Samson. Oto, jak przyszedł on na świat: "13 1 Gdy znów zaczęli Izraelici czynić to, co złe w oczach Pana, wydał ich Pan w ręce Filistynów na czterdzieści lat. 2 W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. 3 Anioł Pana* ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: «Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. 4 Lecz odtąd strzeż się: nie pij wina ani sycery i nie jedz nic nieczystego. 5 Oto poczniesz i porodzisz syna, a brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich». 6 Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego: «Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby obliczem Anioła Bożego - pełne dostojeństwa. Nie pytałam go, skąd przybył, a on nie oznajmił mi swego imienia. 7 Rzekł do mnie: "Oto poczniesz i porodzisz syna, lecz odtąd nie pij wina ani sy cery, ani nie jedz nic nieczystego, bo chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia aż do swojej śmierci"». .... 24 Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson*. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. 25 Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać w Obozie Dana między Sorea a Esztaol. ( Sdz 13, 1 - 7,24 )

Nazarejczyk (czy nazirejczyk – w hebrajskim nie ma samogłosek pisanych) był więc abstynentem. Musiał przestrzegać także szereg innych przepisów (niestrzyżenie, unikanie trupów itp.), ale abstynencja od alkoholu była sednem sprawy, bo napisane jest: „11 Wzbudzałem spomiędzy waszych synów proroków, a spomiędzy waszych młodzieńców - nazirejczyków. Czyż nie było tak, synowie Izraela? - wyrocznia Pana. 12 A wy dawaliście pić nazirejczykom wino i prorokom rozkazywaliście: «Nie prorokujcie!»” ( Am 2, 11 - 12 ).

Chrystus wychowywał do trzeźwości. Głosił. „48 Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: "Mój pan się ociąga", 49 i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, 50 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. 51 Każe go ćwiartować* i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” ( Mt 24, 48-51 ) Ale nie tylko uczył, lecz I sam dał przykład: ]„32 Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. 33 Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, 34 dali Mu pić wino zaprawione goryczą*. Skosztował, ale nie chciał pić”. ( Mt 27, 32 – 34).

Podobnie wezwania do trzeźwości słychać było z ust Apostołów. Ostrzegał Św. Paweł: Apostoł „9 Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego”. ( 1 Kor 5, 9-10 ) „Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem*, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku. ( 1 Kor 5, 11 )

A Św. Piotr Apostoł pisał: „Czuwajcie i bądźcie trzeźwi. Bo diabeł jako lew ryczący krąży i parzy, kogo by pożreć.” ( 1 P 5, 8)

Jakżesz chętnie postępacy widzieliby we Mszy Świętej „apoteozę picia wina”, czy w cudzie z Kany Galilejskiej zachętę do upijania się. Słyszymy nie raz Ewangelię opisującą wesele w Kanie Galilejskiej. Wielu lubi się na nią powoływać próbując usprawiedliwić swe picie (że niby sam Chrystus zalecał upijanie się). Tymczasem "wino" w greckim tekście (po grecku znane są najstarsze kopie Ewangelii) wcale nie musi oznaczać naszego „procentowego” wina. Porównania tekstów hebrajskich z ich greckimi tłumaczeniami (np. Septuaginta) wskazują, że tłumacze przez "wino" rozumieli nie tylko wino, ale i (bezalkoholowy) sok z winogron. Obecność Chrystusa z Matką i uczniami, a także posiadanie stągwi do żydowskich oczyszczeń świadczy o tym, że wesele wyprawiali ludzie pobożni. Chrystus dokonał cudu przemiany na ok. 700-900 litrach wody, co oznaczałoby ok.4,5 l wina na głowę na dużym weselu (150-200 gości). Gdyby to było wino alkoholowe, to „procentami” dorównywałoby ponad 2 l wódki na głowę. Taka ilość alkoholu oznaczałaby ciężkie zatrucie zwłaszcza wtedy, gdyby weselnicy "mieli już dobrze w czubie". A upijanie ludzi jest według Pisma Świętego grzechem. Chrystus zgrzeszyłby, gdyby weselników spił. A przecież był bez grzechu. Wobec tego wesele w Kanie być może było bezalkoholowe, a już na pewno "wino" uczynione przez Chrystusa było bezalkoholowym sokiem.

Zauważmy też, że wino mszalne podczas liturgii eucharystycznej mieszane jest z wodą. Dlaczego? Otóż sok winogronowy podatny był na szybkie psucie (fermentację). Technika konserwacji tego soku znana w starożytności polegała na zagęszczaniu przez odparowanie wody. Potem, przed spożyciem, trzeba było sok rozcieńczyć, aby miał naturalną konsystencję. Tak więc „wino” przemienione w Krew Chrystusa było sokiem winogronowym, a picie przez jedenastu Apostołów jednego kielicha nawet w wypadku, gdyby się nieco zepsuło wskutek niedoskonałości technologii, z upijaniem ("apoteozą picia wina") nic wspólnego mieć nie mogło.

A tytuł winy brzmiał: „Iesus Nazarenus Rex Iudeorum”. Nie tylko nie chlał, ale jeszcze na dodatek był królem. I jak takimi rządzić, co takiego mają króla? Na krzyż z Nim.

Pamiętajmy w te dni obchodów Bożego Narodzenia, przerywane zgrzytem upadlania się przez wielu w sylwestra, jakiego mamy Króla. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi. Z wszelkiej niewoli. Także tej płynącej z alkoholi.

Swoją drogą polska tradycja zabrania picia alkoholu w Wigilię Bożego Narodzenia.
Wracając do sylwestra, CNA donosiło 31.12.2011 rP z miasta Kuala Lumpur (Malezja), że tamtejsze władze żądały od chrześcijan ubieganie się o policyjną zgodę na śpiewanie kolęd w kościele i w domu. Chrześcijanie odrzucili to żądanie. Ich wzorem nie pozwólmy sobie odebrać prawa do śpiewania kolęd w okresie Bożego Narodzenia ani we wspomnienie Św. Sylwestra, papieża, ani w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki.
Gdy święty Sylwester zasiadał na stolicy świętego Piotra, po trzechsetletniej walce Kosciół odniósł zwycięstwo nad pogaństwem i wyszedł z nabożeństwami z katakumb i prywatnych mieszkań wchodząc do przestrzeni publicznej - do kościołów i katedr.

Melodie większości kolęd można posłuchać pod adresem www
http://weselewesel.lap.pl/beatchen/svwiat_wokovlv_nas/gwara/koledy/PiesniRama.html?Sprache=poPolsku

Uwagi redakcyjne: Kolędy jako szczególnie popularne, chętnie śpiewane pieśni wędrują z ust do ust, co sprzyja drobnym zmianom i większym modyfikacjom, czy to przez próbę przypomnienia sobie tekstu śpiewanego przez przodków, zmiany w języku (najstarsze śpiewane kolędy mają 500 lat) czy w życiu śpiewających. Dobrze ilustruje ten proces na przykładzie kolędy "Pastuszkowie bracia mili" autor strony WWW http://www.sylwek.efbud.com.pl/www/php/showsong.php?id=1245
Spośród wersji i wariantów "równoległych zwrotek" redaktor tej strony także musiał dokonać pewnych wyborów starając się kłaść nacisk na bożonarodzeniowy aspekt finalnych tekstów. "Piosenki zimowe" zostały celowo wykluczone. Redaktor starał się zaimki odnoszące się do Chrystusa pisać z dużej litery. Preferowano też te wersje, które dowartościowują Świętego Józefa i jego czystość przypisują świętości a nie byciu drżącym staruszkiem. Wyeliminowano fragmenty o tym, jakoby Pan Jezusek na sianeczku tytoń sobie palił, piwo kwartami pił albo ze żłóbka na panienki wyskakiwał, jako że ostatecznie Pan Jezus przeszedł przez ziemię bez grzechu. Odstąpiono też od modernistycznych modyfikacji wymazujących powiązanie między grzechem Adama a przyjściem Chrystusa (przywrócono "cztery tysiące lat wyglądany"). Redaktor nie jest specjalistą od historii kolęd, ale ma wrażenie, że dokonane wybory czynią teksty bliższymi pierwotnej intencji ich autorów, choć z drugiej strony prawdą jest, że przynajmniej niektóre kolędy mają de facto wielu autorów, którzy tworzyli poszczególne zwrotki na przestrzeni wieków.



* Pieśni wielkopostne

 
 
 
 

 
Pieśni Wielkopostne


 
Pieśni wielkopostne
 
Stowarzyszenie Wesele Wesel
 
http://WeseleWesel.PL
 
luty 2013

[aktualizacja kwiecień 2022]

Adres śpiewnika:
http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkopostne.php?wersja=DRUK

Wersja mobilna (z linkami do melodii)
http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkopostne.php?wersja=MO

Tłumczenia niektórych pieśni na angielski lub niemiecki:
http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkopostne.php?tlvumaczenia=TAK

Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego


 
 
 

, uderzmy przed Panem czołem; zapustne śmiechy na stronę, cierniową wijmy koronę. Posypmy głowy popiołem, grzmi niebo głosem surowym: "Pokutę czyńcie za grzechy, na stronę teraz uciechy". Posypmy głowy popiołem, otoczmy Pana pospołem, bo Pański sąd sprawiedliwy, a dla grzesznika straszliwy. Posypmy głowy popiołem, już Zbawca cierpieć gotowy, ponosić męki, katusze, by nasze odkupić dusze. Posypmy głowy popiołem, o śmierci myślmy pospołem; nim głosu Twego wezwanie na sąd Twój stawi nas, Panie. Posypmy głowy popiołem, byśmy codziennym mozołem, wszechtzeźwością i pacierzem mogli wzrastać w świętej wierze. Posypmy głowy popiołem, z Chrystusem nieśmy krzyż społem, abyśmy z Nim zmartwychwstali i hymn Mu chwały śpiewali.

dnia i szarym pyle dróg, A idąc uczył kochać i przebaczać. On z celnikami jadł, On nie znał, kto to wróg, Pochylał się nad tymi, którzy płaczą. Mój Mistrzu, przede mną droga, Którą przebyć muszę tak, jak Ty. Mój Mistrzu, wokoło ludzie, Których kochać trzeba, tak jak Ty. Mój Mistrzu, niełatwo cudzy ciężar Wziąć w ramiona, tak jak Ty. Mój Mistrzu, poniosę wszystko, Jeśli będziesz ze mną zawsze Ty. On przyjął wdowi grosz i Magdaleny łzy, Bo wiedział, co to kochać i przebaczać. I późną nocą On do Nikodema rzekł: Że prawdy trzeba pragnąć, trzeba szukać. Idziemy w skwarze dnia i w szarym pyle dróg, A On nas uczy kochać i przebaczać. I z celnikami siąść, zapomnieć, kto to wróg, Pochylać się nad tymi, którzy płaczą.

, z sercem ciężkim od win i ze spuszczoną głową szedł marnotrawny syn.
Wróć, synu, wróć z daleka. Wróć, synu, wróć, Ojciec czeka. I wychodzi na drogę i wygląda stęskniony, czy nie wracasz do domu. Tyle razy odchodzisz i powracasz na nowo, a on zawsze dla ciebie ma otwarte ramiona.
Wróć, synu, wróć z daleka. Wróć, synu, wróć, Ojciec czeka. Roztrwoniłeś swą miłość, z pustym sercem powracasz, a On tobie przebacza i wychodzi naprzeciw ojca serce zbolałe: Wreszcie synu wróciłeś tak czekałem
Wróć, synu, wróć z daleka. Wróć, synu, wróć, Ojciec czeka. Wróć, jeszcze czas, nie zwlekaj. Jak długo jeszcze każesz czekać?

, Ogromna to tajemnica. Każde cierpienie ma sens, Prowadzi do pełni życia. Jeśli chcesz za Mną iść do Nieba, To weź swój krzyż, naśladuj Mnie. Nieś Dobrą Nowinę w świat Kolejny już wiek. Codzienność wiedzie przez Krzyż, Większy im kochasz goręcej. Dobrze czyniących chcą źli złamać poddając udręce. Choć za twą dobroć i znój Świat ci zgotuje katusze, Ty zbożnie mimo to żyj, A uratujesz swą duszę. Wtedy ma sens krzyża trud, Kiedy go dźwigasz w trzeźwości, Gdy nie uciekasz w świat złud Od Boskiej krzyża mądrości. Czarna rozpacz wśród mąk - Oto oferta szatana. Ty wybierz szczęście i raj, Miej Trójcę Świętą za Pana.

przybywajcie, Serca nasze przenikajcie. Serca nasze przenikajcie. Rozpłyńcie się, me źrenice, Toczcie smutnych łez krynice. =2x Słońce, gwiazdy omdlewają, Żałobą się pokrywają. =2x Płaczą rzewnie Aniołowie, A któż żałość ich wypowie? =2x Opoki się twarde krają, Z grobów umarli powstają. =2x Cóż jest, pytam, co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje! =2x Na ból męki Chrystusowej Żal przejmuje bez wymowy. =2x Uderz, Jezu, bez odwłoki W twarde serc naszych opoki! =2x Jezu mój, we krwi ran Twoich Obmyj duszę z grzechów moich! =2x Upał serca mego chłodzę, Gdy w przepaść męki Twej wchodzę. =2x

, Gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje; Klęcząc w Ogrójcu, gdy krwawy pot leje, Me serce mdleje. Pana świętości uczeń zły całuje, Żołnierz okrutny powrozmi krępuje! Jezus tym więzom dla nas się poddaje, Na śmierć wydaje. Bije, popycha tłum^ nieposkromiony Nielitościwie z tej i owej strony, Za włosy targa. Znosi w cierpliwości Król z wysokości. Zsiniałe przedtem krwią zachodzą usta, Gdy zbrojną żołnierz rękawicą chlusta; Wnet się zmieniło w płaczliwe wzdychanie Serca kochanie. Oby się serce we łzy rozpływało, Że Cię mój Jezu, sprośnie obrażało! Żal mi, ach, żal mi ciężkich moich złości Dla Twej miłości. Intencja

, Cichy Baranku, od wro^^gów szukany, Jezu mój kochany! Jezu, za trzydzieści srebrników Od niewdzięcznego ucznia zaprzedany. Jezu mój kochany! Jezu, w ciężkim smutku żałością, Jakoś sam wyznał, przed śmiercią znękany. Jezu mój kochany! Jezu, na modlitwie w Ogrójcu Strumieniem potu krwawego zalany. Jezu mój kochany! Jezu, całowaniem zdradliwym Od niegodnego Judasza wydany. Jezu mój kochany! Jezu, powrozami grubymi Od swawolnego żoł^^dactwa związany. Jezu mój kochany! Jezu, od pos^^pólstwa zelżywie Przed Annaszowym sądem znieważany. Jezu mój kochany! Jezu, przez ulice sromotnie Przed sąd Kajfasza za włosy targany. Jezu mój kochany! Jezu, od Malchusa srogiego Ręką zbrodniczą wypoliczkowany. Jezu mój kochany! Jezu, od fałszywych dwóch świadków Za zwodziciela niesłusznie podany. Jezu mój kochany! Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony! Dla nas zelżony i pohańbiony, Bądź uwielbiony Bądź wysławiony, Boże nieskończony!

Boleść ściska mnie nieznośna, Miecz me serce przenika. 2x Czemuż, Matko ukochana, Ciężko na sercu stroskana? Czemu wszystka truchlejesz? 2x Co mię pytasz? Wszystkam w mdłości, Mówić nie mogę z żałości, Krew mi serce zalewa. 2x Powiedz mi, o Panno moja, Czemu blednieje twarz Twoja? Czemu gorzkie łzy lejesz? 2x Widzę, że Syn ukochany, w Ogrójcu cały zalany Potu krwawym potokiem. 2x O Matko, źródło miłości, Niech czuję gwałt Twej żałości Dozwól mi z Tobą płakać. 2x Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

, Jako dla ciebie sobie nie folguje. Przecież Go bardziej niż kat^^owska dręczy, Złość twoja męczy. Stoi przed sędzią Pan wszego stworzenia, Cichy Baranek. Z wielkiego wzgardzenia, Dla białej szaty, którą jest odziany, Głupim nazwany. Za moje złości grzbiet srodze biczują. Pójdźmyż, grzesznicy, oto nam gotują Ze krwi Jezusa dla serca ochłody Zdrój żywej wody. Pycha światowa niechaj, co chce, wróży, Co na swe skronie wije wieniec z róży. W szkarłat na pośmiech cierniem Król zraniony Jest ozdobiony! Oby się serce we łzy rozpływało, Że Cię, mój Jezu, sprośnie obrażało! Żal mi, ach, żal mi, ciężkich moich złości Dla Twej miłości. Intencja

, Jako łotr, godzien śmierci obwołany, Jezu mój kochany! Jezu, od złośliwych morderców Po ślicznej twarzy tak sprośnie zeplwany. Jezu mój kochany! Jezu, pod przysięgą od Piotra Po trzykroć z wielkiej bojaźni zaprzany. Jezu mój kochany! Jezu, od okrutnych oprawców, Na sąd Piłata, jak zbójca szarpany. Jezu mój kochany! Jezu, od Heroda i dworzan, Królu niebieski, żelżywie wyśmiany. Jezu mój kochany! Jezu, w białą szatę szydersko Na większy pośmiech i hańbę ubrany. Jezu mój kochany! Jezu, u kamiennego słupa Niemiłosiernie biczmi wysmagany. Jezu mój kochany! Jezu, przez szyder^^stwo okrutne Cierniowym wieńcem ukoronowany. Jezu mój kochany! Jezu, od żołnier^^zy niegodnie Na pośmiewisko purpurą odziany. Jezu mój kochany! Jezu, trzciną po głowie bity. Królu boleści, przez lud wyszydzany. Jezu mój kochany! Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony! Dla nas zelżony, wszystek skrwawiony, Bądź uwielbiony Bądź wysławiony, Boże nieskończony!

Przy słupie obnażonego, Rózgami zsieczonego! =2x Święta Panno, uproś dla mnie, Bym ran Syna Twego znamię Miał na sercu wyryte! =2x Ach, widzę jako niezmiernie Ostre głowę ranią ciernie! Dusza moja ustaje. =2x O Maryjo, Syna Twego, Ostrym cierniem zranionego, Podzielże ze mną mękę! =2x Obym ja, Matka strapiona, Mogła na swoje ramiona Złożyć krzyż Twój, Synu mój! =2x Proszę, o Panno jedyna, Niechaj Krzyż Twojego Syna Zawsze w sercu swym noszę! =2x Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Serce me, czemu całe nie truchlejesz? Toczy twój Jezus z ognistej miłości Krew w obfitości. Ogień miłości, gdy Go tak rozpala, Sromotne drzewo na ramiona zwala: Zemdlony Jezus pod krzyżem uklęka, Jęczy i stęka. Okrutnym katom posłusznym się staje, Ręce i nogi przebić sobie daje. Wisi na Krzyżu, ból ponosi srogi Nasz Zbawca drogi. O słodkie drzewo, spuśćże nam już Ciało, Aby na tobie dłużej nie wisiało! My je uczciwie w grobie położymy, Płacz uczynimy. Oby się serce we łzy rozpływało, Że Cię, mój Jezu, sprośnie obrażało! Żal mi, ach, żal mi ciężkich moich złości; Dla Twej miłości. Niech Ci, mój Jezu, cześć będzie w wieczności Za Twe obelgi, męki, zelżywości, Któreś ochotnie, Syn Boga jedyny, Cierpiał bez winy! Intencja

, Jako złoczyńca z łotry porównany, Jezu mój kochany! Jezu, od Piłata niesłusznie Na szubieniczną śmierć dekretowany Jezu mój kochany! Jezu, srogim krzyża ciężarem Na kalwaryjskiej drodze zmordowany. Jezu mój kochany! Jezu, do sromotnego drzewa Przytępionymi gwoźdźmi przykowany. Jezu mój kochany! Jezu, jawnie pośród dwu łotrów Nad^ drzewie^ hańby^ ukrzyżowany. Jezu mój kochany! Jezu, od stojących wokoło I przechodzących szyderczo wyśmiany. Jezu mój kochany! Jezu, bluźnierstwami od złego Współwiszącego łotra wyszydzany. Jezu mój kochany! Jezu, gorzką żółcią i octem W wielkim pragnieniu swoim napawany. Jezu mój kochany! Jezu, w swej miłości niezmiernej Jeszcze po śmierci włócznią przeorany Jezu mój kochany! Jezu, od Józefa uczciwie I Nikodema w grobie pochowany. Jezu mój kochany! Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony! Dla nas zmęczony i krwią zbroczony, Bądź uwielbiony Bądź wysławiony, Boże nieskończony!

, Pod krzyżem stoję smutliwa, Serce żałość przejmuje! =2x O Matko, niechaj prawdziwie Patrząc na krzyż żałośliwie, Płaczę z Tobą rzewliwie! =2x Jużci, już moje Kochanie Gotuje się na skonanie! Toć i ja z Nim umieram! =2x Pragnę, Matko, zostać z Tobą, Dzielić się Twoją żałobą Śmierci Syna Twojego! =2x Zamknął słodką Jezus mowę, Już ku ziemi skłania głowę. Żegna już Matkę swoją. O Maryjo, Ciebie proszę, Niech Jezusa rany noszę I serdecznie rozważam! =2x Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

, Jako Pan Chrystus za nas cierpiał rany; I od pojmania nie miał odpocznienia, Aż do skonania. Naprzód w Ogrojcu wziął pocałowanie, Tam Judasz zdrajca dał był ^%**( znamię: Oto, ?^^%**(5?, mego Mistrza macie, Tego imajcie. Wnet się rzucili jako lwy zaciekli, Apostołowie od Niego uciekli; On zaś był śpiesznie wiedzion do Annasza, Pociecha nasza. Przed sąd Piłata gdy był postawiony, Niesprawiedliwie został oskarżony: Rozkazał Piłat, by był biczowany Ten Pan nad pany. Koronę z ciernia żoł^^nierze uwili, Naszemu Panu na głowę wtłoczyli, Naśmiewając się przed Nim przyklękali, Królem Go zwali. Krzyknęła potem tłuszcza zbuntowana: Nie chcemy Tego za swego mieć pana, Niechaj na krzyżu swój żywot położy Ten to Syn Boży! Krzyż niosąc, na śmierć szedł nieustraszenie, Op^^rawcy niecni zwlekli zeń odzienie. Do krzyża Zbawcę okrutnie przybili, Octem poili. Ojcu się modlił za swe krzyżowniki: "Odpuść im, Boże, a bacz te nędzniki, Którzy nie wiedzą, co mi wyrządzają, Bo mię nie znają". Matkę pod krzyżem stojącą obaczył, Janowi onę w opiekę poruczył: "Oto, niewiasto, masz syna swojego, Dzierżże się tego". Polecił Ducha Bogu Ojcu w ręce; Wołając, umarł: zaćmiło się słońce, Ziemia się trzęsła dziewiątej godziny, Nie bez przyczyny. Słońce przygasło, ziemia jęła pękać Matka płakała, setnik jął się lękać Wpół się przedarła w świątyni zasłona gdy Chrystus konał. Zstąpił do piekłów mocą swego Bóstwa Tamże wybawił Ojców świętych z jeństwa; Ciała umarłych z grobów powstawały, Widzieć się dały. Prosili Józef z Nikodemem śmiało, By z krzyża mogli bezpiecznie zdjąć ciało; Piłat ich prośbie we wszystkim przebaczył, Bo tak Bóg raczył. Czasów nieszpornych, był z krzyża zdejmowan, Przez swoje sługi, stworzenia wszego Pan; Matuchna jego ciało piastowała, Rzewnie płakała. Drogim balsamem ciało namazali, A z nabożeństwem w Syndon owiązali; W grób je ostatniej godziny włożyli, Płacz uczynili. I wziął Apostoł Matkę Pana swego, Szedł z nią od krzyża do domu swojego, Jako syn własny onę opatrując, I w smutku ciesząc. Płaczmy i my też, wierni chrześcijanie, Dziękując Panu za najdroższe rany; Iż, by nas zbawić, lejąc Krew obficie, Dał za nas życie! Przez życie w szacie z cnót pracowitości dobra, prawości, męstwa, wszechtrzeźwości kroczmy do Niebios, które nam otworzył męką Syn Boży

, Słowa jego pamiętajmy, Ktore na krzyżu jest mowił, Nam je na przykład zostawił. W pirszem słowie tam się modlił, Boga Oćca swego prosił Za nieprzyjacielmi swojimi: "Odpuść im gniw, Oćcze miły". Tam naukę nam jest wydał, By braćcu każdy odpuszczał Gniew, mierzączkę i złe sierce, By [w] nie wszedł w piekielne mieśce. Wtore słowo tam przemowił, Gdy go łotr o łaskę prosił: "Zaprawdę, toć tobie powiem, Dzisia będziesz w raju mojem". W tem naukę Chrystus nam dał, By żadny z nas nie rozpaczał, Ale aby w Bodze dufał, Za swe grzechy pokutował. Zasmąconą matkę swoję W trzeciem słowie pocieszył ją, Miasto siebie Jana jej dał, Aby ją tamo opatrzał. Nierownoś, Chryste, przemieniał, Za krolaś jej rybitwa dał, Miecz boleści ją przenikał, Jak Symeon prorokował. Synom i dziewkam przykład dał, Gdy swej matki nie zapomniał, By swą matkę, oćca czcili, Zawżdy jim dobrze czynili. W czwartem słowie "pragnę" gdy rzekł, Prosił Oćca za grzeszny wiek, By ludziom niebo otworzył, Ktore był Jadam zatworzył. Pouczył Samarytankę Przyszłą czerpać wodę dzbankem Że to On jest wody żywej Źródłem jedynie prawdziwym Zatem w słowie napomina, Że nie wódki, piwa, wina Jeno wody nam potrzeba, Którą Bóg nam daje z Nieba. "Dokonało się" tam mowił, Piąte słowo gdy przemowił, Dokonało się zbawienie, Diabła i piekła zwalczenie. Tę naukę w tym zostawił Kto chce, aby Bóg go zbawił I z Nim pragnie wnijść do Nieba Temu krzyż swój dźwigać trzeba. Szoste słowo z ust wypuścił: "Boże, czemuś mię opuścił, Już raczy dać spomożenie, Nie daj dalej na męczenie". Nam naukę w tem słowie dał, By się do Boga uciekał Wszelki człowiek w potrzebach w swych, Nie do czarownic przeklętych. Gdy nasz Jesus już umierał, Testament tam krasny działał, Swą duszę Oćcu polecał, Nikodemowi ciało dał. Kościoł polecił Piotrowi, A matkę swoję Janowi; Katom odzienie swoje dał, Judasz piekło też otrzymał. Kostyrowie a łotrowie, Zbojce, złodzieje, katowie, Cić Krystusa z sukniej łupią, Za swe grzechy piekło kupią. Baczcie przykład, kostyrowie, Napiszcie ji dziś w swej głowie! Dwa kostarze w Węgrzech byli, W Budzyniu z sobą jigrali. W boże jimię jeden jigrał, Tenci wszyćko jest przejigrał, Drugi w jimię diabła jest grał, Na bracie wszyćko pozyskał. Tam się na Boga rozniewał, Na cmyntarz tamo pobieżał, Kamienim na obraz ciskał, Boże rany jest odnawiał. Tam ji diabli pochwycili, Na powietrzu podnosili, Trzewa s niego wytrącili, Duszę z ciałem w piekło wzięli. Zły to cynek kostyrze siadł, Gdy po uszy do piekła wpadł, Nie pomogą mu i dryj, Już tam w piekle smołę pije. Tego piekła nas uchowaj, W łasce swojej nas zachowaj, Jesu, przez twe umęczenie Racz nam dobre dać skonanie. Amen.

, Który z miłości gorącéj, Zesłałeś na te niskości, Syna swego z wysokości Ku wielkiému pocieszeniu; Twému ludzkiemu plemieniu, Wydałeś Go na stracenie, Przez człowiecze odkupienie. Miejmyż wszyscy na baczności, Drogą śmierć Jego miłości, I smutek Matuchny Jego, Który cierpiała dla Niego. Gdy Go we czwartek żegnała Tak Mu mówiąc narzekała: Weźmij mię w Ogrojec z sobą, Pójdę rada na śmierć z Tobą. Pan na nią smutnie poglądał, Po swéj Matce tego żądał: Miła Matko racz mię puścić, Noc ci blisko już nam czas iść. Smutneć było rozłączenie, Z swym Synem téj miłéj Pannie; Miała serdeczne bolenie, Patrząc na Jego lękanie. Gdy do Ogrojca przybieżał, Padł na ziemię krzyżem leżał, Tam swą mękę wszystkę widział, Którą nazajutrz cierpieć miał. Miał w sobie przeciwne siły Dwie, a obie wielkie były; Okrutnie z sobą walczyły, Mało Go nie umorzyły. Bo Mu lękająca siła, Okrutną śmiercią groziła; Ale miłość zwyciężyła, Bo ta w Nim mężniejsza była. Klęknął na kolana potém, Jął się pocić krwawym potém; Mówiąc: Ojcze możeli być, Racz ten kielich precz oddalić. Jezu miły nie lękaj się Wstań, nie klęcz, upamiętaj się; Masz niedaleko Judasza, Ciągnie z ludem od Annasza. Wiedzie na Cię lud niemały Z kijmi, z mieczmi, z pochodniami; We zbroje się ubierali, Przełożeni im kazali. Wtém przystąpił Judasz cudnie, Pozdrowił Pana obłudnie, Potém Go zdradnie całował, Pan się schylił, twarz mu podał. Gdy się miał z żydy potykać, Począł z niemi w przód rozmawiać, Pytał ich kogo szukacie, Jeśli mnie? oto mię macie. Prędko kniemu przyskoczyli, O ziemię Go uderzyli; Z głowy, z brody włosy rwali, Opak Mu ręce związali, Związawszy Go tak okrutnie Wiedli Go do miasta chutnie; Pchnęli Go w rzekę cedrową, Unurzali Go i z głową. Sami zdrajcy szli po moście, Pana wiedli w rzekę proście; Powalił się upadł w wodę, Zbił sobie o kamień brodę. Annasz Go srogo przywitał, Gdzie masz ucznie? tak Go pytał; Niemałoś tu złego zbroił, Fałszywąś nauką zwodził. Pan pokornie odpowiedział, Panie Annaszu byś wiedział, Zawsze ja jawnie w kościele, Powiadałem prawdę śmiele. Wyciągnąwszy żyd prawicę, A miał zbrojną rękawicę; Wyciął Mu srogi policzek, Pan nasz zemdlał, upadł wszystek. A zaż tak odpowiadają, Paniętom gdy Cię pytają: Czemuż nie masz w uczciwości, Biskupa Jego miłości. Więc na przemian wszyscy słudzy, Jedni z tyłu z przodu drudzy, Włosy Mu z głowy targali, Na Jego świętą twarz plwali. Gdy Mu oczy zawiązali, Prorokować Mu kazali, Godząc Mu z pięścią do szyje, Gadaj Jezu kto Cię bije. Posiedział Annasz w noc chwilę, A miał czystą krotofilę, Patrząc na więźnia swojego, Na Zbawiciela naszego. Annasz wiedzion do łożnice, Pan nasz wepchnion do piwnice; Jaki tam był nocleg Jego, Kościół nie śmie zjawić tego. W Piątek wywiedzion z piwnice, Jakoby łotr z męczennice; Prowadzon do Kaifasza, Od okrutnego Annasza. Widział tam Pan miłościwy, Iż Biskup niesprawiedliwy, Fałszywe nań świadki zwodził, Bo Go na śmierć wydać godził. Gdy Kaifasz z swémi świadki, Pletli Nań wszystkie niestatki; Stała prawda niestrwożona, Przed biskupem spotwarzona. Piłatowi Go posłali, Osądzić mu Go kazali, Wdziali Mu łańcuch na ramię, Ten był śmierci Jego znamię. Wszak wiemy Panie Piłacie, Że ten łańcuch dobrze znacie; Każdy więzień co go nosi, Od śmierci się nie wyprosi. Daléj Mu cierpieć nie możem, Bo się czyni Synem Bożym, I Królem się też mianuje, Co się nigdzie nie znajduje. Stał przed Piłatem związany, Zbity, spluty, zekrwawiony; Nie widział Piłat żadnego, Więźnia takiego nędznego. Zaś Go posłał Herodowi, Galiléjskiemu królowi: Oto masz więźnia swojego, Wyzwól jako niewinnego. Rzekł Mu Heród niewstydliwy, Ukaż nam tu jakie dziwy; Żydowie mi powiedzieli Iż Twoje cuda widzieli. Widział Pan Króla pysznego, Nie rzekł mu słowa żadnego; Chciał z Nim Heród gadać dwornie, Ale Pan milczał pokornie. Król Heród serca pysznego, Wzgardził Jezusa miłego; Na Jego większe pośmianie, Wdziali Nań z powłok odzienie. Pastwili Mu się nad głową, Z ostrą koroną cierniową; Uczynili Mu żydowie, Tysiąc ran w Najświętszéj głowie. Odesłał Go król sędziemu, Wielce niesprawiedliwemu: Coś mi to posłał niemego, Przyjmij zasię więźnia swego. Widział Piłat iż niewinny, Rzekł: jest u mnie więzień inny; Niech stanie się wola wasza, Skażę na śmierć Barrabasza. Kazał Jezusa miłego, Bić u słupa kamiennego; Bili Go żydowie sami, Biczmi, łańcuchy, miotłami. Gdy się nad Nim spracowali, Ci którzy Go katowali; Z powrozów Go rozwiązali; Piłatowi Go posłali. Wywiódł Piłat ubitego, Już na poły umarłego; Oto macie więźnia swego, Wypuszczam wam Go żywego. Niemiłosierni żydowie, Okrutniéjsi niż katowie: Na Piłata zawołali, Ukrzyżować Go kazali. Piłat w rozumie pobłądził, Kwoli żydom Go osądził; Skazał na śmierć niewinnego, Jezusa Syna Bożego. O Piłacie niecnotliwy! Czemuś tak niesprawiedliwy; Oto Baranek niewinny, Idzie na śmierć bez przyczyny. Żydowie Go pochwycili, Na górę Go wprowadzili, Gwoźdźmi Go na krzyż przybili, Między łotry postawili. Wisiał na krzyżu zraniony, Zbity, skłóty, zekrwawiony, Nie mając odpoczywania, Od jęcia aż do skonania. A byłci tam strach niemały, Gdy się opoki padały, Ziemia nad obyczaj drżała, Jakoby się zapaść miała. Stało się nad przyrodzenie, Po wszym świecie zamierzchnienie; Żywioły się zasmuciły, Gdy umierał nasz Pan miły. O Panie nasz miłościwy! Czemuś tak bardzo cierpliwy, Dla zmiłowania naszego, Zapomniałeś Bóstwa swego. Gdy nas tak bardzo miłujesz, Sromot, razów, ran nie czujesz; Raczże nas téż tém darować, Daj nam siebie zamiłować. Weźmyż to każdy w swą głowę Najdroższą śmierć Jezusowę; Rozmyślajmy ją serdecznie, Będziem z Nim królować wiecznie. Amen.

, W Ogrojcu zakrwawiony! Tam Cię Anioł z w smutku cieszył, Skąd był świat pocieszony. Przyjdź, mój Jezu, Przyjdź, mój Jezu, Przyjdź mój Jezu, pociesz mnie! Bo Cię kocham serdecznie. Ach, mój Jezu, jakeś srodze Do słupa przywiązany, Za tak ciężkie grzechy nasze Okrutnie biczowany. Ach, mój Jezu, co za boleść, Cierpisz w ostrej koronie, Twarz najświętsza zakrwawiona, Głowa wszystka w krwi tonie. Ach, mój Jezu, gdy wychodzisz Na górę Kalwaryjską, Trzykroć pod ciężarem krzyża Upadasz bardzo ciężko. Ach mój Jezu, chcą Cię upić. Z nazarejczyka to kpina. Lecz, wzór dając nam, nie pijesz Alkoholowego wina. A gdy, mój najmilszy Jezu, Na krzyżu już umierasz, Dajesz ducha w Ojca ręce, Grzesznym niebo otwierasz. Ach, mój Jezu, gdy czas przyjdzie, Że już umierać trzeba, Wspomnij na swą gorzką mękę, Nie chciej zawierać nieba. Gdyś jest Sędzią postawiony Nad żywymi, zmarłymi, Zmiłujże się nad duszami W czyśćcu zostającymi! Wieczny pokój, wieczny pokój, Wieczny pokój daj Panie! W niebie odpoczywanie.

, Widok w tobie dziwny: Widzę Pana mego Na twarz upadłego. Tęskność, smutek, strach Go ściska, Krwawy pot z Niego wyciska, Ach, Jezu mdlejący, Prawieś konający! Kielich gorzkiej męki Z Ojca Twego ręki Ochotnie przyjmujesz, Za nas ofiarujesz; Anioł Ci się z nieba zjawia, O męce z Tobą rozmawia; Ach, Jezu strwożony, Przed męką zmęczony. Uczniowie posnęli, Ciebie zapomnieli, Judasz zbrojne roty, Stawia przede wroty; I wnet do Ogrojca wpada Z wodzem swym zbójców gromada; Ach, Jezusa truje , Zdrajca, gdy całuje!. A lubo z swym ludem, Obalony cudem. Gorzej, niż padł wstaje, Jezusa wydaje; Dopiero się nań rzucają. Więzy, łańcuchy wkładają! Ach, Jezu pojmany, Za złoczyńcę miany! W domu Annaszowym, arcykapłanowym. W twarz pięścią trącony, upada zemdlony! Kajfasz Go w zdradzie pyta, A za bluźniercę poczyta. Ach, Jezu zelżony, od czci odsądzony! Wnet, jak niegodnego prawa ojczystego. Przed sąd poganina stawią Rzymianina. Tam nań potwarze rzucają, O stracenie nalegają. Ach, Jezu zhańbiony, jak łotr obwiniony! A sędzia nieprawy, chroniąc się tej sprawy, Zwala na drugiego, przeciwnika swego; Herod się z tego naśmiewa, W białą szatę przyodziewa: Ach Jezu wzgardzony, Na śmiech wystawiony! W nieprzyjaźni byli przez co się zgodzili, Król Herod z Piłatem, kat z okrutnym katem; Zaś na ratusz prowadzony Pan powtórnie osądzony: Ach Jezu strudzony, Tam i sam włóczony! Stróż sprawiedliwości, świadkiem niewinności Jezusa się staje Piłat,lecz wydaje Wyrok swój na przywiązanie Do słupa i biczowanie: Ach Jezu, jak żwawie Ciężkie Ci bezprawie! Wnetże kaci wściekli z szat Go swych zewlekli, Nagość Mu niż bicie, Czyni cięższe życie; Za tym sieką na przemiany, W ranach głębsze czynią rany: Ach Jezu zmęczony, We krwi swej zbroczony! Nic w Tobie zdrowego, nic nie zranionego, Ta tylko odmiana, siność, Krew i Rana; Widzieć w zdartych piersiach kości, Widzieć przez nie i wnętrzności: Ach Jezu Twe Ciało, Co w ten czas cierpiało! Za nic okrucieństwo mając to męczeństwo, Nowe wynajduje, z ciernia wieniec snuje; Ten na głowę Świętą wdziewa, Krew z niej ranami wylewa: Ach Jezu mój drogi, Jako ból Twój srogi! Krew nozdrzami, usty, jako przez upusty, Krew przez uszy, oczy, strumieniem się toczy; W tym się z niego urągają, Przy purpurze trzcinę dają: Ach Jezu, wszech królów Królu, oraz bólów! W takim go ubierze Sędzia z sobą bierze, W rynku Go ludowi na widok stanowi: Oto człowiek, taka postać Czy może się w życiu ostać? Ach Jezu, nikt Ciebie Nie wsparł w tej potrzebie! Okrzyk na Cię srogi uczynił gmin mnogi: Zabij, strać, ukrzyżuj, z żywota Go wyzuj! Rzecze Sędzia: co uczynił? W czem któremu z was zawinił? Ach Jezu nie było, Coby Cię winiło! Cóż za wola wasza? Macie Barabasza! Kogo z tych dwóch chcecie, życiem darujecie? Krzyknęli: Barabasz życia Godzien jest, a ten zabicia! Ach Jezu twa waga, Ciężka jest zniewaga! Za tym jakby smutny Piłat, łotr wirutny, Ręce wodą myje, Krew niewinną pije; Dekret nań śmierci wydaje, Na wolą żydów podaje: Ach Jezu na złego Trafiłeś Sędziego! Więc nań krzyż wkładają, z miasta wypychają, Przy nim ku ohydzie para łotrów idzie; Wyszedł Baranek niewinny, Ofiarowan za lud winny: Ach Jezu zmęczony, Lecz nie mniej wzgardzony! Matka idzie w tropy, licząc krwawe stopy, Na każdą łzę leje, a od żalu mdleje; Na twarz upada w tej drodze, Upadłego biją srodze: Ach Jezu ach Panie, Ach moje kochanie! Ach w jak ciężkiej toni, żaden Cię nie broni, Co chce dokazuje złość, nikt nie ratuje; Dostałeś się w srogie ręce, Jak lwiej zajadłej paszczęce: Ach Jezu żałości Nasza, ach miłości! Z wielką sił słabością pod krzyża ciężkością, Na górę wstępuje, a coraz szwankuje; O góro straszna śmierciami, Straszna trupiemi głowami! Ach Jezu przybicie Twe tu kończy życie! Z szat Go odzierają, na ziemię rzucają, Krzyżem obciążają, ciągną, rwą, targają; Każdy kat gwóźdź swój przymierzy, Młotem silno weń uderzy: Ach Jezu mój Boże, Jak twarde Twe łoże! Gwoździe, gdy przez dłonie szły na obie stronie, Że sękowe były, wlokły z sobą żyły; Też męki nogi cierpiały, Gdy je gwoździe przebijały: Ach Jezu mój Święty, Na krzyżu rozpięty! Z krzyżem podniesiony, na nim w dół wtrącony, Jednym dziwowiskiem, raczej naśmiewiskiem Stawiasz Twym nieprzyjaciołom, Płaczu przyczyną Aniołom: Ach Jezu, my sami Płaczem z Aniołami. Mało z Aniołami, płakać ze sługami Większej społeczności trzeba w tej żałości; Z matką Twą gorzko płaczemy, Ciebie Jezu żałujemy: Ach Jezu zbolały! Krwią zlany, zsiniały! Lecz próżno płaczemy, jeśli nie widziemy, Że większej tej męki powód z naszej ręki; Grzechy Go nasze zmęczyły, I srogą śmiercią zabiły: Ach Jezu ma wina, Twych bolów przyczyna! Oprawce o szaty, jakby łup bogaty, Wesołemi głosy rzucają swe losy; Igrzysko przed Nim sprawują, A tym samym Go mordują: Ach Jezu Twe szaty Grą są między katy. Za nieprzyjaciele prośby Ojcu ściele; Łotr, gdy pokutuje, Raj mu obiecuje; Ukochanemu uczniowi, Matkę poleca Janowi: Ach Jezu niech Twoja Matka jest i moja! Ojca opuszczenie i w bólach pragnienie Swoje oznajmuje, pomocy nie czuje; I owszem się naśmiewają, Ocet z żółcią Mu podają: Ach Jezu pragnienie Twe nasze zbawienie. Wszystko się spełniło, co Pismo mówiło; Głos wielki podnosi, Ojca swego prosi: Ojcze, po skończonej męce, Przyjmij Ducha mego w ręce: Ach Jezus umiera, Oczy swe zawiera. Matko Boga mego, dla mnie zabitego, Coś w ten czas cierpiała, gdyś na to patrzała! Zwłaszcza gdy Mu z bokiem razem Serce przebito żelazem: Ach Jezu Krew, woda, Z niego nam ochłoda! Lecz jaka Twa męka, którą sroga ręka Zadała, nasz Panie, tak i Twe skonanie Spólne z Tobą Matce było, Na sercu ją umorzyło: Ach Jezu zmęczony, Z Matką umorzony! Przy odejściu Pana, wszech rzeczy odmiana, Wprzód słońca zaćmienie, toż ziemi trzęsienie; Opoki się na pół krają, Żal swój nad Panem wydają: Ach Jezu mój, skały Nad Tobą płakały! W Kościele zasłona Bogu poświęcona Na pół się rozdziera, pustki w nim otwiera; Umarli z mogił powstają, Że Syn Boży zmarł, znać dają: Ach Jezu ich siła Śmierć Twoja wzbudziła! Dwaj Święci Mężowie, swych ludzi wodzowie, Józef i Nikodem z słonecznym zachodem Z Krzyża Go z żalem zdejmują, Ciało zranione całują: Ach Jezu jak wiele Ran jest w Twoim Ciele! Nim Go jednak swemi olejki drogiemi Na pogrzeb maścili, Matce użyczyli: Ona Go obmywa łzami, Droższemi niż olejkami: Ach Jezu, Twe skronie Składasz na Jej łonie! Składasz Ciało Święte, z Jej wnętrzności wzięte, Na której źli kaci nic z ludzkiej postaci Mordując nie zostawili, Tak je srodze poranili: Ach Jezu co siła Złych w Tobie sprawiła! Już też w pogrzebowe prześcieradło nowe Pana uwijają, do grobu wkładają; Matka się z Synem rozstaje, Ostatnie Mu słowa daje: Ach Jezu, przy Tobie Składam serce w grobie! I my swe składamy, Panu kiedy damy, Że dla nas zmęczony umarł pogrzebiony; A przy ostatniem rozstaniu Z Nim, mówmy na pożegnaniu: Ach Jezu, za mękę Twą miej wieczną dziękę.

, Śpią twardo wszyscy uczniowie, Czuwa w bólu ogromnym I cierpi za nas Bóg-Człowiek. Ojcze, jeśli możliwe, Oddal ode mnie ten kielich, Ojcze jeżeli trzeba, Chcę Twoją wolę wypełnić. Nocą nędzni siepacze chleją, by zabić sumienie kiedy krwią Niewinnego zbroczą Pretorium kamienie Nocą za garść srebrników ktoś przyjaciela sprzedaje, Wszystko w życiu zawodzi Jedynie Bóg pozostaje. Nocą patrzę przez okno Na skrawek nieba chmurnego, Tyle w życiu cierpienia, Z winy człowieka grzesznego.

, o Baranku tak cierpliwy! Wzniosłeś na krzyż ręce swoje, Gładząc nieprawości moje. Płacz Go, człowiecze mizerny, Patrząc jak jest miłosierny; Jezus, na krzyżu umiera, Słońce jasność swą zawiera. Pan wyrzekł ostatnie słowa, Zwisła Mu na piersi głowa; Matka, pod Nim frasobliwa, Stoi z żalu ledwie żywa. Zasłona się potargała, Ziemia rwie się, ryczy skała; Setnik woła: Syn to Boży! Tłuszcza wierząc w proch się korzy. Na koniec Mu bok przebito, Krew płynie z wodą obfito; Żal nasz, dziś wyznajem łzami: Jezu, zmiłuj się nad nami!

, , cóżem ci uczynił? W czymem zasmucił, albo w czym zawinił Jam cię wyzwolił z mocy faraona, A tyś przyrządził krzyż na me ramiona! Ludu, mój ludu... Jam cię wprowadził w kraj miodem płynący, Tyś Mi zgotował śmierci znak hańbiący. Ludu, mój ludu... Jam ciebie szczepił, winnico wybrana, A tyś Mnie octem poił, swego Pana. Ludu, mój ludu... Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie, A tyś Mnie wydał na ubiczowanie. Ludu, mój ludu... Jam Faraona dał w odmęt bałwanów, A tyś Mnie wydał książętom kapłanów. Ludu, mój ludu... Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą, A tyś Mi włócznią bok otworzył srogą. Ludu, mój ludu... Jam ci był wodzem w kolumnie obłoku, Tyś Mnie wiódł słuchać Piłata wyroku. Ludu, mój ludu... Jam ciebie karmił manny rozkoszami Tyś mi odpłacił policzkowaniami. Ludu, mój ludu... Jam ci ze skały dobył wodę zdrową. Tyś chciał, bym gorycz pił alkoholową. Ludu, mój ludu... Jam dał, że zbici Chanaan królowie, A ty zaś trzciną biłeś mnie po głowie. Ludu, mój ludu... Jam ci dał berło Judzie powierzone, A tyś mi wtłoczył cierniową koronę. Ludu, mój ludu... Jam cię wywyższył między narodami, Tyś mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.

, Pan, Stwórca nieba, Płakać za grzechy, człowiecze potrzeba, Ach, ach, na krzyżu umiera: Jezus oczy swe zawiera. Najświętsze członki i wszystko ciało Okrutnie zbite na krzyżu wisiało! Ach, ach, dla ciebie człowiecze! Z boku Krew Jezusa ciecze. Ostrą koronę skronie zranione, Język zapiekły i usta spragnione. Ach, ach, dla mojej swawoli Jezus umiera i boli. Woła i kona, łzy z oczu leje, Pod krzyżem Matka Bolesna truchleje. Ach, ach, sprośne złości moje Sprawiły te niepokoje. Więc się poprawię, Ty łaski dodaj. Życia świętego dobry sposób podaj. Ach, ach, tu kres złości moich. Przy nogach przybitych Twoich. Tu z Magdaleną chcę pokutować, I za swe grzechy serdecznie żałować: Ach, ach, zmiłuj się nade mną Uczyń miłosierdzie ze mną. Rozbrat, ci świecie dziś wypowiadam, Z grzechów się moich szczerze wyspowiadam. Ach, ach, serdecznie żałuję, Bo Cię, Boże mój, miłuję. Szkarłat mych grzechów przez Twš krew dziś zmywa szczera modlitwa i praca poczciwa Abstynencję daj, Łaskawy bym był dobry, mężny, prawy.

, Drzewo przenajszlachetniejsze! W żadnym lesie takie nie jest Jeno, na którym sam Bóg jest. Słodkie drzewo, słodkie gwoździe, Rozkoszny owoc nosiło. Skłoń gałązki drzewo święte, Ulżyj członkom tak rozpiętym, Odmień teraz oną srogość, Którąś miało z przyrodzenia, Spuść lekkuchno i cichuchno Ciało Króla niebieskiego. Tyś samo było dostojne, Nosić światowe Zbawienie, Przez Cię przewóz jest naprawion Światu, który był zagubion, Który święta Krew polała, Co z Baranka wypływała. W jasełkach leżąc, gdy płakał Już tam był wszystko oglądał, Iż tak haniebnie umrzeć miał, Gdy wszystek świat odkupić chciał, Wonczas między zwierzętami, A teraz między łotrami. Niesłychana to jest dobroć Za kogo na krzyżu umrzeć, Któż to może dzisiaj zdziałać? Za kogo swoją duszę dać? Sam to Pan Jezus wykonał, Bo nas wiernie umiłował. Nędzne by to serce było, Co by dziś nie zapłakało, Widząc Stworzyciela swego Na krzyżu zawieszonego, Na słońcu upieczonego, Baranka wielkanocnego. Maryja, matka patrzała Na członki, co powijała, Powijając całowała, Z tego wielką radość miała Teraz je widzi sczerniałe, Żyły, stawy w Nim porwane. Nie był taki, ani będzie Żadnemu smutek na świecie, Jaki czysta Panna miała Wonczas, kiedy narzekała: Nędzna ja sierota dzisiaj. Do kogóż ja się skłonić mam. Jednegom Synaczka miała, Com Go z nieba być poznała, I tegom już postradała, Jenom sama się została, Ciężki ból cierpi me serce, Od żalu mi się rozpaść chce. W radościm Go powijała, Smutku żadnego nie miała, Teraz męki okropności Dręczą mnie dziś bez litości; Życie oddałabym przecie, By ratować moje Dziecię.

Obok krzyża ledwo żywa, Gdy na krzyżu wisiał Syn. Duszę Jej, co łez nie mieści, Pełną smutku i boleści, Przeszedł miecz dla naszych win. O, jak smutna i strapiona Matka ta błogosławiona, Której Synem niebios Król. Jak płakała Matka miła, Jak cierpiała, gdy patrzyła Na Boskiego Syna ból! Gdzie jest człowiek, co łzę wstrzyma, Gdy mu stanie przed oczyma W mękach Matka ta bez skaz? Kto się smutkiem nie poruszy, Gdy rozważy boleść duszy Matki z Jej Dzieciątkiem wraz? Za swojego ludu zbrodnie W mękach widzi tak niegodnie Zsieczonego Zbawcę dusz. Widzi Syna wśród konania, Jak samotny głowę skłania, Gdy oddawał ducha już. Matko, coś miłości zdrojem, spraw, niech czuję w sercu moim ból Twój u Jezusa nóg Spraw, by serce me gorzało, by radością życia całą stał się dla mnie Chrystus Bóg Matko, ponad wszystko świętsza, Rany Pana aż do wnętrza w serce me głęboko wpój. Cierpiącego tak niezmiernie Twego Syna ból i ciernie niechaj duch podziela mój. Spraw, niech leję łzy obficie i przez całe moje życie serce me z Cierpiącym wiąż. Pragnę stać pod krzyżem z Tobą, z Twoją łączyć się żałobą, w płaczu się rozpływać wciąż. Panno Święta, swe dziewicze zapłakane wznieś oblicze, jeden niech nas łączy płacz. Spraw, niech żyję Zbawcy zgonem, na mym sercu rozżalonym Jego ból wycisnąć racz. Niech mnie męki gwoździe zranią, niechaj, kiedy patrzę na nią, krew upoi mnie i krzyż. Męką ognia nieustanną nie daj gorzeć, Święta Panno, w sądu dzień swą pomoc zbliż. A gdy życia kres nastanie, przez swą Matkę, Chryste Panie, do zwycięstwa dojść nam daj. Gdy ulegnie śmierci ciało, obleczona wieczną chwałą dusza niech osiągnie raj

, Tajemnica krzyża błyska: Na nim życie śmiercią kona, Lecz w tej śmierci życie tryska. Poranione ostrzem srogim Włóczni, co Mu bok przeszywa: Aby nas pojednać z Bogiem, Krwią i wodą hojnie spływa. Już się spełnia wieczne słowo Pieśni, co ją Dawid śpiewa. Głośną na świat cały mową: Oto Bóg królował z drzewa. Drzewo piękne i świetlane, Zdobne w cną purpurę Króla, Z dostojnego pnia wybrane, Święte członki niech otula. O szczęśliwe, bo ramiony Dzierżąc, waży Boskie Ciało, Okup świata zawieszony, I łup piekłu odebrano. Krzyżu bądźże pozdrowiony, O nadziejo Ty jedyna! Dobrym łaski pomnóż plony, Z grzesznych niech się zmyje wina. Trójco, źródłem coś żywota, Ciebie świat niech sławi cały. Przez Krzyż święty otwórz wrota Do zwycięstwa i do chwały.

, Golgoto, Golgoto! W twej ciszy przebywam wciąż rad. W twej ciszy daleki jest świat. Ty koisz mój ból, wyzwalasz od złych, Gdy widzę Cię, Zbawco, przez łzy.
Ostre gwoździe Cię przebiły i mój grzech. Grzeszni ludzie Cię skrzywdzili i mój grzech. Gwoździe grzechów Cię trzymały też mój grzech. Choć tak dawno to się stało, widziałeś mnie. Golgoto, Golgoto, Golgoto! Ja widzę, że Jezus, mój Pan pokryty krwią z sińców i ran. Z miłości nań szedł wśród szyderstw i kpin, Uwolnić mnie z grzechów i win. Golgoto, Golgoto, Golgoto! Wspominam tak często ten dzień: Golgotę i zbawczy jej cień. Przyszedłem pod Krzyż z ciężarem mych win, Uwolnił mnie tam Boży Syn...

"Żołtarz Jezusów" czyli 15 rozmyślań o Bożym umęczeniu , za pieniędze nędzne, Bóg Ociec Syna zesłał na zbawienie duszne. Jezus kiedy wieczerzał, swe Ciało rozdawał, Apostoły swe smętne, swoją Krwią napawał. Jezus w ogrojec wstąpił z swymi miłosniki, Trzykroć się Oćcu modlił za wszytki grzeszniki. Krwawy pot z niego płynął dla bólu silnego, Duszo miła, oglądaj Miłosnika Twego. Jezusa miłosnego, gdy żydowie jęli, Baranka niewinnego plwali i targali . Opak ręce związali Panu niebieskiemu, Pędem rychłym bierzeli do miasta świątego. Jezus jest policzek wzion u Annasza wielki, Do Kaifasza posłan, a tamo jest uplwan; Oczy mu zawiązali Żydowie okrutni, Poszyjki mu dawali, w lice jego bili. Jezus staroście wydan, łajncuchem swiązany, Piłat Żydów jest pytał, ktore jego winy. Widząc jego przez winy, do Heroda posłał. Żydowie go soczyli, ale Jezus milczał. Jezus swleczon z odzienia, u słupa uwiązan. A tak przez miłosierdzia okrutnie biczowan; Krew z ciała jest płynęła, Pan niebieski zranion. O duszo moja, patrzy, płaczy rzewno, wzdychaj. Jezus gdy ubiczowan, na stolcu posadzon, Cirnim jest koronowan, a przeto jest wzgardzon; Przed Jezusem klękali rycerze niewierni, S niego sie naśmiewali, na oblicze plwali. Jezus potem osądzon, Piłat jego sądził, Od Żydow jest nawiedzon, a w tym Piłat zgrzeszył; Maryja, Matka Boża, tedy sie smąciła, Wzdychała a płakała i wszytka semglała. Jezus s miasta wywiedzion, krzyżem uciążony, A łotrom jest przyłączon, jak robak wzgardzony; Matka mu zabieżała, chcąc jego oględać, A gdy jego uźrzała, jęła rzewno płakać. Jezusa już krzyżują, patrzy, duszo, pilnie, Ręce i nogi ranią, krew s ran jego płynie; Matka gdy to widziała, na ziemię upadła, Dla Synaczka miłego rada by umarła. Jezus z krzyżem podniesion, patrzcie, krześcijani, Między łotry postawion, drogą krwią skropiony; Od Żydow jest pośmiewan, gdy na krzyżu wisiał. Jezus, miłosierny Pan, wszytko skromnie cirpiał. Jezus Oćcu sie modlił za swe krzyżowniki, Smętną Matkę ucieszył, łotra i grzeszniki; "Pragnę grzesznych zbawienia, duszo moja miła". Już Oćcu polecaję, wołał wszytką siłą. Jezusa umarłego stworzenie płakało, Pana swego miłego barzo żałowało; Slojnce sie zacimiło, ziemia barzo drżała. Opoki się ściepały, groby otwarzały. Jezusowa Matuchna gdy u krzyża stała, Bok jego włocznią zbodzion i wielko otworzon; Krew i woda płynęła z boku naświętszego, Matuchna jego miła żałowała tego. Jezus z krzyża sejmowan w nieszporną godzinę, Maryja piastowała ciało swego Syna; Ciało maścią mazali Józef z Nikodemem, W prześcieradło uwili, potem w grób włożyli. Jezusow żołtarz czcijcie i często śpiewajcie, Maryję pozdrawiajcie, k tej sie uciekajcie; Maryja, przez boleści, które jeś cirpiała, Oddal od nas złości, daj wieczne radości.

ku miłemu Bogu skłonna: Wejźrzyj na Syna Bożego, na Zbawiciela naszego. Oglądaj na krzyżu Jego, sromotnie zawieszonego: Okrutnie rozciągnionego, wszystkiego zekrwawionego. Wejźrzyj na głowę skłonioną, ostrą koroną zranioną: Głogową też i cierniową, gwałtem na głowę wciśnioną. Oczy Jego krwią spłynęły, uszy i usta wyschnęły: Wszystkie żyły w Nim porwali, Krew świętą z Niego wylali. Ręce, nogi Przenajświętsze, gwoźdźmi okrutnie przebite: Bok i serce przebodzono, ostatek krwi wypuszczono. Wszystko Przenajświętsze Ciało jak skorupa się padało: Wszystkie siły z Niego wyszły, na zbawienie wszelkiej duszy. O duszo jakożeś droga, wielkim mytem zapłacona: Wszystek skarb nieba i ziemie Bóstwo wydało za ciebie. Nie przedawajże się tanie, dla grzéchów na potępienie: Boć nie jest rzecz tańsza inna, jedno kto w grzéchu umiera. Tęby rzecz miał człowiek baczyć, że na świecie krótko ma żyć: Tysiąc lat przeciw wieczności, jakoby dzień ku równości. Przeto się grzéchów warujmy, w Jezusie się rozmiłujmy: Dać tu nam lekkie skonanie, po śmierci duszne zbawienie.

. w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka. Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może, ten nic nie pragnie, nie szuka.
  • W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda, dla duszy smutkiem zmroczonej. Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie, w boleści sercu zadanej.
  • Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie, serce ci na wskroś przepali, gdy grom się zbliża, pośpiesz do krzyża, on ciebie wesprze, ocali.
  • Gdy wiary siła serce spoiła, a i to serce zawiodło, o, nie rozpaczaj, módl się, przebaczaj, krzyż niech ci stanie za godło.
  • Gdy wśród żywota biedna sierota stoi od ludzi wzgardzona, krzyż będzie światem, ojcem i bratem, gdy go przytulisz do łona.
  • Gdy rozpacz w łonie, oko w łzach tonie, o wytrwaj jeszcze na chwilę. Łza się przesączy, rozpacz zakończy krzyżem wetkniętym w mogile.
  • Kto u stóp krzyża swą duszę zniża, na tego spojrzy łaskawie Jezus Zbawiciel i Odkupiciel. Da pomoc Boską w wszej sprawie.

    , Zdroje wody żywej. Zbawca, źródło łaski, Miłości prawdziwej. Odszedł Pasterz nasz, Co ukochał lud. O Jezu dzięki Ci za Twej Męki trud. Gdy na krzyżu konał, Słońce się zaćmiło, Ziemia się zatrzęsła, Wszystko się spełniło. Ten, co pierwszych ludzi Złowił w swoje sidła, Sam już w więzach leży, Opadły mu skrzydła. Oto Boski Zbawca Zamki śmierci skruszył, Zburzył straszne odrzwia, Duszom życie zwrócił. Zmiażdżył władzę czarta Mocą Bóstwa swego I ujarzmił pychę Wroga piekielnego.

    , Jak drogo kupiona twoja dusza. Ach Jezu mój, ach Jezu mój, gdy będę w ciężkościach, sam przy mnie stój Przez Twe rany i boleści racz zostać z Maryją przy mej śmierci. Pamiętaj człowiecze, gdym w Ogrojcu Modlił się za ciebie Memu Ojcu. Pamiętaj człowiecze, gdy w łańcuchy Związali Me Ciało jak złe duchy. Kiedy Mnie z Ogrojca prowadzili, Jak szaleni w rzekę Mnie wrzucili. Wiedli Mnie do sądu aż do miasta. Szarpała i tłukła Mnie hałastra. Kiedy Mi już na śmierć dekret dali, Wtrącili w piwnicę, bić kazali. Gdybyś ty człowiecze o tym wiedział, Ilem Ja za ciebie biczów zebrał. Pamiętaj człowiecze na Me rany, Jak straszniem za ciebie katowany. Pamiętaj człowiecze na koronę, Ilem Ja ucierpiał w każdą stronę. Pamiętaj człowiecze, gdym krzyż nosił, Ilem Ja za tobą Ojca prosił. Kiedy Mnie już na krzyż przybijali, Żółcią Mnie poili, obrażali. Pamiętaj człowiecze, gdym już wisiał, W okrutnych boleściach ducha oddał. Gdy będziemy konać, mój Jezusie, Przybądź wraz z Maryją po mą duszę.

    , Jezu Chryste, przez Twe rany, Królu na niebie, prosimy Ciebie, Ratuj nas w każdej potrzebie. Zawitaj, Ukrzyżowany, Całujem Twe święte rany, Przebite ręce, nogi w tej męce, Miejcież nas w swojej opiece. Zawitaj, Ukrzyżowany, Biczmi srodze skatowany, Zorane boki, krwawe potoki, Wynieścież nas nad obłoki. Zawitaj, Ukrzyżowany, Cierniem ukoronowany, W takiej koronie, zbolałe skronie, Miejcież nas w swojej obronie. Zawitaj, Ukrzyżowany, Wprzód pod krzyżem zmocowany, Rano w ramieniu, z niej Krwi strumieniu, Podźwignij nas ku zbawieniu. Zawitaj, Ukrzyżowany, Na twarzy zbity, zeplwany, O święte lice, łez, krwi krynice, Zwróćcież na nas swe źrenice. Zawitaj, Ukrzyżowany, Na sercu włócznią stargany. Piersi, wnętrzości pełne gorzkości, Miejcież nas w swojej litości. Zawitaj, Ukrzyżowany, Na duszy srodze stroskany, Smutki i żale, w sercu upale, Wynieścież nas ku swej chwale. Zawitaj, Ukrzyżowany, W ubóstwie sponiewierany, We czci i chwale, zniszczony wcale, Zbaw nas na Twym trybunale. Zawitaj, Ukrzyżowany, Niewinnie zamordowany, Bądź, konający, na nas pomnący, Raj łotrowi darujący. Przez Twoje gorzkie skonanie Litościwy bądź nam, Panie, W ostatnim zgonie, miej nas w obronie, Na prawej postaw nas stronie. O Jezu, miłości moja, Do Twego wzdycham pokoja; Za grzechy płaczę, sercem Cię raczę, Krzyżem Twoim głowę znaczę. Amen.

    , Przenajświętsze Ciało, któreś na krzyżu sromotnie wisiało. Za nasze winy, Synu jedyny, Ojca wiecznego, Boga prawego, Męki te znosiłeś. Dajem Ci pokłon, Bogu prawdziwemu, W tym Sakramencie dziwnie zakrytemu; Żebrzem litości i Twej miłości, Byś gniew swój srogi, o Jezu drogi, Pohamować raczył. Zmiłuj się, zmiłuj nad nami grzesznymi, Nie racz pogardzać prośbami naszymi; Zgrom hardych siły, daj pokój miły, Wyniszcz złe rady, wykorzeń zdrady Spośród ludu swego. A kiedy przyjdzie z światem tym rozstanie, Ratuj nas, ratuj, dobrotliwy Panie! Niech z Ciała Twego, Przenajświętszego Posiłek mamy i oglądamy Ciebie łaskawego. Amen.

    na krzyż ze sobą wziął I tam je wszystkie zgładził niewinną śmiercią swą. O przebacz, dobry Jezu, żem grzechem zranił Cię! I udziel mi Twej łaski, bym z niego podniósł się. Chrystus krzyżową śmiercią wysłużył łaskę nam, Otworzył dla nas niebo, chce wszystkich widzieć tam. O, Zbawco mój i Panie już będę lepiej żył, Bym Ciebie ujrzał w niebie, na zawsze z Tobą był. Pan Jezus choć umiera, zwycięskim Królem jest! Na krzyżu wszak pokonał ciemności zła i śmierć! Kłaniamy Ci się Panie, błogosławimy wraz, Żeś przez swą śmierć z miłości odkupić raczył nas.

    , o Krwi odkupienia, Napoju życia z nieba dla nas dany, O zdroju łaski, o ceno zbawienia, Ty grzechowe leczysz rany. Tyś w Jezusowym kielichu zamknięta, Abyś nas wszystkich życiem napawała; Abyś dla świata, Krwi Boska prześwięta, Miłosierdzie wybłagała. O Krwi najdroższa, przez Serce przeczyste, Gdzie Twoje źródło miałaś na tej ziemi, Cześć Tobie niesiem, dzięki wiekuiste, Z Aniołami, ze świętymi. W tej tajemnicy Ciała i Krwi Pana, Do stołu Jego jesteśmy wezwani, On głodnych żywi, spragnionych napoi, By obdarzać zmartwychwstaniem. Amen.

    , Głowo święta Jezusa mojego, Któraś była zraniona do mózgu samego. Dobranoc Kwiecie różany, Dobranoc Jezu kochany, dobranoc! Dobranoc, włosy święte, mocno potargane, Które były najświętszą Krwią zafarbowane. Dobranoc, szyjo święta, w łańcuch uzbrojona, Bądź po wszystkie wieczności mile pochwalona. Dobranoc ręce święte, na krzyż wyciągnione, Jako struny na lutni, gdy są wystrojone. Dobranoc, boku święty, z którego płynęła Krew najświętsza, by grzechy człowieka obmyła. Dobranoc, Serce święte, włócznią otworzone, Bądź po wszystkie wieczności mile pozdrowione. Dobranoc, nogi święte, na wylot przeszyte, I tępymi gwoździami do krzyża przybite. Dobranoc, Krzyżu święty, z którego złożony Jezus, w prześcieradło białe uwiniony. Dobranoc, grobie święty, najświętszego Ciała, Który Matka Bolesna łzami oblewała. Niech Ci będzie cześć w wieczności, Za Twe męki, zelżywości, Mój Jezu!

    , Na wieczne czasy od nas pozdrowiony. Gdzie Bóg, król świata całego Dokonał życia Swojego. Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony, Na wieczne czasy od nas pozdrowiony. Ta sama krew cię skropiła, która nas z grzechów obmyła Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony, Na wieczne czasy od nas pozdrowiony. Z Ciebie moc płynie i męstwo w Tobie jest nasze zwycięstwo Krzyżu zbawienny, drzewo poświęcone, Krwią przenajświętszą Baranka skropione, Że tam Zbawiciel na tobie Umarł i poświęcił ciebie. Krzyżu chwalebny, łoże Chrystusowe, Na sobie niosąc zbawienie światowe, Na tobie Jezus spoczywał, Gdy w gorzkich mękach umierał. Krzyżu, na którym panieńskie rodzenie Od Matki bierze smutne rozłączenie; Z ran wylewa krwi strumienie, Na grzechów naszych zgładzenie. Krzyżu, którym się my wierni szczycimy, Tym znakiem wszyscy Święci są znaczeni, Tym znakiem siebie zdobimy Gdy krzyż na czole robimy. W tym znaku pewni zbawienia będziemy Tym znakiem czarty odpędzać możemy; Krzyż święty wszystko zwojuje, Precz wszystko złe ustępuje. Drzewo żywota wśród raju stojące, Rozkoszny Owoc światu przynoszące, Tyś na górze Kalwarii Nosiło owoc Maryi. Na wieczne czasy i przez miliony, Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony! Tyś jest znak trumfujący, Radość wiernym przynoszący. O Trójco Święta, Boże nieskończony! Daj nam posiłek, ratuj lud strapiony; Przez znamię Krzyża świętego Wyrwij nas od wszego złego. Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony, Na wieczne czasy od nas pozdrowiony. Nim Chrystus na ciebie wstąpił to picia wina odmówił

    za nas cierpiał rany,
    Jezu Chryste, zmuiłuj się nad nami

    I ty któraś współcierpiała,
    Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

    , coś tak cierpiał srodze, naucz, prosimy, po ciernistej drodze iść, iść śladem najświętszego Syna, iść śladem Twego najświętszego Syna. Bośmy tak słabi jako kwiaty polne, wstać niezdolne, gdy podmuch wiatru je ugina. Dopomóż, Panie, dźwigać nam krzyż ciężki, a na niebiosach ukaż znak zwycięski. Daj, daj siłę znieść życiowe głogi, daj siłę wytrwać, znieść życiowe głogi. Podaj nam rękę, o to Cię błagamy, nie zdołamy bez Twojej łaski, Jezu drogi.

    , Boże nieskończony Według wielkiego miłosierdzia Twego, Według litości Twej niepoliczonej, Chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego. Obmyj mnie z złości, obmyj tej godziny Oczyść mnie z brudu, w którym mnie grzech trzyma, Bo ja poznaję wielkość mojej winy, I grzech mój zawsze przed mymi oczyma. Odwróć twarz Twoją od przestępstwa mego I wszystkie moje odpuść nieprawości, Stwórz serce czyste, warte Boga swego, A ducha prawdy w moje wlej wnętrzności. Nie oddalaj mię od Ojcowskiej twarzy, Nie chciej mi bronić Twojego natchnienia, Wróć radość, którą niewinność nas darzy, I racz mię w duchu utwierdzić rządzenia. Boże, na skruchę mego serca wejrzyj. Ochroń, gdy szatan jak lew głodny krąży. Natchnij bym zawsze czuwał, był wszechtrzeźwy, Bym Twych przykazań drogą mógł podążyć.

    Stary krzyż ongiś stał, Symbol hańby, cierpienia i mąk. Lecz ja kocham ten krzyż, Gdzie mój Zbawca i Mistrz, Swym oprawcom oddał się do rąk. O jak cenię ja stary ten krzyż, W nim ratunek ludzkości jest dan, Lgnę do niego a w niebie ten krzyż Na koronę zamieni mi Pan. Ale stary ten krzyż, Tak wzgardzony przez świat, Swą ofiarą pociągnął mnie wzwyż. To mój Zbawca i Pan, Zstąpił z nieba tu sam, Aby nieść na Golgotę ten krzyż. Krwią zbroczony ten krzyż, Lecz pomimo to w nim, Dziwne piękno wśród ran krwawych lśni. Bo na krzyżu tym Pan, Cierpiał męki i zmarł Aby wieczne zbawienie dać mi.

    , na me duszne rany Tak wiele razy już medyk doznany, Szczególny w tej mierze, że sam nic nie bierze, Jeszcze niebem płaci. Ach! Ja bez mózgu, bo prawie szalony, Tak ciężko będąc na duszy zraniony Dlaczego do tego Lekarza świętego Nigdy nie pospieszę? Czemu mi grzechy i piekło smakuje, A nie Pan Jezus, choć niebem cukruje? Ale cóż poradzisz, kiedy nie odradzisz, Tak szalonej głowie. Czyżby dopiero, gdy w piekle po uszy, Lub przy skonaniu czarci strzegą duszy, Mi rozum przybędzie, ale nie w czas będzie, Bo zapadnie klamka? Już się domyślam, kto te sztuki robi, Kto omamiwszy swoje rzeczy zdobi, Znać to czart przeklęty, sidła i ponęty, Jak na ptaszka stawia. Złe pomyślenie, mruganie, żarciki, Częste rozmowy, szpetne koncepciki Tysiąc ran zadają, na śmierć zabijają, Jezusa mojego. Odtąd, mój Jezu, z dusznemi ranami, Choć czartowskiemi brząkam kajdanami, Pójdę ja do Ciebie, przyjmij mnie do Siebie, Milusinki Jezu! Gdy wraz pójdziemy, tak się sądźmy z sobą: Żem jest okrutnym tyranem nad Tobą, Drugi raz krzyżuję, biję, policzkuję, Gdy się na grzech ważę. Wiem, że to wszystko na sąd straszny będzie, Gdy złości nasze Bóg sądzić zasiędzie; Jaki tam strach będzie, gdy moje świat wszędzie Skryte grzechy rozniesie! Wiem, że mi wszystko Bóg darować raczy, Gdy skruszone łzy w oczach mych zobaczy; Już nachylam szyję i w piersi się biję I stawiam pod krzyżem. Twoja krew święta obmyje szkarady, Czartowskie na świat odkryją się zdrady, Nic nie desperuję, jak sobie rokuję, Że pójdę do nieba. Amen

    , płaczcie, Duchy święte Radość wam dzisiaj i wesele wzięte; Płaczcie przy śmierci, płaczcie przy pogrzebie Króla waszego i Boga na niebie. Płaczcie wesołe niebieskie pokoje Na dzień dzisiejszy i sieroctwo swoje; Płaczcie nad grobem, w którym położony Boga naszego Syn Jednorodzony. Płacz jasne słońce, płacz koło miesięczne, Zalejcie gwiazdy światła swoje wdzięczne Płaczcie promienie z nieba wywieszone, Wasze przedniejsze światło zagaszone. Płaczcie obłoki, płaczcie chmury dżdżyste, Łzy miasto rosy wylejcie rzęsiste; Płaczcie pioruny, płaczcie błyskawice, Nad grobem Króla niebieskiej stolice. Płaczcie i wiatry i niebieskie biegi, Płaczcie dżdże, grady, płaczcie mrozy, śniegi, Płaczcie ścieląc się pod swemi górami, W tym grobie leży, który władał wami. Płaczcie zatopy, płaczcie morskie wały, Płaczcie i wyspy, płaczcie morskie skały, Płaczcie! umarł Pan który was fundował, Tu leży, co wam wszystkim rozkazował. Płaczcie i ryby i wielorybowie, Płaczcie syreny, płaczcie delfinowie, Płaczcie pod wodą niepojęte dziwy, Umarł Pan a wasz Stworzyciel prawdziwy. Płaczcie potoki, płaczcie niezmierzone Rzeki i źródła płaczcie niezbrodzone, Płaczcie, umarł Pan który wasze wody Stoczył i brodom naznaczył przechody. Płacz skało, płaczcie fundamenta ziemne, Płaczcie jaskinie, płaczcie lochy ciemne, Płaczcie, umarł Pan, budownik wasz miły, W któregoście się ręku zawiesiły. Płaczcie pagórki, płaczcie góry wielkie, Płaczcie opoki i kamienie wszelkie, Umarł Pan który rękami swojemi, Was ugruntował na obszernej ziemi. Płacz i ty góro święta uwielbiona, Płacz Chrystusową śmiercią poświęcona, Płacz którą krwawe pokropiły zdroje, Płacz na której Pan stracił życie swoje. Płacz i ty grobie w skale wykowany, Płacz, który Pana piastujesz nad Pany: Płacz śmierci jego, kamieniu szczęśliwy, Pod którym leży Syn Boga prawdziwy. Płaczcie pustynie i wy cedry śliczne, I wy też lasy płaczcie okoliczne, Płaczcie pod których cieniem leży ciało, Które Bożego ducha ukrywało. Płaczcie ptaszęta, płaczcie bydło polne, Płaczcie i leśne zwierzęta swawolne, Płaczcie robactwa, płaczcie i gadziny, Stwórca wasz umarł, Syn Boga jedyny. Płacz, i ty, ziemio, którą człowiekowi Bóg oddał w darze, jak swemu Synowi: Ten, który niegdyś powstał z mułu Twego, Dziś ukrzyżował Stworzyciela swego. Płacz naostatek człowiecze, któremu To wszystko gwoli stworzono samemu, I owszem jakby stworzenie wszelakie, Zawarł Bóg w tobie przez życie trojakie. Bo rośniesz z drzewem, czujesz z bestyjami, A rozumem się rządzisz z Aniołami; Dopomóż tedy wszelkiemu stworzeniu, Płakać nad Panem w jego umęczeniu. Niech ci już teraz obłudy światowe, Obmierzną, widząc bóle Jezusowe, Niech cię swawolne nie rozbestwia ciało, Coby cię raczej we łzach nurzać miało: Gdy w Chrystusowem członka nie masz ciele, Któryby za cię nie ucierpiał wiele. Nie daj i czartu nad sobą przewodzić, Gdyż Odkupiciel chcąc cię wyswobodzić, Z niewoli jego, żywot swój połoźył, I moc czartowską z którą on się srożył, Starł i ukrócił, to wszystko dla ciebie Czyniąc, ażebyś z nim wiekował w niebie. Nad Chrysta męką zapłacz więc, człowiecze, To przez twe zbrodnie Krew z Chrystusa ciecze, Dla Ciebie umarł Syn Boga Jedyny, By cię wybawić z grzechów twoich winy. Bierz przykład z Piotra jak w jaskini ślocha, Obacz jak Pana po zaprzeniu kocha, Niech cię wyuczy płakać Magdalena, Nie tak jak płacze zdradliwa syrena. Ale prawdziwy żal tu uczyniwszy, Łzami i skruchą serce napełniwszy, Weź na uwagę: że twa złość wierutna, Rozbierz to sobie: że ta śmierć okrutna Spotkała Pana, za twoje sprosności, Za one w grzechach brzydkie bezecności. Tyś to obnażył Pana niewstydami, Biczowałeś go różnemi grzechami: Tyś koronował cierniową koroną, Kiedyś zezwalał i cieszył się oną Nieczystą myślą; tyś na krzyż przykował, Kiedyś przykazy jego przestępował. Słuszna rzecz tedy płakać ci serdecznie Człowiecze grzeszny i owszem koniecznie Płakać potrzeba, rzewliwemi łzami; I gdyby można, żeby upustami Lały się z oczu twych bystre strumienie, Oczyszczając ci tak brzydkie sumienie. A jeślić trudność, serce opoczyste Czyni do żalu, i oczy skaliste Nie chcą pozwolić do łez swej powieki, Udaj się radzę, do szczerej opieki, Pod krzyżem ciężko Panny bolejącej, Oraz i Matki, rzewliwie płaczącej, By łez obfitych, pozwolić ci chciała, A serce żalem na pół rozkrajała; Żebyś w tem życiu, płacząc dostatecznie, Mógł potem w niebie z nią królować wiecznie.

    , zebrani tu uczniowie, Chrysta Pana nam imają przeokrutni katowie. O Jezusie nasz miły! O kwiateczku wspaniały! Coś uczynił? Coś zawinił? O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Poglądałeś na swe ucznie, Piotrowiś serce skruszył, Do płaczuś go za swe grzechy wejrzeniem swem poruszył; Na noclegeś wiedziony, do piwnicy wtrącony; Tam Cię plwali, naśmiewali; O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Na drugi dzień bardzo rano z piwnicyś wywiedziony, Przed Piłata postawiony, niewinnieś oskarżony; Piłat ręce umywał, do Heroda Cię posłał, Ten Cię zelżył, z szat obnażył, O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Do słupa cię przywiązali okrutnie zranionego, Biczmi, łańcuchy, miotłami, bili zekrwawionego: O Jezusie nasz miły, o kwiateczku wspaniały, Coś uczynił, coś zawinił, O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Coś im Jezusie uczynił, iże Cię tak katują? Coś im Jezusie zawinił, iże Cię koronują? O Jezusie nasz miły, o kwiateczku wspaniały! Coś uczynił? Coś zawinił? O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Sędzia niecny Barabasza na prośbę żydom wydał, Jezusa Nazareńskiego na krzyżu przybić kazał: O Piłacie okrutny, o morderco obłudny. Coś uczynił, coś zawinił, O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Jeszcze na tem nie jest dosyć że Cię tak srodze zbili, Jeszcze na Twoje ramiona tak ciężki krzyż włożyli: Jeszcześ od nich pośmiech miał, gdyś na Kalwaryją szedł, Częstoś padał, częstoś stawał. O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Gdy już Jezus dla człowieka na krzyżu srogim wisiał, Piłat tytuł sprawiedliwy nad głową Mu napisał: Na krzyżu tym zraniony wisi Jezus zelżony, Nazareński Król żydowski. Cierpisz na krzyżu za nas, i jeszcze cierpieć żądasz. Bok Mu włócznią Longin przebił, krew się z wodą wylała, O jak wielką Matka Twoja boleść w ten czas cierpiała; Już się słońce zaćmiło, świecić nie potrafiło. Gdy umierasz, Ojca wzywasz, Cierpisz na krzyżu za nas, i jeszcze cierpieć żądasz. Ciało święte z krzyża zdjęte Nikodem obsługował, Czystą ruchą uwinąwszy, serdecznie je całował: Trzy Maryje przybiegły, drogie maści przyniosły, Namazały, opłakały; O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Potem w grób ciało włożono, jako jest napisano, Kamieniem je przyłożono, jako prorokowano; O Jezusie nasz miły! O kwiateczku wspaniały, Coś uczynił, coś zawinił? O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. A kiedy nam ciężko będzie na Twe rany poglądać, Gdy na sądny dzień pójdziemy, będziesz je ukazować: Wtenczasbyśmy płakali, rany twe całowali, Gdy osądzisz, w piekło wtrącisz, Już nie skoro grzeszniku, na wieki niewolniku. Uważ duszo chrześcijańska, co Jezus za cię cierpiał, Z adamowej winy ciebie drogą krwią swą obmywał; Wdzięczną Mu się pokazuj, za tę miłość Mu dziękuj W pobożności, w niewinności; O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy. Jezus Chrystus Pan na krzyżu przed piekłem cię ratował, Jakie męki przeokrutne dla ciebie podejmował; Wdzięcznym Mu się pokazuj, za tę miłość Mu dziękuj W robotności, w wszechtrzeźwości. O Baranku niewinny! Cierpisz za nasze winy.

    , Jezu mój kochany, Całować ciężkie i nieznośne rany: Nie tak jak Judasz, który na wydanie, Lecz z użaleniem, Jezu Chryste Panie! Całuję prawą Twoją Jezu rękę, Byś mnie nie oddał na piekielną mękę: Całuję oraz lewą rękę Twoję, Byś zbawić raczył grzeszną duszę moję. Zbliżam się sercem i do Twego boku, Nie daj na zgubę mnie z swego wyroku: Padam do Twojej prawej nogi Chryste, Niechże łzy płyną z oczu mych rzęsiste. Padam i do Twej Jezu lewej nogi, Którą Ci zranił okrutnie gwóźdź srogi: Padam pokornie i do krzyża Twego, Na którym wisisz dla mnie mizernego. O Jezu drogi! Jezu mój kochany! Zgładź grzechy moje przez Twe święte rany: Przyrzekam, że Cię więcej nie obrażę, Że się wprzód na śmierć niż na grzech odważę. Niechże Ci będzie cześć, chwała wiecznemu Bogu w Najświętszej Trójcy jedynemu. A mi niech będą łaski Twe ojczyste, Spraw to, by serce moje było czyste!

    , każdemu nią iść trzeba. Przy drabinie stoi krzyż, każdy z nas go musi nieść. Sam Pan Jezus go nosił, jak po tym świecie chodził. Miał koronę cierniową na przenajświętszej głowie. Żydzi mu ją wtłoczyli, tysiąc ran uczynili. Krew się lała z ran Jego dla człowieka grzesznego. Matka Boska patrzała i boleśnie płakała. Ach mój Synu najmilszy, któż mnie w smutku pocieszy. Pocieszy Cię Pan z nieba, dla grzeszników tak trzeba.

    Żem łaską jego świętą uzdrowiony: Porzucam świata objekta, Kierując w niebo afekta. Teraz mój Panie o to ciebie proszę, Niech w swych zamysłach szkody nie ponoszę: Duszę i serce w twe rany, Oddajęć Jezu kochany. Jeżeli przez grzech jestem oddalony, Wracam się Jezu do ciebie skruszony: Weź z serca mego ofiarę, Że cię chcę kochać nad miarę. Już nie chcę więcej światowego licha, Do ciebie Jezu serce moje wzdycha: Oczy od ciernia twe krwawe, Niech będą na mnie łaskawe. Na wieczne czasy i przez milijony, Niech Jezus Chrystus będzie pochwalony; Że nas przyjmuje do siebie, Chwalmyż go wszędzie i w niebie. Niech Chrysta wielbim strzegąc Dekalogu, Wystrzegając się grzesznych nałogów, Wielbim przez modły, roboty, Abstynencję, inne cnoty.

    , modlił się Ojcu, Bo ten kielich wielką boleść uczynił w sercu. Ach Jezusie mój, drogi skarbie mój, Obnażony, zakrwawiony, ach, Jezusie mój! Smutku nie mało, duszę i ciało, Tamże krwawymi kroplami spływać musiało Tajną zapłatą, Judasz złym bratom, Wydał na męki Jezusa żydom i katom Na rozkaz jego, zdrajcy złośnego, Ręce swoje wyciągnęli na niewinnego. Gdy Go prowadzą, tak sobie radzą, Że go na śmierć Piłatowi osądzić dadzą, Skargi zmyślają, świadki stawiają, Policzki ciężkie zadają, włosy targają. Stanął związany, Jezus kochany, Obłudnemu Piłatowi na sąd oddany. Plag sześć tysięcy, może i więcej, Otrzymał przy biczowaniu Jezus Cierpiący. Złość katów wściekła, tak Go usiekła, Że krew z Najświętszego Ciała strumieniem ciekła. Z ciernia koronę, na każdą stronę, Gwałtem na głowę wciskają, rany zadają. Wnet obnażone, ciało zranione, Tępymi gwoźdźmi na krzyżu jest zawieszone. Stwórcę swojego, konającego, Wszelkie stworzenie płakało pod krzyżem Jego. Góry i skały, żalem się rwały, a promienie słońca prawie świecić przestały. Obróć swe oczy, grzeszny człowiecze, Oto jeszcze z Boku Jego, krew z wodą ciecze. Tak wszystko godnie, grzechy i zbrodnie, Spłukać i zagasić mogą piekielne ognie.

    , ratunku potrzeba, Znikąd jej nie będzie, jak od Ciebie z nieba. Twej się woli polecam, i przyznać to muszę, Z swych własnych wysiłków tylko żal odnoszę. Wszakże ja to od Ciebie Zbawiciela mego, Przyjmuję też ochotnie z serca wesołego . Jestem jak wodna trzcina, która w wielkiej suszy, Skoro lada wiatr wionie, zarazem ją skruszy. Albo jak liść zielony, który mrozem zdjęty, Od rodzajnego drzewa bywa precz odcięty. Który na ziemię padłszy, za nic nie stoi, Tylko się jego szumu daremnie zwierz boi. Także i ja mój Panie! bez ratunku Twego Upadam, jako i liść od razu jednego. Wcześnym proszę dostatkiem, opatrz mię mój Panie! Bogactwa i ubóstwa nie dopuszczaj na mnie. Bywszy w wielkim bogactwie, zapomniałbym Ciebie, A w ciężkim zaś ubóstwie, przekląłbym sam siebie. Nie dowierz żaden szczęścia, ani wierz w nakłady, Lecz na każdą godzinę spodziewaj się zdrady. Bo coć dziś da fortuna: to jutro wziąść może, A żaden cię w nieszczęściu twojem nie wspomoże. Bo ci, co przedtem z tobą hojnie przestawali, Nie tobie, ale twemu szczęściu się kłaniali. Wiele złego przychodzi na sprawiedliwego, Ale go Bóg wybawia zawsze ze wszystkiego. Strzegąc, aby najmniejsza ze wszech jego kości, Nie była obrażona, z Jego Opatrzności. Jemu się ja oddawam, w każdym krzyżu moim, Ufam, że mię pocieszy świętem słowem swoim. I wybawi mię Pan mój od wszelkiego złego, A na ostatek weźmie do królestwa swego.

    ! Niepojętej i prawdziwej źródło słodkości! Słońce, miesiąc i z gwiazdami, Niebo wszystko z Aniołami Piękności się Twej dziwują, Lecz nie pojmują. Tyś lilia, Tyś kwiateczek wdzięczny, różany, Nader wonny, nader śliczny, wszystek rumiany; I na ziemi, i na niebie, Panie Jezu, nic nad Ciebie Nie masz nigdzie piękniejszego I wdzięczniejszego. O jedyne serca mego, Jezu kochanie, Wszechmogący wszystkiej ziemi i nieba Panie! Nad perły i złoto droższy, Nad sam kanar i miód słodszy, Wdzięczna duszy mej ochłodo I żywa wodo! Jakżeś dla mnie był na krzyżu bardzo zraniony I od głowy aż do stopy wszystek skrwawiony, Gwoźdźmi srodze przykowany, Okrutnie ubiczowany, Zeplwany, koronowany, Policzkowany. Rany Twoje przenajświętsze mile całuję, A ztąd rozkosz niepojętą na sercu czuję. W nich zanurzam moją duszę, Doświadczywszy, przyznać muszę, Iż są Rajem Twoje rany, Jezu kochany! Z serca Twego najświętszego źródło wypływa, Które szpetne dusze ludzkie ślicznie obmywa; Kto zupełnej jest nadzieje By był murzyn, wybieleje, Krwią najświętszą Twą polany, Jezu kochany! Twoje rany są skarbnicą wszelkiej słodkości, Nieskończony, niepojęty upał miłości; Lodowate rozgrzewają, I kamienne rozpalają Serca ludzkie, nasycają I roztapiają. O nadziejo wdzięczna Jezu pokutujących! O wesele niepojęte w smutku będących! Tyś pociechą, Tyś radością, Tyś rozkoszą i słodkością. Jezu, z serca ulubiony, Bądź pochwalony! Ciebie pragnąć dusza moja już nie przestanie, O dobroci nieskończona, aż Cię dostanie; Nie opuszczaj serca mego Ciebie wielce pragnącego, Jezu mile pożądany I ukochany. Przeto, jako z dzikiej knieje, gdy szczwaniem gnana Pędem bieży do strumienia łania stroskana, Tak i dusza moja licha Do Ciebie spragniona wzdycha, O Jezu ukrzyżowany! Z serca kochany! Więc Cię o to proszę, Jezu, mocno błagając, Do najświętszych nóg pokornie Twych upadając: Przy konaniu ducha mego Przyjm do serca zranionego; Łaskawie mi odpuść złości, Jezu miłości! Od łaski Twej nie oddalaj sługi Twojego, Do Królestwa racz przypuścić pożądanego; Niech oblicze święte Twoje Oglądam, kochanie moje, Wychwalając, Jezu, Ciebie, Na wieki w niebie. Amen.

    , krzyża się nie lękam. Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę. Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam, Bo na tym krzyżu, Boga mego widzę. Do krzyża zwracam wszystkie me życzenia, Na krzyż przybijam błędnych myśli roje, Bo z krzyża płyną promienie zbawienia, Bo z krzyża płyną zmartwychwstania zdroje. Pod krzyżem świata stary i złamany, Pragnę już odtąd krzyż Twój w duszy nosić, Niewoli świata pokruszyć kajdany, Bym mógł na krzyżu, krzyża chwałę głosić. Nie zasłużyłem, abyś mię pocieszył, Bom przez czas długi tak od Ciebie stronił; Gdyś na mnie wołał, do Ciebiem nie spieszył I łez tak wiele, tam mierniem roztrwonił. Ach, Tyś mi podał pierwszy rękę Twoją, Abym na krzyża mógł powrócić drogę, A jam nią wzgardził! Dziś pod krzyżem stoję, Bo już bez Ciebie dłużej żyć nie mogę. W krzyżu znajduję to, co w szczęściu stracił, Pokój i wiarę, miłość i nadzieję; Ubogą duszę Tyś łzami zbogacił, Przystroił cierniem, który nie więdnieje. A serce wspomnień nosząc krwawą ranę, Samotnie życia pielgrzymkę odbędzie, Czyń co chcesz ze mną, pod krzyżem zostanę, Krzyż był kolebką, krzyż mym grobem będzie.

    , Krew płynie z tysiąca ran, , W okropnych mękach już kona Nasz Zbawca, nasz Bóg i Pan, Opadła zsiniała głowa, Gwóźdź rani stopę i dłoń, Wkoło korona cierniowa Rozdziera najświętsza skroń. Złość ludzka nie syta jeszcze, Do końca zaślepia wzrok, I słowa spełniając wieszcze, Żelazem przebija bok; A serce, ach, to nie czeka Dzikiego oprawcy rąk, Widząc niewdzięczność człowieka, Najsroższych doznaje mąk. Tak kona w krwawej katuszy Nasz Zbawca, nasz Bóg i Pan, A nam się serce nie kruszy, Gdy patrzym na Jego stan, O Boże, nasza to wina Przelała najświętszą Krew, Przeszedłszy w zbrodnię Kaina, Jakże ukoim Twój gniew. Znosiłeś wszystkie męczarnie Ochotnie w miłości Swej, O niechże nie giną marnie Owoce ofiary Twej. O Jezu, niech rany Twoje Rozbroją Sędziego dłoń, Przez Krwi Twej wylane zdroje, Ku nędznym swą litość skłoń.

    , najmilszy Synu Chrystusie, Serca mego pociecho, śliczny Jezusie; Cóż ja pocznę ach strapiona, Matka Twoja opuszczona, straciwszy Ciebie! Weź mnie raczéj na śmierć z sobą, wolę umrzeć razem z Tobą, żyć społem w niebie. Wieczerzę świętą z ciała Twego gotujesz, Nogi uczniom umywasz, mile całujesz; Schylasz się do stóp Judasza, Śliczność i ozdoba nasza, łzami polewasz; Abyś go odwiódł od zdrady, od niezbożnych żydów rady, wzgardę odbierasz. Już od żalu umieram na to patrzając, Nie wiem co czynić Matka smutna zostając, Widząc zjadłych żydów czyny, imają Cię bez przyczyny, dosyć żałości. Na modlitwie klęczącego, krwawym potem płynącego, nie masz litości. Wiążą, tłuką i w rzekę z mostu wrzucają, Ani przed Biskupami nie przepuszczają! Policzki ciężkie zadają, do piwnice Cię wtrącają, pastwią nad Tobą: Depcą, oczy zawięzują, prorokować rozkazują, sami przed sobą. Niestetyż mnie strapionéj żem doczekała Nieszczęśliwéj godziny, gdym oglądała Ciebie Syna zranionego, przed Piłatem stawionego, by Cię męczyli; Do Heroda Cię posłali, aby Cie i tam wyśmiali, i wyszydzili. Srogość większą u Piłata Ci pokazują, Gdy u słupa rózgami mocno biczują: Lud wielce zakamieniały, w złości swéj zapamiętały, nic nie folguje; W którąkolwiek spojźrzę stronę, widzę trudną być obronę, nikt nie lituje. Miecz okrutny przebija moje wnętrzności, Widząc zawziętą srogość żydowskiéj złości, Że Cię w purpurę obłóczą, ostre ciernie w głowę tłoczą, nic nie folgując: Na Piłata krzyczy woła, by Cię na śmierć sądził zgoła nic nie litując. Łańcuch ciężki na szyję świętą wkładają, trzcinę na pośmiewisko w ręce dawają; Już Cię na śmierć dekretują i krzyż okrutny gotują, o zła godzina! Na który masz być włożony, między łotry policzony, straszna nowina! Na Twe święte ramiona krzyż już włożono, na śmierć jako baranka poprowadzono; Trzykroć pod krzyżem upadasz, zmiłowania nie oglądasz, wszystek zemdlony; Cyreneusz krzyż podpiera, Weronika twarz ociera, takeś zmęczony. Na górze Kalwaryi już Cię krzyżują, Gwoździe, młoty i włócznią na Cię gotują; Wleką na krzyż przybitego, do miejsca naznaczonego, serce me mdleje; Patrząc na Twą mękę srogą i krew Przenajświętszą drogą, która się leje. I w tém jeszcze okrutni nie przestawają, ale więcéj boleści mnie dodawają, Gdy Cię widząc zemdlonego, i nie życząc mieć żywego, żółć Ci pić dają; Bok Ci włócznią przebijają, ostatek krwi wypuszczają, i najgrawają. Z krzyża Nikodem z Józefem już Cię spuszczają, A mnie Matce bolesnéj ciało oddają, Które na łonie piastuję, członeczki Twoje całuję, Synu mój drogi. Już Cię do grobu składamy, na kolana upadamy, po śmierci srogiéj. Cóż ja pocznę na świecie kiedym pozbyła, Ciebie Synu najmilszy, marniem straciła; Niechże umrę z téj przyczyny, że mi wzięły ludzkie winy Syna mojego, Który po to zstąpił z nieba, że okupu było trzeba Ludowi Jego. A po śmierci proszę kto z swojéj litości, Włożywszy w grób me ciało, zbolałe kości, Niech napisze takie słowa: że tu Matka Jezusowa, żalem strapiona; Któréj śmierci jest przyczyna, że pozbyła swego Syna, tu położona.

    , Panie! Za me grzechy płakać łez nie stanie! Jam stworzenie Twe wyrodne, Świętych oczu Twych niegodne! Twój Majestat nieskończony, Przed którym klękają trony, Obraziłem. Nie śmiem oczu podnieść z publikanem, Ale sprawa z bardzo dobrym Panem, Skoro w oczach łzy zobaczy, Wnet darować wszystko raczy; Lecz stąd w sercu większa rana, Żem tak łaskawego Pana Śmiał obrazić. Kto da oczom łez obfite rzeki? Trzeba bowiem płakać całe wieki, Żem wiecznego Boga mego, Za moment czegoś marnego, Ja grzesznik zapamiętały, Pana wiekuistej chwały Śmiał znieważyć. Nędzny prochu! na coś się odważył, Stwórcę swego haniebnie znieważył, Wieszli, co jest grzech przeklęty? Słuchaj, co rzekł Paweł święty: Każde przestępstwo manadtu Jest zniewagą Majestatu Najwyższego. Bym był zepchnion na bezdno piekielne I tam gorzał za grzechy śmiertelnie, Całą wieczność gorząc srodze Już tej krzywdy nie nagrodzę, Chyba, że mi sam daruje, Na wieki nie powetuje Tej zniewagi. O! nad wieczność i ogień piekielny Straszliwszyś mi jest grzechu śmiertelny; Zadość tobie nie uczynię W owej ognistej dolinie. Chyba dla Krwi Syna Swego, Odpuści dług grzechu mego Bóg łaskawy. Jakoż ufam, że mój grzech wyznany, Przez najświętsze, Jezu, Twoje rany, Zgładzisz z dobroci Twej wiecznie, Gdy za niego, ach, serdecznie Płakać będę z wielkim wstydem, Mówiąc pokornie z Dawidem: Ach! zgrzeszyłem.

    , parce populo tuo, ne in aeternum irascaris nobis Flectamus iram vindicem, ploremus ante Iudicem; clamemus ore supplici, dicamus omnes cernui: Nostris malis offendimus tuam Deus clementiam effunde nobis desuper remissor indulgentiam. Dans tempus acceptabile, da lacrimarum rivulis lavare cordis victimam, quam laeta adurat caritas. Audi, benigne Conditor, nostras preces cum fletibus in hoc sacro ieiunio fusas quadragenario. Scrutator alme cordium, infirma tu scis virium; ad te reversis exhibe remissionis gratiam.


  • Temat Męki Pańskiej jest w dzisiejszych czasach dość wstydliwy. Są tacy, którzy chcą zabronić mówienia o niej dzieciom, bo okrucieństwo krzyżowania może zaburzyć ich delikatną psychikę. Ciekawe, że okrucieństwo kaczora Donalda czy innych filmów dla dzieci takiej obawy nie wzbudza. W XIX wieku twierdzono, że Pismo Święte wymyślił Kościół w średniowieczu. Gdy się okazało, że Ewangelię spisano w czasach, gdy żyli jeszcze świadkowie życia Chrystusa to w XX wieku twierdzono, że był on legendą, wymyśloną przez wczesnych chrześcijan. Gdy głośnym stał się całun turyński ze znamionami męki Pańskiej, twierdzono, że jest to średniowieczny falsyfikat. Gdy jednak okazało się, że to współcześni naukowcy zafałszowali wyniki badań radiologicznych, musimy postawić pytanie:

    Dlaczego z taką zawziętością neguje się Mękę Pańską? Są ku temu co najmniej 4 powody: Z Męką Pańską są związane

    1. śmierć
    2. zmartwychwstanie
    3. wina
    4. ofiara

    1. Śmierć.

    Jeśli Męka Pańska miała taki przebieg, jak ją opisuje Ewangelia, to niemożliwe jest by Chrystus ją przeżył np. w postaci śmierci klinicznej.

    2. Zmartwychwstanie.

    Skoro umarł, a potem żył - jak poświadczają świadkowie oraz całun turyński - to musiał zmartwychwstać.

    Nie jest to na rękę ateistom, bo świadczy to o tym, że jest on Bogiem.

    Nie jest to na rękę modernistom, bo świadczy to o tym, że trzeba Jego naukę traktować poważnie i obowiązuje ona wszystkich: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".

    Nie na rękę to judaistom, bo to znaczy, że Mesjasz już przyszedł i nie będzie innego.

    3. Wina.

    Dziś popularyzuje się pogląd, że Chrystus był masochistą - chciał sam sobie pocierpieć, a oprawcy łaskawie spełnili Jego prośbę.

    Szermuje się też tezą, że to chrześcijanie są winni męki, a reszta nie. Po co więc być chrześcijaninem i być odpowiedzialnym za Mękę Pana, a na dodatek być grzesznikiem, skoro niewierzący są bezgrzeszni i nie będą więc cierpieć za swe grzechy?

    Obu tezom jednoznacznie przeczy Pismo Święte - w opisie modlitwy w Ogrójcu oraz mowy świętego Piotra po Zesłaniu Ducha Świętego.

    Skąd biorą się te dziwne twierdzenia? Musimy najpierw zapytać się, za co zamordowano Chrystusa. Za rozmnożenie chleba, uzdrowienia, wskrzeszania, uwolnienia od złego ducha, przebaczanie grzechów, nauczanie miłości. Czy jest to racjonalne? Czy ludzie chcą, aby im było źle?

    Tu tkwi tajemnica jarzma grzechu. Ludzie pod jego ciężarem przestają racjonalnie myśleć. Wspomnijmy choćby Liban lat 1980-tych. Ludziom żyło się tam luksusowo. I nagle bez jasnej przyczyny zaczęła się wojna domowa, która prawie wszystkich uczyniła nędzarzami. Wspomnijmy mimochodem, bez związku, że panowała tam fałszywa religia. USA, Ameryka była od lat synonimem bogactwa i dobrobytu. W latach 1970-tych wprowadzono tam tzw. zabiegi zabijania dzieci poczętych. Dziś Ameryka jest bankrutem, a na ulicach krzyczą z żalu kobiety "silence no more", przeklinając dzień, gdy zdecydowały się na zabójcję. Nie wspominając Polski, która z opływającego bogactwem imperium stoczyła się w niebyt rozbiorowy, znaczony przysłowiową nędzą galicyjską. A to za sprawą grzechu pijaństwa i pochodnych.

    Bezrozumność zwana szyderczo racjonalizmem ma swe źródło pozamaterialne - jak na dłoni widać działanie złego ducha.

    Chrystusa zamordowali konkretni ludzie: wykonawcy, mocodawcy, intryganci i "pożyteczni idioci". Każdy dokładał konkretny kamyk okrucieństwa - fizycznego, psychicznego lub obu. Co zjednoczyło kapłanów i lud, zaborcę i podbitych, celników i rabowanych, żołnierzy i krzywdzonych, przeciw Temu, który ich uzdrawiał, pouczał, przebaczał? Grzech. Wiemy, co Chrystus rzekł do faryzeuszy i uczonych w Piśmie: "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień". Kradnący celnicy czuli się bezkarni, bo wysługiwali się zaborcy. Żołnierze dorabiali się na rabunku ludności. Wszystkich łączyło to, co im wytknął Chrystus: "Diabła macie za ojca".

    To nie był tylko bój ziemski. Tu o dusze do dręczenia wiecznego zabiegał ten, który sam trafił w wieczny ogień nieugaszony za swe nieposłuszeństwo Bogu.

    Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo do szczęśliwości w raju. Ale dał człowiekowi wolny wybór, posłuszeństwo lub nieposłuszeństwo, życie albo śmierć. Za namową diabła człowiek wybrał to drugie. I tak się uwikłał, że nie widział innej drogi, tylko brnięcie w grzech.

    Dziś pomrocznie oświeceni chcieliby nam wmówić, że opis biblijny to fikcja literacka. Bez wątpienia słowo pisane jest upiększane stylistyką czy retoryką piszącego. Ale czy przez to wątpimy w podręcznik matematyki czy fizyki?

    A co do Pisma Świętego to tyle już mieliśmy odkryć naukowych, potwierdzających prawdziwość biblijnych opisów, wsadzanych ongiś między bajki, że aż dziw bierze, że ciągle jeszcze jego słowa się podważa.

    Najpierw o potopie - archeolodzy znaleźli ślady wielkoskalowego potopu. Wieża Babel - prawdopodobnie odnaleziona. Trzęsienie ziemi podczas śmierci Chrystusa - potwierdzone sedymentami z dna morza. Adam i Ewa - genetycy są dziś przekonani, że cała ludzkość pochodzi od jednej pary (wąski materiał genetyczny). Nie wspominając o opisie Męki Pańskiej, potwierdzonej na odbiciu całunowym. Wreszcie historia z zakazanym owocem. Czy jego zjedzenie może być wielkim grzechem? Otóż mamy historię analogiczną - święty Augustyn, którego droga ku życiu przestępczemu zaczęła się od kradzieży jabłek.

    Skąd mamy to, że choć po przodkach dziedziczymy rozum to jednak jest w ludziach to bezrozumne przywiązanie do grzechu? To skutek dziedziczenia przez wszystkich grzechu pierworodnego, co wyjaśnił Chrystus "w grzechu jesteście poczęci". Zatem prawdą jest, że wszyscy dziedziczymy tę winę, która doprowadziła do zamordowania Chrystusa.

    Czy można dziedziczyć grzech? Mamy pierwszy z brzegu przykład: dzieci alkoholika, jego wnuki, prawnuki i praprawnuki będą alkoholikami od poczęcia, choć się nigdy nie upijały. Dlatego każde z nich potrzebuje specjalnej troski oczyszczającej je z dziedzictwa tego grzechu, by nie sięgnęły po kieliszek. No dobrze, ktoś powie, ale żeby jedno jabłko? Otóż wystarczy i jeden kieliszek, by dziecko miało syndrom FAS, zawiniony wyłącznie przez rodziców, a przekazywać go potem będzie przez pokolenia. Tak więc dziedziczny grzech to nie retoryka teologiczna, lecz szara rzeczywistość.

    4. Ofiara.

    Jest w tym świecie coś takiego, że pojedynczy punkt oporu dobra jest zwalczany z całą bezwzględnością. Choć mają niektórzy sto stacji radiowych do wyboru, to z zapamiętałością burzą się na jedno radio Maryja. Choć mają 50 kanałów multipleksu, to przeszkadza im jedna telewizja Trwam. Na jednego abstynenta na przyjęciu potrafi naskakiwać większość obecnych. Młodzi, chcący mieć wesele bezalkoholowe, muszą się przeciwstawiać rodzinie, jak i wielu takim, których nie chcieli wcale zaprosić.

    To pozwala lepiej zrozumieć jakie znaczenie miało to, że Chrystus "przeszedł przez życie dobrze czyniąc" i "był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu". Oddał swe życie za przyjaciół swoich. I to w pierwszej kolejności w najdosłowniejszym znaczeniu tego słowa. "Chodźmy do Jerozolimy, by umrzeć razem z Nim" powiedział jeden z apostołów, lecz Chrystus zapobiegł w Ogrójcu temu, by wraz z nim aresztowano też jego uczniów.

    Ale też poświęcił się za nas. Będąc pierwszym, który odważył się żyć bez grzechu, mimo gróźb aż po ich straszną realizację, pokazał, że można się nie ugiąć.

    Ktoś musiał się poświęcić, by przeciwnik dojrzał, gdzie jest granica jego władzy, a my byśmy pokonali lęk. Jednocześnie Chrystus dał obietnicę "Przygotuję wam w niebie mieszkań wiele", która jest dla nas alternatywą dla wszelkich prób zastraszenia. To wyzwala nas spod władzy diabła.

    Pismo Święte mówi też, że Chrystus umarł za nasze grzechy. Mistycy wyjaśniają, że każdy grzech domaga się sprawiedliwości. Więc szatan pokazywał grzechy całej ludzkości, chcąc Chrystusa zniechęcić, pokazując, jak bezowocna będzie jego męka, bo i tak ludzie będą popełniać grzechy i w związku z tym cierpieć.

    Miejmy więc litość nad Chrystusem i nie dokładajmy mu cierpień.

    A cierpiący niewinnie mogą zdjąć trochę cierpień z bark Chrystusowych, współcierpiąc z Nim. Znośmy więc ochoczo wszelkie złośliwości ze strony otoczenia, gdy będziemy wyprawiać wesele bezalkoholowe.

    5. Odkupienie.

    (Św. Pius X)

    Pan nasz Jezus Chrystus, aby odkupić rodzaj ludzki przez krew swoją najdroższą, pod namiestnikiem Judei Ponckim Piłatem został umęczony, przybity do Krzyża i umarł na nim, został z niego zdjęty i pogrzebany.

    Dzieło Odkupienia, dokonane przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, polega na tym, że dla miłości zbytnio wielkiej, którą umiłował nas, przez najświętszą swoją mękę na drzewie krzyża wysłużył nam usprawiedliwienia i uczynił za nas zadość Bogu Ojcu (Sobór Tryd.).

    Pan nasz Jezus Chrystus poniósł mękę i śmierć jako człowiek, gdyż jako Bóg nie mógł ani cierpieć ani umrzeć, ale samo Jego wcielenie i każde cierpienia za nas, nawet najmniejsze, miało wartość nieskończoną z Boskiej Osoby.

    Pan nasz Jezus Chrystus dlatego chciał ponieść tak gorzka i haniebną mękę i śmierć, aby sprawiedliwości Bożej jak najobficiej uczynić zadość, wyraźniej okazać nam swoją miłość, wzbudzić w nas większą nienawiść do grzechu i dodać nam siły do znoszenia dolegliwości i przykrości tego życia.

    Pan nasz Jezus Chrystus poniósł mękę i śmierć za wszystkich ludzi bez wyjątku.

    Nie wszyscy jednak ludzie dostępują zbawienia, lecz tylko ci, którzy korzystają ze środków ustanowionych przez tegoż Odkupiciela, po to, żeby ludzie mogli przyswoić sobie zasługi Jego męki i śmierci.

    Pan nasz Jezus Chrystus, umierając na krzyżu, siebie samego oddał Bogu na prawdziwą i osobliwą ofiarę nieskończonej ceny za odkupienie ludzi, dając za nich sprawiedliwości Bożej zadośćuczynienie nieskończonej wartości.



    * Pieśni wielkanocne

     
     
     
     

     
    Pieśni Wielkanocne



     
    Pieśni Wielkanocne
     
    Stowarzyszenie Wesele Wesel
     
    http://WeseleWesel.PL
     
    luty 2013AD

    [aktualizacja kwiecień 2021AD]

    Adres śpiewnika:
    http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkanocne.php?wersja=DRUK

    Wersja mobilna (z linkami do melodii)
    http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkanocne.php?wersja=MO

    Tłumczenia niektórych pieśni na angielski lub niemiecki:
    http://weselewesel.lap.pl/broszura/piesvniWielkanocne.php?tlvumaczenia=TAK

    Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego


     
     
     

    Paschalnej Ofiary Składają jej wierni uwielbień swych dary. Odkupił swe owce Baranek bez skazy. Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy. Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy. Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała? Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała. Żywego już Pana widziałam, grób pusty, I świadków anielskich, i odzież, i chusty. Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja, A miejscem spotkania będzie Galilea. Wiemy, żeś zmartwychwstał, że to cud prawdziwy. O królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

    , Żale z serca wyzujcie. Wszyscy w Chrystusa wierzący Weselcie się, radujcie, Bo zmartwychwstał samowładnie, Jak przepowiedział dokładnie. Alleluja, alleluja; Niechaj zabrzmi: Alleluja! Darmo kamień wagi wielkiej Żydzi na grób wtłoczyli. Darmo dla pewności wszelkiej Zbrojnej straży użyli. Na nic straż, pieczęć i skała Nad grobem Pana się zdała. Bóg wszechmocny Bóg natury, Wyższy nad wszystkie twory Wstaje z grobu, kruszy mury, Nie zna żadnej zapory. Straż, zdjęta trwogą upada, I prawie sobą nie włada. Salome i dwie Maryje W grobie czasu rannego Słyszały głos: "Pan wasz żyje. Tu tylko odzie Jego. Idźcie i to wszystko, coście Widziały, uczniom ogłoście". Niewiasty te się z nadziei Widzenia Pana cieszą I zaraz do Galilei Z nowiną słodką śpieszą; Oznajmują co widziały, Co im mówił Anioł biały. Do Emaus dwaj uczniowie Idący, smutni srodze, Zatopieni z Nim w rozmowie, Nie poznali Go w drodze, Aż gdy chleb im błogosławił I zadumanych zostawił. Do strwożonych Apostołów Przyszedł przez drzwi zamknione. Pokazał, siadłszy do stołu, Bok i ręce zranione. Dał im władzę odpuszczania Grzechów i ich zatrzymania. Radość uczniów z obcowania Z Panem naszym, z Chrystusem Większa jest bez porównania Niż wszelki ziemski smutek. Zdób się pracą i trzeźwością, A Bóg będzie twą radością.

    , piekła i szatana Wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana. Naród niewierny trwoży się, przestrasza Na cud Jonasza. Alleluja! Ziemia się trzęsie, straż się grobu miesza. Anioł zstępuje, niewiasty pociesza; "Patrzcie" mówi im, "grób ten próżny został, Pan zmartwychpowstał". Alleluja! Ustąpcie od nas smutki i trosk fale, Gdy Pan Zbawiciel tryumfuje w chwale; Ojcu swojemu już uczynił zadość, Nam niesie radość. Alleluja! Cieszy swych uczniów, którzy wierni byli. Utwierdza w wierze, aby nie wątpili; Obcuje z nimi, daje nauk wiele O swym Kościele. Alleluja! Już nie przestaje z narodem niewiernym, Samym się tylko ukazuje wiernym; Nieśmiertelności przedstawia znamiona Wśród uczniów grona. Alleluja! Boleści, rany, wzgardy wyrządzone I śmierć haniebna są już nagrodzone; Za poniżenia został wywyższony Nad wszystkie trony. Alleluja! Ciesz się, Syjonie, Chrystusa Kościele! Oto zabity Bóg twój żyje w ciele; Śpiewaj z weselem: "Pan króluje z drzewa", Jak Dawid śpiewa, Alleluja! Cieszmy się wszyscy, już śmierć pohańbiona, Wina pierwszego rodzica zgładzona; Niebios zamkniętych jest otwarta brama Synom Adama. Alleluja! Więc potargawszy nałogi grzechowe, Chrystusa wzorem wiedźmy życie nowe, Z dala mijając nieszczęść naszych groby, Miejsca, osoby. Alleluja! Bądźmy jak Chrystus na Kalwarii szczycie, Który choć cierpiał, nie splamił się piciem. Jeśli jak Chrystus w trzeźwości żyjemy, W Niebo wnijdziemy. Alleluja! Przez twe chwalebne, Chryste, Zmartwychwstanie Daj w łasce Twojej stateczne wytrwanie I niech tak w chwale, jakoś Ty, równie my Zmartwychwstaniemy. Alleluja!

    , wesel się o Maryjo! Chrystus, któregoś nosiła, Zmartwychwstał! Alleluja! Módl się za nami do Boga Maryjo. Alleluja!

    , Bo Ten, któregoś zrodziła, Zmartwychwstał Pan nad panami. Módl się do Niego za nami. Alleluja, Alleluja. Ciesz się i wesel się w niebie. Proś Go za nami w potrzebie, Byśmy się też tam dostali I na wiek wieków śpiewali: Alleluja, Alleluja.

    , Nam na przykład dan jest, Iż mamy zmartwychpowstać, Z Panem Bogiem królować, Alleluja! Leżał trzy dni w grobie, Dał bok przebić sobie, Bok, ręce, nogi obie, Na zbawienie tobie. Alleluja! Jako że zmartwychwstał, Chwalmy Pana Chrysta, Bo gdyby nie zmartwychwstał, Światu czart by panował. Alleluja! Trzy Maryje poszły, Drogie maści niosły. Chciały Chrysta pomazać, Jemu cześć i chwałę dać. Alleluja! Gdy na drodze były, Tak sobie mówiły: Jest tam kamień niemały, A któż nam go odwali? Alleluja! Gdy nad grobem stały, Rzekł im Anioł biały: Nie bójcie się, Maryje, Zmartwychwstał Pan i żyje. Alleluja! Jezusa szukacie? Tu Go nie znajdziecie; Wstał-ci z martwych, grób pusty. Oto śmiertelne chusty. Alleluja! Maryja z radością Nad cudną nowością Do Apostołów śpieszy, Zasmuconych tak cieszy: Alleluja! Już Mistrza naszego Widziałam żywego. Do Galilei idźcie, Tam-ci Go znajdziecie. Alleluja! Powiedz nam, Maryjo, Gdzieś Pana widziała? Widziałam Go po męce, Trzymał chorągiew w ręce. Alleluja! Łukasz z Kleofasem, Obaj jednym czasem, Szli do miasteczka Emaus. Spotkał-ci ich Pan Jezus. Alleluja! Piotr i Apostoły, Zamknione po społy, Oczom wierzyć nie chcieli, Gdy Jezusa ujrzeli. Alleluja! Lecz On im cierpliwie Okazał, że żywie, I dał im pouczenie, Że przyniósł już zbawienie. Alleluja! Bądźmy więc weseli, Jak w niebie Anieli; Czegośmy pożądali, Tegośmy doczekali. Alleluja! Chrysta zmartwychwstanie Znak, że nauczanie Jego z Boga pochodzi, Więc go słuchać się godzi. Alleluja! Nie chciał pić w udręce, Więc powstał po męce. Nie pijmy lecz pracujmy, Wtedy raj posiądziemy. Alleluja!

    , Którego z nas każdy żądał; Tego dnia Chrystus zmartwychwstał. Alleluja, alleluja! Piekielne moce zwojował Nieprzyjaciele podeptał, Nad nędznymi się zmiłował. Alleluja, alleluja! Ciało swe dał złożyć w grobie, Ze swą duszą zaś do piekieł Zstąpił w swej Boskiej osobie. Alleluja, alleluja! Prawi, co w piekłach mieszkali, Gdy Zbawiciela ujrzeli. Płaczliwie tam zawołali Alleluja, alleluja! "Zawitaj, przybywający, Boże Synu wszechmogący, Wybaw nas z piekielnej mocy!" Alleluja, alleluja! Gdy Zbawiciela ujrzeli, Którego z dawna żądali, Wielkie tam wesele mieli. Alleluja, alleluja! Mieszkał tam do dnia trzeciego, Ojce święte tam pocieszał, Potem prosto wiódł ich w Niebo. Alleluja, alleluja! Gdy swą mocą zmartwychpowstał, Pieczęci z grobu nie ruszał. Na stróże wielki strach powstał. Alleluja, alleluja! Miłośnikom się pokazał Chrystus Pan nasz zmartwychwstały. Wsze narody ochrzcić kazał. Alleluja, alleluja! Uczyć kazał, co sam prawił: Dobrze czynić, strzec Przykazań, Aby każdą duszę zbawił. Alleluja, alleluja! Chrystus polecił Piotrowi Braci swych utwierdzać w wierze, Być pasterzem Kościołowi. Alleluja, alleluja! Dał też władzę Apostołom, Aby grzechy odpuszczali, Wszem głosili wieść wesołą. Alleluja, alleluja! Zmartwychwstaniem Chrystusowym Cieszy się Niebios Królowa, Bo uczynił wszystko nowym. Alleluja, alleluja! Król niebieski k'nam zawitał, Bramy Niebios nam otworzył, Dzień zbawienia dziś zaświtał. Alleluja, alleluja! Niech Twe, Chryste, królowanie, Dusz ludzkich Odkupicielu, Też nad Polską nie ustanie. Alleluja, alleluja! W wszechtrzeźwej Polski koronie, Boże, Chryste, Zbawicielu, Króluj, rządź na wiecznym tronie. Alleluja, alleluja! Daj nam grzechów odpuszczenie Przez Twe święte Zmartwychwstanie, A potem duszy zbawienie. Alleluja, alleluja!

    , z martwych ninie, Alleluja, alleluja! Uweselił lud swój mile, Alleluja, alleluja! Nie żałował życia swego, Alleluja, alleluja! Dla człowieka mizernego, Alleluja, alleluja! Niewiasty, gdy do grobu szły, Alleluja, alleluja! Drogie maści z sobą niosły, Alleluja, alleluja! W bieli Anioła ujrzały, Alleluja, alleuja! Trwożyć sobą poczynały, Alleluja, alleluja! Niewiasty co się boicie, Alleluja, alleluja! Do Galilei tam idźcie, Alleluja, alleluja! Powiedzcie to zwolennikom, Alleluja, alleluja! Iż powstał Król na wiek wieków, Alleluja, alleluja! Tego dnia wielkanocnego, Alleluja, alleluja! Chwal każdy Syna Bożego, Alleluja, alleluja! Świętą Trójcę wyznawajmy, Alleluja, alleluja! Bogu cześć i chwałę dajmy, Alleluja, alleluja Chwaląc dziś Syna Bożego, Alleluja, alleluja Wysłuchajmy nauki Jago, Alleluja, alleluja Że z pijakami pijący, Alleluja, alleluja Pójdą w ogien niegasnący, Alleluja, alleluja W piekło pójdą też mordercy , Alleluja, alleluja Złodzieje, zboczeńcy, zdziercy, Alleluja, alleluja Podnieś się więc ze swych grzechów, Alleluja, alleluja Byś do Niebia wszedł, człowieku, Alleluja, alleluja

    , Pogardzany stoi w chwale. Uciekają ci, co przedwczoraj Biczowali Go zuchwale. Rozdarł świątyni zasłonę Przed wszystkich żydów oczami, By w Kościele Katolickim Zawsze mieszkać między nami. On z przebitym włócznią sercem Rękę każe kłaść do boku. Sędzia złamał straszne brzemię Nieprawego nań wyroku. Cierniem ukoronowany Władzę dzierży nad władcami. W swym Kościele Katolickim Zawsze mieszka między nami. Podnieś rękę, Boże Zbawco, Błogosław Ojczyznę miłą. W dobrych radach, w dobrym bycie Wspieraj jej siłę Swą siłą, Dom nasz, i rodzinę całą I wszystkie wioski z miastami. W Twym Kościele Katolickim Zawsze mieszkaj między nami.

    w popłochu gdzieś gna. Dla Jerozolimy wieść nową dziś ma. Dziś Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie wstał z grobu, On Bóg jest wszechmocny, Jego władza trwa. Choć wczoraj źli ludzie mniemali być globu ziemskiego panami, dziś jest klęska zła. Kapłani żydowscy sięgają po trzos, By stłumić sumienia żołnierskiego głos. Lecz pieniądz za kłamstwo na próżno był dan. Grób pusty już widział Piotr, Maria i Jan. A Chrystus ukazał się więcej niż stu, Więc rzesze głosiły wciąż wieść tę co tchu. I my się radujmy dziś słysząc tę wieść, A hymny śpiewajmy, by dalej ją nieść.

    , łaską przepojona Nocy, gdy Chrystus zmartwychwstał. Rzecz to niepojęta, Zrywa śmierci pęta Ku radości wszystkich chrześcijan. O błogosławiona, łaską przepojona Nocy, gdy Chrystus zmartwychwstał. Władzy sług szatana Klęska dziś zadana Ku radości wszystkich chrześcijan. O błogosławiona, łaską przepojona Nocy, gdy Chrystus zmartwychwstał. Spod niewoli grzechu Wyrwał cię, człowieku Ku radości wszystkich chrześcijan. O błogosławiona, łaską przepojona Nocy, gdy Chrystus zmartwychwstał. Choć zabit, jest żywy, Bo On Bóg prawdziwy Ku radości wszystkich chrześcijan

    Złamał władzę śmierci, piekła i szatana. On z bokiem włócznią przebitym Żyje, choć ma ciało w ranach. Jan i Piotr biegli do grobu, Gdy wieść tę słyszeli od Marii z Magdali. Natchnieniem było dla obu Kiedy chusty oglądali. Uczniom do Emaus idącym, W wieczerniku skrytym w strachu przed Żydami Ukazał się Pan żyjący, Ryby jadł z Apostołami. Żydzi chcieli sądzić Boga, Bo przestrzegać każe Boże przykazania, Lecz ich klęska była sroga W dniu Pańskiego Zmartwychwstania. Radujmy się i weselmy! Bóg wskazał, kto będzie zwycięzcą prawdziwym. Nie pijacy, zbóje, szelmy, Ale człowiek sprawiedliwy. Tylko Tyś jest Bogiem Świętym, Tylko Tyś Najwyższy, Tylko Tyś jest Panem Jezu Chryste z Duchem Świętym W chwale Boga Ojca. Amen.

    o Królu, co zwyciężył śmierć Panu zmartwychwstałemu cześć. Kobiety szły tam skoro brzask, gdzie w piątek złożon Jezus Chryst, pytając, kto odwali głaz ? Trzeciego działo się to dnia, więc Apostołów dręczy myśl, czy rzeczywiście z grobu wstał? Przed Świętym Piotrem biegnie Jan, w otwarty wcześniej zajrzał grób, zrozumiał, że zmartwychwstał Pan. Wnet ujrzą Pana twarzą w twarz, I wyzna wiarę "Tyś Pan, Bóg", gdy bok namaca też Tomasz. Błogosławion, kto w wierze trwa chociaż Jezusa nie widział, wieczyste życie w Niebie ma. Niech radość tryska z naszych serc, Pieśń chwały płynie z naszych ust dla Boga, który skruszył śmierć. Alleluja, Alleluja

    , bo Chrystus z grobu powstał; miał być pokonan na krzyżu, dziś swych wrogów pokonał. Tego, po kim Tyś płakała, zwycięzcą będziesz witała. Śpiewaj dziś Alleluja! Podnieś oczy zapłakane patrz, że żywy jest Twój Syn Na łaskawe spójrz oblicze pełne ran dla naszych win Z męki, co zbawienie dała, płynie tego ranka chwała Śpiewaj dziś Alleluja! Życie Twoim jest na zawsze Chryst zwycięski stoczył bój i moc śmierci jest złamana tryska dziś radości zdrój miłość Boża to sprawiła że noc smutku się skończyła Śpiewaj dziś Alleluja!

    , chociaż przeszedł przez jej wrota; rozerwała grobu pęta Ręka święta. Alleluja! Twój, Adamie, dług spłacony, Okup ludzki dokończony; Wnijdziesz w niebo z szczęśliwymi Dziećmi twymi. Alleluja! Próżno, straże, grób strzeżecie! Już Go tutaj nie znajdziecie: Wstał, przeniknął skalne mury Bóg natury. Alleluja! Teraz On na ludzkie plemię I na miłą patrzy ziemię, Która drogo dziś przybrana Kosztem Pana. Alleluja! Przez Twe święte Zmartwychwstanie, Z grzechów powstać daj nam, Panie Potem z Tobą królowanie. Alleluja. Alleluja.

    Już Go dłużej grób nie kryje,W którym trzy dni spoczywał. W którym trzy dni spoczywał. Alleluja! PrzezwyciężyłJezus czarta, co nas więził,W tej haniebnej niewoli.W tej haniebnej niewoli Alleluja! TryumfujePrawda, a fałsz ustępuje,Z ziemi oswobodzonej.Z ziemi oswobodzonej. Alleluja! Złość zgromiona,A niewinność wyniesiona,Odzyskała swe prawa.Odzyskała swe prawa. Alleluja! ZmartwychwstałyJest zastawem wiecznej chwały,Którą krwawo wyjednał.Którą krwawo wyjednał. Alleluja! I my wiemy,Że też z grobów powstaniemy,Jak nasz powstał Zbawiciel.Jak nasz powstał Zbawiciel. Alleluja! Zaśpiewajmy,Wdzięcznym sercem cześć oddajmyZbawcy Zmartwychwstałemu.Zbawcy Zmartwychwstałemu.

    On, co za nas życie dał! Już Go grobu noc nie kryje, Jak powiedział, zmartwychwstał. Wraca z otchłani z jeńcami, Śmiercią skruszył śmierci grot. Piekło ściele pod stopami, Trzyma klucz do niebios wrót. Wesel się, Królowo nieba, Żyje Syn Twój, żyje Pan, Radość Ci z Nim dzielić trzeba, Słońcem każda z Jego ran. Dla mnieś ożył, Chryste Panie Niechże duch mój z Tobą wraz Z grobu grzechów zmartwychwstanie Złych nałogów zrzuci głaz Nućmyż Jemu pienia chwały/ pienia chwały Witaj Jezu zmartwychwstały! / zmartwychwstały! Alleluja, alleluja, niechaj zabrzmi, alleluja!

    żałujący Chrystusa umarłego! Otrzyjcie już łzy roniący! Mamy Zmartwychwstałego. Tysięcznych pociech przyczyna, ogłoszona jest nowina, Niewiasty, które przy grobie były, to powiedziały, Że Chrystus w chwały ozdobie, żyje już zmartwychwstały. Stąd pociechy, stąd radości, ustąpcie wszelkie żałości. Aniołowie, co świadkami tego triumfu byli, Głosząc go przed niewiastami, "W grób tam wejdźcie!" mówili: "Patrzcie, wszak tu był złożony, tu kamieniem przywalony". W dzień zmartwychwstania te dzieła wiernym są oznajmione. Łaska Chrystusa sprawiła, że serca pocieszone; Które z męki się smuciły, triumf wyśpiewują miły. Alleluja, Alleluja, niechaj brzmi Alleluja!

    Głosząc w świata wszystkie strony Że zmartwychwstał Pan Biją długo i radośnie, Że aż w piersiach serce rośnie, Tryumf prawdzie dan. W majestacie Boskiej chwały Idzie Chrystus Zmartwychwstały Między uczniów swych. Dzień wesoły nam dziś nastał, Pan po męce zmartwychpowstał, Płynie pieśni ton: Alleluja, alleluja, alleluja

    Dziś Jezus Chrystus z grobu wstał Nam zmartwychwstania przykład dał. Alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, Cieszmy się, bo tak chce Pan Za winy nasze okup dan. Skończony już niewoli stan. Alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, W ten święty łask i chwały dzień Niech płynie zew radosnych pień, Iż serca ujrzą chwały cień. Alleluja.

    Powstał z grobu z brzaskiem dnia Zaśpiewajmy z głębi serc z całym światem nową pieśń Dla nas hańbę krzyża zniósł, Poniósł mękę, przyjął grób. Dziś na nowo cieszy nas Jasny zmartwychwstania blask. Zwyciężyła Pańska moc, Już skończona grzechu noc. Nadszedł już zwycięstwa dzień, Cieszmy się, śpiewajmy w nim. Niech się cieszy Boży lud, Niech aniołów śpiewa chór. Ciesz się, Matko, bo Syn Twój, Cały w chwale żyje znów. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja

    wiecznej chwały wiedzie triumf okazały; ozdobny w ślicznej koronie, odbiera cześć na Syjonie. Alleluja, alleluja. Śmierci, gdzież moc teraz twoja? Kędy twa, szatanie zbroja? Nadszedł mocniejszy zbrojnego Mocarza i wziął łup jego. Alleluja, alleluja. Jezu mój, na wieczne lata, Tyś ozdobą tego świata: z łaski przypuść nas do swego zwycięstwa nieśmiertelnego. Alleluja, alleluja. Chwała wiecznemu Królowi, Bogu Ojcu i Synowi; chwała Duchowi Świętemu, Jednemu Bogu naszemu. Alleluja, alleluja.

    śmierci Zwyciężyciel Dziś z grobu swego powstajeChrystus, nas grzesznych Wybawiciel, Wieczny nam żywot nastaje.(Niech więc brzmi dziś ziemia cała: Badź Zbawcy wieczna cześć chwała.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja!Alleluja! Na krótko odpocząwszy sobie po ciężkim bolesnym boju,W swym cichym i spokojnym grobie, w niezamąconym spokoju.(Z snu się przebudził ziemskiego,wrócił do Ojca swojego.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja! Alleluja! Powstał w swym przechwalebnym ciele, wszystko wskroś przenikającym;Z nim wstały radość i weselena ziemi przemijające,(Gdy chciał, proch ten ziemski zrzucił i znów do Ojca powrócił.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja! Alleluja! Najgłówniejsze dzieło wykonał: całego świata zbawienie.Niedowiarstwom ich moc odebrał, a błędom dał oświecenie:(Utwierdził Ewangelię, Głosić ją kazał wszem ludom.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja! Alleluja! Na silnej skale już spoczywa Chrystusa wiary ustawa,Gdy chrześcijan dzień się zaćmiewa, nowe im światła nastawa,(Do nieba Jezus wiedzie ich w nagrodę mąk i trudów swych.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja! Alleluja! Już Jezus Chrystus zmartwychpowstał, Chrześcijaninie raduj się,Że ciało twoje znów ożyje, Zwycięzca śmierci wskrzesi je;(Wprowadzi za trudy, znoje do chwały niebios podwoje.) x2Alleluja, Alleluja, Alleluja!

    Zwycięstwo otrzymał; Bo zburzył śmierć srogą Swoją śmiercią drogą. Alleluja! Zwalczył czarta złego I starł głowę jego, Człowieka grzesznego wydarł z mocy jego. Alleluja! Grzech srodze poraził A moc jego skaził; Żywot nasz naprawił To z łaski Swej sprawił. Alleluja! O Chryste, nasz Panie Przez Twe zmartwychwstanie, Daj nam z grzechów powstać Łaski Twojej dostać. Alleluja! A gdy żywot minie Daj w wiecznej krainie Widzieć Ojca Twego Boga wszechmocnego Alleluja!

    Który starł śmierć i szatana; Z Nim bolały słońce, miesiąc I stworzenie, z Stwórcą cierpiąc. Alleluja, alleluja! Z męki Pańskiej i Anieli Płaczu z żalem powód mieli; Skały trzasły, ziemia drżała, Zasłona się święta rwała. Alleluja, alleluja! I umarli żałowali, Na żal z grobów powstawali; Łzy Maryje nad Nim lały, A straże na twarz padały. Alleluja, alleluja! Apostoły i uczniowie Rozbiegli się w onej dobie, Wszystek Kościół był w żałobie, Z męki Pańskiej czuł żal w sobie. Alleluja, alleluja! Gdy zaś Chrystus zmartwychwstaje, Wszystkim radość wielką daje. Słońce, miesiąc są jaśniejsze, Uczcić święto chcą dzisiejsze. Alleluja, alleluja! I Anieli dzisiaj w bieli Po żałobie są weseli. Ruszył ten dzień i kamienie, Grobu czyniąc odwalenie. Alleluja, alleluja! Krześćjan, tą radością żyje, Więc z suszkuflami nie pije. Po Chrystusowej pabiedzie Nazarejskie życie wiedzie. Alleluja, alleluja!

    , On zmartwychwstał, żyje, stoi pośród nas. Alleluja! Radujmy się, Uwielbiajmy Pana, który Królem jest. Na świętej uczcie Baranka, W zbawienia szaty odziani, Przebywszy Morze Czerwone, Ku czci Chrystusa śpiewamy. Bo Jego Ciało nas karmi, Na krzyżu za nas wydane, Żyjemy odtąd dla Boga. Dzięki krwi za nas przelanej. Gdy Noc Paschalna nadeszła, Złamany został miecz złości I wtedy Pan nas wyzwolił Spod władzy księcia ciemności. Już Chrystus Paschą jest naszą I szczerej prawdy probierzem, Niewinnym Bożym Barankiem, Co siebie złożył w ofierze. O jakże cenna ofiara, Przez którą piekło jest starte, A lud wychodzi z niewoli, Ma Niebo przed sobą otwarte. Już Chrystus wraca z otchłani, Zwycięski Pan nasz wieczysty, A gdy uwięził szatana, Otworzył niebo dla wszystkich. O stań się, Jezu, dla duszy Radością na życia szlaku I nas, wskrzeszonych Twą mocą, Do swego przyłącz orszaku. Niech Ciebie, Panie promienny, Powstały z martwych po męce, I Twego Ojca, i Ducha Rzesze niech sławią w podzięce. Amen.

    , Boś dziś został pocieszony. Zmartwychwstał Zbawca, nasz Pan, Syn Boży z nieba nam dan. Alleluja, alleluja! Alleluja, alleluja! Co tak srodze cierpiał za nas, Co na krzyżu umarł dla nas, Dziś zmartwychwstał uroczyście, Aby nam rządził wieczyście. I Ty Matko coś płakała, Coś pod krzyżem Syna stała, Dziś wesel się razem z nami Śpiewając wraz z Aniołami I wy, trwożliwi Uczniowie Zbliżcie się ku świętej Głowie. Weselcie się razem z nami Śpiewając wraz z Aniołami.

    Królestwo objął dziś. Wszechmogący Bóg okazał swoją moc. Zakwitł krzyż i karmi, chroni mnie. Jezus Pan rozdaje życie swe. Milczący Baranek, zabity Baranek Z niewoli nas świata wybawił w ten ranek. On hańbą śmierć okrył. Pomimo zabicia On wywiódł nas dzisiaj ze śmierci do życia. Christ w Ablu zabity, w Izaaku związany, Wzgardzony w Jakubie, w Józefie sprzedany, Zrodzony z Maryi, Herodom wydarty, Złożony w ofierze powstaje dziś z martwych. On z nieba k'naszemu cierpieniu zstępuje, Nam drogę z ciemności do światła toruje, Okrutnie zawieszon na drzewie rozpaczy, Nas swoją krwią własną i Duchem naznaczył.

    i żyje dziś, blaskiem jaśnieje noc. Nie umrę, nie lecz będę żył, Bóg okazał swą moc. Krzyż to jest brama Pana, jeśli chcesz przez nią wejdź. Zbliżmy się do ołtarza, Bogu oddajmy cześć. Dzięki składajmy Mu, bo wielka jest jego łaska Z grobu powstał dziś Pan, a noc jest pełna blasku Chcę dziękować Mu i chcę Go dziś błogosławić Jezus, mój Pan i Bóg, On przyszedł aby nas zbawić Lepiej się uciec do Pana, niż zaufać książętom Pan, moja moc i pieśń, podtrzymał gdy mnie popchnięto Już nie będę się bał – cóż może zrobić mi śmierć? Nie, nie lękam się i śpiewam chwały pieśń Odrzucony Pan stał się kamieniem węgielnym. Pan wysłuchał mnie, On jest zbawieniem mym. Cudem staje się noc, gdy w dzień jest przemieniona. Hymnem uwielbmy Go, prawica Pańska wzniesiona.

    , Przy Wielkanocnéj ofierze; Gdy Baranek owce zbawił, Chrystus grzésznym pokój sprawił: Alleluja. Z Bogiem Ojcem, naszym Panem, Srodze na nas rozgniewanym, Pogodził nas śmiercią srogą, Za nas lejąc krew swą drogą. Alleluja. Śmierć i żywot zbyt przeciwną, Bitwę zwiedli bardzo dziwną; Żywot choć umarł prawdziwie, Zabity wszelako żywie. Alleluja. Maryja racz powiedzieć nam, Coś widziała? czy żyje Pan? Widziałam grób już żywego, Patrzałam i na twarz Jego. Alleluja. Widziałam Pana mojego, W chwale swéj Zmartwychwstałego; Widziałam dziwne widzenie: Aniołów, potnik, odzienie. Alleluja. Powstał Pan kochanie moje, Ujźrzy w Galilei swoje; Wierzmyż świętéj białogłowie; Bardziéj niż złych żydów mowie. Alleluja. Jezu Królu wiecznéj chwały, I Zwyciężco okazały: Wierzym żeś wstał zmartwych żywy, Chryste bądź nam miłościwy. Alleluja.

    , grób zniszczyłeś swój. Tyś jest Królem chwały. Wieczny triumf Twój. I my żyć będziemy wiecznie z Panem wraz. W niebo się wzniesiemy, gdy On wezwie nas. O, Zmartwychwstały, grób zniszczyłeś swój. Tyś jest Królem chwały. Wieczny triumf Twój. Wieczny triumf Twój. Wieczny triumf Twój. Gdy Go błagamy, nie ukarze nas. W Nim swe życie mamy, On miłuje nas. Ciesz się, że lud Pana w Królu - Zbawcę ma. Wierność przezeń dana po wiek wieków trwa. Cóż nas odłączy od miłości tej? Głód, miecz, przeciwności? Chwile śmierci mej? Jam światłości dziecię, cóż przerazi mnie? Jemu ufam przecie, więc nie boję się. Jak Go miłować? Słuchać Jego nauk. Dekalog zachować. Przykład sam nam dał. Ojcu był posłuszny od żłóbka po krzyż. Też tak Bogu służmy, wnijdziem w Niebo wżdyż. Dziś o świtaniu Chryst położył kres Piekła panowaniu, skowycze więc bies. Nie ma już nad nami władzy z piekła wróg. Nieba my poddani, Królem naszym Bóg.

    , Święcenia w radości godny, Dziś Pan Chrystus tryumfuje I nieprzyjaciel to czuje. Alleluja. Stary wąż, grzech, śmierć i piekło, Przed twarzą jego uciekło; Biedy, trwogi dziś ustały, Pan to sprawił zmartwychwstały. Alleluja Trzy Maryje się wybrały Do grobu, by namazały Chrystusa pogrzebionego, Aż słyszą zmartwychwstałego. Alleluja Czegóż rzekł Anioł szukacie? Nie masz go tu, oto macie Miejsce gdzie Pana złożono, Niech to będzie rozgłoszono. Alleluja Tą nowiną przerażeni, Uczniowie bardzo strwożeni, Z serca się uradowali, Skoro Pana oglądali. Alleluja Z dwiema w drodze Pan rozmawiał, Bardzo im się ludzko stawiał; Z radości w sercu pałali, Łamiąc chleb, że on poznali. Alleluja Nasz Samson Chrystus, srogiego Pokonał Lwa piekielnego; Bramy piekielne połamał, I moc diabelską przełamał. Alleluja Jonasz trzy dni był połkniony, Trzy dni Chrystus pogrzebiony, Dłużej go śmierć nie wstrzymała, Mocy po temu nie miała. Alleluja Dziś żywot śmierci panuje, Żądło zjadłe odejmuje, Chrystus wszystkie mocy skrócił, Żywot stracony przywrócił. Alleluja Dziś z Egipskiego więzienia, Dostępujem uwolnienia; Dziś pożywamy świętego Baranka Wielkanocnego. Alleluja Mija nas Anioł trujący, Pierworodztwo mordujący; Krwią Chrystusa poznaczone Drzwi nasze są ochronione. Alleluja Dziś stary kwas wyrzucamy, Słodkie chleby przybieramy, Chodząc w żywota nowości, W myśli i serca czystości. Alleluja Wszystko co się potrwożyło, Niebo, ziemia, dziś ożyło; Poległ Xiąże świata tego, Wielka radość z zguby jego. Alleluja Wszyscy się wspólnie radujmy, Alleluja wyśpiewujmy: Miej o Jezu zmartwychwstały, Od nas wszystkich wieczne chwały, Alleluja

    Na wszystek świat zawołany; Gdy Pan piekło burząc wstaje, Zwyciężca nieba dostaje. Alleluja, Alleluja. Oto gdy się Pan odradza, Wszystek się z Nim świat odmładza; Wszystko z Panem swym stworzenie, Ma swych darów przywrócenie. Alleluja, Alleluja. Gdy Pan bowiem tryumfuje, Każda się rzecz z Nim raduje; Drzewo liściem, kwieciem trawa, Chwały Pańskiéj moc wyznawa. Alleluja, Alleluja. Gdy piekielne prawo znosi, A w niebo się Pan podnosi; Wszystko Panu chwałę daje, Okrąg nieba, ziemskie kraje. Alleluja, Alleluja. Bóg co był ukrzyżowany, Wszędzie za Króla przyznany, I wszystko Stwórcy stworzenie, Daje pokłon, modły, pienie. Alleluja, Alleluja.

    , tak dopełnił ślubów. Zabrzmiały harfy Serafów, Cherubów. — Śpiewaj pieśń nową Chrystusa Kościele! Pan wiele czynił, a uczynił wiele, dla ludzi cierpiał, w grobie się położył, z martwych znów ożył. Dobrze Pan mówił: Grobem mi Golgata, lecz moje państwo nie jest z tego świata; umrę, a wstanę potęgą wszechwładną, a z mieczem w ręku czaty na twarz padną, a nie uwierzą, aż sam w mej osobie stanę na grobie. Stanął i groby w koło niego pękły, i ziemie drżały i otchłanie jękły, stanął — i z dziwu stanęła natura, On, przez którego Jairowa córa i Łazarz powstał z nieprzebytej nocy, wstał o swej mocy. Jakoś ty powstał, tak w Twe imię, Panie, kto legł w Twej prawdzie, w Twej światłości wstanie. Śmierci zwycięzcy otoczą Cię w bieli, dziedzice życia życie będą mieli; bo sameś, Chryste, że jest życie w grobie, ziścił na sobie. Ciebie więc proszą dzieci Twe z pokorą: Co w pocie sieją, niech u Ciebie zbiorą! Których noc ciśnie, tym niechaj zadnieje! Niech tam wypocznie, kto tu w trudach mdleje. Przez Twoje światło, mękę, zmartwychwstanie, prosim Cię Panie! Racz tych, co błądzą, prawdą Twą kierować, co walczą mężnie do zwycięstwa prowadź, burzą miotanych w port przyjmij bezpieczny, za grobem śmierci daj nam żywot wieczny. Przez Twoją prawdę, śmierć i zmartwychwstanie uczyń to Panie!

    , Który na krzyżu haniebnie Między łotrami umierał. Alleluja, Alleluja! Weselmyż się i radujmy, Wdzięcznem sercem wyśpiewujmy, Bo Zbawiciel nasz zmartwychwstał. Alleluja, Alleluja! Za nas był zabit, zelżony, Umarł srodze zamęczony, Ale zmartwychwstał chwalebnie. Alleluja, Alleluja! Jak powiedział, dnia trzeciego Wstał chwalebnie z grobu swego, Śmiercią swoją śmierć zwyciężył. Alleluja, Alleluja! Przez Swoje drogie zasługi Zgładził grzechów naszych długi I żywot wieczny nam zjednał. Alleluja, Alleluja! Już śmierć nad Nim nie panuje, Już z Ojcem Swoim króluje, I miejsce dla nas gotuje. Alleluja, Alleluja! Gdzie On jest i my będziemy, Jeśli wiernie uczynimy Wszystko, czego nas nauczał. Słowy, przykłady. On umarł i my pomrzemy, Ale znowu powstaniemy, Wskrześ nas w dzień ostateczny Boską mocą Swoją. Śmierci się lękać nie trzeba, Bo śmierć jest brama do nieba Dla tych, którzy w Niego wierzą, Czynią, co przykazał. Powstańmyż więc z nieprawości, Chodźmyż w żywota nowości, Stawajmy się Chrystusowi W cnotach podobnymi. Chowajmy nauki Jego, Bo do żywota wiecznego Chrystus jest drogą i drzwiami: On jest zmartwychwstanie. Lecz nie ten, co mówi: Panie! Uwielbiony zmartwychwstanie, Lecz kto wiernie czyni wolę Ojca niebieskiego. Przez chwalebne zmartwychwstanie Prosimy Cię, Chryste Panie, Daj na życie nowe powstać Z grobu nieprawości. Niech Cię kochamy serdecznie, Niech Ci służymy statecznie, Niech Tobie nucimy wiecznie: Alleluja, Alleluja!

    wspominamy życia triumf. Kiedy Chrystus Zmartwychwstały przezwyciężył śmierci dół. Chwała Bogu! Hymn śpiewamy! Alleluja! Bije dzwon. W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym Zmartwychwstanie głosi on. W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym Żywy Chrystus kruszy grób. Swoim świętym Zmartwychwstaniem zmywa z nas Adama brud. Alleluja! Brzmij świątynio! Martwy był, lecz żyje Król! W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym idzie precz wszelaki ból. W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym Chwalmy Pana za ten cud! Jak to Chrystus wstając z grobu zbawił cały Boży lud. Alleluja! Śmierć poległa ! Bramy piekła chwieją się! W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym nasz Zbawiciel zmiażdżył je. W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym pragnę śpiewać Jezu Ci. Dzięki Twemu Zmartwychwstaniu wieczna śmierć nie groźna mi. Alleluja! Zmartwychpowstał ! Spójrzcie bracia - pusty grób! W dniu tym świętym, w dniu wspaniałym Zbawił mnie mój Wielki Bóg.

    Zmartwychwstał z swej mocy, Cześć, chwałę Jemu dajmy, A wesoło śpiewajmy: Panie Boże nasz! Trzy dni leżał w grobie, Wprzód dał przebóść sobie Bok, ręce, nogi obie Na zbawienie tobie, Grzeszny człowiecze! Moc djabelską skruszył, Nad piekłem zwyciężył; Z tak wielkiej miłości Przyjm nas do radości, Panie Boże nasz! Tyś Jezu zmartwychwstał Nam przykład zaniechał, Że mamy zmartwychwstawać, Wszyscy z Tobą królować, Panie Boże nasz! Jezu Chryste, Panie! Słuchaj na wołanie Nas grzesznych chrześcijan Dla Twoich świętych ran, Panie Boże nasz! Synu Maryi Panny, Odpuść nasze winy, Panie Jezu Chryste, Któryś wstał zaiste, Panie Boże nasz! Odpuść nasze złości, Wszystkie nieprawości, Zachowaj na tym świecie Kościół święty w jednocie, Panie Boże nasz! O Królu niebieski! Wysłysz Twój lud ziemski, Wyrwij nas z tej biedy, Daj nam dobro wszędy, Panie Boże nasz! Wysłysz nasze głosy, Daj spokojne czasy; Lud Twój nie przestanie, Chwalić Ciebie wiecznie, Panie Boże nasz! O Klucznico nieba, Cię prosić potrzeba! Gdyż będziem umierać, Racz nam nie zawierać Królestwa Twego. Łaska Boża wielka Wybawiła z piekła Potomstwo Adamowe. Dziękują narodowie, Tobie Boże nasz! Królowo niebieska! O Różyczko rajska! Proś za nas kochanego Jezusa Syna Twego, Pana naszego! Wszyscy święci proście, Nam dopomagajcie, Byśmy z wami być mogli, Jezusa uwielbiali Na wieki w niebie. My w tym domie Bożym Radujmy się razem, Że Jezus zmartwychpowstał, A nam swoję łaskę dał, Pan Bóg, Zbawca nasz! Do Ciebie wołamy, O łaskę żebrzemy, Panie Jezu Chryste, Któryś wstał zaiste, Panie Boże nasz!

    , Gdy naszego Zbawiciela Po śmierci żywym widzimy, A z Nim wiecznie żyć będziemy. On umarł, abyśmy żyli, On zniósł, cośmy zasłużyli; Lecz gdy życie za nas łożył, Mocą Boską znowu ożył. Dotrzymał więc, co obiecał, Gdy Swym w wierze stać zalecał: Ja wydan grzesznym zostanę, Lecz zaś w trzech dniach zmartwychwstanę. Ja żyję, i wy będziecie, Żyć, na wieki nie umrzecie; Te Jezusa przyrzeczenia Spełnią się też bez wątpienia. Dzięki Bogu! Ja w mym grobie Krótko tylko spocznę sobie; Potem zaś z niego powstanę, Cząstkę z Jezusem dostanę. Ze mną mych przyjaciół grono Weźmie Pan na Swoje łono, Tam się płacz i śmierć zakończy, Bóg nas z sobą wiecznie złączy. Ja się już śmierci nie boję, Jam jest, Panie, dziecię Twoje, Tyś mi ojcem litościwym, Wzbudzisz mnie też z grobu żywym. Niech tylko stały w mej wierze, Niech Ci zawsze służę szczerze; Wtenczas mogę bez lękania Wspomnieć na dzień zmartwychwstania. Amen.

    , Dwór niebieski śpiewa chwały, Świat wszystek pełen radości, Piekło wyje od żałości. Gdy Chrystus niezwyciężony Śmierć starł i odjął jej plony, Podeptał otchłani one, Wyzwolił więźnie zamknione. On kamieniem przywalony, Zbrojną strażą opatrzony, Powstał z martwych dnia trzeciego W pociech tryumfu sławnego. Gdy tedy więźnie swojego Zbyli płaczu piekielnego, Przyszła nowina wesoła: „Wstał Pan z martwych”, Anioł woła. W te wielkanocne radości, Boże z twej dobrotliwości, Spraw, by nam nie dokuczała Śmierci żadnej sroga strzała. Tobie z umarłych żywemu Chwała bądź Bogu wiecznemu, I z Ojcem i z Duchem świętym W czasie nigdy nierozjętym.

    , niech się wierny lud raduje! Na cześć Jego zawołajmy, chwałę Panu zaśpiewajmy: Alleluja, alleluja. Chóry niebian Go witają,cześć i chwałę Mu oddają;wielce cieszą się Anieli,kiedy Chrystusa ujrzeli:Alleluja, alleluja. Chrystus Pan wstąpił dnia tegodo Królestwa niebieskiego,równy w Bós­twie Ojcu swemuusiadł po prawicy Jemu.Alleluja, alleluja. Miejsce nam gotuje w niebie,chcąc nas wszystkich mieć u siebie;nieba­śmy już dziedzicami,porównani z Aniołami.Alleluja, alleluja. Niechaj ustępuje trwoga,mamy Zbawiciela Boga!Szatan, grzech i śmierć zwalczona,przez Chrystusa zwyciężona.Alleluja, alleluja. Obiecał Ducha Świętego,aby strzegł serca naszego,aby cieszył nas i broniłi od czarta nas zasłonił.Alleluja, alleluja. Apostołowie, patrzajcie,za Nim w niebo spoglądajcie;Jezus, ten co od was idzie,by świat sądzić znowu przyjdzie.Alleluja, alleluja. Czemu patrząc tu stoicie?Czy słów Mistrza nie pomnicie?"Idąc w cały świat pogański,głoście Mu testament Pański",Alleluja, alleluja. "Gdy me słowa wykonacie,życie swoje za Mnie dacie,wtedy przyjmę was do siebiei uwieńczę chwałą w niebie."Alleluja, alleluja. Tego czasu wesołegochwalmy z serca Pana swego;chwała bądź Bogu naszemu,w Trójcy Świętej jedynemu.Alleluja, alleluja. Chwała Ojcu Przedwiecznemu,co dał byt stworzeniu wszemu;bądź Mu sława, dziękczynienie,wieczna cześć i uwielbienie.Alleluja, alleluja. Jezu Chryste, Zbawicielu,wszystkich dusz Odkupicielu,Twe nad światem królowanieniechaj nigdy nie ustanie.Alleluja, alleluja. Duchu Święty, Tobie pienia,coś jest sprawcą uświęcenia;niech za dary z Twojej rękico dzień niesiem Ci podzięki.Alleluja, alleluja.

    , Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg. Niebieską łaskę zesłać racz Sercom, co dziełem są Twych rąk. Pocieszycielem jesteś zwan I najwyższego Boga dar. Tyś namaszczeniem naszych dusz Zdrój żywy, miłość, ognia żar. Ty darzysz łaską siedmiokroć, Bo moc z prawicy Ojca masz, Przez Ojca obiecany nam, Mową wzbogacasz język nasz. Światłem rozjaśnij naszą myśl, W serca nam miłość świętą wlej, I wątłą słabość naszych ciał, Pokrzep stałością mocy swej. Nieprzyjaciela odpędź w dal I twym pokojem obdarz wraz. Niech w drodze za przewodem Twym, Miniemy zło, co kusi nas Daj nam przez Ciebie Ojca znać, Daj, by i Syn poznany był, I Ciebie, jedno Tchnienie Dwóch, Niech wyznajemy z wszystkich sił. Niech Bogu Ojcu chwała brzmi, Synowi, który zmartwychwstał, I Temu, co pociesza nas, Niech hołd wieczystych płynie chwał. Amen.

    , Spuść z niebiosów wzięty Światła Twego strumień. Przyjdź, ojcze ubogich, Dawco darów mnogich, Przyjdź, światłości sumień! O najmilszy z gości, Słodka serc radości Słodkie orzeźwienie. W pracy Tyś ochłodą, W skwarze żywą wodą, W płaczu utulenie. Światłości najświętsza! Serc wierzących wnętrza Poddaj swej potędze! Bez Twojego tchnienia Cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze! Obmyj, co nieświęte, Oschłym wlej zachętę, Ulecz serca ranę! Nagnij, co jest harde. Rozgrzej serca twarde, Prowadź zabłąkane. Daj Twoim wierzącym, W Tobie ufającym Siedmiorakie dary! Daj zasługę męstwa, Daj wieniec zwycięstwa, Daj szczęście bez miary. Amen. Alleluja.

    , obdarz nas Twymi darami Byśmy dobrymi Bogu byli sługami Daj mądrość z rozumem, bojaźń z pobożnością Męstwo z dobrą radą i umiejętnością Ducha Świętego zbawienne to dary Kto je posiada, nie zaprze się wiary

    , Zesłania Ducha Świętego, Dziś z Kościołem obchodzimy, Dawcę darów pieśnią czcimy. Alleluja, alleluja. Co Ezechiel zwiastował, O czym Joel prorokował, To na oczy wszelkie ciało W dzień świąteczny oglądało. Alleluja, alleluja. Gdy Apostołowie mili W tym dniu razem się modlili, Nad nimi się płomieniste Jawią języki ogniste. Alleluja, alleluja. Boskim ogniem zapaleni, Duchem Świętym napełnieni, Śmiało wśród tłumu wielkiego, Głoszą Ukrzyżowanego. Alleluja, alleluja. Święty Piotr jednym kazaniem, Ducha Świętego działaniem, Tak porusza słuchające, Że nawraca trzy tysiące. Alleluja, alleluja. Dziwują się Elamici, Z ziem dalekich prozelici I Partowie, i Medowie, Że ich słyszą w swojej mowie. Alleluja, alleluja. Ci co Pana krzyżowali, Ciężko grzechów żałowali, Apostołów się pytali, Jakby Boga przebłagali. Alleluja, alleluja. Rzekł Piotr do nich: "Pokutujcie, W Pana wierzcie, chrzest przyjmujcie, Gdy się grzechów pozbędziecie, Ducha Świętego weźmiecie". Alleluja, alleluja. Odtąd już wiernych niemało Od dnia do dnia przybywało; Już na okoliczne miasta Kościół Boży się rozrasta. Alleluja, alleluja. Lecz już uczniom rozkaz dany: "Rozejść się między pogany!" Tamci mocą słów i cudów Nawracają wiele ludów. Alelluja, alleluja. Myśmy też wezwani byli, Byśmy w Chrystusa wierzyli; Za dar wiary dziś dziękujmy I wierność Bogu ślubujmy. Alleluja, alleluja. Ducha to Świętego sprawa, Że wytrwanie w wierze dawa; W prawdzie utwierdza każdego Do żywota przejrzanego. Alleluja, alleluja. O Dawco Ducha Świętego, Daj i nam dziś Gościa tego, By litując się nad nami, Ubogacił nas darami. Alleluja, alleluja.

    , W dobroci niepojęty, Spuść promień Twej jasności. Przybądź Ojcze ubogich; (Przyjdź Dawco darów drogich, Przyjdź serdeczna światłości. 2x) Dzielny Pocieszycielu, Słodki Nawiédzicielu, Tyś ochłodą w pragnieniu. W ciężkich pracach spocznienie, ( W upale zasłonienie, Pociecha w utrapieniu. 2x) O najświętsza światłości, Napełnij serc wnętrzności, Twych wiernych z wysokości. Krom łaski Bóstwa Twego, (w człowieku nic dobrego, Nic bez zwady i złości. 2x) Zmyj co jest plugawego, Pokrop co jest zeschłego, Ulécz co jest rannego. Skłoń co nieużytego, (Zagrzéj co jest oziembłego, Nawróć co jest zdrożnego. 2x) Daj Twym w Ciebie wierzącym, Ufność w Tobie kładącym, Siedmioraki dar Boski. Nagródź sprawy cnotliwe, (Daj skonanie szczęśliwe, Domieść wiecznéj radości, 2x) Amen.

    , Nawiedź dusz naszych mieszkanie, Niech łaska Twoja wspomoże, Serca któreś stworzył Boże, Tyś Pocieszyciel nazwany, Za dar od Boga zesłany, Tyś źródło, ogień, kochanie, I duchowe pomazanie. Siedm darów są Twéj skarbnicy, Tyś palec Ojca prawicy, Tyś obietnica Ojcowa, Wiernych języków wymowa, Oświecaj zmysły światłością, Napełniaj serca miłością, A słabość ciała naszego, Utwierdź mocą daru Twego. Znieś nieprzyjaciół i zwady, Daj pokój i zdrowe rady, Niech znamy Twoją obronę, Oddal wszystko złe na stronę, Przez Cię niech Ojca poznamy, Syna Jego wyznawamy, I Ciebie Ducha świętego, Od obu pochodzącego. Chwała Ojcu najwyższemu, Synowi zmartwychwstałemu, Z Duchem świętym niechaj będzie, Teraz i na wieki wszędzie, Amen.

    , Prawdy Twojej daj nam brzask, Zasil dusze wiarą w krzyż, Twe królestwo do nas zbliż! Twej nadzei daj nam czar I miłości czystej żar; W sercach umórz grzechu brud, By Cię godnie czcił Twój lud. Choćby przez Gologtę szły Nasze losy strojne w łzy; Choćby pokus nadszedł rój, Zasil nas na święty bój!

    Dusz ludzkich Nauczycielu! Racz łaską Swoją serca obdarzyć, Któreś Panie raczył sprawić. Tyś Pocieszycielem zwany, Darem Bożym mianowany, Żywem źródłem i miłością, Ogniem i duszną światłością. Darów Twych siedm liczymy; Palcem Bożym być Cię wiemy. Obietnicąś jest Ojcowską, Zdobiąc w nas miłość synowską. Racz dać zmysłom dar światłości, Pomnażaj w sercach miłości; A krewkość serca naszego, Utwierdź mocą Bóstwa Swego. Odpędź od nas czarta złego, Użycz pokoju Twojego, Aby za Twoją obroną, Złe odeszło inną stroną. Racz nam Ojca Niebieskiego; Dać poznać i Syna Jego, I Ciebie, Ducha świętego, Od obu pochodzącego. Bogu Ojcu Wszechmocnemu, Synowi zmartwychwstałemu, I z Duchem świętym społecznie, Niech brzmi chwała na wiek wiecznie.

    , I nam grzesznym opatrzenie Przez łask Twoich udzielenie, a potém wieczne zbawienie. Zapal ogień w nas miłości, Użycz daru roztropności, W przeciwnościach cierpliwości I należytéj czystości. Alelluja 4x Bądź pociechą zasmuconym, Bądź ratunkiem utrapionym, Przewodnikiem bądź błądzącym I przytomnym Ciebie czczącym. Alelluja 4x Amen.

    , że nam dziś zesłany Duch Święty, Pocieszyciel, Bóg Siedmiorakie dary dał by dodać wiary Ku radości wszystkich chrześcijan Cieszmy się z niebiany, że nam dziś zesłany Duch Święty, Pocieszyciel, Bóg Od Syna pochodzi prorokom przewodzi Ku radości wszystkich chrześcijan Cieszmy się z niebiany, że nam dziś zesłany Duch Święty, Pocieszyciel, Bóg Apostoły śmiało głoszą prawdę całą Ku radości wszystkich chrześcijan

    , , które były Zmartwychwstanie poprzedziły, Za Modlitwa Elijasza, Młodzian umarły się wznasza: Toć Elijasz cud uczynił, Kiedy śmierć w życie zamienił. Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja, Alleluja, Niech zawsze brzmi Alleluja. Elizeuszowe kości, Tak cudownej mocy były, Dla samej z trupem styczności, Do życia Go przywróciły, Dając dowód zmartwychwstania Wszystkim wiernym do poznania. Alleluja... Sam Pan był ten cud czyniący, Z snu śmiertelności budzący, Córkę księcia Jairego, Łazarza także, którego Wskrzesił Pan był, zmartwychwstanie Ludziom dał w poszanowanie: Alleluja... Wszechmocny to rąk igrzysko, Stawia wysoko i nizko: Śmierci,. żywi, tak jak czyni Kiedy drzew żywioły mieni: Co rok życie i strój daje, Natura zmartwychpowstaje. Alleluja... Wielkanoc przedtem czekana, Dniem odpustu była miana: Gdy tysiące owiec bili, Z których ofiary czynili: My przy Baranka ofierze, Miejmy nadzieję przy wierze. Alleluja... Że przez Chrystusa zasługi Bóg daruje grzechów długi, Które pierwsi zaciągnęli Rodzice, my przyczynili: To wszystko Baranek znosi, W tryumfie gdy się wynosi. Alleluja... Joas gdy Amazyasza Króla Judy wojsko znasza, Rzuca mur Jerozolimy, Tak z ojcami będziem i my: Wnijście w niebo Pan pozwala, Szatańskie mury rozwala. Alleluja... Jak Jozyasz Paschę sprawił, By Izraela Bóg zbawił; Obrzydliwości odrzucił Bałwany z wysoka rzucił Tam my grzechy chrześcijanie, Odrzucajmy w świętym stanie. Alleluja... Przez Twe Chryste Zmartwychwstanie, Zbawicielu świata Panie! Niechaj i my powstaniemy, W letargu grzechu nie spiemy, Tak jak Uczniowie powstali, Kiedy w niedowiarstwa spali. Alleluja...

    , Boży Synu, odpuścisz nam nasze zgrzeszenie; Tyżeś ten dzień sam wsławił, żywoteś nasz naprawił, śmierci wiecznej nas zbawił, Pan Bóg swoje moc zjawił. Alleluja Alleluja

    Syn Boży. Wierzyż w to człowiecze zbożny, Iż przez trud Bog swoj lud Odjął diablej strożej. Przydał nam zdrowia wiecznego, Starostę skował pkielnego, Śmierć podjął, wspominął Człowieka pirwego. Jenże trudy cirzpiał zawiernie, Jeszcze był nie prześpiał zaśmierne, Aliż sam Bog z martwych wstał. Adamie, ty boży kmieciu, Ty siedzisz u Boga [w] wiecu, Domieściż twe dzieci, Gdzie krolują anjeli. Tegoż nas domieściż, Jezu Kryste miły, Bychom z Tobą byli, Gdzież się nam radują szwe niebieskie siły. Była radość, była miłość, było widzienie tworca Anjelskie bez końca, Tuć się nam zwidziało diable potępienie. Ni śrzebrzem, ni złotem nas diabłu odkupił, Swą mocą zastąpił.

    , Pan Bóg wszechmogący, Jezus Chrystus Nazareński w Trójcy, wstał z martwych ninie uweselił ludzkie pokolenie Wstałci z martwych, nie ruszył kamienia Ni pieczęci żadnego znamienia

    , Byśmy byli prawej wiary, Tej co jest słuszna, Aby nasza dusza była czysta, Kiedy pójdzie przed Jezu Chrysta. Kyrieelejson, Kyrieelejson Łasko Boska nas oświeci, Daj wytrwać we wzrastaniu Na Boże dzieci, Byśmy przy tym trwali Zbawicielu Który nas przywiódł k zbawieniu. Kyrieelejson, Kyrieelejson

    , Albowiem chwalebnie Chrystus, który rozpięty Na krzyżu haniebnie Umarł za nasze grzechy Dziś dla naszej pociechy Powstał z grobu swego. Alle-Alleluja. Dzień ten pełen radości Dla nas uczniów Jego, Wiedząc, że On z miłości Dał siebie samego; Za nas był umęczony, A powstał uwielbiony. Żyje w chwale Ojca. Alle-Alleluja. Weselmyż się serdecznie Z zmartwychwstania Jego, Niech nas zbudzi skutecznie Do życia nowego, Byśmy w dzień ostateczny Mogli na żywot wieczny Chwalebnie zmartwychwstać. Alle-Alleluja. Spraw zmartwychwstały Panie, Niech zachwowujemy Wiernie Twe przykazanie, Póki tu żyjemy, Abyśmy na prawicy, Gdy siędziesz na stolicy, Stanęli szczęśliwie. Alle-Alleluja. Niewymowne radości Czekają tych w niebie Jezu, którzy z miłości Naśladują Ciebie; Sprawże to miłościwie, Niechaj też świątobliwie Żyjemy do zgonu. Alle-Alleluja.

    , Wszystkie stworzenie chwal Syna Bożego, Który w Wielki Piątek za nas cierpiał, Chcąc, by nas przy sobie w Swojem Królestwie miał. Oto już zmartwychwstał, jako nam przed tem powiedział, Ojce święte od dawna jęte Z mocy szatańskiej wybawił. Dobrze o nas radził, Swą śmiercią naszą śmierć zgładził, Aby nas niewinną męką do chwały Swej doprowadził; Oby nas po tym mizernym świecie do chwały Swej przyjąć raczył. * Amen.

    Już djabeł zwyciężony; Dnia trzeciego z grobu swego wstał Chrystus uwielbiony. Już potrzeba, by do nieba szczerze nas każdy dążył, Gdyż Pan miły piekła siły i śmierć śmiercią pogrążył. Wychwalajcie, cześć dawajcie, niech opowie świat cały, Co z litości i z miłości nam uczynił Pan chwały. Dzięki, pienie, wysławienie Bogu miłosiernemu, Barankowi, Chrystusowi chwałą uwielbionemu. Bądź, o Panie, na żądanie kiedyś nam zmartwychwstaniem, Niech z Twej mocy, z śmierci nocy, uwielbieni powstaniem. Teraz Ciebie, Boga w niebie, Ojcem nazwać możemy, I zbawienie, uwolnienie z grzechów odnosimy. Wszystkich ludzi Bóg obudzi, bać się śmierci nie mamy, Jeśli wiernie Przykazanie Boże wżdy przestrzegamy. Wtedy nasze Jezus dusze od piekła wrót ocali I społecznie Boga wiecznie z Jezusem będziem chwalić.

    , Od kościoła wychodzącą: Z rogu kościoła prawego, Spływającą dla każdego. A do których przychodziła, Wszystkich zdrowia nabawiła I co się przez nią zbawili, Wraz „Alleluja” mówili. Wychwalajmy Pana swego, Na wieki miłosiernego; Pan to możny, Pan to dobry I dla wszystkich bardzo szczodry. Stwórco światła, Ciebie głoszą Twojego ludu śpiewania, Gdy go łaską i rozkoszą Napełnia noc zmartwychwstania. W blasku tego dnia promieni Wyziera dzień ostateczny; Gdy i my z grobu wskrzeszeni Rozpoczniemy żywot wieczny. Niedziela sobotę zmienia, Bo życie tryumf stanowi; W niej obrzezanie skarzenia, W niej odradzamy się nowi. Wschodzisz, Chryste, nasz poranku, Już ciemność zbita przez Ciebie; Gardzim ziemią, gdy Baranku Przyjmujem Cię w rajskim Chlebie. Oto dzień, co życiem strzela, Uroczystość pełna chwały, Dzień swobody i wesela, Dzień nam z grobu zmartwychwstały. Chwała Ojcu i Synowi, Oraz Świętemu Duchowi. Jako przedtem, tak i ninie, I na wieki niechaj słynie.

    , oto ci, co zawołali alleluja! Dopiero przyszli do zdrojów, światłością się napełnili, Alleluja, alleluja! Na Baranka Pańskich godach, W szat świątecznych czystej bieli, Po krwawego morza wodach Nieśmy Panu pieśń weseli. W swej miłości wiekuistej On nas swoją Krwią częstuje, Nam też Ciało swe przeczyste Chrystus kapłan ofiaruje. Na drzwi świętą Krwią skropione Anioł mściciel z lękiem wziera, Pędzi morze rozdzielone, Wrogów w nurtach swych pożera. Już nam Paschą Tyś jest Chryste, Wielkanocną też ofiarą, Tyś Przaśniki nasze czyste Dla dusz prostych z szczerą wiarą. O Ofiaro niebios święta, Ty moc piekła pokonywasz, Zrywasz ciężkie śmierci pęta, Wieniec życia nam zdobywasz. Chrystus piekło pogromiwszy Swój zwycięski znak roztacza, Niebo ludziom otworzywszy Króla mroków w więzy wtłacza. Byś nam wiecznie, Jezu drogi, Wielkanocną był radością, Strzeż od grzechu, śmierci srogiej Odrodzonych Twą miłością. Chwała Ojcu i Synowi, który z martwych żywy wstaje, I Świętemu też Duchowi Niech na wieki nie ustaje.

    Polecamy kolekcję polskich pieśni wielkanocnych. Niech brzmią w naszych uszach ewangeliczne opisy wg Św.Św. Mateusza, Marka, Łukasza i Jana Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Polska tradycja stworzyła skromną ilość pieśni wielkanocnych. Tym bardziej winniśmy je znać i rozważać.

    Czy myśleliśmy nad tym, co w opisie męki i śmierci Pana Jezusa jest niezwykłe? Otóż oprócz opisu biczowania, cierniem ukoronowania, sądów, policzkowań, drogi krzyżowej, przybijania do krzyża gwoździami, śmierci wśród znaków na niebie i ziemi (zaćmienie słońca, rozdarcie zasłony w świątyni, trzęsienie ziemi, powstanie zmarłych z grobów), przebicia boku i pochówku jest długa lista (imienna) osób, które były tego świadkami. Wbrew temu, co wielu by chciało, Chrystus istniał, Chrystus został zabity. Są to fakty historyczne na równi z wybuchem drugiej wojny światowej, bitwą pod Grunwaldem. Ale są one dla ludzkości o niewspółmiernie większym znaczeniu. Chrystus na swe (i nawet na dzisiejsze) czasy głosił idee rewolucyjne: prawo oparte na przykazaniu miłości, władza służbą, małżeństwo nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety, obcy (np. Samarytanin) bliźnim. Ale te idee poszłyby jak tyle innych do lamusa ("a myśmy się spodziewali"), gdyby historia Chrystusa skończyła się dramatem krzyża. Tymczasem Ewangelie piszą o jeszcze jednym fakcie historycznym, który dramat zamienia w zwycięstwo.

    "Chrystus zmartwychwstał, a my jesteśmy tego świadkami" mówił Piotr w imieniu Apostołów. Ale świadkami byli też inni: kobiety idące do grobu, uczniowie zmierzający do Emaus. Ten fakt historyczny nigdy nie znalazł drogi do podręczników historii, choć miał więcej świadków, niż np. zbrodnia katyńska. Dlaczego ? Bo nie można o tym fakcie jedynie napisać. Trzeba nim żyć. Zmartwychwstanie Chrystusa jest bowiem świadectwem Jego Boskości, a stąd i prawdziwości Jego nauki. A więc podnosi radykalnie znaczenie Jego męki: "Dziś odbywa się sąd nad tym światem. Władca tego świata zostanie spętany.", "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem ciało moje, które za was będzie wydane". A zarazem Jego nauki: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody zachowywać to, co wam przykazałem". "Nie ten, co woła Panie Panie, lecz ten co czyni wolę Ojca mego, ten wejdzie do Królestwa Niebieskiego", a inni "zostaną wrzuceni tam, gdzie jest ogień nieugaszony, płacz i zgrzytanie zębów". Amen. "Otrzyjcie już łzy, płaczący", bo "Chrystus zmartwychwstan jest"/

    UWAGA: Melodie dostępne są pod adresem http://beatchen.weselewesel.lap.pl/svwiat_wokovlv_nas/gwara/Wielkanoc/PiesniRama.html?Sprache=poPolsku

    * Pieśni Codzienne

     
     
     
     

     
    Pieśni Codzienne


     
    Pieśni Codzienne

    Stowarzyszenie Wesele Wesel
     
    http://WeseleWesel.PL
     
    grudzień 2013AD

    [aktualizacja wrzesień 2021AD]

    Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego

    Melodie można znaleźć pod adresami http://beatchen.weselewesel.lap.pl/svwiat_wokovlv_nas/gwara/OkresZwykly/PiesniRama.html (1-31) oraz http://beatchen.weselewesel.lap.pl/svwiat_wokovlv_nas/gwara/OkresZwykly/TrzezwoscRama.html (32-51)

     
     
     

    Przy ołtarzu w uroczystym blasku świec To się staje ludzka miłość sakramentem Bo z błogosławieństwem Bożym splata się. Kiedy łączysz serca dwa, Panie Boże, I związujesz przez nierozerwalną nić, Błogosławisz swoim dzieciom na wędrówkę, I pouczasz, jak przykładnie mają żyć. Pójdą odtąd na radości i na smutki Zawsze razem, przy nim ona przy niej on. Twoja łaska szlak im będzie wyznaczała I na zawsze pójdą razem drogą tą. Teraz idźcie uśmiechnięci w Imię Boże. Pamiętajcie dzień dzisiejszy, a od dziś Wasze ręce będzie trzymał sam Bóg Ojciec, Jego słowo, Jego prawda, Jego myśl.

    , Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi! Wygnańcy Ewy, do Ciebie wołamy: Zlituj się, zlituj, niech się nie tułamy. Do kogóż mamy, wzdychać nędzne dziatki? Tylko do Ciebie, ukochanej Matki, U której serce otwarte każdemu, A osobliwie nędzą strapionemu. Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości, By nas Bóg karał rózgą surowości: Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze. Ty masz za Sobą najmilszego Syna, Snadnie Go Twoja przejedna przyczyna; Gdy Mu przypomnisz jakoś Go karmiła, Łatwo Go skłonisz, o Matko przemiła! Dla Twego serca wszystko Bóg uczyni, Daruje plagi, choć człowiek zawini; Jak Cię, cna Matko, nie kochać serdecznie, Gdy się skryć możem pod Twój płaszcz bezpiecznie? Ratuj nas, ratuj Matko ukochana, Zagniewanego, gdy zobaczysz Pana, Mieczem przebite pokazuj Mu serce, Gdy Syna na krzyż wbijali mordercy. Dla tych boleści, któreś wycierpiała, Kiedyś pod krzyżem Syna Swego stała. Bóg nam daruje byśmy nie cierpieli, Cośmy wytrzymać za złość naszą mieli. A gdy ujdziemy, gniewu, jak i chłosty, Pokaż nam Matko, tor do nieba prosty. Niechaj to serce kochamy na wieki, Z którego dotąd żyjemy opieki.

    każda sprawa, Tak mawiali starzy, Kiedy wezwiesz tej pomocy, Wszystko ci się darzy. Kiedy wezwiesz tej pomocy, Wszystko ci się darzy. Idziesz w drogę, chociaż blisko, z Bogiem wychodź z progu! A gdy wrócisz z niej szczęśliwie, to podziękuj Bogu, a gdy wrócisz z niej szczęśliwie, to podziękuj Bogu. Masz się uczyć, choć niewiele, wezwij łaski Bożej Ta oddali myśli płoche i pilność pomnoży Ta oddali myśli płoche i pilność pomnoży Szukasz pracy, szukasz szczęścia, westchnij przy robocie! Bóg przeżegna, że poczciwie dokończysz i w cnocie, Bóg przeżegna, że poczciwie dokończysz i w cnocie.

    , Tobie ziemia Tobie morze, Tobie śpiewa żywioł wszelki; Bądź pochwalon, Boże wielki. A człowiek, który bez miary Obsypany Twymi dary, Coś go stworzył i ocalił, A czemu by Cię nie chwalił? Ledwie oczy przetrzeć zdołam, Wnet do mego Pana wołam, do mego Boga na niebie, i szukam Go koło siebie. Wielu snem śmierci upadli, Co się wczoraj spać pokładli; My się jeszcze obudzili, Byśmy Cię, Boże, chwalili. Boże w Trójcy niepojęty, Ojcze, Synu, Duchu Święty, Tobie chwałę oddajemy, Niech dla Ciebie dziś żyjemy. Stwórco mój i Zbawicielu, Wiedź mnie do rajskiego celu. Ma wszechtrzeźwość, modły, praca Na cześć Twą niech się obraca A za noc Ci dziękujemy, O szczęśliwy dzień prosimy, Byś nam zawsze błogosławił A po śmierci duszę zbawił

    , Przyjm litośnie Boże prawy; A gdy będziem zasypiali, Niech Cię nawet sen nasz chwali Twoje oczy obrócone dzień i noc patrzą w tę stronę, gdzie niedołężność człowieka Twojego ratunku czeka. Odwracaj nocne przygody, od wszelakiej broń nas szkody, miej nas zawsze w swojej pieczy, Stróżu i Sędzio człowieczy. Boże dzięki Ci składamy Za powszedni chleb dziś dany I za łaskę świetej wiary I za abstynencji dary A gdy już niebo osiądziem, Tobie wspólnie śpiewać będziem, Boże w Trójcy niepojęty, Święty, na wiek wieków Święty.

    odda Panu swemu, A całym sercem szczerze ufa Jemu, Śmiele rzec może mam obrońcę Boga, Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga, żadna straszna trwoga Ciebie On z łowczych obieży wyzuje i w zaraźliwym powietrzu ratuje; w cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie, pod Jego pióry uleżysz bezpiecznie. Uleżysz bezpiecznie. Stateczność Jego, tarcz i puklerz mocny, za którym stojąc, na żaden strach nocny, na żadną trwogę ani dbaj na strzały, którymi sieje przygoda w dzień biały. Przygoda w dzień biały. Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże, miecz nieuchronny ciebie nie dosięże, a ty, zdumiały, oczyma swoimi niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi. Ujrzysz nad grzesznymi. Iżeś rzekł Panu: "Tyś nadzieja moja, Iż Bóg Najwyższy jest ucieczka twoja". Nie padnie na cię żadna zła przygoda Ani się znajdzie w domu twoim szkoda. Aniołom swoim każe cię pilnować, gdziekolwiek stąpisz będę cię piastować na ręku nosić, abyś idąc drogą na ostry kamień nie ugodził nogą. Nie ugodził nogą. Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych i po padalcach deptał niecierpliwych; na lwa srogiego bez obawy wsiądziesz, i na ogromnym smoku jeździć będziesz. Smoku jeździć będziesz. Słysz, co Pan mówi: "Ten, kto Mnie miłuje. A ze Mną sobie szczerze postępuje, i Ja go także w jego każdą trwogę i nie zapomnę i owszem, wspomogę. I owszem, wspomogę. Głos jego u Mnie nie będzie wzgardzony, ja mu w przygodzie udzielę obrony: niech pewien będzie szczęścia i zacności, i lat sędziwych, i Mej życzliwości. I Mej życzliwości".

    , Tobie Panu wieczna chwała, Ciebie, Ojca niebios bramy, Ciebie wielbi ziemia cała. Tobie wszyscy Aniołowie Tobie Moce i Niebiosy, Cheruby, Serafinowie, ślą wieczystej pieśni głosy. Święty, Święty nad Świętymi Bóg Zastępów, Król łaskawy, pełne niebo z kręgiem ziemi Majestatu Twojej sławy. Apostołów Tobie rzesza, chór proroków, pełen chwały, Tobie hołdy nieść pośpiesza męczenników orszak biały. Ciebie poprzez okrąg ziemi, z głębi serca, ile zdoła, głosy ludów zgodzonymi wielbi święta pieśń Kościoła. Niezmierzonej Ojca chwały, Syna Słowo wiekuiste, z Duchem wszechświat wielbi cały: Królem chwały Tyś, o Chryste. Tyś Rodzica Syn z wiek wieka; by świat zbawić swoim zgonem. Przyoblókłszy się w człowieka, nie wzgardziłeś Panny łonem. Tyś pokruszył śmierci wrota, starł jej oścień w męki dobie, i rajskiego kraj żywota otworzyłeś wiernym sobie. Po prawicy siedzisz Boga, w chwale Ojca, Syn Jedyny, lecz gdy zagrzmi trąba sroga, przyjdziesz sądzić ludzkie czyny. Prosim słudzy łask niegodni, wspomóż, obmyj grzech, co plami, gdyś odkupił nas od zbrodni drogiej Swojej Krwi strugami. Ze świętymi w blaskach mocy, wiecznej chwały zlej nam zdroje, zbaw, o Panie, lud sierocy, błogosław dziedzictwo Swoje. Rządź je, broń po wszystkie lata, prowadź w niebios błogie bramy, my w dzień każdy, Władco świata, Imię Twoje wysławiamy. Po wiek wieków nie ustanie pieśń, co sławi Twoje czyny, o, w dniu onym racz nas, Panie, od wszelakiej ustrzec winy! Zjaw swą litość w życiu całym tym, co żebrzą Twej opieki, w Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki!

    , szczęśliwego rodu, który od młodych lat, który od młodych lat, służył Panu Bogu Ma go też Pan Jezus zawsze w swej opiece I Panna Maryja, i Panna Maryja, gdy się k'niej uciecze

    Za żadne skarby świata, Bo na nim Jezus ukochany Grzeszników z niebem brata. Nie zdejmę Krzyża z mego serca, Choćby mi umrzeć trzeba, Choćby mi groził kat, morderca, Bo Krzyż to klucz do nieba. Nie zdejmę Krzyża z mojej duszy, Nie wyrwę go z sumienia, Bo Krzyż szatana wniwecz kruszy, Bo Krzyż to znak zbawienia. A gdy zobaczę w poniewierce Jezusa Krzyż i ranę, Która otwiera Jego Serce, W obronie Krzyża stanę.

    w Hostii skryty na kolanach wielbię Cię w postać chleba tyś spowity Bóstwo Twoje kryje się Ty co rządzisz całym światem me zbawienie w ręku masz tu przed Twoim majestatem aniołowie kryją twarz. O Światłości przysłoniona, rzuć mi Twój promienny blask. O Dobroci nieskończona, otwórz dla nas skarby łask. Chlebie życia przeobfity, nasyć duszy mojej głód. Boski Ogniu tu zakryty rozgrzej serca mego chłód. Jezu, Tyś jest Zbawicielem, ustrzeż mnie od zgubnych dróg. Bądź mi siłą i weselem, boś w tej Hostii żywy Bóg. Dla miłości Matki Twojej racz wysłuchać prośbę mą: Bądź Miłością duszy mojej, nie gardź moją cichą łzą.

    W Nim szukaj tylko pociechy tam, On Cię napoi Krwią swoich ran, On Ojciec, Lekarz, Pan. Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud, Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud, Przemień, o Jezu, smutny ten czas, O Jezu pociesz nas! Że z nami jesteś, pozwól to czuć, Nadzieję naszą omdlałą wzbudź; Daj przetrwać mężnie prób ziemskich czas. O Jezu, pociesz nas! Gdy nas otoczy krzyżowy cień, Daj przy ołtarzu w smutny ten dzień Znaleźć ochłodę, męstwo i wzór. W Tobie, o Jezu mój.

    , Gdy Słowo Wcielone Serce Swe nam dało. Cud Boskiej miłości, o dusza ludzka głoś, Ku wiecznej światłości, dźwięki twej pieśni wznoś. Jaki na tej ziemi my skarb posiadamy! Bóg mieszka z grzesznymi, Serce Jego mamy! Miłość świat ten cały w niebo zamieniła, Gdy w tej Hostii małej Serce Boże skryła. O anielskie chóry, o wybrani Pana! Przyjdźcie z niebios góry upaść na kolana. Przyjdźcie Sercu temu śpiewać razem z nami, Przyjdźcie pieśni Jemu nucić z grzesznikami. Lecz czy żąda tego Serce Jezusowe? Ach milsze dla Niego są łzy grzesznikowe. Bo nie do Anioła zwraca słowo Swoje, Lecz do ludzi woła: „Daj mi serce twoje”. Jako hołd wdzięczności serca Sercu dajmy, W bólu i radości Jezusa kochajmy. A Serce nam Jego, po przejściu na świecie, Wesela wiecznego w raju wieniec splecie.

    i dla Ciebie tylko żyć Chcę Cię Jezu kochać wiernie, dzieckiem Twoim zawsze być Serce moje weź, niech Twą śpiewa cześć, serce moje, duszę moją Panie Jezu weź. Wszystko Tobie oddać pragnę Od najmłodszych moich lat! Pomóż, Jezu, by mnie nie zwiódł Pokusami swymi świat. Wszystko Tobie oddać pragnę. W duszy czuję święty żar. To Ty dajesz dziecku Swemu Twojej łaski Boży dar.

    poświęcamy Ci naszą Ojczyznę, [naszą parafię | miasta i wioski | nasz Naród Polski], nasze rodziny i nas samych Serce Boże, przyjdź Królestwo Twoje

    , W której Jezus Chrystus Bóstwo ukrywa. Witaj, Jezu, synu Maryi, Tyś jest Bóg prawdziwy w świętej Hostii. Bądźże pozdrowione, drzewo żywota! Niech kwitnie niewinność, anielska cnota, Bądźże pozdrowiony, Baranku Boży, Zbaw nas, gdy miecz Pański na złych się sroży! Bądźże pozdrowiony, Anielski Chlebie, W tym tu Sakramencie wielbimy Ciebie! Bądźże pozdrowiona, święta Krynico, Serce Przenajświętsze, łaski świątnico! Bądźże pozdrowiony, Boski Kapłanie, Przyjm nasze ofiary, usłysz błaganie! Bądźże pozdrowiona, żywa Ofiaro! Broń nas przed doczesną i wieczną karą! Bądźże pozdrowiony, dobry Pasterzu! Tyś dał duszę Swoją za nas na krzyżu. Bądźże pozdrowiony, Wszechmocny Boże, Już Cię kocham szczerze, jak serce może.

    , Tym, co serce Twe kochają; Niechaj skarb ten cenny, drogi, Na wiek wieków posiadają. Za Twe łaski dziękujemy, Które Serce Twoje dało; W dani dusze Ci niesiemy, By nas Serce Twe kochało. Trzykroć święte Serce Boga, Tobie śpiewa niebo całe, Ciebie wielbi Matka droga, Tobie lud Twój składa chwałę. Nie opuszczaj nas, o Panie! Odpuść grzesznym liczne winy, Daj nam w Serca Twego ranie Błogosławieństw zdrój jedyny. Zostań słodki Jezu z nami! Świeć nam Serca promieniami, Świeć nam słońcem Twej miłości. Na tej ziemi i w wieczności!

    , Ludu czcią przejęty; Uwielbiaj swego Pana: Święty, Święty, Święty! Zabrzmijcie z nami nieba; Bóg nasz niepojęty W postaci przyszedł chleba: Święty, Święty, Święty! Powtarzaj, ludzki rodzie, Wiarą przeniknięty, Na wschodzie i zachodzie, Święty, Święty, Święty! Pan wieczny, zawsze, wszędzie, Ku nam łaską zdjęty, Niech wiecznie wielbion będzie: Święty, Święty, Święty!

    ,Żadnym językiem nie wypowiedziany; Ty jesteś godzien,Ty jesteś godzien, wszelakiej miłości, Poszanowania, poszanowania, chwały, uczciwości Ciebie czczę, pragnę i ważę samego, nad wszystkie dobra Tyś u serca mego, Najwyższe dobro, Najwyższe dobro, Tyś w najwyższej cenie, Sam jeden u mnie, sam jeden u mnie, nad wszystko stworzenie. Choćbyś za grzechy nie karał mnie, Panie, przecie skruszony żałowałbym za nie, a żałowałbym, a żałowałbym dla tego samego, żem Cię obraził, żem Cię obraził, Pana tak dobrego. Więc, o mój Boże i teraz żałuję, dlatego, że Cię nad wszystko miłuję, i to u siebie, i to u siebie statecznie stanowię, że grzechów swoich, że grzechów swoich nigdy nie ponowię.

    , Nasz wieczny Panie, Na wieczne czasy Niech nie ustanie. Tobie dziś dajem Z rzeszą tych ludzi Pokłon i pienie My Twoi słudzy. Dziękując wielce Twej wielmożności, Za ten dar zacny Twej wszechmocności. Żeś się darował Nam nic niegodnym W tym Sakramencie, Nam tu przytomnym. Raczyłeś zostać W takiej postaci Nie szczędząc Siebie, Dla nas swych braci. Przyszedłszy na świat, Pan wiecznej chwały, Zaznałeś wiele Nędzy niemałej. Dałeś się potem, Z wielkiej miłości, Na męki srogie Bez wszej litości. Dałeś swe Ciało, By krzyżowano, I Krew najświętszą, By ją przelano. Wstępując zasię Do chwały wiecznej, Zostawiłeś nam Ten to dar zacny. Na co my patrząc W tym Sakramencie, Słowu Twojemu Wierzymy święcie. Tobie my, Boże, Teraz śpiewamy, Przed Twą światłością Kornie padamy. Użycz nam łaski, Wszechmocny Boże! Bez Twej pomocy Człek nic nie może.

    w każdym momencie o żywy chlebie nasz w tym sakramencie. Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności, tylekroć bądź pochwalon Jezu, ma miłości. (3x)

    Nie damy pogrześć wiary Próżne zakusy duchów złych I próżne ich zamiary. Bronić będziemy Twoich dróg Tak nam dopomóż Bóg. Tak nam dopomóż Bóg. Ze wszystkich świątyń, chat i pól Popłynie hymn wspaniały: Niech żyje Jezus Chrystus Król, W koronie wiecznej chwały. I cześć Maryi zagrzmi róg, Tak nam dopomóż Bóg. Tak nam dopomóż Bóg. I łaski triumf taki cud, Powieje z Jasnej Góry I z taką wiara ruszy lud Że runą grzechu mury I jak mgławica pierzchnie wróg. Tak nam dopomóż Bóg. Tak nam dopomóż Bóg. Nie rzucim ziemi skąd nasz ród, Nie damy pogrześć mowy, Polski my naród, polski lud, Królewski szczep piastowy. Nie damy by nas zniemczył wróg! Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy ducha, Aż się rozpadnie w proch i w pył Krzyżacka zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Nie damy miana polski zgnieść, Nie pójdziem żywo w trumnę W Ojczyzny imię i w jej cześć Podnosim czoła dumne. Odzyska ziemię dziadów wnuk. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, Ni dzieci nam germanił! Orężny wstanie hufiec nasz, Duch będzie nam hetmanił. Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Przetrwamy złego losu dni, duch nasz się zeń wyzwoli, a z naszych ofiar, trudu, krwi, lud wzrośnie silnej woli, W złoty wolności zadmie róg. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Polskę podniesie, zdziwi świat blask abstynentow chrobrych, wiarę i rozum rodzin kwiat zaszczepi w Lachach dobrych Będziemy strzec trzeźwości dróg Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg!

    , Maryjo! Ty za nami przemów słowo, Maryjo! Ociemniałym podaj rękę Niewytrwałym skracaj mękę, -Swe Królestwo weź w porękę,- Maryjo. Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo, - Tyleś Matko wycierpiała, Maryjo! - Przez Twego Syna konanie, Uproś sercom zmartwychwstanie, - W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo! Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo! Ty za nami przemów słowo, Maryjo! Weź w opiekę naród cały, Który żyje dla Twej chwały, - Niech rozwija się wspaniały, Maryjo! Matko Boża ukochana, Maryjo! Tobie Polska jest oddana, Maryjo! Więc my wszystkie dzieci Twoje, Powierzamy dusze swoje, Łaski Bożej udziel zdroje, Maryjo! Tysiąc lat już Matko droga, Maryjo! Jak należymy do Boga, Maryjo! Udziel łaski nam wytrwania, Wiary świętej zachowania, Ciebie z Synem miłowania, Maryjo! A Przymierze nasze święte, Maryjo! Na Jasnej Górze podjęte, Maryjo! Jest dla nas największą chlubą, Bo nas zawsze łączy z Tobą, Z Twą najdroższą nam Osobą, Maryjo! O Królowo, nasza Pani, Maryjo! My Polacy Ci oddani, Maryjo! Weź nas w świętą Twą niewolę, Niechaj na tym łez padoole, Z Tobą dzielim nasze dole, Maryjo!

    U Twego Syna Gospodzina, Matko zwolena, Maryja, Ziści nam, spuści nam Kyrie elejson Twego dzieła Chrzciciela, Bożycze, Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze, Słysz modlitwę j±ż nosimy A dać raczy, Jegoż prosimy; A na świecie zbożny pobyt, Po żywocie rajski przebyt, Kyrie elejson

    na tej ziemi Gdzie powracać każdy chce, Gdzie króluje Jej oblicze, Na nim cięte rysy dwie. Wzrok ma smutny, zatroskany, Jakby chciała prosić Cię, Byś w matczyną Jej opiekę oddał się. Madonno, Czarna Madonno, Jak dobrze Twym dzieckiem być! O pozwól, Czarna Madonno, W ramiona Twoje się skryć. W Jej ramionach znajdziesz spokój, I uchronisz się od zła, Bo dla wszystkich swoich dzieci, Ona serce czułe ma. I opieką Cię otoczy, Gdy Jej serce oddasz swe, Gdy powtórzysz Jej z radością słowa te: Dziś, gdy wokół nas niepokój, Gdzie się człowiek schronić ma, Gdzie ma pójść, jak nie do Matki, Która ukojenie da. Więc błagamy, o Madonno, Skieruj wzrok na dzieci swe, I wysłuchaj jak śpiewamy prosząc Cię.

    , Grono Twych dzieci swój powierza los Ty nam błogosław, ratuj w potrzebie I broń od zguby, gdy zagraża cios Czy toń spokojna, czy huczą fale Gdy Ty Twe dzieci w Swej opiece masz Wznosimy modły dziś ku Twej chwale Boś Ty nam tarczą, Boże Ojcze nasz.

    nam w Sakramencie czcić, Wszystko oddać dla Niego, Jego miłością żyć. On się nam daje cały, z nami zamieszkał tu, Dla Jego Boskiej chwały życie poświęćmy Mu. Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój, Bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to Jezus mój. Tu Mu ciągle Hosanna śpiewa anielski chór, A ta cześć nieustanna, to dla nas biednych wzór. Dzielić z nami wygnanie Jego rozkosze są. Niechże z Nim przebywanie będzie radością mą! On wie co udręczenie, On zna, co smutku łzy; Powiem Mu swe cierpienie, bo serce z bólu drży. O niebo mojej duszy, najsłodszy Jezu mój, Dla mnie wśród ziemskiej suszy Tyś szczęścia pełen zdrój! Tyś w wieczerniku siebie raz tylko uczniom dał, W ołtarzuś się jak w niebie powszednim chlebem stał. Chciałbym tu być Aniołem, co śpiewa ciągle cześć Z rozpromienionym czołem Tobie swe serce nieść. Pozwól jasnym płomieniem błyszczeć tej lampce mej, Dopóki zimnym tchnieniem śmierć nie zgasi jej. Niech Ci aż do dnia zgonu miłości pienie brzmi, Tu u stóp Twego tronu wierność przysięgam Ci. O cześć Twą ciągle dbały chcę pójść koniecznie tam, Gdzie wśród niebieskiej chwały Tyś szczęściem wszystkich sam.

    za Twych łask strumienie? Z serca Ci składamy korne dziękczynienie. W serca Twego ranie, o serc naszych Królu, Pokój i wytrwanie, ukojenie w bólu, Ty nas wspieraj w znoju, strzeż przez życie całe, Byśmy w serc pokoju Twą wielbili chwałę. Panie nasz, króluj nam! Boże nasz, króluj nam! Poprzez wieczny czas Króluj, Jezu, nam!

    , stałością duszy mej. Mój Bóg w tym Sakramencie, pełen potęgi swej. To ten, co zstąpił z nieba, co życie za nas dał I pod postacią Chleba pozostać z nami chciał. Ja wiem, w Kim mam nadzieję, stałości mojej moc. To Ten, przed Którym światło pali się dzień i noc. On moim szczęściem w życiu, On światłem w zgonu dzień. Zwycięża mroki grzechu, rozprasza śmierci cień. Ja wiem, Kogo miłuję nad wszelki świata czar, Kto poi duszę moją, kto zna miłości żar: To Król nad wszystkie króle, wszechwładny, dobry Pan Co karmi dusze głodne, Ciałem i Krwią Swych Ran.

    , już puka do mych drzwi, Pobiegnę Go przywitać, z radości serce drży. O szczęście niepojęte, Bóg sam odwiedza mnie. O Jezu, wspomóż łaską, bym godnie przyjął Cię. Nie jestem godzien Panie, byś w sercu moim był, Tyś Królem wszego świata, a jam jest marny pył. Gdy wspomnę na me grzechy, to z żalu płyną łzy, Bom zranił Serce Twoje, o Jezu, odpuść mi. Pragnąłbym Cię tak kochać, jak Ty kochałeś mnie, Przyjm serce me oziębłe, a daj mi Serce Twe.

    , W Trójcy Bóg jeden nigdy niepojęty, Bóg Ojciec przed wiek z siebie Syna rodzi, Bóg Duch od Ojca i Syna pochodzi. Syn Boży stał się człowiekiem dla ciebie, Wziął duszę, ciało, abyś ty był w niebie; Począł się z Ducha Świętego bez męża, Zrodziła Panna: starłszy głowę węża. Trzydzieści trzy lat żył na świecie z nami, Okrutnie na krzyż przybity gwoździami: Umarł, pogrzebion i do piekłów zstąpił, Wstał zmartwych potém na niebiosa wstąpił. A ztamtąd przyjdzie na sąd ostateczny, Dobrym da niebo, złym zaś ogień wieczny. A że zły człowiek łamie przykazanie, W chorobie, szkodzie, w czarach ma ufanie. A Bóg rozkazał, wierz w Boga jednego, Drugie, Imienia nie bierz darmo Jego, Trzecie, pamiętaj byś święcił dni moje, Czwarte zaś, szamuj ojca, matkę twoję. Piąte, nie zabijaj, Szóste, nie cudzołóż, Siódme, nie kradnij, Ósme, fałszu nie mnóż, Dziewiąte, żony nie żądaj bliźniego, Dziesiąte, ani żadnéj rzeczy jego. Pięć kościelnego mamy przykazania, Dni święte święcić z dawnego podania: Słuchaj Mszy świętéj w dni święte uczciwie, Zachowaj posty, jedząc wstrzemięźliwie. Czyń spowiedź szczérą, blisko Wielkiejnocy. Weź Ciało Pańskie dla duszy pomocy, Siedm Sakramentów: Chrzest i Bierzmowanie, Ciała Krwi Pańskiéj także przyjmowanie. Spowiedź, Kapłaństwo i Małżeństwo święte, I namaszczenie przed śmiercią przyjęte, I tać przyczyna Boskiego karania, Że człowiek łamie jego przykazania. Aby się dusza dostała do nieba, Zostawać w wierze katolickiéj trzeba: Co kościół Rzymski daje do wierzenia, Trzymaj statecznie, a pewnyś zbawienia. Jeden Bóg wszędzie, jeden Chrzest przyjęty, I jedna wiara: mówi Paweł Święty. Piotr z następcami jest głową w kościele, Ta wiara sama, innych chociaż wiele Wiar się rachuje, w nich żaden zbawiony, Człowiek nie będzie, ale potępiony; Bóg to objawił swym wiernym dla tego, Iż nieomylna prawda święta Jego. Straszliwa trwoga na świecie powstanie, W ten czas gdy wszystkich ciało zmartwychwstanie: Zaćmi się słońce, miesiąc, wszystkie gwiazdy Na ziemię spadną, aż struchleje każdy. Strach niesłychany będzie grzésznych ludzi, Gdy ich Anielska trąba z grobów wzbudzi. On dzień ostatni i niebieskie siły Poruszy, oraz odsłoni mogiły. Przegniłe ciało i skruszone kości, Zarówno przyjdą do swojéj całości: Wróci się dusza do swojego ciała, Aby z spraw swoich rachunek oddała. Na Józefata staniemy dolinie, Tam się obaczym wszyscy wraz w godzinie, Lecz nie zadługo odmiana nastanie, Zważ, co świat kochasz! zważcie chrześcijanie! Każdy odpowie za swe własne czyny Nie będą znaczyć zasługi rodziny Nie będą liczyć żadne się układy Sędziego kupić nikt też nie da rady Dbaj więc o dzieci zbożne wychowanie Małżonka, braci, sióstr napominanie Jak dom nie będzie cały dobrej woli To słuchaj jakiej doczeka się doli. Matce od córki odłączyć się trzeba, Córka do piekła, a matka do nieba: Albo téż córka pójdzie ze Świętemi, Nieszczęsna matka wraz z potępionemi. Brat z bratem, ojciec z synem się rozstanie, Jedno do nieba, drugie w piekle stanie: I mąż od żony weźmie rozłączenie, Jedno na męki, drugie na zbawienie. Potém Bóg Sędzia na tronie zasiędzie, Ogłosi wyrok, co tam za płacz będzie! Gdy tam obaczą wszystkie swoje sprawy, Myśli, złe mowy, i sprosne zabawy. Bóg sprawiedliwy wsze dzieła poznaje, Kto jak zasłuży, tak zapłatę daje. Rzecze do dobrych: pójdźcie ze Świętemi, Źli zaś na wieki, idźcie z przeklętemi! Niesprawiedliwym niebo jest zamknięte Wsze bałwochwalców będą dni przeklęte Piekelną hańbą będą też okryci Złodzieje, chciwcy, zbóje, sodomici. Oszczercy, ździercy i cudzołożnicy, Pijacy karę od Bożej prawicy Odbiorą w piekle wraz z rozpustnikami I rozwiązłymi, za grzech, co ich plami. Szczęśliwy który w niebo się dostanie, Ach! biada temu, co w piekle zostanie. Żałuj grzészniku za twe wszystkie złości, Poprzestań grzészyć, będziesz w szczęśliwości. Łaskawy Pan Bóg nie gubi człowieka, Gorzkich łez jego i spowiedzi czeka; Jeżeli nie chcesz żałować serdecznie, Będziesz przeklęty i zaginiesz wiecznie.

    przez tak liczne wieki Otaczał blaskiem potęgi i chwały, Coś ją osłaniał tarczą Swej opieki Od nieszczęść, które pognębić ją miały, Przed Twe ołtarze zanosim błaganie; wolność, wszechtrzeźwość w Polsce utwierdź Panie! Przed Twe ołtarze zanosim błaganie; strzeż niepodległą, wierną Polskę Panie! Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem wspierał walczących za najświętszą sprawę i chcąc świat cały mieć ich męstwa świadkiem w nieszczęściach samych pomnażał jej sławę Powstała z grobu na Twe władne slowo Polska, wolności narodów chorąży. Pierzchnęły straże, a ponad jej głową Znowu swobodnie Orzeł Biały krąży Wróć wiernej Polsce świetność starożytną Użyźniaj pola, daj nam wszystkim chleba. Niech szczęście, pokój na zawsze zakwitną Zwróć oczy Twoje, Boże ku nam z nieba. Jedno Twe słowo, władco władców, Boże przyniosło Polsce z prochów zmartwychwstanie. Niechaj nas w pracy ramię Twe wspomoże Wysiłkom dobrym dopomagaj Panie Boże, którego ramię sprawiedliwe Żelazne berła władców świata kruszy, Zniwecz w proch wrogów zamiary szkodliwe, Obudź nadzieje polskiej naszej duszy. Boże najświętszy, przez Twe wielkie cudy Oddalaj od nas klęski, mordy boju, Połącz wolności węzłem Twoje ludy Pod jedno berło Anioła pokoju. Boże najświętszy, od którego woli Istnienie świata całego zależy, Ochroń lud Polski od grzechu niewoli, Wspieraj zamiary wszechtrzeźwej młodzieży. Boże najświętszy, przez Chrystusa rany Świeć wiekuiście nad braćmi zmarłemi, Wejrzyj na lud Twój przez wrogów nękany, Przyjmij ofiary synów polskiej ziemi. Daj, byśmy sztandar wiary i trzeźwości Śmiało jak ojce ponieść byli zdolni W braterstwie ludów, w zgodzie i miłości Równi z równymi i z wiernymi wolni. Na krótkoś wolność zabrał z polskiej ziemi I łez krwi naszej popłynęły rzeki. Jakże to musi być okropnie z temi, Którym Ojczyznę zabierasz na wieki. Oddalaj wojny, obdarz nas pokojem Okaż się Ojcem nad dziećmi Twojemi, Którzy wyleli łez tysiące zdroje, Za matkę Polskę, o nią Cię prosiemy.

    chwal, o, duszo, Maryję. Cześć Jej świątkom, cześć pamiątkom co dzień w niebo niech bije. Cud, bo żywy, nad podziwy Jej wielmożność u Boga. Panna czysta, Matka Chrysta, przechwalebna, przebłoga. Przez Cię czarta pycha starta i na wszystkie plemiona Tyś otucha znów dla ducha, Panno błogosławiona. O, Królowo, Tyś na nowo światu rozradowaniem. Z Twej opieki na wiek wieki chwałę niebios dostaniem. Chwałaż, chwała, niech wspaniała, krewkość w sercu ukróci; Niech łaskawie, świata wrzawie, ujmie sprośnych tu chuci! Serce rośnij w cześć rozgłośniej, dźwięków Maryi nieść krocie; Świat w niemocy, świat sierocy, odmieniła w żywocie. Hej, Hosanna! Nieustanna! Brzmieć chórami wielkimi! Pełna łaski, niech odblaski Swe rozstrzela po ziemi! Myśl i zmysły, czem rozbłysły, czem w miłości nabrzmiały, Wstańcie wtórem, wznieście chórem, Przenajświętszej pochwały. O całego niewieściego rodu chlubo i chwało! Tyś Wybranka! Kwiecia wianka, co go niebo splatało! Bądź ochłodą i osłodą, tym, co wiernie i stale Twoje świątki i pamiątki podawają ku chwale.

    , Orędowniczko wszelkich łask, Co nam cudami słyniesz z dawien dawna, Przyodziewając kraj nasz w blask. Ciebie dziecięcym sercem błagamy: Weź w swą opiekę zbożny nasz lud, Lepszej od ciebie matki nie mamy, Co by w błękity wiodła nas cnót. Któraś chrześcijaństwo całe ocaliła, Jako wojsk jego czujna straż, Kiedyś pod Wiedniem Turków rozgromiła, Biorąc pod płaszcz swój hufiec nasz. Któraś w stolicy czeskiej przyodziała Obraz twój sławny w nowy blask, Kiedyś jej ludność z dżumy wyzdrowiała Cudem zjednanych przezeń łask. Matko, przed którą niegdyś monarchowie Kornie schylali zbrojną skroń, Której rycerstwo, szlachta i wodzowie W hołdzie składali lśniącą broń. O Matko, którą czcili dygnitarze, Zdobiąc wotami obraz Twój, Której i Ojciec Święty złożył w darze Złotej korony godny strój. Lud i kapłani sercem Ci oddani Światli biskupi z różnych stron Nieśli Ci w dani jako swojej Pani Hymn ten błagalny przed Twój tron. Matko litości rwą się wciąż do Ciebie Wiernych zastępy z miast i wsi, Prosząc o pomoc w duszy swej potrzebie, Żebrząc jaśniejszych dróg i dni. Spojrzyj i na nas okiem miłosiernym, Kiedy spieszymy przed Twój tron, Nie gardź, ach nie gardź, ludu sercem wiernym Gdy je niedoli szarpie szpon. Uśmierz strapionych męki i udręki Otrzyj im gorzkie, krwawe łzy Zagój ich rany, utul ból i jęki, Rozprosz ich wątpień mrok i mgły! Ratuj nas ratuj, serc i dusz Władczyni, Kiedy nas chytrze nęci grzech, Chciwy do duszy wkraść się dziś świątyni, By nas z przykazań spędzić dróg. Niechaj opieka Twoja nas otoczy, By nam nie szkodził pokus jad. Niechaj spojrzymy Tobie ufnie w oczy, Kiedy nas złudny wabi świat. Jakeś praojców strzegła cnót przed laty, Pośród ojczystych pól i strzech, Tak nas i dzisiaj chroń od wiary straty, Niech nas nie splami brud ni grzech. Pociesz płaczących, osusz ich powieki, Weź nas, w dolinie złud i łez, Wszystkich pod skrzydła możnej Twej opieki Aż nam nadejdzie życia kres.

    , Najwyższy świata Chrystus Król By w ten okrutny, trudny czas od złego chronić nas. By w niepojętny trudny czas chronić nas. Z zatoki Ramion Twoich Świętych niech płynie spokój niezmącony na cały dobry, wierny lud i ten spokojny, cichy Gród. Na cały dobry wierny lud i ten spokojny Gród. Niech płyną Twoich łask strumienie na cały świat i naszą ziemię - tę Ziemię! A my Ci za to posadzimy u Twych Stóp morze kwiatów i zieleni byś miał jak w Niebie między nami tu na ziemi - Tej Ziemi!!! Błogosław zawsze mej Krainie, Niech zawsze będzie, tak jak chcesz Przygarniaj nas do swego serca Ukochaną Ojczyznę też, i Ojczyznę kochaną też. Trwaj przez wieki na tym szczerym polu. Oddalaj od nas wszelki lęk i ból Bądź nam nadzieją w naszych trudnych drogach. Tyś nasz Największy Chrystus Król ze świebodzińskich pól, ze świebodzińskich pól!!!

    dziś serca Polaków Bo piekłu już władza wymyka się z rąk Niech hymn ten rozbrzmiewa od Gdańska po Kraków Bo Chrystus w koronie wstępuje na tron Viva Rex, Rex Poloniae Panie nasz, Królu nasz Orzeł Biały w Twojej koronie polskie berło w ręku masz Niech raduje się kraj cały Bo dla Twojej żyje chwały Viva Rex, Rex Poloniae Panie nasz, Królu nasz Niech dzwony kościołów śpiewają Ci chwałę Niech każdy dla Ciebie otworzy się dom Dziś państwo Królowi oddaje się całe Bo Chrystus w koronie wstępuje na tron To szczęscie móc Tobie, o Chryste nasz służyć ślubuje Ci wierność dziś każdy po zgon Więc Polską się możesz w swych planach posłużyć Niech każdy kraj świata szykuje Ci tron O Polski Królowo wciąż czekał Syn Boży Aż Królem zostanie uznany i On Dziś wspólnie pragniemy Wam hołdy już złożyć Bo Chrystus w koronie wstępuje na tron

    Siedzi Jezus, wszelka moc na Jego łonie. Cherubini, Serafini, Jak i Aniołowie inni Przed Nim się kłaniają, radośnie śpiewają: "Święty, Święty, Święty!"- wołają! Matka Jego i Patriarchowie, Prorocy, wyznawcy i apostołowie. Męczennicy, którzy krew przelali, Panny czyste, które Go tak miłowały. Starcy na głowach korony mając, A na złotych harfach mile przygrywając. Tak też i my wierni chrześcijanie, Jak Ci Swięci, co w niebie mają mieszkanie. Cherubini, Serafini, Jak i Aniołowie inni Przed Nim się kłaniajmy, radośnie śpiewajmy: "Święty, Święty, Święty!"- wołajmy!

    Korona Bóstwa sieje blask; Berło Królewskie trzymasz w dłoni, A w sercu niesiesz skarby łask. O, króluj, Chryste, króluj nam, Z nami po wszystkie zostań dni, Z ziemi do niebios prowadź bram, Gdzie chwała Twoja wiecznie brzmi. Ty jeden jesteś nam światłością, Nadzieją pośród życia burz. Ty jeden jesteś serc miłością, Pokojem Bożym wszystkich dusz. Tyś zawarł z nami krwią przymierze I lud wybrany stworzył z nas, Tyś wszystkich złączył w jednej wierze I poddał z sobą Ojcu wraz. O Chryste Jezu, co w jedności Z Ojcem i Duchem chwałę masz, Niech ziemia z niebem w społeczności Tobie się kłania, Królu nasz.

    W niej Maryi kwitnie chwała, Od Bałtyku po gór szczyty, Kraj nasz płaszczem Jej okryty. Matko Boska, Królowo Polska, O Pani nasza Częstochowska. W Częstochowie tron swój wzniosła, Wielka, można i wyniosła, Lecz najczulsza z matek ziemi, Cierpi razem z dziećmi swymi. Tyś cudami zajaśniała, Swoje serce nam oddała. Ludu Polski, dziecię drogie, Masz tu Matkę, szczęście błogie. Do Twych stóp się Polska ściele W Jasnogórskim Twym kościele Skąd opieka na kraj płynie Z Tobą Polska nie zaginie Tam swych łask rozsiewa zdroje Leczy duszy niepokoje Każdy smutek i cierpienie Znajdą u Niej ukojenie. Ta Królowa ukochana Nam od Boga Matką dana Zawsze przyjmie i pocieszy Zawsze na ratunek spieszy Kiedy ból nam duszę zgina Ona u stóp Boga Syna Prośbą się za nami wstawi Wyrwie z serca cierń, co krwawi Gwiazdą lśni nam w cieniu życia Zorzą szczęścia na błękicie Niźli zorza promienistsza Niż aniołów chóry czystsza Nam za wszystkie skarby stanie Jasnogórskie Jej władanie Wszak świat cały nam zazdrości Jej opieki i miłości

    , W opiece swej nas miej. Ludzkich serc pragnienia znasz, Kierować nimi chciej. Wszak Ciebie i Ojczyznę, Miłując chcemy żyć. Bożym prawom życia dnia, Wiernymi zawsze być. O daj nam zdrowie dusz i ciał, Swym światłem zagłusz noc. Daj nam hart tatrzańskich skał, I twórczą wzbudź w nas moc. Na szczytach górskich, czy wśród łąk, W dolinach bystrych rzek, Śladów Twych szukamy rąk, By życie z Tobą wieść. Przed nami jest otwarty świat, A na nim wiele dróg. Choć huk ścieżek kusi nas, Lecz dla nas tylko Bóg!

    , żyła prosto, zwyczajnie, jak my. Ona Boga na świat nam przyniosła i na ziemi wśród łez nowe dni zajaśniały. Matka, która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas. Matka zobaczyć dobro w nas umie, Ona jest z nami w każdy czas. Dzisiaj światu potrzeba dobroci, by niepokój zwyciężyć i zło. Trzeba ciepła, co życie ozłoci, trzeba Boga, więc ludziom nieśmy Go, tak jak Ona.

    , niech pieśń twoja głosi Józefowi cześć On wybrany, niezrównany, więc Mu hołdy trzeba nieść. Z nami chwałę niebo całe niech u Bożych złoży nóg, Że bez miary swoje dary na Józefa rozlał Bóg. On w świętości i czystości po Maryi pierwszym był, Przy Panience On w stajence pierwszy Boże Dziecię czcił. Na swym łonie, jak na tronie Króla niebios Józef niósł, W Nazarecie Boskie Dziecię słodki Jezus przy Nim rósł. Z Jego ręki, wznosząc dzięki, Nasz Zbawiciel pokarm brał, I Piastuna, Opiekuna Bóg Wcielony Ojcem zwał.

    , Ksiądz tyś abstynent na Bożą chwałę Ty w apostolskim wielkim zapale Dla abstynencji tłumy zyskałeś Błogosławiony Sopoćko Michale U Boga wstawiaj się za nami stale Księże Michale, proś, Błogosławiony, By Miłosierny otrzeźwił miliony Bardziej niż lekarstw bardziej niż chleba w czasach potopu chlania straszliwych jest miłosierdzia Polsce potrzeba. Proś by je nam dał Bóg litościwy Niech przez twe serce i twoje dłonie do woli Bożej, Bożych nakazów w każdym człowieku miłość zapłonie, by człek nie zatarł Boga obrazu Naucz nas drogi, którą zdążałeś Gdy wolę Bożą wypełnić chciałeś. Ucz, że człek jeno nakaz miłości Zdoła zachować we wszechtrzeźwości Bóg miłosierny niech nas ochrania Przed nalotami alkoreklamy Niechaj ustaną bombardowania Gloryfikacją ludzi pijanych

    W Miejscu Piastowym niech już biją dzwony. Niebiosa niech głoszą cześć i dziękczynienie. Bogu naszemu hołd i uwielbienie. A ziemia cała z niebem niech woła: Któż jak Bóg, Któż jak Bóg i nic nad Boga. Bóg Pan wszechmogący, co dźwiga pokornych, Łzy sierot otrze i pocieszy chorych. Niech Michał Archanioł poskromi szatana. Strąci złe duchy, zamknie w piekła bramach. Synom swym i córkom Michalitom wiernym Daj nowych świętych, uproś chleb powszedni, By przez powściągliwość i pracę chwalebni Zasiali ziarna dla odnowy ziemi. Przecież się spełniło Twe proroctwo, Ojcze. Daliśmy światu Papieża obrońcę. Więc nam każe działać Twe sławne orędzie: "Polsko, bądź trzeźwa, albo Cię nie będzie" Spraw niech Polska będzie wierna, sprawiedliwa Niech nas wspomaga Najświętsza Maryja. Od zdrajcy zachowa, co z kieliszkiem w dłoni Młodzież chowając jej talenty trwoni.

    , Niech dzięki u Stwórcy brzmią tronu, Że Bóg nam Świętego dał ziomka, Opokę Marianów zakonu. O Patriarcho nasz mariański, Ojcze Papczyński Stanisławie, Święty kapłanie, wierny Pański, Wstaw się doń za nas, wstaw łaskawie Królestwa Sobieskich splendorze, Maryi żarliwy czcicielu, Ty z nieba nam świecisz, jak zorze, Którędy podążać do celu. Blask Niepokalanie Poczętej Był słońcem dni twego żywota, I w przędzy Twych myśli tak świętej, Wciąż o Niej rozbłyska myśl złota. O nieustający w modlitwach Za dusze obrońców narodu, Co legli rycersko zań w bitwach Lub w kaźniach od męczarń i głodu. Tyś dokonał dzieła stworzenia Też Zakonu abstynenckiego Dla wszystkich Polaków zbawienia, Odparcia zła protestanckiego Niebiańskich Ty prawd Apostole, Wciąż głosisz katechizm i głosisz, Po całej ojczyzny padole Najświętszą naukę roznosisz. A z Tobą też bracia to czynią, Dla których żeś Zakon założył, Chcąc Polskę uczynić świątynią, Gdzie Boży by duch się pomnożył. Odkładasz fiolety, łańcuchy, Pustelnię z klasztorem obierasz, Skąd pełen pokory i skruchy Raz wraz się w świat kazać wybierasz Tyś ludu i króla spowiednik I Innocentego Papieża, A ninie nasz z Bogiem pośrednik, Któremu hymn w niebo uderza I dzisiaj Ci Polska się kaja, Przyczyny przed Panem Twej błaga, Twa świętość gniew Jego rozbraja I przez nią nam ulży kar plaga. I dzisiaj Ojczyzny Twej dzieci Za Wiarę i za nią mrą srogo, Niech światłość wieczysta im świeci, A niech ich Twe modły wspomogą. O, biały nasz mnichu, nasz Święty, Jak Anioł-Stróż Polski, nas kieruj I Polską przez czasów odmęty, Jak Arką Noego swą steruj.

    , Twoich ziomków miej w pilnej obronie, O to wszyscy upraszamy, Przez Ciebie Boga błagamy: Bądź przy naszej stronie. Stanisławie, Biskupie Krakowski, Wejrzyj z nieba na Twój naród polski; Obacz jego utrapienie, Obacz Kościoła zniszczenie; Gaśnie honor Boski. Stanisławie, Męczenniku sławny, Ku ojczyźnie afekt odnów dawny; Wszystka prawie spustoszała, Chwała Pańska w niej ustała, Korona zaginie. Stanisławie, Pasterzu czujący, Twe owczarnie szarpie lew ryczący; Odszczepieńcy i poganie Sprzysięgli się prawie na nie; Siadł orzeł lecący. Stanisławie, zbawco ludu Twego, Piastuj serce króla odważnego, Rządź senatem i wojskami, Grom pogany z kacerstwami Władzą Wszechmocnego. Stanisławie, zwierciadło czystości, Nasz patronie mężnej wszechtrzeźwości, Różo wstydu panieńskiego, Świeco Kościoła Bożego, Ogniu żarliwości. Stanisławie, opatrz nas cnotami, Twojemi nas prowadź przykładami, Byśmy niemi ozdobieni Siedli w niebie uwielbieni Między Aniołami. Stanisławie, nasz Polski Patronie, Swoich ziomków miej w pilnej obronie, O co wszyscy upraszamy, Przez Cię Boga dziś błagamy, Bądź przy naszej stronie.

    biskupie lwowskiej wyżyny do abstynencji ty wiodłeś wsze komunijne dzieciny Krzewiłeś trzeźwość, oszczędność wśród ludu, wśród robotników, by pracą tutaj na ziemi sięgnęli niebios zenitu. Mężu natchniony przez łaskę Promienny wzorze świętości, Cześć tobie dzisiaj oddając Sławimy Boga wieczności. Kapłan najwyższy i wieczny Otworzył Nieba podwoje Dając nam Nowe Przymierze Obdarzył ludzkość pokojem. On ciebie w swojej mądrości Zbawienia sługą uczynił, Abyś i Ojcu dał chwałę i lud wyzwolił od winy. Duch świety ciebie namaścił i ustanowił pasterzem Słowem i własnym przykładem Wzmacniałeś lud Boży w wierze. Patronem bądź dla Kościoła, Teraz, gdy niebem się cieszysz, Płomienną miłość Chrystusa Uproś dla jego owieczek Bóg w Trójcy Świętej Jedyny Niech przyjmie cześć, uwielbienie, Ten, który ciebie nagrodził Za wierną służbę zbawieniem.

    , Nam tajemnicę szczęścia objawiaj. W rozpaczy, w trudzie, w szarości życia wskaż drogę wiary, mogącej zbawiać Wiara mocniejsza niż prześladowanie Wszystko dla Boga, niewola, wygnanie, Zawsze zwycięży miłość w cierpliwości, We wszechtrzeźwości, aż do wolności. Boże, Tyś dał nam, sługę swojego By nam był Ojcem i wzorem cnoty. Dziś mu składamy hołd liturgiczny Czcimy w szeregach niebian wspólnoty. Ty Jego dłońmi dawałeś siebie Przez Jego dłonie łaski nam zsyłasz. Niech przykład Jego świętego życia Ku chwale Nieba wciąż nas porywa. Krzyżowym wiodłeś Go, Panie, szlakiem Poprzez wygnańcze trudy, ofiary, Niech dziś umacnia On swoich braci Wskaże sens krzyża sercom zbolałym. O miłosierny, Wszechmocny Panie, Z serca płynące przyjmij dziękczynienie. Za świętość życia Arcybiskupa Do chwały Nieba Jego wyniesienie. By lud był wierny, trzeźwy i moralny i wedle jego wzoru pracowity on trudził się tworząc bractwa trzeźwości w kraju ciemnością zaborów spowitym Opatrzność Boża dała trudnej Polsce Pasterza zgody, bohatera wiary, Boskich i ludzkich, świętych praw obrońcę, Męża, co Polsce nie szczędził ofiary

    , / tyś jest Święty Boży Tyś rządził ponad ćwierć wieku / owczarnią Piotrową Wstawiaj się do Pana Boga, / by oczy otworzył ludowi na Twe nauki, / na prorocze słowo Inicjatyw krzewiących cnotę / trzeźwości w Narodzie Nie pozwalałeś ośmiszać, / bo stawką zbawienie. Chrześcijaninem nazywać / ten się nie jest godzien, kto takowych umniejszaniem / kalałby sumienie. Nauczałeś, że są godne / największej pochwały Bezalkoholowe wesela / mające małżeństwa. Je naśladować powinien / Naród Polski cały, By z bezdroża klęsk, upadku / przejść na szlak zwycięstwa

    , ozdobiony w dwie korony w których lśni blask niepojęty kolor biały i czerwony Broniąc Kościół założyłeś Niepokalanej Rycerstwo by odeprzeć go niszczące wrogie masońskie kacerstwo W walce w górę podnosiłeś Niepokalanej sztandary katolicką prasęś tworzyl dla obrony świętej wiary. W obozie koncentracyjnym więzień niemieckiego kata z miłości do Chrysta Pana oddałeś życie za brata Pobłogosław, męczenniku Twego święta dzień wspaniały, W którym krew przelałeś mężnie, By otrzymać wieniec chwały; Dzień zwycięstwa nad ciemnością I sędziami, i nad katem, Dzień spotkania z twoim Panem, Któremuś ty w niebie bratem. O niezłomny świadku prawdy Wśród anioły się wybrałeś Pośród nich jaśniejesz w szacie, Którą własną krwią spłukałeś. Kiedy stoisz przed Chrystusem, Orędować chciej za nami. Niech od grzechów uwolnieni Miłosierdzia doznawamy. Bogu w Trójcy Jedynemu Cześć, majestat wieczność całą Za to, że wywyższył ciebie I obdarzył wieczną chwałą.

    , żarliwy w modlitwie, niezrównany w pracy. Cnót heroicznych jasny i wspaniały wzorze, Niech się w nas Twój przykład wszem dobrem zaznaczy. Lud wyrwał ku wierze z ciemnocie poddaństwa Pasterz prawy, mądry, troskliwy i Boży Plan masoński siania rozpusty, pijaństwa Tyś odkrył, ujawnił i kres mu położył Nowe Zgromadzenie Tyś po to założył, aby chwałą Serca Najświętszego było. Tyś wiele sił, pracy i starania włożył, aby wiernie Bogu i bliźnim służyło. Ojcze nasz, dla Ciebie dziś pieśni wdzięczności od wiernych rodaków z serc pełności płyną. Brzmią akordami czci, podzięki, miłości i dalej będą brzmiały, choć wieki przeminą. Wstawiaj się za nami do Serca Bożego, i proś Niepokalaną, która nam Je dała, by był każdy człowiek światłem z Serca Tego, któremu to wierność winna ludzkość cała

    , i niskości swej, Wielbię Twój majestat, skryty w Hostii tej, Tobie dziś w ofierze serce daję swe, O, utwierdzaj w wierze, Jezu, dzieci Twe. Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak, Kto się im poddaje, temu wiary brak, Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, Że w postaci chleba utaiłeś się. Bóstwo swe na krzyżu skryłeś wobec nas, Tu ukryte z Bóstwem człowieczeństwo wraz, Lecz w Oboje wierząc, wiem, że dojdę tam, Gdzieś przygarnął łotra, do Twych niebios bram. Jak niewierny Tomasz twych nie szukam ran, Lecz wyznaję z wiarą, żeś mój Bóg i Pan, Pomóż wierze mojej, Jezu, łaską swą, Ożyw mą nadzieję, rozpal miłość mą. Ty, coś upamiętnił śmierci Bożej czas, Chlebie Żywy, życiem swym darzący nas. Spraw, bym dla swej duszy życie z Ciebie brał, Bym nad wszelką słodycz Ciebie poznać chciał. Ty, co jak pelikan, Krwią swą karmisz lud, Przywróć mi niewinność, oddal grzechów brud. Oczyść mnie Krwią swoją, która wszystkich nas Jedną kroplą może obmyć z win i zmaz. Pod zasłoną teraz, Jezu, widzę Cię, Niech pragnienie serca kiedyś spełni się, Bym oblicze Twoje tam oglądać mógł, Gdzie wybranym miejsce przygotował Bóg.

    link źródła tekstu. link źródła tekstu. - Katolickie Państwo Narodu Polskiego , W kraju naszym czcić poczęto, Dajesz nam prawo do Swej opieki My Ci się dali na wieki. Niech Cię złość nasza nie trzyma, Zwróć się w te strony oczyma, Gdzie miłosierdzie czyni nadzieje, A sprawiedliwość wolnieje. Pobłogosław tę Twą ziemię, I na niej żyjące plemię... Rządu naszego sam sprawuj wolę, Najlepszą nam wybierz dolę. Pobłogosław miasta Twoje, Wioski i wieśniacze znoje I dzieci nasze dla Twojej chwały, Daj nam zdrowie, pokój stały. Koło niwy rolnik chodzi, Ona bez Boga nie rodzi, On to sam tylko plenność jej daje, Pobłogosław urodzaje. Daj co widzisz potrzebnego, Dla dobra narodu Twego, Niech prosto chodzim w Twoim zakonie, Pobłogosław w życia zgonie.

    link źródła tekstu. , Bądź na wieki uwielbiony! To Ci Lud Twoy u Ołtarza, Dziś po tysiącznie powtarza. Dziś Świętym wielbi obchodem: Naród z Królem, Król z Narodem, Że nas, Twe cudowne dzieło, W rzędzie Mocarstw postawiło. Dziś wszystkie Królestwa Stany, Dziękują Ci, na przemiany, Żeś z duchem męstwa i zgody, Wrócił nam dawne swobody. Tobie winien, Naród, BOŻE, Że Rolnik, spokojnie orze; Że przemysł, handel i praca, Mieszkańców hojnie zbogaca. Przez Ciebie, Rządu opieka, Baczna na każdego człeka, Naksztł Słońca, wszystkim świeci, Wszystkich ma, za swoje dzieci. Twoim światłem prowadzeni, W Wojsko, i Skarb opatrzeni, Chcemy bronić Twe Kościoły, Y Oyców naszych popioły. Przy Tobie, BOŻE! przy Wierze, Rycerz domów naszych strzeże, Y garnie się do swych znaków, Za Króla, Prawo, Rodaków. Kapłan z Ludem ręce wznosi, BOŻE! strzeż od woyny, prosi, A przed nasłanym żołnierzem, Ty bądź nam tarczą, Ty puklerzem. Bóg Zastępów, Bóg Obrona, Jego moc niezwyciężona, W niey, niewinności Opieka, W niey, Król, w niey Lud wsparcia czeka. Wszyscy żebrzą, spraw łaskawie, By Kray, który stanął w sławie, Gdy to zna Twym, Boże cudem, Trwał rządnym, i wolnym Ludem. Day nam jedność, day nam męstwo, Day przy odporze zwycięztwo! Niech Lud pragnący pokoju, Będzie nie złamany w boju. link źródła tekstu. , Góry, doliny zielone. Chwalcie, cieniste gaiki, Źródła i kręte strumyki! Co igra z morza falami, W powietrzu buja skrzydłami, Chwalcie z nami Panią Świata, Jej dłoń nasza wieniec splata. Ona dzieł Boskich korona, Nad Anioły wywyższona; Choć jest Panią nieba, ziemi, Nie gardzi dary naszymi. Wdzięcznym strumyki mruczeniem, Ptaszęta słodkim kwileniem, I co czuje, i co żyje, Niech z nami sławi Maryję! link źródła tekstu. , Znów jeden dzień odfrunął nam jak ptak. Panience swej piosenkę na dobranoc Zaśpiewać chcę w ostatnią chwilę dnia. I chociaż wnet ostatnie światła zgasną, Opieka Twa rozproszy nocy mrok. Uśpionym wsiom, ukołysanym miastom, Panienko, daj szczęśliwą, dobrą noc. I ludzkim snom błogosław dłonią jasną, I oddal od nich cień codziennych trosk. I tym, co znów nie będą mogli zasnąć, Panienko, daj szczęśliwą, dobrą noc. A komu noc czuwaniem jest niełatwym Na czas bezsenny siłę daj i moc. I tym, co dzisiaj zasną raz ostatni, Panienko, daj szczęśliwą, dobrą noc. Zasypia świat piosenką kołysany, odpłynął dzień, by jutro wrócić znów. Uśmiecham się do Ciebie na dobranoc, Piastunko moich najpiękniejszych snów. link źródła tekstu. , jedyna nadziejo człowieka grzesznego! Zawitaj, bez zmazy lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! Panno nad pannami, Święta nad Świętymi, Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! Matko Różańcowa, jasna Gwiazdo morska, Anielska Królowo, śliczna Matko Boska; raju rozkosznego lilijo! Matko Różańcowa, Maryjo! Tyś jest najśliczniejsza, różo ogrodowa, Tyś najprzyjemniejsza, różdżko Aronowa, najwdzięczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! Chwała bądź Maryi na niebieskim tronie, która w różańcowej królujesz koronie, święta nad Świętymi, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo! link źródła tekstu. , Na przemian czcili głosem Aniołowie, Wołając: Święty, Święty, Pan Bóg Święty, Którego chwalą wojsk Nieba Zastępy. Pełne są Nieba, ziemia Jego chwały, Śpiewajmyż Bogu hymn przez wieczność trwały: Święty nasz Boże, nad Świętymi Święty, Którego chwalą wszystkich wojsk Zastępy. Trzech świadków mamy: Ojca, Ducha, Syna, Że trzy osoby, a Istność jedyna Święty jest Ojciec, Syn Święty, Duch Święty, Którego chwalą wszystkich wojsk Zastępy. Chwała bądź Bogu w Trójcy jedynemu Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu, Pełne są chwały Boskiej Niebo, ziemia; Przyjm tę pieśń. Boże, od Twego stworzenia. Ojca i Syna i Ducha Świętego Czcząc błogosławmy do wieku wiecznego, Godzieneś, Boże, od nas wiecznej chwały. Niech Cię wielbimy przez wiek nieprzetrwały. Niechaj na ten Dom od Ojca wiecznego Zlewa się źródło pokoju miłego, Słowo Przedwieczne, jedyny Syn Boży, Tego pokoju niechaj nam przymnoży. Duchu Najświętszy, raczże się zmiłować, Wiecznym pokojem chciej nas udarować, Szczęśliwi, którzy w Domu Twym mieszkają Niechże Cię, Panie, wiecznie wychwalają. link źródła tekstu. , Ciebie błagamy, O Błogosławiona Trójco: Ratuj stworzenie, Daj opatrzenie, O Błogosławiona Trójco! Wlej ducha Twego Do serca mego, O Błogosławiona Trójco! Wspomóż w potrzebie Proszących Ciebie, O Błogosławiona Trójco! Odpuść nam złości Dla Twej miłości O Błogosławiona Trójco! Oddal głód, wojny, Daj czas spokojny, O Błogosławiona Trójco! Daj dar miłości I pobożności, O Błogosławiona Trójco! Szczęść Państwu temu Jako Swojemu, O Błogosławiona Trójco! Strzeż nas żyjących, Broń konających, O Błogosławiona Trójco! Daj nam być w niebie Prosimy Ciebie, O Błogosławiona Trójco! link źródła tekstu. ! - Głos z przybytku woła, "We Mnie źródło szczęścia, Ja orzeźwię was, I ocierać będę pot, płynący z czoła, i ziemskiego znoju wam osłodzę czas". O pójdźmy wszyscy z pokłonem ofiarę serc naszych nieść Przed Jego padając tronem, miłością złóżmy Mu cześć. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, o biedni grzesznicy; Ja dla was tu jestem, by łańcuchy te, Które ciążą na was, piekła niewolnicy, Skruszyło na zawsze miłosierdzie Me! Przyjdźcie do mnie wszystkie zbłąkane owieczki; Jam jest Pasterz Dobry! Tu w objęciu mym. W sercu Moim dla was jest miejsce ucieczki. Bezpiecznie i słodko odpocznijcie w Nim. Przyjdźcie do Mnie wszyscy smutni uciśnieni. Którym ziemskie szczęcie już pochłonął grób, Radość wam niebieską duszę rozpłomieni, Gdy się przytulicie tu do Moich stóp. Pójdźcie! Ja tu zawsze na was oczekuję, Wzywam we dnie, w nocy, by wam łaski dać, Każdą prośbę waszą, każdą łzę przyjmuję, I wszystkie pociechy na was pragnę zlać. O gdybyście znali ukryty dar Boży. Każdy by zawołał: Panie daj nam pić. Każdy by uwierzył, że się dlań otworzy Zdrój, z którego czerpiąc wiecznie będzie żyć. Przyjdźcie do Mnie wszyscy! Drogę wam ukażę Matka Ma kochana, którą dałem wam. Ona was prowadząc przed Moje ołtarze, Kiedyś do niebieskich przyprowadzi bram. link źródła tekstu. , Idzie Sędzia sprawiedliwy: Stańmy wszyscy pięknym kołem I uderzmy przed nim czołem ! Idzie, idzie Bóg łaskawy, Idzie Twórca wszego Prawy. Idzie, idzie Król przemożny, Idzie Pan wielce wielmożny. Idzie, idzie Światłość wieczna, Idzie ku nam Moc przedwieczna. Idziesz, idziesz miły Panie; A gdzie Twój majestat stanie, Niechaj tam, stanąwszy kołem, Na wiek wieków bijem czołem ! link źródła tekstu. Zbawicielu, nasz Panie. Z Panny czystej narodzony, duszy naszej kochanie. Bądźże od nas pochwalony przez nabożne śpiewanie. W Majestacie swym niezmierny, Tobie my się kłaniamy; Pobłogosław lud Twój wierny, pokornie Cię błagamy: Zbaw nas, Jezu miłosierny, jako w Tobie ufamy. Chwała Tobie w tej świętości na wiek wieków niech słynie; Tyś ją dla nas w Swej miłości ustanowił jedynie; A po śmierci z Twej dobroci niech nas niebo nie minie. link źródła tekstu. , tajemnicę pełną chwał, i Krew, źródło łask bez miana, którą w okup dusz i ciał Syn Tej, co jest Nieskalana, Król narodów przelać chciał. Nam On dany, nam zrodzony z Panny czystej, niby kwiat, gdy na ludzkich serc zagony, ziarno słowa rzucił w świat, w sposób iście niezgłębiony zamknął okres ziemskich lat! Gdy ostatnia noc nastawa, po wieczerzy z braćmi współ, którą odbył według prawa, z przepisanych mięs i ziół, siebie sam Dwunastom dawa ręką swą na Boży stół! SłowoCiało chleb w ofierze słowem w Ciało zmienia nam: z soku gron Krew Pańską bierze chociaż zmysł nie sięga tam; sercom, żądnym prawdy szczerze, wiary głos wystarcza sam! Więc Sakrament takiej miary wielbiąc, skłońmy twarz ze czcią: niech ustąpi Obrzęd Stary przed Nowego Prawa Krwią: niech dopełni światło wiary zmysłów niemoc mocą swą! Rodzicowi bijmy czołem, zrodzonemu hymn niech brzmi w pieniu wdzięcznym i wesołym moc Im, hołd po wszystkie dni: pochodzący z Obu społem w równej niechaj będzie czci! , nieśmiertelny Panie, Twoja łaska i miłość nigdy nie ustanie. Tyś Pan wszystkiego świata, Tyś niebo zbudował, I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował. Ten sam jesteś tu z nami w Boskim Sakramencie, my się Tobie kłaniamy Bogu, w tym momencie. Dziwimy się niezmiernie, żeś Pan takiej mocy, a tu mieszkasz pokornie z nami we dnie w nocy. Chowaj nas póki raczysz na tej niskiej ziemi, jednak zawze niech będziem pod skrzydłami Twymi. O, Najsłodszy nasz Jezu, zmiłuj się nad nami racz nam grzechy odpuścić, serdecznie wzdychamy. Głodu, moru i wojny nie dopuszczaj na nas, dajże nam pocieszenie, daj nam spokojny czas. Przez przyczynę Maryi, Panie ludu tego, Raczże nas już zachować od wszelkiego złego. Ma w swej opiece, niech się nie troska: W żadnym przypadku ten nie szkoduje, Kogo Opatrzność Boska piastuje. Nie tak miedziany mur jest bezpieczny, Ani dyjament tak długo-wieczny; Jak kto przy Bogu łaskawym stoi, Żadnych się nieszczęść niechaj nie boi. Niechaj się na mnie i świat oburzy, Niechaj me serce w żalach zanurzy; Gdy tylko spojrzy niebieskie oko, Wyjdę z tej toni pewnie wysoko. Izraelowi za sprawą Boga, Sucha wpół morza ściele się droga; A Faraona wozy i konie, I pyszne wojsko w dnie morskiem tonie. Miecz Dawidowi nie był potrzebny, W królewskiej zbroi nie tak chwalebny; Gdy młode jego Bóg szczęści lata, Jednym kamykiem zbił Golijata. Samson na siebie się zbierające, Szczęką nie mieczem płoszy tysiące; Kto w Bogu ufa i przy nim stoi, W największych burzach niech się nie boi. Któż o mizernym pomyślił Jobie, Kiedy w ubóstwie leżał jak w grobie; Tu go przyjaciel sam odstępuje, A nim się w tenczas Bóg opiekuje. Boże Opatrzny! W Tobie nadzieje Nasze składamy, niech nam przyśpieje Twa pomoc Boska, w każdej potrzebie, Boć nic nie można począć bez ciebie. Z Ciebie łaknący mają Pasterza, Żywisz po kniejach tak wiele zwierza, Ptastwo z twej ręki żywności czeka, A większy respekt masz na człowieka. Tyś chorującym jest za lekarza, Błędnego wiedziesz morzem żeglarza; Morzem i ziemią ten nie zabłądzi, Którym twa Boska Opatrzność rządzi. Tobijasz drogę, Józef więzienie, Zuzanna cierpi złe osławienie; Izmael pragnie, Lwy Daniela Straszą, nie było tam przyjaciela. Ale gdy ciebie Boże wzywają, Sławę, ochłodę i wolność mają: Ty strażą jesteś i przewodnikiem, Któż to wysłowi ludzkim językiem. Gdy woda w górę Noego wzbiła, Ręka go Boska tam unosiła: Mojżesz rzucony w koszu na wody, I tam najmniejszej nie poniosł szkody. A dzieciom onym co w Babilonie, I włosek jeden w ogniach nie płonie; Z piękniejszą z tamtąd wyszły urodą, Bo im Opatrzność była ochłodą. Więc nas doczesne więcej staranie Niech nie frasuje, bo w tobie Panie, Wszystkie starania nasze składamy, Opatrzność twoją gdy wychwalamy. link źródła tekstu. Życie twe też przeminie wraz! Życie - to jedno, które Bóg ci dał! Wszystko przemija tak jak sen, Troski, kłopoty skończą się, Powiedz: szczęśliwym będziesz ty? Powiedz: czy ty Jezusa znasz? Powiedz: czy szczęście wieczne masz? Pomyśl: jak spędzasz życia czas? Pomyśl: gdy życia skończysz bieg, Przejdziesz na tamten drugi brzeg. Powiedz: szczęśliwym będziesz tam? Może jest smutna dusza twa? Może pokoju w niej jest brak? Może niepokój dręczy cię? Jezus twój każdy widzi krok, Jezus rozjaśni każdy mrok, Jezus ukoi serca ból! Pójdź do Jezusa cudnych rąk, Powiedz Mu co cię gnębi wciąż, On ci Swe szczęście, radość da! Pójdź do Jezusa cudnych rąk, Powiedz Mu całą winę swą, On ci swój pokój, szczęście da! Wieczność da! , Króla Wszechmocy i chwały, złącz się z chórami niebios zastępów wspaniałych. Harfa i róg niech zagra: "Któż jest jak Bóg!" by krańce ziemi słyszały. Głoś imię Pana, On twoim losem kieruje, na skrzydłach niesie, jak orzeł się opiekuje. Daj Mu swą dłoń, w przygodzie zawołaj doń, On cię od zła zachowuje. Głoś Imię Pana, razem ze wszystkim, co żyje, On twoim światłem, Jemu niech serce twe bije. On życiem twym, wdzięczności śpiewaj Mu hymn teraz i na wieki. Amen. , u Ciebie schronienia Szukamy w ucisku, niedoli; Gdy w życiu się wzmogą nad nami cierpienia, Świat ostrym nas cierniem okoli. Złość ludzka łez rzewnych wyciśnie nam zdroje I poda nam kielich goryczy; O drogi nasz Jezu, niech Serce nas Twoje Pocieszy i sił nam użyczy. O! ileż to smutku i żalu i trwogi Wciąż na dnie serc naszych się mieści, Racz rozlać, o Jezu! w nich spokój Twój błogi W pociechę zmień jęki, boleści. Racz Boską Swą mocą nas wspierać w potrzebie Mdłe siły krzep w trudach i znoju, Wszak Sam nam kazałeś przychodzić do Siebie, Do łask Twych - litości Twej zdroju. "O chdźcie tu do mnie" - tak mówisz do ludzi - Wy wszyscy strapieni, znękani, Gdy ciężar nieszczęścia mdłe siły utrudzi, Gdy smutek wam duszę rozrani. O chodźcie tu do Mnie, Ja trud wam osłodzę, Ja balsam na rany wam wleję. Do Serca przytulę i w znoju ochłodzę I spełnię największą nadzieję. Więc jakże nie słuchać głosu tak miłego, Jak, Panie, nie kochać tu Ciebie? I jakże do Serca nie garnąć się Twego I Jemu nie ufać w potrzebie? O bądźże nam ulgą wśród trosk i cierpienia, Z ufnością do Ciebie wołamy: "O Serce Najsłodsze, u Ciebie schronienia W ucisku i smutku szukamy". link źródła tekstu. , Co rozkoszą jesteś nieba! Co Ty robisz na tym świecie, Gdzie przybrałeś postać chleba. Czemuż Jezu, o mój Panie, Serce niewdzięcznikom dałeś? Czemuż dziwne Twe kochanie Na ten nędzny świat wylałeś? Cóż jest człowiek, że dla niego Ty się, Panie, dałeś cały; Że mu drzwi do Serca Swego Otwierasz, o Królu chwały. Ach, to Serce Twe na ziemi Co tak ludzi ukochało, Cóż znajduje między nimi, Cóż od świata pozyskało? Tylko wzgardą, zapomnieniem Człowiek Tobie się odpłaca Poi Serce Twe cierpieniem i od Ciebie się odwraca. Chociaż Serce Twoje wzywa, Choć wyciągasz boskie dłonie, Każdy Tobie się wyrywa i w przepaści grzechów tonie. Jako niegdyś na Golgocie "Pragnę!" usta Twe wołały, Tak Twe Serce dziś w tęsknocie "Pragnę!" woła na świat cały. I przed Tobą tłum się snuje, A nikt Ciebie nie rozumie, Nikt z Twym Sercem nie współczuje, Ciebie kochać nikt nie umie. Dobry Jezu, o mój Panie, Ulecz świata zaślepienie, W Twego Serca świętej Ranie Daj nam znaleźć nawrócenie. Na świat cały z Serca rany Rozrzuć ogień Twej miłości, Byś od wszystkich był kochany Na tej ziemi i w wieczności link źródła tekstu. na to serce Twoje, Przeszyte włócznią, cierniem okolone: Gdy pomnę na Twe cierpienia i znoje, Na męki krzyża z miłości zniesione, Kochać Cię pragnę, póki życia stanie, I wznoszę korne do Ciebie błaganie: O słodkie Serce, proszę najgoręcej Spraw, niech Cię co dzień kocham coraz więcej! Jakże tu Ciebie nie kochać wzajemnie? Miłość za miłość nie oddawać szczerze? Serca się mego domagasz ode mnie, Serce Ci moje oddaję w ofierze, Niczym się innym odpłacić nie zdołam. A przeto tylko z głębi duszy wołam: link źródła tekstu. , o Jezu kochany, Miesiąc czerwiec, co miesiącem Serca Twego zwany, O niech dojdzie głos nasz Ciebie, Niechaj Serce Twoje w niebie przyjmie cześć, Którą grzeszni, lecz skruszeni, U nóg Twoich ukorzeni, chcemy nieść. Przyjm łaskawie od sług Twoich, o najsłodszy Panie, Przyjmij ku czci Serca Twego to nasze śpiewanie, Schyl Twe Serce ku tej ziemi, Miłosierdziem nad grzesznymi błysnąć chciej. I obfite łaski zdroje Na te biedne sługi Twoje, Panie zlej. Twoje Serce miłosierne niech smutnych pocieszy, Niechaj upadłych podźwignie, występnych rozgrzeszy, Niechaj słońce Twej miłości Spali wszystkie nasze złości; Jezu daj, Byśmy Serce Twe kochali, Przez to Serce pozyskali niebios kraj. link źródła tekstu. , ukryty w Hostii tej Wielbimy cud, Żeś się pokarmem stał, Żeś nam swe Ciało dał, Żeś skarby łaski zlał Na wierny lud. Dla biednych stworzeń Twych. Co ostrzem grzechów swych Zraniły Cię, Włócznią, co w boku tkwi. Otwierasz serca drzwi, By w Twojej Boskiej Krwi Obmyły się. I w Boskim Sercu tam Schronienie dajesz nam, O, Jezu mój, Aby nas żądłem swym Wróg nasz nie dotknął w Nim, By się przed piekła złem Lud ukrył Twój. Twe Serce tronem łask, I miłosierdzia blask W Nim świeci się: Panie, Ty widzisz sam, Jak bardzo ciężko nam Więc grzesznym pozwól tam Przytulić się. O Jezu, Panie nasz, Co nędzę naszą znasz, Grzeszników zbaw, By święte życie wieść. A potem Tobie cześć W niebiosach mogli nieść, O Jezu spraw. link źródła tekstu. , Kiedyż Sercu Twemu ona jest zadana? Czyjaż ręka, czyjaż siła Twoje Serce wskroś przebiła? Dzieło to miłości, wina ludzkich złości. Gdy Cię miłość Twoja na świat sprowadziła, Kiedy w nędzny żłóbek Ciebie porzuciła, Gdyś złożony był na sianku już wtenczas Boży Baranku Ranę w Sercu miałeś, za ten świat cierpiałeś. Gdy piersi dziewicze Twojej Matki ssałeś, Kiedy na wygnaniu w Egipcie płakałeś, Już miłości dziwna siła Boskie Serce Twe raniła, Lecz nikt nie znał tego, wśród świata obcego. Gdy ciężko pracując żyłeś w Nazarecie, Królu wiecznej chwały wzgardzony na świecie, Już w Twem Sercu była Rana, tylko Matka ukochana Twoją miłość znała, z Tobą współcierpiała. Potem, o Pasterzu dobry, gdy szukałeś Owieczki zgubionej, którą tak kochałeś, Gdyś ją wydobywał z cierni, już ludzie niemiłosierni Serce Twe ranili, z miłości szydzili. Więc tę miłość jawnie okazać im chciałeś, Gdy wśród krzyża męki, Serce przebić dałeś, By tak długo ukrywana, Serca Twego Boska Rana Widoczną się stała, grzesznych Ci zyskała. Lecz jaka to boleść, o najmilszy Panie, Jakże zawiedzione Twe oczekiwanie, O mój Jezu, nawet Twego Serca włócznią zranionego Ludzie nie kochają, światu serca dają. Gdy świat Tobą gardzi, Zbawicielu drogi, My Ci serca nasze niesiemy pod nogi, Serca nasze poświęcamy, bo innego nic nie mamy, Zamknij nas o Panie, wiecznie w Serca Ranie! Zamknij też w Niej z nami naszego Pasterza, Który chwałę Serca Twojego rozszerza, Połącz serce jego z Twojem, zalej łask i pociech zdrojem, Przytul go do Siebie, na ziemi i w niebie. link źródła tekstu. , Łaską i miłością świat napełnij cały Ponad życia łzy i nędze W Twoich cudów zejdź potędze. Nowe światu rozpal zorze, O Najsłodsze Serce Boże, Króluj, króluj nam. Serce Zbawiciela, ludzkich serc kochanie, Spraw Twoją miłością, niech zło nie powstanie. Niech pokruszy grzeszne pęta, I niech będzie czysta, święta, Twym płomieniem niech rozgorze, O, najświętsze Serce Boże, Króluj, króluj nam link źródła tekstu. , Hymn chwały wznieśmy głosy złączonymi, Imię Maryi sławmy w uniesieniu, Najświętsze imię po Boskim Imieniu. O święte Imię nad wszystkie imiona, Tyś naszych imion ozdoba, korona, Imię Twe Maryjo, będę wiecznie sławił, Bym sławiąc Ciebie, moją duszę zbawił. Nie ludzka mądrość, ale Trójca cała Tobie to Imię, o Maryjo, dała; Nam na pociechę, a Tobie na chlubę, Wrogom zbawienia na postrach i zgubę. Życie na ziemi to morska żegluga, Dla jednych krótka, a dla drugich długa; Na tym się morzu gniewne burze srożą, Skały, przepaści zgubą łódce grożą. Chcesz-li do portu szczęśliwie dopłynąć, Ominąć skały, wśród burzy nie zginąć, Wznieś do tej Gwiazdy, co świeci wysoko, Wznieś do Maryi serce twe i oko! , Królu wiecznej chwały, Zdobyłeś ludom życie wiekuiste, Więc Królem ludów zowie Cię świat cały, Króluj nam Chryste! Króluj nam Chryste! Bez Ciebie głuchą pustynią jest życie. Nasze tęsknoty i smutki Ty znasz. Słysz, pieśń Twej chwały śpiewamy w zachwycie: Króluj nad nami, boski Królu nasz! Wznijdź, niby zorza, na polskie poddasza, Nad bory ciche, wstęgi łąk i pól. Gdy nowe święto radośnie rozgłasza, Żeś Ty narodów nieśmiertelny Król! Kościoła Tyś uczynił nas przedmurzem; I triumf dał nad wrogiem swojej wiary, I dziś lud prowadź poprzez gromy, burze, Pod Twe sztandary! Pod Twe sztandary! Zespól miłością zwaśnionych w rozterce, Lud w słodkie jarzmo pociągnij swych praw, Polsce wskrzeszonej królewskie swe Serce, I nieśmiertelnej mocy blask swój zjaw! link źródła tekstu. , Różami uwieńczmy Jej skroń, Jej serca w ofierze składajmy, Ze łzami wołajmy doń: O Maryjo, bądź nam pozdrowiona, Bądź Ty zawsze Matką nam. Przez Ciebie o Matko miłości, Łask wszelkich udziela nam Bóg, A my Ci hołd dajem wdzięczności, Upadłszy do Twoich nóg, O Lilijo, jakżeś Ty wspaniała, Wszelkich cnót rozlewasz woń. O Tronie Ty Boga wiecznego, O Słońce nadziei i łask, O różdżko przedziwna Jessego, Jak wielki cnót Twych blask, O Maryjo, bądź nam pozdrowiona, Bądź Ty zawsze Matką nam. Ty widzisz Matko nasza Droga Jak smutno na łez dolinie, Jak zewsząd piekielna moc wroga Rozlana po nizinie; O Maryo! zgnieć pychę szatana Cudem pokory Twojej ! Pod białą szatą niewinności, Maryo pokryj ziemię tę Szafirem płaszcza Twej wierności Matko pokryj ziemię tę. By czysta, bez grzechowej zmazy, Zajaśniała wdziękiem cnót , Masz się stawić przed Wacława, Bo król tak rozkazuje Iż Ciebie potrzebuje. "Czemuż tak rozkaz surowy? Jestem na wszystko gotowy, Wiem jaka tam nowina, Śmierci mojej godzina". Pyta się król Jana śmiele, Co mu królowa w kościele Do ucha powiadała, Z czego się spowiadała. "Wolę wszystkie męki znosić, Niż jedno słowo ogłosić; Większy rozkaz od Boga, Niż twa, królu, powaga." Zawołajcie prędko katów, Zewleczcie do naga z szatów, Palcie go pochodniami, I smolnemi świecami. Złoto ogniem wyczyszczają, Mnie zaś ogniem doświadczają, Ochoty dodawają, Rany twe wyrażają. Co dla Boga! skały, mury, Kruszą się twarde marmury, A ty się mąk nie boisz, W uporze swoim stoisz? Wiedz o Królu! że twe męki, Słodsze niż niebieskie rzeki, Dla Jezusa mojego, I dla świętych ran jego. Wiedźcież już uporczywego, Uwiążcież u karku jego Kamień, z mostu Pragskiego Zrzućcie, jak niemównego. Król mi mówić rozkazuje, Spowiedź usta pieczętuje, I myśleć się nie godzi, Co słyszę przy spowiedzi. Już dekret nieodwołany, Jesteś już na śmierć skazany; Upamiętaj się Janie, A znajdziesz łaskę u mnie. Nie śmiem mówić Królu tego, Co przeciw sławie bliźniego; Tobie za śmierć dziękuję, Którą mile przyjmuję. Płaczcie sieroty ubogie, Już związane ręce drogie, Które was ratowały, I jałmużny dawały. Już w Mołdawie utopiony, Kamień drogi zanurzony, Gwiazdami oświecony, Do nieba przeniesiony. Szkoły Pragskie lamentują, O Doktorze się zwiadują, Słysząc że utopiony, Żal ich nieukojony. Dziatki małe narzekają, Za nim w niebo poglądają, Płaczą nauczyciela, Wszystkich pocieszyciela. O zły królu! kanonika, I świętego Jałmużnika, Niewinnie utopiłeś, I Pragę zasmuciłeś. Zgasła świeca na Ambonie, Stracił się klejnot w koronie; Sieroty się pytają, Gdzie Ojca swego mają? Już w niebie z Bogiem króluje, Za nami tam oręduje; Jest tam naszym Patronem, I sławnym Opiekunem. Niech doznamy twej przyczyny, Teraz i w śmierci godziny, O nasz miły Patronie! Nepomuceński Janie! link źródła tekstu. , Oto kraj cały swe błagalne dłonie Wznosi ku Tobie w dzisiejszej potrzebie O wstawiennictwo wielkie prosząc Ciebie. Błogosławiony Andrzeju Bobolo, Wzrusz się Narodu Twego straszoną dolą, Ku Tobie modły i łzy nasze płyną Zlituj się zlituj nad Polską krainą. Błogosławiony polski męczenniku, Z płaczów tłumionych, w strasznym armat ryku, Z łun pożarowych, z jęków, piekła bitwy, Usłysz gorące do Ciebie modlitwy! Ty któryś ongi w proroczem widzeniu Mówił rodakom o Polski wskrzeszeniu I któryś wieszczbę tę potwierdził cudem, Roztocz opiekę nad tym biednym ludem. Szczędź jego mienie, i pola, i strzechy, I daj mu dożyć tej wielkiej pociechy, Że ujrzy gwiazdę wolności wspaniałą, Całą ojczyznę ujrzy zmartwychwstałą. Daj Narodowi wielką moc wytrwania W ciężkiej tej dobie, by w dniu zmartwychwstania Był na sumieniu czysty, godny chwały, I na wsze czasy uproś pokój stały. Daj miłość, zgodę, świętą ojców wiarę. Daj abstynencję, wyniszcz wady stare. W każdej Twojego Narodu potrzebie Bądź pośrednikiem i obrońcą w Niebie. link źródła tekstu. Idźcie do Pawła w nadziei, Zrządzi on losy odmienne, Da z niebios dary zbawienne. O wdzięczna niebu ofiaro! Co oświecasz ludy wiarą: O Pawle! którego czcimy, Bądź nam obrońcą prosimy. Cudem do Boga zwrócony, Świętąś miłością znaglony, Którycheś wprzód prześladował, Tycheś teraz umiłował. Ani cię burze, więzienia, Ni katowni zagrożenia, Ni złość ludzka, ni śmierć sroga, Rozłączyła od sług Boga. Miłość niech cię dawna nęci, Byś nas zawsze miał w pamięci: Niech duch cnoty osłabiony, Będzie łaską w nas zmocniony. Niech za twą ważną przyczyną, Zamachy piekła zaginą: A nasze święte kościoły, Niech brzmią Bogu śpiew wesoły. Ostrzegaj ludzi wciąż srogo Że idą do piekła drogą Z pijakami rozpustnicy, Bałwochwalcy, sodomczycy. Za twojem świętem wstawieniem, Miłość niech gore płomieniem: Niech jej nie tłumią złe względy, Ani swary, ani błędy. By bez różnicy świat cały, W jedności wiary był stały, Takiej nauczy się sztuki, Z twojej przesłodkiej nauki. Niech prawa Boskie kochamy, Oneż wiernie zachowamy: Dalecy od grzechów złości, Unikniem piekła ciemności. Chwała Ojcu i Synowi, Oraz Świętemu Duchowi: Jak przedtem, zawsze i ninie, Niechaj na wiek wieków słynie. link źródła tekstu. , W którym potężna obrona: Idź śmiało, proś Apostoła, Masz Piotra, głowę Kościoła. O święty niebios oddźwierny! Módlże się, módl za lud wierny; Spraw niech wolny przystęp mamy W otwarte niebieskie bramy. Jakoś ty sam pokutnemi Oblał grzech łzami rzewnemi: Tak niech w moc twojéj przyczyny Nasze opłaczemy winy. Jak na głos Anielskiéj mowy Opadły z ciebie okowy: Tak nas ty rozwiąż znękanych, W tylu zbrodniach uwikłanych. Opoko Kościoła gromna! Podporo nigdy niezłomna! Dodaj w wierze sił i męztwa, Aby błąd nie brał zwycięstwa. Rzym Krwią twoją poświęcony, Miéj go z oka niespuszczony A lud w tobie zaufany Niech uwieńczy los z niebiany. Ty strzeż narody gorliwie, Które cię wielbią prawdziwie, By ich jad błędu nie raził, Ani duch niezgody kaził. Zniszcz zasadzki, które dawny Zdrajca na nas zrządził sławny; Zetrzyj dumne jego rogi, By nam z klęską nie był srogi. Naucz nas, by wszechtrzeźwością Chronić się przed przebiegłością Czarta, co jest lew ryczący Na nietrzeźwych czatujący. Gdy wściekłość wywierać pocznie Przy zgonie, ratuj widocznie; Byśmy w ostatniém potkaniu Pewni byli o wygraniu. Chwała Ojcu i Synowi, Oraz Świętemu Duchowi, Jak przedtem, zawsze i ninie, Niechaj na wiek wieków słynie. link źródła tekstu.

    troskę o trzeźwość Narodu składamy. I wzorem swych przodków Jej ślubujemy Ojczyźnie służyć, być Bogu oddani. Trzeźwość Narodu to wielkie zadanie - W naszych wysiłkach błogosław nam, Panie! Niech miłość rozpala nasze rodziny, By były silne, by trwały w jedności. Niech Kościół pomaga swoją posługą, Aby się stały szkołami trzeźwości. Daj nam, Maryjo, gorliwych kapłanów, Co abstynencji będą przykładem, Aby wierzący wpatrzeni w pasterzy Drogą wolności kroczyli ich śladem Błogosław, Królowo, krajem rządzącym, By dobrze Ojczyźnie naszej służyli. Niech bronią trzeźwości swoich rodaków, By wszyscy Polacy w wolności żyli.

    , Stwórco nieba i ziemi! Niech Twego błogosławieństwa, pokornie Cię prosimy, Ci nowożeńcy doznają, którzy jak dziatki Twoje Ufność w Tobie pokładają, przyjm ich w opiekę Swoję! Niechaj idą w Twej bojaźni do stanu małżeńskiego; Niech żyją w szczerej przyjaźni według rozkazu Twego. Daj im potrzebnej mądrości, niech wiernie zachowają, Co sobie w Twej obliczności wzajemnie przysięgają. Błogosław tej młodej parze, ześlij nań swych łask wiele Która niesie Tobie w darze abstynenckie wesele Dobrych dzieci daj bez liku, w wszechtrzeźwości niech trwają By chwalono katolików: "Patrz ci to się kochają".
    * * * * * * * *

    , źródło prawej miłości, Człowiek rozłączyć nie może. Użycz im z Twej litości Łaski i pomocy dzielnej do życia cnotliwego; Niech w miłości nierozdzielnej żyją do zgonu swego. Niechaj wiernie zachowają święte przykazy Twoje, Niech się serdecznie kochają, jak własne ciało swoje: Spraw, by jednem sercem byli, żyjąc w spólnej miłości, Wzajemnie sobie słodzili życia tego przykrości. Broń ich od wszelkiej przygody, oddal od nich w tym stanie Ducha swarów i niezgody, racz błogosławić Panie! Ich zamysły i roboty, użycz, czego im trzeba; Spraw, aby się drogą cnoty prowadzili do nieba. Przed antykoncepcji grzechem i od aborcji zbrodni Ustrzeż, by byli pod strzechę Boga przyjmować godni Niech ta para wszego czasu abstynencją swą świeci By wolne były od FASu darowane im dzieci.

    Nic nie stoi na zawadzie. Na ustach uśmiech, wszędzie słychać śpiew My chcemy życia, bez palenia i bez picia, Z czystym sumieniem iść przez ten świat, Choćby iść wciąż pod wiatr A po wędrówce, nasze młode zwarte hufce, Staną u niebios bram, gdzie nas czeka Pan. Wyprawiamy przyjaciele bez alkoholu wesele. Na śpiewu, tańców czas zapraszamy was W tan pójdziecie równym krokiem Patrząc na świat jasnym wzrokiem Poznacie życia czar, Bez tych złudnych mar

    , lud tylko Bogu bijący pokłony. krzyżem zdobione gór najwyższych szczyty naród pobożny, dobry, pracowity. Ojczyzna moja to kraj życzliwości, przyjaźń szlachetna i wierność w miłości, wielcy artyści, inżynierowie, i myśli dobrze ułożone w głowie. Ojczyzna moja to trwać w ojców wierze, droga Przykazań, codzienne pacierze. To przed ołtarzem małżeństw zawieranie, dzieci rodzenie i ich wychowanie. Ojczyzna moja to zwyczaje zdrowe, by mieć wesela bezalkoholowe. To abstynenci, którzy swą postawą o przyszłość Polski walczą dziś bezkrwawo.

    które było stać na cud na bezalkoholowe wesele by świętować godnie ślub Z całej Polski co roku zjeżdżają na Wesela Wesel noc i świadectwo Rodakom swym dają jaka w wszechtrzeźwości moc. "Trzeźwi bądźcie" mówi Pismo Święte "I czuwajcie" wzywa nas Człek pobożny jest więc abstynentem w smutku i w radości czas Nasze serca są pełne radości którą mogą tylko nieść modły, praca i życie w trzeźwości Za ten dar bądź Bogu cześć O weselach bezalkoholowych O krzewieniu obyczajów zdrowych dziś z miłości do Boga i ludzi Nućmy tę nadziei pieśń

    za to bezalkoholowe wesele, które z Twej łaski życie nam otwarło nowe Za to wszystko, czym obdarzasz każdy dzień naszą rodzinę za codzienną trzeźwość naszą za każdą cudną dziecinę Ustrzeż Boże nasze dzieci przed oszustem, kłamcą świata, aby wiodły w wszechtrzeźwości młode i dorosłe lata

    , Panno Święta! O, usłysz naszych wołań głos! Miłości Bożej dźwigać pęta to nasza chluba, to nasz los. Błogosław, Święta Pani! Błogosław wszelki stan! My chcemy Boga, my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan My chcemy Boga, Święta Pani! O, usłysz Twoich dzieci śpiew! My, Twoi słudzy ukochani. Za wiarę damy życie, krew. My chcemy Boga w rodzin kole, w troskach rodziców, w dziatek snach; My chcemy Boga w książce, w szkole, w godzinach wytchnień, w pracy dniach. My chcemy Boga w naszym kraju, wśród starodawnych polskich strzech, w polskim języku i zwyczaju, niech Boga wielbi chrobry Lech. My chcemy Boga w wojsku, w sądzie, w nakazach władzy, w księgach praw w służbie na morzu i na lądzie Spraw to Maryjo, spraw to, spraw. My chcemy Boga w wszelkim stanie. Boga niech wielbi szlachta, lud. Pan czy robotnik, czy mieszczanin Bogu niech niosą życia trud. My chcemy Boga w każdej chwili I dziś i jutro, w szczęściu, w łzach Czy nam się pociech niebo schyli Czy w gruzach legnie szczęścia gmach Nas Dekalogu drogą prowadź. My chcemy w cnocie z pracy żyć Nie będziem kłamać, kraść, mordować Nie będziem palić, ćpać ni pić My chcemy Boga, Jego prawo niech będzie naszych czynów tchem, byśmy umieli chętnie, żwawo obierać dobre, gardzić złem.

    zawsze i wszędzie To nasze rycerskie hasło Ono nas zawsze prowadzić będzie I świecić jak słońce jasno (2x) Naprzód przed bojem młodzi rycerze Do walki z grzechem swej duszy Wodzem nam Jezus w hostii ukryty Z Nim w bój nasz zastęp wyruszy (2x) Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie Podnosząc w górę swe czoła Przed nami życie rozkwita wiośnie Odważnie bo Jezus woła (2x) Rycerza cnotą honor i męstwo i żelazna konsekwencja. Rycerzom Chrysta niesie zwycięstwo Czystość, praca, abstynencja(2x) Odważni, ufni w przyszłość my spójrzmy. Przecież nie jesteśmy sami. Szatańskiej złości nic się nie bójmy, Bo Jezus wszechmocny z nami. (2x) Zapalmy młodych życia przykładem Do wiernej służby Królowi Niech idą śmiało za naszym przykładem, W walce wydanej grzechowi. (2x) Dołóżmy starań w naszej idei, By Chrystus w duszach królował. Potęga Jego źródłem nadziei Chcemy, by światu panował. (2x) Chryste, nasz Królu, o to prosimy Niechajże w Polskim Narodzie Wszyscy Cię w sercach naszych nosimy Żyjąc w Twej łasce na co dzień. (2x)

    Tobie pieśń śpiewamy chwały Tyś ten świat wspaniałym stworzył, boś Ty sam jest doskonały Stwórco rzeczy, naucz ludzi właściwego ich użycia Skałyś stworzył nie na jadło a alkohol nie do picia Wszystko dobre, co Bóg stworzył, gdy rozumu człek używa, kamień służy do budowy, alkohole za paliwa Uczyń znośnym świat, prosimy Ześlij Polsce dar trzeźwości by z roztropnych nikt nie szydził, nikt nie wstydził się mądrości.

    w bliznach twarz Twoja, nasza Hetmanko, w pobojowisk Ci dymie ściemniała, kiedy w Polski obronie stawałaś. Zwyciężyłaś, zwyciężaj! Gdy lud chwyta oręża! Już Różaniec, Różaniec, Różaniec wytaczają żołnierze na szaniec. Twoje ucho na głos czułe bitwy, która wre tam, gdzie szczere modlitwy. Gdzie pokuta, gdzie w górę dążenie, tam gdzie czyste za drugich cierpienie. Smok czerwony tak niszczy to plemię! Tyle gwiazd już strąconych na ziemię! Straszną rzekę wypuścił z gardzieli, w alkoholu Polacy tonęli. O niewiasto Ty z Apokalipsy, Twymi dziećmi jesteśmy tu wszyscy! Leć na skrzydłach dwóch Orła Polskiego, obroń resztę potomstwa swojego. Szatan widzi, że czasu ma mało. Atakuje więc ziemię już całą. Pieczętuje swe sługi na czołach i zasiada na wielu już tronach. Bój to jest nasz ostatni, Królowo! Wkrótce świat się narodzi na nowo. Wielki ogień tę ziemię przepali. Raj zakwitnie dla tych, co zostali. Ty w Gietrzwałdzie po polsku mówiłaś, że w Różańcu, w trzeźwości jest siła. Sto lat przeszło nam w tylu już klęskach. Wstań Narodzie, masz szansę zwycięstwa! Splećmy łańcuch Różańców przez Polskę. Niech Królowa dowodzi swym wojskiem. Niech zakwitną krokusy trzeźwości - wtedy wzejdzie jutrzenka wolności! Niech Krucjata ogarnie miliony, wtedy będzie nasz kraj ocalony. Każdy wytrwa bez przeszkód przy Bogu, jak przyrzekliśmy w Ślubach Narodu.

    i od Karpat aż po srebrne morza fale Obwołujem dziś Królestwo, tron oddając Bożej Chwale Królem bądź nam Jezu Chryste od Łużyckiej Nysy wstęgi aż po Szczecin i Suwałki, aż po nadbużańskie łęgi. Chryste Boże, konstytucję ułóż nam z słów Dekalogu Byśmy Naród swój kochali, miłość mając wciąż ku Bogu. My, Polacy, przysięgamy prawa Twego nieść orędzie Swą modlitwą, słowem, pracą, swoim życiem, zawsze wszędzie. Dzieci życia strzec już w łonie, Starców wszelką czcią otaczać, Alkoholu nie kosztować, W nikotynizm się nie staczać. Ewangelii światło niosąc Niechaj w Boskiej Twej koronie Polska cnoty blaskiem świeci Jako klejnot niechaj płonie

    radośnie śpiewajmy Mądrość dziadów i pradziadów Dziatwie wspominajmy Kto jest zbójem, to się truje by zbić głos sumienia Jeśliś prawy, to zabawy nie psują wspomnienia Bóg nam stworzył ten świat Boży Byśmy jasnym wzrokiem Nań patrzyli i chwalili Boga całym rokiem Szkoda, mili, każdej chwili bez wspaniałych wrażeń tej radości z świadomości żeś Boga obrazem Święty Kuba, chrześćjan chluba Apostoł Abstynent ten to nakaz nam zostawił: wiarę swą mierz czynem Ten, kto się szanuje Dobrze postępuje Stąd się sobą sam nie brzydzi więc trzeźwo świętuje

    ani do Michała Bo od wódki rozum krótki, a z tym bieda cała. Kto alkohol pije, tego bieda bije, Ma kłopoty i zmartwienia każdy, kto z nim żyje (dwuwiersz - bis) Dla trzeźwego nic trudnego, wolę ma ze stali, A pijaka - byle jaka trudność z nóg już wali. Ten kto trzeźwy, zawsze rzeźwy, życie doń się śmieje, pijakowi szumi w głowie i świat mu się chwieje. Każdy przyzna, ze trucizna na zdrowie nie służy. Precz więc z trutką, z piwem, z wódką, wszyscy żyjmy dłużej. Bo my nie pijacy, my dzielni Polacy. Trzeźwość, męstwo da zwycięstwo i wytrwałość w pracy. Wódka, wino, to przyczyna gorzkich łez w rodzinie, Niech nikomu w naszym domu przez nie łza nie płynie. Bóg, Ojczyzna, każdy przyzna, to skarb niezrównany, Zdradza Boga w służbie wroga ten, kto jest pijany.

    , nasz naród trzeźwy będzie . Szatańskich metod widząc kłam, do walki wstaje wszędzie. Pijaństwo w nasz nie wejdzie próg, tak nam dopomóż Bóg. tak nam dopomóż Bóg. Rozwagi wreszcie nadszedł czas, Przed nami jasna droga. Nie będzie szatan szydził z nas, Zwyciężym w imię Boga. Pijaństwo w nasz nie wejdzie próg, tak nam dopomóż Bóg. tak nam dopomóż Bóg. Zgubny, ukryty w wódce jad, Nie będzie truł narodu. Młodzieńczych nam nie zniszczy lat, Precz z wódką, precz za młodu. Pijaństwo w nasz nie wejdzie próg, tak nam dopomóż Bóg. tak nam dopomóż Bóg. Czystości serca będziem strzec, Rozumu dar szanować, Drogą przykazań Bożych biec, Być trzeźwym to królować. Pijaństwo w nasz nie wejdzie próg, tak nam dopomóż Bóg. tak nam dopomóż Bóg.

    , Polacy, Polacy Zabierzcie się do pracy, by zniszczyć nałóg swój Bo Polak choć rozumny, rozumny, rozumny Sam kładzie się do trumny w pijaństwie widząc zysk. Z wódki rozum krótki, krótka radość, długie smutki, przyzwoicie bracie żyj, zdrowe mleko pij. Gdy kiedyś pod Wawelem, Wawelem, Wawelem wyrządził smok strat wiele walczono z nim aż znikł. Dlaczego w naszym wieku, w tym wieku, w tym wieku nie znajdzie się człowieka, któryby walczył z nim. Bo smok ten nie od teraz, od teraz, od teraz, lecz wiele lat już zżera Polskości piękny kwiat. Szukajmy więc rycerzy, rycerzy, rycerzy, co z smokiem tym się zmierzą - pijaństwu kładąc kres. Kat, klocek i siekiera, siekiera, siekiera, chwalebne plony zbiera ścinając smoka łeb. Niech cały świat zobaczy, zobaczy, zobaczy, że trzeźwi są Polacy, a nie pijacka brać. Chrzty, śluby i wesela, wesela, wesela Okazją są, by wcielać O trzeźwość walki plan. Potośmy wszak ochrzczeni, ochrzczeni, ochrzczeni, By Bożych praw na ziemi Strzec, zawsze nimi żyć.

    , bo taka jest Chrystusa wola. Pragniemy służyć Bożej sprawie poprzez trzeźwości apostolat. Trzeźwymi bądźcie i czuwajcie - to nasze hasło i zadanie. Ofiarę, przykład i modlitwę o trzeźwość Polski przyjmij Panie. Maryjo spojrzyj na Twe dzieci nałogiem groźnym skrępowane. I wybaw je z niewoli grzechu przez serce Twe niepokalane. Patronie Święty Stanisławie, kuszonym braciom dodaj męstwa i ufność Bogu, by w tej walce dla wszystkich nadszedł dzień zwycięstwa.

    więc go z złości wódką raczą My zaś chętnie gości mamy "Gość w dom - Bóg w dom" powiadamy Wielu wszystko chce próbować Mówią "co mam se żałować" Nam żal życia każdej chwili byśmy głupio je trwonili. Więc gdy przyjdzie ci się bawić to się nie chciej w szambie pławić Dobre chwile ubawienia są po drodze do zbawienia Nie da wiedzy zła poznanie ale dobra studiowanie, Nie jest drogą do mądrości rynsztok pełen nieczystości Hej, hej, Boży abstynenci czują się jak z ciałem wniebowzięci. Każdy dzień w pełnej trzeźwości źródłem wielkiej jest radości. Hej, hej, Boży abstynenci czują się jak z ciałem wniebowzięci. Dom, dom, dom wszechtrzeźwych to prawdziwie Boży dom.

    To abstynencji sztandar wznieś Bóg niech ci będzie jedynym królem A usta twe niech zdobi pieśń O roztropności, sprawiedliwości o szczycie chrześcijańskich cnót wraz z cnotą męstwa, wstrzemięźliwości których to ludzkość czuje głód Lecz cnót tych czterech fundamentem to właśnie abstynencja jest Pośród kuszenia być abstynentem To jest prawdziwy męstwa test Wydać wyroki wskroś sprawiedliwe Wszak może tylko trzeźwy sąd Zbraknie rozumu najtwardszej glowie jeśli ją żre pijaństwa trąd "Achtung, es kommen die Katholiken" Dziś na twój widok woła świat A u bram życia ciebie powita Sam nasz Pan Chrystus tobie rad. Popatrz, bracie, jak wrogów twoich miażdży strach Gdy cię widzą, czy to na jawie, czy to w snach. Bo mocarzem pośród ludzi Jest, kto w abstynencji trwa I posłuchaj, że odgłos kroków twych jak dzwon Który budzi rycerzy śpiących, polski dom A pieśń twa sumienia budzi Jako fale morski wiatr

    , Czas strząsnąć zwątpienia już pleśń. Niech w sercach zagorze znicz wiary, I gromka niech ozwie się pieśń. Spod znaku Maryi rycerski my huf, Błogosław nam Chryste na bój. Stajemy, jak ojce, by służyć Ci znów. My Polska, my naród, lud Twój! Już świta, już grają pobudki, Już Jezus przybliża się k`nam. Żyj święta radości, precz smutki, Pan idzie i pierzcha w cień kłam. Pan idzie słoneczność rozlewa się w krąg, Pan idzie na świata siąść tron. Drży szatan, wysuwa mu berło się z rąk, Słyszycie? Zwycięstwa gra dzwon! O Bogarodzico, Dziewico, Tchnij siłę w Maryjny ten zew. Z otwartą stajemy przyłbicą, I serca Ci niesiem i krew. Siać miłość będziemy, wśród burzy i słot, W zwycięski Ty powiedź nas szlak, A gdy nam tchu będzie i mocy już brak, Do nieba pokieruj nasz lot. Niech kwitną krokusy trzeźwości Niech chlubą nam praca i trud W małżeńskiej miłości, trzeźwości niech mnoży się pobożny lud Nie damy karczm zrobić wrogom z polskich szkół Wyrywać czystości w nich z serc Nie damy by szatan dzieci nasze truł Bo władcą nam jest Christus Rex.

    , Dotrzymać pragnę szczerze, Kościoła słuchać w każdy czas I w świętej wytrwać wierze! O Panie Boże, dzięki Ci, Żeś mi Kościoła otwarł drzwi; W nim żyć, umierać pragnę. Przy chrzcie przyrzekłem przed tym się strzec, co do grzechu prowadzi Czujny i trzeźwy będę więc jak Piotr Apostoł radzi Wieść w abstynencji życie chcę, bo Kościół tak naucza mnie: w nim żyć, umierać pragnę. W Kościele tym jest z Ciałem, Krwią, Bóg pod postacią chleba; Swym Ciałem karmi duszę mą, by żyła w Nim dla nieba. W to wierzyć zawsze mocno chcę, bo tego Kościół uczy mnie: w nim żyć, umierać pragnę. Mój Zbawca wie, czego mi brak, gdy prosić będę rzewnie, On pokieruje wszystkim tak, że niebo zyskam pewnie. Nadzieją tą pokrzepiam się, bo Kościół tak naucza mnie: w nim żyć, umierać pragnę.

    , przez które się wszystko stało Bóg przez Niego dał nam życie i objawił się z swą chwałą Chryst Syn Boży, to nadzieja cała nasza! Umierając zło zwyciężył, pokój nam ogłasza! On do Ojca nas prowadzi, przez miłości przykazanie; Chrystus naszym jest pokojem, naszym pojednaniem. To On Głową jest Kościoła Doń należy ziemia cała. Zechciał Bóg, by cała Pełnia w Jego Ciele zamieszkała. Pokój przyszedł On budować między ludźmi dobrej woli. Gdy na krzyżu oddał życie, z jarzma grzechu nas wyzwolił On jednocząc lud w Kościele przezwycięża mur wrogości. On do swego wiedzie Ojca do niebiańskich niw radości.

    , Byśmy do nieba w drodze nie ustali, Tyś stał się Manną wędrowców przez ziemię, Dla tych, co dotąd przy Tobie wytrwali. Panie, dobry jak chleb, bądź uwielbiony od swego Kościoła, Bo Tyś do końca nas umiłował, do końca nas umiłował. Ziarna zbierzemy, odrzucimy chwasty, Bo łan dojrzewa, pachnie świeżym chlebem. Niech ziemia nasza stanie się ołtarzem, A chleb Komunią dla spragnionych Ciebie. Ty nas nazwałeś swymi przyjaciółmi, Jeśli spełnimy, co nam przykazałeś. Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy? Tyś naszym Życiem, Drogę nam wskazałeś. Tyś za nas życie swe oddał, na krzyżu, A w znaku chleba w świątyniach zostałeś. I dla nas zawsze masz otwarte Serce, Bo Ty do końca nas umiłowałeś.

    , Usta pełne Jego chwały, Bóg nam siebie dał na pokarm, W eucharystii cały. Bóg jest naszej drogi celem, Bóg jest naszym zmartwychwstaniem, Naszym przyjacielem drogim, Naszym zaufaniem. Połamany chleb pokoju, Twym mieszkaniem Panie jestem, Ty przygarniesz mnie do siebie Swoim boskim gestem. Tajemnicą mnie przenikasz I okrywasz swoim cieniem, Z głębi nocy błysk nadziei Tli się Twym Imieniem

    ! Przed tobą grzesznik pada na kolana: Przyjmij ten pokłon lubo grzesznej duszy, Niech ją twa dobroć żalem szczerym skruszy. Tyści jest Boskiej stolicą dobroci, Niechaj ta moją proszę złość ukróci; Niech krwi serdecznej ten odniosę skutek, Za grzechy moje bolejący smutek. Wiem że ci bardziej nad włocznią Longina, Wskróś święte Serce rani moja wina: Na moje serce twoją przenieś ranę, Tak rany lecząc szczęśliwym zostanę. Z tą raną wszystkie życia mego chwile Prowadzić myślę, z tą umierać mile; Z tą święte serce mieć, żyć z tobą w niebie, Czegóż tam więcej mam pragnąć nad Ciebie.

    , Którego niebo objąć nie może: Ja proch mizerny przed twą możnością, Z wojskiem Aniołów klękam z radością. Tu Stwórcę mego w wierze wyznaję, Kocham serdecznie, pokłon oddaję; Cieszę się wielce z twej Boskiej chwały, Niech ci się kłania z niebem świat cały. Dziękuję za to żeś się postawił W tym Sakramencie, abyś nas zbawił; Za twoje łaski tu wyświadczone, Odbieraj od nas serca skruszone, Które przed tronem twoim rzucamy, O co pokornie wszyscy wołamy: Błogosław Panie twemu stworzeniu, Broń od nieszczęścia, ciesz w utrapieniu. Przed oczy twoje nędze stawiamy, Ratuj, od ciebie niech pomoc mamy. Tyś Bogiem naszym piękności wieczna, Bądź i obrona zawsze skuteczna. Zostawaj z nami póki żyjemy, W tym Sakramencie niech cię wielbimy, A gdy się żbliży z ciałem rozstanie, Twem świętem ciałem zasil nas Panie.

    , Na kolanach wielbię Cię, W postać chleba Tyś spowity, Bóstwo Twoje kryje się; Ty, co rządzisz całym światem, Me zbawienie w ręku masz; Tu przed Twoim Majestatem Aniołowie kryją twarz. O światłości przysłoniona, Rzuć mi Twój promienny blask, O dobroci nieskończona, Otwórz dla nas skarby łask; Chlebie życia przeobfity, Nasyć duszy mojej głód; Boski ogniu tu zakryty, Rozgrzej serca mego chłód. Jezu, Tyś jest Zbawicielem, Ustrzeż mnie od zgubnych dróg, Bądź mi siłą i weselem, Boś w tej Hostii żywy Bóg; Dla miłości Matki Twojej Racz wysłuchać prośbę mą: Bądź miłością duszy mojej, Nie gardź moją cichą łzą.

    , U drzwi Twoich stoję, Panie, Czekam na Twe zmiłowanie, Czekam na Twe zmiłowanie. Któryś pod postacią chleba 2x Prawdziwy Bóg jesteś z nieba. 2x W tej Hostii jest Bóg żywy, 2x Choć zakryty, lecz prawdziwy. 2x W tym Najświętszym Sakramencie 2x Z nieba stawa w tym momencie. 2x Jak wielki cud Bóg uczynił, 2x Gdy chleb w Ciało swe przemienił. 2x A nam pożywać zostawił, 2x Ażeby nas przez to zbawił. 2x Święty Mocny, Nieśmiertelny, 2x W majestacje swym niezmierny. 2x Aniołowie się lękają, 2x Gdy na Jego twarz patrzają. 2x

    , Gdy Słowo wcielone Serce nam Swe dało. Cud Boskiej miłości, o duszo ludzka głoś, Ku wiecznej światłości dzięki twej pieśni wznoś./bis Jakiż na tej ziemi my skarb posiadamy! Bóg mieszka z grzesznymi, Serce Jego mamy. W niebo świat ten cały Miłość przemieniła; Gdy w tej Hostyi małej Serce Boże skryła. O Anielskie Chóry, o wybrani Pana, Przyjdźcie z niebios góry upaść na kolana. Przyjdźcie Sercu temu śpiewać razem z nami, Przyjdźcie pieśni Jemu nucić z grzesznikami. Lecz czy żąda tego Serce Jezusowe? Ach milsze dla Niego są łzy grzesznikowe. Bo nie do Anioła zwraca słowo Swoje, Lecz do ludzi woła: „Daj mi serce twoje”. Jako hołd wdzięczności serca Sercu dajmy, W bólu i radości Jezusa kochajmy. A Serce nam Jego, po przejściu na świecie, Wesela wiecznego w raju wieniec splecie.

    rozlega się dzwon, Anielskie witanie ludziom głosi on: Ave, Ave, Ave Maryja, Zdrowaś, Zdrowaś, Zdrowaś Maryja. Bernadka dziewczynka szła po drzewo w las, Anioł ją tam wiedzie, Bóg sam wybrał czas. Modlitwę serdeczną szepczą usta jej: Zdrowaś bądź, Panienko, łaski na nas zlej. Pokornej mej prośbie odpowiedź swą daj: Kto jesteś, o Pani, przed nami nie taj. Klęczącej Bernadce rzekła Pani ta: Poczęciem Niepokalanym jestem Ja. O, gwiazdo najświętsza wiedź nas w niebios kraj. I wieczną szczęśliwość, o Boże, nam daj.

    , Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami --- 3x Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie --- 1x, i tak samo dalsze prócz ostatniego wezwania Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie --- 1x Abyś nam grzechy odpuścić raczył, prosimy Cię Panie --- 1x Abyś karanie od nas oddalić raczył, prosimy Cię Panie --- 1x Abyś nas do pokuty prawdziwej przyprowadzić raczył, prosimy Cię Panie --- 1x Abyś Kościół Twój święty rządzić i zachować raczył: prosimy Cię Panie --- 1x Abyś Namiestnika przedniejszego apostolskiego [Ojca Świętego] i wszystkie duchowne stany w świętej pobożności zachować raczył, prosimy Cię Panie Abyś nieprzyjaciół Kościoła świętego poniżyć raczył, prosimy Cię Panie Abyś wszystkiemu ludowi chrześcijańskiemu pokój i jedność w wierze darować raczył, prosimy Cię Panie Abyś też nas samych w służbie Twej świętej utwierdzić i zachować raczył, prosimy Cię Panie Abyś myśli nasze ku niebieskich rzeczy pożądaniu podnieść raczył, prosimy Cię Panie Abyś wszystkim dobrodziejom naszym wiekuistą zapłatą uczynność ich nagrodzić raczył, prosimy Cię Panie Abyś dusze nasze, braci, powinnych i dobrodziejów naszych od wiekuistego zatracenia oswobodzić raczył, prosimy Cię Panie Abyś wszystkich wiernych zmarłych do wiecznego odpocznienia domieścić raczył, prosimy Cię Panie Abyś urodzaje ziemskie dać i one zachować raczył, prosimy Cię Panie Abyś ludowi swemu pogody i deszczu udzielić raczył, prosimy Cię, Panie. Abyś ludowi swemu pracy i chleba, pokoju i zdrowia udzielić raczył, prosimy Cię, Panie. Abyś lud swój od pijaństwa zachować raczył, prosimy Cię, Panie. Abyś prośby nasze miłościwie przyjąć raczył, prosimy Cię Panie My grzeszni Ciebie Boga prosimy: wysłuchaj nas Panie --- 1x Jezu, przepuść. Jezu, wysłuchaj. O, Jezu, Jezu, zmiłuj się nad nami. Matko, uproś. Matko, ubłagaj. O, Matko Boska, przyczyń się za nami. Wszyscy Święci i Święte Boże, módlcie się za nami Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami --- 3x

    , Tu chrześcijanie zebrani społem, Z pokorą szczerą, płaczem i wiarą Przed Zbawiciela straszną ofiarą.::bis Błagamy Ciebie, Jezu nasz drogi. Wysłuchaj prośby, udziel czas błogi, Błogosław: nasze domostwo całe, Urodzaj w polu, trudy nie małe. ::bis Błogosław, prosim, kraj nasz dokoła I cały naród, który wciąż woła Do Ciebie, Boże, co mieszkasz w niebie, Byś go ocalił w każdej potrzebie.::bis Daj zdrowie, miłość, pokój i zgodę, A duszom w czyścu wieczną ochłodę: Niech dobroć Twoja wszystkich obdarza Przez tę ofiarę świętą ołtarza.::bis Padamy na twarz: Tyś miłosierny Jezu najsłodszy, w chwale niezmierny, Przyjm nas w opiekę, skłoń serce Twoje I na strapionych zwróć oczy Swoje.::bis O dobry Jezu, błagamy Ciebie: Udziel nam łaski w każdej potrzebie, Dajże na ziemi Ciebie miłować A w niebie wiecznie z Tobą królować.::bis

    , W hymnów i kantyków tonie, Wodza i pasterza. Z całej duszy chwal Go śmiało, Gdyż przewyższa wszystko chwałą I co pieśń zamierza. Przedmiot chwały dziś przedziwny, Chleb żyjący i pożywny Będzie opiewany, Co przy świętej uczty stole Był w dwunastu uczniów kole Najprawdziwiej dany. Niech pieśń jasna i donośna, Pełna wdzięku i radosna Cieszy nas pospołu, Gdyż obchodzim dzień świąteczny, By w pamięci ważyć wieczny Prawzór tego stołu. Ucztą tą Król nowy dawa Nowej Paschy nowe prawa I dawna ustała. Przed nowością przeszłość znika, Cień od prawdy precz umyka, Światłość noc wygnała. Co Pan czynił przy wieczerzy, Rzekł, że czynić nam należy Dla Jego wspomnienia. Tą ustawą pouczani, Chleb i z-gron-sok przemieniamy W ofiarę zbawienia. Jest pewności naszej skałą, Że się chleb przemienia w Ciało, Z-gron-sok Krwią się staje, Chociaż myśl i wzrok nie pojmie, Wiara naszych dusz rękojmią, Wbrew jawie nam daje. Pod różnymi postaciami, Zewnętrznymi pozorami, Skryty cud ogromny. Ciało strawą, Krew napojem, Lecz Pan cały z bóstwem swoim, W obu jest przytomny. Przez biorących nie kruszony, Nie łamany, nie dzielony, Cały w nich się mieści. Bierze jeden, tysiąc bierze, Ten i ów w jednakiej mierze, Nic nie ginie z treści. Biorą dobrzy i grzeszniki, Lecz nierówne są wyniki, Życie lub zagłada. Dla złych śmierć, dla dobrych życie; Choć jednakie jest spożycie, Jak różny los pada. Hostii świętej okruszyna Niech ci wiernie przypomina, Że to samo odrobina, Co całość ukrywa. Nic nie dzieli się w przedmiocie, Tylko znak się kruszy w krocie, Lecz nie w stanie i istocie Pana nie ubywa. Oto boski chleb aniołów, Dla pielgrzymów wśród padołów, Dla synowskich jeno stołów; Psom nie rzucać chleba. Stare mieści go przymierze: Izaak dany w ofierze, Jagnię – na paschy wieczerzę, Manna – ojcom z nieba. O pasterzu, chlebie żywy, Jezu, bądź nam litościwy, Nakarm nas i nie gub mściwy, Daj nam ujrzeć błogie dziwy W żyjących krainie. Znawco naszych dusz tajników, Co nas żywisz, śmiertelników, Uczyń nas współbiesiadników, Współdziedziców i wspólników W wybranych rodzinie. Amen. Alleluja.

    i w szczęście bogaty, Któryś ojczyzną był Świętéj Agaty; Z swojéj rodaczki wsławionyś jest godnie, Bóg gasi ognie. Ona wstrzymuje ten żywioł na wodzy, Gdy pogorzelcy proszą jéj ubodzy; Tylko rozkaże wraz pożar łakomy, Mija ich domy. Jéj płaszcz w tym razie Sykułów zasłania, Ogniom ginące budowle ochrania, Zaraz pożary obchodzą się skromniéj, Jak ich napomni. Agatę bowiem ów Kwincyan srogi, Skazał na ogień że wzgardziła bogi; Ciała jéj, które tyran zmusić tuszył, Ogień nie ruszył. Za co niezwiędły czci męczeńskiej wieniec, Z tym przywilejem dał jéj Oblubieniec: Że na jéj rozkaz szkodny gmachom strasznie, Płomień ugaśnie. Więc i ja ufam choć mniéj zasłużony, Pod jéj imieniem sól i chleb święcony, Z wiarą wieszając oddam cześć Agacie Świętéj, w méj chacie.

    , by szukać krzyża Bożego Syna, Święta Halina. I napotkała łączkę zieloną, a na téj łączce troje żydowiąt. troje żydowiąt "Oj żydowięta, co tu robicie Jezusa Chrysta wy zamęczycie wy zamęczycie" „O nie my, nie my, Boga męczyli są ci tu starsi, co przy tym byli co przy tym byli" I poszła była święta Halina, by szukać grobu Bożego Syna święta Halina I napotkala kamień szeroczci na tym kamieniu kościół wysoczci kościół wysoczci A w tem kościele trzy groby stały W jednym Jezusa płótna leżały płótna leżały A w drugim grobie święty jan klęczy a przeciw pusty Panny Najświętszyj Panny Najświętszyj Nad Jezusowym organy greją, A nad Janowym świece goreją świece goreją Przed Świętej Panny róża zakwita Z nej bije światłość niesamowita niesamowita A w tej światłości widać Syn Boży, co na tym świecie wszyściuchno stworzył wszyściuchno stworzył

    , Wojciechu, Polski Patronie! Za Twe prace i cierpienia Przyjmij od nas dziękczynienia. Wielbimy cię wszyscy społem, Wyznawając Apostołem, Czechów, Morawców, Polaków, Węgrów, Ślązaków, Prusaków. Zaraz od pierwszej młodości, Ćwiczyłeś się w pobożności, Biorąc nauki z ochotą, Łączyłeś naukę z cnotą. Zkąd dla wielkich cnot twych wagi, Zostajesz Biskupem Pragi: Do Katedry wjeżdżasz cichym, Ubogim, na koniu lichym. Słowy równie jak przykładem, Pasterza dobrego śladem, Pasiesz trzodę powierzoną, Aby nie była zgubioną. Czujnyś, pilny i starowny, Przystępny, z każdym rozmowny: Na ubogich litościwy, Za krzywdy swoje niemściwy. Dla złości rzucasz Prażanów, Idziesz nawracać poganów, W Węgrach, w Polscze pozostałych, Wiernych czynisz w wierze stałych. Wreszcie dla większej zasługi, Obiegasz Prusów kraj długi, I tam wiarę świętą głosisz, Za co męczeństwo ponosisz. O Wojciechu! nasz Patronie, Stawaj nam zawsze w obronie, A przeważnemi modłami, Racz błagać Boga za nami. Uproś i Bogarodzicę, Maryją czystą dziewicę, By się za nami wstawiała, I Syna swego błagała. O Boże w świętych chwalebny, Co ich zsyłasz w czas potrzebny, Daj nam dla zasług Wojciecha, Dojść tam gdzie wieczna pociecha.

    Perło Jezusowa Ścieżko do nieba grzesznikom gotowa Wierna przy śmierci Patronko! Smutnemu Konającemu Źródło czystości, obmyta na wieki Nie wypuszczaj mnie z Twej świętej opieki Ty mnie przygotuj na drogę wieczności W świątobliwości Spraw, by mój Jezus był dozorcą moim W życiu i zgonie tak jako był Twoim Niech duszę w niebie z świętej Twej pomocy Z sobą zjednoczy Twoja, mój Jezus w świętym Sakramencie Niech mnie nakarmi w ostatnim momencie Ostatnie słowa, Jezus i Maryja! Niech mnie nie mija W ranach najsłodszych w męce Jego drogiej Zakryj mnie, Panno! Od szatańskiej trwogi Abym umierał dobrze z Twej obrony Nieustraszony Teraz i chętnie polecam swą duszę Najbardziej wtenczas, kiedy konać muszę Barbaro droga, oddaj że ją Bogu W niebieskim progu Komuż bezpieczniej duszę swą polecę Jak Tobie, a Ty Jezusowi w ręce Oddaj, o perło! Drogo zapłacona Krwią odkupiona Barbaro święta! Uproś godne życie Bym mógł opłakać złości me sowicie Po dobrej śmierci z Świętymi mieszkanie Daj, Jezu Panie!

    , Gdy w wszystkie niebieskie tryumfy do górnego kraju Otwarta droga, kto się do Boga Uda przez niego, dojdzie wiecznego Portu szczęśliwości. Wielkiemi Patryjarcho cudy wsławiony na świecie, Zdradzieckie widziawszy obłudy w niewinności kwiecie; Wnet czynisz dobrze, gdy rzucasz szczodrze Trzy bryły złota, ażeby cnota Jaśniała przed niebem. Młodzieńcom odebrane życie, niewinność gdy widzi, Mikołaj przywraca sowicie, tyrana zawstydzi, Zrąbanych sztuki, dla swej nauki, Prawdziwej wiary, Bogu ofiary, Wolny przystęp czyni. Kto tylko do jego opieki uda się serdecznie, Ten nigdy nie zginie na wieki, żyć może bezpiecznie; Przy jego pieczy w każdej mu rzeczy, Szkoda się wróci, on zabezpieczy, Obroni od złego. Do ciebie cnót obrońco wielki, w dobytkach strażniku, Z ufnością garnie się człek wszelki, sierot miłośniku, Broń nas każdego przypadku złego, Którzy do ciebie w każdej potrzebie, Garniem się sieroty. Ciebie Bóg obrał za Patrona wszelkiemu ludowi, Wzywa cię każda świata strona obcy i domowi, Abyś w ich sprawie pomógł łaskawie, Stawał w obronie wielki Patronie, Święty Mikołaju!

    , Głoście chrześcijańskie ludy, W dzień Bartłomieja świętego, Skarbiąc sobie pomoc jego. O Apostole wybrany! Od Chrystusa powołany, Uproś nam w tej wierze męztwo, Za którąś poniósł męczeństwo. Duchem świętym napełniony, Puszczasz się w pogańskie strony: Imię Chrystusa zanosisz, Wiarę szczepisz, błędy znosisz. Indyje świadkiem twych bojów, Prac i Apostolskich znojów: Coś tam cierpiał i coś sprawił, Bóg to swej wiedzy zostawił. Spieszysz się w Armeńskie kraje, Męczeństwa ci nie dostaje: Tu tyran bój z tobą wszczyna, Skórę zdziera, głowę ścina. Tak uwieńczony w Syonie, Siedzisz w Apostołów gronie: Pomnij by kościół na ziemi, Wzrost brał między niewiernemi. Wejrzyj z nieba na te kraje, W których ci lud cześć oddaje: Strzeż niech błąd góry nie bierze, Wzmocnij w cnocie, utwierdź w wierze. Zapal w nas gorliwość świętą, Z ducha miłości powziętą, By każdy za jej natchnieniem, Czuwał nad bliźnich zbawieniem. Przykład twój kładąc przed oczy, Gdy nas brzemię nieszczęść tłoczy, Lub cierpim niesprawiedliwie, Daj niech to znosim cierpliwie. Chwała Ojcu i Synowi, Oraz Świętemu Duchowi: Jak przedtem, zawsze i ninie, Niechaj na wiek wieków słynie.

    , Matko ludu śląskiego Najtroskliwsza Opiekunko Kościoła Polskiego Patronko nasza w niebie wesprzyj lud swój w potrzebie Święta Anno wspomóż nas i prowadź nas Święta Anno wspomóż nas i prowadź nas Tyś jest darem z Ojca ręki, łaską z nieba daną nam Matka Zbawcy Twoją córką, a Twym Wnukiem Chrystus Pan Na Twym łonie jak na tronie z Matką swą wszechświata Pan Weź nas wszystkich w swoje dłonie i bądź opiekunką nam. Tyś jest dla nas wzorem wiary, pobłogosław wierny lud. Pewnie prowadź nas do Wnuka. Święta Anno, uczyń cud.

    , Ten pewnie ujdzie piekła gorącego I snadnie trafi do nieba, Tylko mu służyć potrzeba. Ej, wspomnij sobie, mizerny grzeszniku, Ach, ten królewicz jak żył w młodym wieku, Gdy wzgardził Perską koroną, Świata całego mamoną. Poszedł w głębokie pustynie i skały, Poślubił Bogu swój żywot, wiek cały, Lat żył siedmdziesiąt w czystości, Ciało swe martwiąc w ostrości. Gdy się narodził, nie miał w sobie złości, Łania go karmiła z Bozkiej Opatrzności, Miał on Chrystusa w obrazie, Święty Onufry w złym razie. Jemu palmowe drzewo pokarm dało, A lwi okrutni pochowali ciało, Wziął Chrystus duszę do nieba, Czegoż się smucić potrzeba. Święty Onufry, my prosimy ciebie, Który na wieki królujący w niebie, Uproś nam wieczne zbawienie, I twarzy Chrystusa widzenie. Miej w opiece inwentarz nasz i plony, cierpieniem, samotnością doświadczonych. Pocieszaj nas w złą godzinę. Uświęcaj każdą rodzinę. Uproś szacunek do Komunii wielki, czystość i mądrość decyzji wszelkich, jedność wszystkich chrześćjan w wierze, by nie psuli nas kacerze. O trzeźwość prosim, rodzin i narodu, o wychowanie dobre wszech za młodu, o rzeczy w życiu potrzebne i do zbawienia niezbędne. A my przykładem pójdźmy Pafnucego, Który na puszczy znalazł Onufrego, A ten proceder i życie Wszystko wyjawił sowicie.

    ! Żadnym językiem niewypowiedziany; Ty jesteś godzien wszelakiej miłości; Poszanowania chwały, uczciwości. Ciebie chcę, pragnę, i ważę samego, Nad wszystkie dobra tyś u serca mego; Najwyższe dobro, tyś w największej cenie, Sam jeden u mnie, nad wszystko stworzenie. Choćbyś mnie nigdy za grzechy mój Panie! Nie karał, przecież żałowałbym za nie; A żałowałbym dla tego samego, Żem cię obraził, Pana tak dobrego. Więc o mój Boże! i teraz żałuję, Dla tego że cię nad wszystko miłuję; I to u siebie statecznie stanowię, Że grzechów moich nigdy nie ponowię. Mam mocną wolą spowiadać się szczerze, I zawsze trzymać z tobą to przymierze; Co gdy uczynię, spodziewam się ciebie Widzieć z radością, i żyć z tobą w niebie. O Boże dobry! Boże litościwy! Racz być mej duszy nędznej miłościwy; Jakoś ją stworzył, pomóż do zbawienia, Użycz twej łaski, broń od potępienia.

    , z tej łez doliny Tęskny się w niebo unosi dźwięk: O Boskie Serce, skarbie jedyny, wysłuchaj grzesznych serc naszych jęk; Nie chciej odrzucać modlitwy tej, bo Twej litości błagamy w niej; Serce Jezusa, ucieczko nasza, zlituj się, zlituj nad ludem Twym! Ku Tobie oczy, zalane łzami, z wielką ufnością zwrócone są; Ty się zlitujesz pewnie nad nami, Bo Ty nie gardzisz pokuty łzą; Ku Tobie ślemy błagalny głos: Ach, odwróć od nas karania cios; Serce Jezusa, ucieczko nasza, zlituj się, zlituj nad ludem Twym. To prawda, Panie, żeśmy zgrzeszyli, Żeśmy Ci wiele zadali ran, Żeśmy na litość nie zasłużyli, Aleś Ty dobry Ojciec i Pan. Tyś za nas wylał najdroższą Krew: Zalej Nią, zalej słuszny Twój gniew! Serce Jezusa, ucieczko nasza, zlituj się, zlituj nad ludem Twym. Z Ciebie, o Serce Króla naszego, Świeci nam słodkich nadziei blask; Ty nie odrzucasz ludu swojego, Tyś niezgłębioną przepaścią łask; A naszą nędzę tak dobrze znasz, My bardzo biedni, o Panie nasz; Serce Jezusa, ucieczko nasza, zlituj się, zlituj nad ludem Twym. Przez Serce Twojej Matki Przeczystej, Przez Jej boleści błagamy Cię, Wspieraj nas w drodze smutnej, ciernistej, Nad nędzą naszą ulituj się; Przebacz nam, przebacz i pociesz nas, Wiecznej radości niech błyśnie czas; Serce Jezusa, ucieczko nasza, zlituj się, zlituj nad ludem Twym.

    , Panno Najświętsza, Niepokalana; Niechaj miłością każdy przejęty Czci w Nim Jezusa naszego Pana./bis Niech Serce Twoje Ojca świętego Od nieprzyjaciół zasadzki chroni, Niech się do Pana modli za niego, I złej przygody niechaj go broni./bis I my się do stóp Twoich ciśniemy, Nasze potrzeby Tobie są znane, Bo my „kółeczko” nasze wiążemy, Wielbiąc Twe Serce Niepokalane./bis I kraj nasz cały i lud Twój wierny, Tobie, o Maryo, dziś polecamy, Niechaj nas wszystkich Bóg miłosierny, Którego przez Twe Serce błagamy./bis W wiecznej świątyni Serca Twojego, W jednę rodzinę zbierze tam w niebie, U stóp Chrystusa, Pana naszego, Byśmy, Marya, wielbili Ciebie. Amen. ./bis

    , Królowa nieba Maryja; W twojej opiece niechaj zostajemy, Śliczna bez zmazy lilika; Wdzięczna Estero o Panienko święta! Tyś przez Aniołów jest do nieba wzięta, Niepokalanie poczęta! Na każdy moment, na każdą godzinę, Twojej pomocy żądamy; Pani Anielska odproś naszą winę, Do ciebie grzeszni wzdychamy: O fórto Rajska! ucieczko grzeszników! O Matko Boska! ratuj niewolników, Niepokalanie poczęta! Obróć swe oczy, pospiesz w utrapieniu, Maryja Matko miłości; Kto służy tobie nie daj go zginieniu, Broń nas od czartowskiej złości; Pokaż łaskę swą Matko litościwa, Najświętsza Panno bądźże szczodrobliwa, Niepokalanie poczęta! Masz berło w ręce znać żeś Monarchinią, Masz drugie Syna swojego; Zjednaj nam łaskę w ostatnią godzinę, W on dzień skonania naszego; Niech cię chwalimy z twym Synem społecznie, Jak teraz w życiu, tak i potem wiecznie, Niepokalanie poczęta! Przybądź o Matko w ostatnim terminie, Ciebie my grzeszni wzywamy, Na pomoc naszą w śmiertelnej godzinie, Niechaj przy tobie skonamy: Ubłagaj Syna niechaj się zmiłuje, A żywot wieczny po śmierci daruje, Niepokalanie poczęta!

    , Jak podówczas Roman Dmowski, Z wiary szydzić nie pozwolił, Bo on Polak i katolik. Prasę katolicką tworzył W czas, gdy się heretyk srożył. Wydawnictwo mu amboną Było przeciw zabobonom. Pragnąc z nędzy lud wydobyć Materialnej i duchowej, Wzywał Naród do trzeźwości, Czym zaborców mocno złościł. Pod Maryi wiódł sztandary. Krzewił zdrową naukę wiary Słowem prostym i wyraźnym, Bez ogródek czy bojaźni. Uczył lud pracowitości, Uczciwości, oszczędności, Patriotyzmu, ofiarności I dążenia do świętości. Wstawiaj się, Błogosławiony, W Niebie tam przed Bożym tronem Za upadłym dzisiaj ludem, Któryś podniósł takim trudem, By odwrócił się od pogan, By trzeźwością wielbił Boga, By nam kwitł obyczaj zdrowy Wesel bezalkoholowych.

    , w wsi Zuzela urodzony, Nasz Stefanie Kardynale, dzisiaj już Błogosławiony, I Gnieźnieński i Warszawski dostojny Metropolito, Coś był Papieskim legatem nad Polską Rzeczpospolitą, Wielki polski mężu stanu, politykom wzorze męstwa, Któryś Polskę z niejednego ratował niebezpieczeństwa, Niezłomny Polski Prymasie z przełomu tysiącleci Któryś Polsce pobożnością i nauką mądrą świecił, Coś za wiarę katolicką mężnie uwięzienie znosił, A z więzienia nie zaprzestał świętej Bożej nauki głosić, I Narodu Jasnogórskie Ślubowanie przygotował, Aby wiarę w trudnych czasach komunizmu lud zachował, Któryś stale przypominał Anioła Polski orędzie: Polska albo będzie trzeźwa albo więcej jej nie będzie. Dlatego, pragnąc uniknąć naszego Narodu zguby, Trzeźwości postanowienie wplotłeś w Jasnogórskie Śluby. Ostatecznie piekielnego pobić chcąc nieprzyjaciela, Wiernym bezalkoholowe nakazałeś mieć wesela. Dlatego cię sławić będzie każde przyszłe pokolenie Nazwisko Wyszyński nigdy już nie pójdzie w zapomnienie. Dziś błagamy, Kardynale: tam stojąc przed Bożym tronem Wznoś do Przenajświętszej Trójcy modły za Polską Koronę, Przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi, Polski Królowej, Której z oddaniem służyłeś przez swoje życie surowe. Niech Naród Boga wychwala dzięki życiu w wszechtrzeźwości I przez zgodne z Dekalogiem życie dąży do świętości, Abyśmy się z Tobą w Niebie kiedyś po śmierci spotkali I wspólnie Boga wielbili, i hołdy Mu oddawali. , Tyś stał na straży ładu moralnego. W jedynym Bogu Kościół opierałeś, Sercu Maryi ufność swą oddałeś. Święty Stefanie, apostole wiary, ucz nas miłości silnej i wytrwałej, by nasze życie przez dłonie Maryi było spotkaniem z Bogiem Trójjedynym. Sługo Kościoła, Boga Jedynego Tyś jest prorokiem Narodu naszego. Tysiąca jeden jedyny wybrany Zworniku wiary nigdy niezachwianej. Filarze wiary domu ojczystego ucz nas na zawsze życia pobożnego. Wlewaj nadzieję płynącą od Ojca, bądź umocnieniem naszym aż do końca. My zaś będziemy odtąd żyć twym słowem, by mieć wesela bezalkoholowe, strzec w łonach matek życie polskich dziatek i aby dzieci miały mamę, tatę. , Tyś Ducha Narodu ustrzegł w nas i wiarę I przeprowadziłeś przez czerwone morze, Mocą zawierzenia samej Matce Bożej. Soli Deo, Jedynemu Bogu! Moc i uwielbienie, potęga i chwała; Na trudne czasy Prymasa Tysiąclecia, Ojca i pasterza Opatrzność nam dała. Byłeś dla nas ojcem, pasterzem, obrońcą, Prymasem niezłomnym, wiernym aż do końca; Dosyć zła mówiłeś potężnym tyranom, U nas Nic nad Boga! Tutaj Bóg jest Panem! Kiedy uwięzionym byłeś niewolnikiem, Twój wieczorny Apel był Ojczyzny krzykiem; By Kościół był wolny, rodacy wiernymi, Toś sam siebie oddał w niewolę Maryi. Dzieci Boże, teraz uwierzcie mi, proszę, Kocham Polskę więcej niźli własne serce; Przyjdź więc teraz, Ojcze, stań po naszej stronie, Przeprowadź przez morze, Naród weź w obronę. . Dla Niego hołdy, cześć i chwała. Więzienia, smutki i trudy i znoje, Dla Boga życie poświęcając swoje. O niezłomny Prymasie Tysiąclecia, Kardynale Stefanie Wyszyński. Gdy w sercach naszych brakuje znów miłości, Módl się za nami i prowadź do świętości. Dość już! Non possumus! – wołał, Gdy Boga znów obrażać chcieli. Świętości bronić przed bezbożnym wrogiem. - Maryjo wszystko składam w ręce Twoje. Polskę zawierzył Maryi, By zawsze nami przewodziła. Bo Ona naszą drogą do wolności, Bo Ona naszą Bramą do wieczności. Moja kochana Ojczyzno! Dziś z Nieba modlę się za ciebie. Ufajcie Bogu, to z Nim zwyciężycie, Z Maryją siebie i świat przemienicie.

    wy z niebieskich gór Wojska niezliczone wy anielski chór Słońce księżyc gwiazdy świecąc w dzień i w noc Chwalcie Pana swego chwalcie Jego moc Słońce księżyc gwiazdy świecąc w dzień i w noc Chwalcie Pana swego chwalcie Jego moc Wy najwyższe nieba i wy zdroje wód Co wisicie w górze chwalcie Pański cud Ledwie Pan Bóg wyrzekł jedno słowo swe A stanęło wszystko na rozkazy te Ledwie Pan Bóg wyrzekł jedno słowo swe A stanęło wszystko na rozkazy te Panny i młodzieńcy starcy pełni lat Chwalcie Imię Pańskie Jego cały świat Ponad niebo ziemię wyższą Jego cześć On ród ludu swego raczył w górę wznieść Ponad niebo ziemię wyższą Jego cześć On ród ludu swego raczył w górę wznieść

    , bo serce Jego Żąda i pragnie serca naszego Dla nas Mu włócznią boleść zadana Kochajmy Pana kochajmy Pana O pójdź do Niego wszystko stworzenie Sercu Jezusa złóż dziękczynienie I swoje przed Nim zegnij kolana Kochajmy Pana kochajmy Pana Pójdźcie do Niego biedni grzesznicy Zmyć grzechów zmazy w czystej Krynicy Nad śnieg zbieleje dusza zmazana Kochajmy Pana kochajmy Pana Pójdźcie do Niego szczęśliwe dusze Obmyte we łzach pokuty skrusze Już niewinności szata wam dana Kochajmy Pana kochajmy Pana Pójdźcie do Niego święci anieli Z którymi szczęście On w niebie dzieli Przyjdź Jeruzalem chwałą odziana Kochajmy Pana kochajmy Pana Przyjdź o Panienko coś Go zrodziła Coś niezrównana w miłości była Z Tobą Maryjo niepokalana Kochajmy Pana kochajmy Pana Wszyscy ach wszyscy przed Nim padajmy Serca Mu swoje wspólnie oddajmy O bo tak woła miłości rana Kochajmy Pana kochajmy Pana Jezu najsłodszy do serca rany Przyjmij świat cały krwią Twą oblany Byśmy na ziemi i wiecznie w niebie Kochali Ciebie kochali Ciebie

    , Błagamy Ciebie, święta Dziewico: Niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja, Módl się za nami, zdrowaś Maryja! Wśród czystych duchów w obliczu Pana Tyś przenajświętsza, niepokalana Jak pośród kwiatów wonna lilija, Jak wśród gwiazd zorza, zdrowaś Maryja! Ty, co karmiłaś świata Zbawienie, Ty nam jak matka daj pożywienie. Niech brak żywności nas nie zabija, Broń nas od głodu, zdrowaś Maryja! Ty, coś płakała nad śmiercią Syna, Przez Twe łzy gorzkie, Matko jedyna, Oddal chorobę, co lud zabija, Broń nas od moru, zdrowaś Maryja! Ty, coś nie znała innych płomieni Nad miłość Bożą, prosim strwożeni: Spraw, niechaj pożar dom nasz omija, Broń nas od ognia, zdrowaś Maryja! Panno przeczysta, pokorna, cicha, Daj, niech pokojem kraj nasz oddycha. Niech się niezgoda wśród nas nie zwija, Broń nas od wojny, zdrowaś Maryja! Królowo nasza wśród cherubinów, Usłysz pokorny głos z ziemi synów, Co się do tronu Twojego wzbija, Usłysz pokorne: zdrowaś Maryja!

    , nad zgubo naszo chtóż nie zapłacze. Jak marnotrawne dzieci ubogie w któro sia tero udamy droge? Trza do Gietrzwałdu w warnijskiej ziami, gdzie sia zjawiła z łaskami swemi, co sia bez grzychu ong narodziuła, by Boże łaski ludziom wróciuła. Pójdźmy do Matki, bo dziwna siła ciągnie nas pod klon, gdzie się zjawiła Najświętsza Panna Niepokalana to jest ta nasza Matka kochana. Pójdźmy do Matki, woła nas Ona choć nas przytuli do swego łona. Chce nam łzy otrzeć, chce nas pocieszyć lecz chce, bym naprzód przestali grzeszyć. Pójdźmy do Matki prosić i błagać by Jej Syn Boski przestał nas smagać a gdy się w gniewie na nas zamierzy na prośbę Matki niech lżej uderzy. Lecz po cóż di tej Najświetszej Matki mamy iść krnąbrne, złośliwe dziatki kiebym Jej Syna jako Judasze zdradzili Żydom za grzechy nasze. Po cóż iść do tej Najświętszej Panny gdym krwią Jej Syna całkiem zbryzgany bom włożyli wieniec cierniowy i biczowali od stóp do głowy. Jak do tej Boskiej Matki Dziewicy pojdziemy grzeszni i niewdzięcznicy kiedym Jej Syna na śmierć sądzili potem grzechami na krzyż przybili. Jak podnieść ku Niej swe grzeszne oczy gdzie się z Jej Syna reszta krwi toczy bom grzechami przebodli serce my, Jej Boskiego Syna morderce. Jakże się stawiem przed Jej obliczem bez żalu w sercu, bez skruchy, z niczem odarci z cnoty, a z brudno duszo to-ć sie Jej oczy odwrócić muszo. O nie, Maryja pełna litości ucieczka grzesznych, Matko litości choć nad grzesznymi bardzo się smuci nie wzgardzi nami, nas nie odrzuci. Bo Jej syn Boski konał na krzyżu Maryja stała przy Nim w pobliżu. Porządek Matki uległ zamianie nas Jej za dziatki oddał Pan w Janie. Pójdźmy więc, zrzućmy serca kajdany Pokutą leczyć grzechowe rany. Kto się swych grzechów szczerze wyrzecze, Maryja bierze go pod swą pieczę. Właśnie dlatego się objawiła, Grzesznym z pomocą swoją przybyła. Ażeby leczyć dusze i ciała, Przybywać pod klon zawsze kazała. Ale groziła, że niepoprawni, Krzywoprzysiężce, grzesznicy jawni I nieczystości grzechom oddani Również pijacy będą karani. O Matko Bosko Niepokalana błagamy Ciebie, Ty błagaj Pana niechaj nam wszystkie winy przebaczy a łaskę swojo udzielić raczy. W cierpieniach nędzy, w każdej potrzebie przybywającym Matko do Ciebie najskuteczniejszy środek wskazała boś nam różaniec mówić kazała. Twój rozkaz, Matko, jest nam rozkazem więc przyrzekamy przed Twojem obrazem różańcem świętym uwielbiać Ciebie zawsze i wszędzie, tutaj i w niebie. Amen.

    , Mieczem boleści wskróś przyszytego, /Wołamy wszyscy z jękiem, ze łzami: Ucieczko grzesznych, módl się za nami!/bis Gdzie my, o Matko, ach gdzie pójdziemy, I gdzie ratunku szukać będziemy, /Twojego ludu nie gardź prośbami, Ucieczko grzesznych, módl się za nami./bis Imię Twe, Maryo, litością słynie, Tyś nam pociechą w każdej godzinie, /Gdyśmy ściśnieni bólu cierniami, Ucieczko grzesznych, módl się za nami./bis Z każdej, o Matko, do Ciebie strony, Woła w swej nędzy lud uciśniony. /Wspieraj nas Twego Serca łaskami, Ucieczko grzesznych módl się za nami./bis O Matko nasza, Matko miłości, Niechaj doznamy Twojej litości, /My tacy biedni, kiedyśmy sami. Ucieczko grzesznych, módl się za nami./bis Lekarko chorych, w naszej niemocy, Wołamy z jękiem Twojej pomocy, /Bośmy okryci grzechów ranami. Ucieczko grzesznych, módl się za nam./bis A gdy ostatnia łza z oka spłynie, O Matko święta, w onej godzinie, /Zamknij nam oczy Twemi rękami, Ucieczko grzesznych, módl się za nami./bis I kiedy ziemskie życie uleci, Proś, niech nam Jezus w niebie zaświeci, /Byśmy Hosanna tam z Aniołami, Śpiewali wiecznie: módl się za nami./bis[2] , Coś na Śląska rozkwitł ziemi, Święty Jacku w białej szacie, Wspieraj nas modlitwy Swymi. O święty Jacku, Twój lud Cię błaga, Usłysz wołania, opieką darz! Proś świętą Marię przed tronem Boga, O ukochany Rodaku nasz! Wejrzyj na nas święty Jacku, Nasze prośby weź w swe dłonie, Naszą boleść zanieś Marii, Niechaj w sercu jej zatonie. Że wysłucha Syn modlitwy Zapewniała Cię Maryja, Bo za Matki pośrednictwem Prośbom Twoim Jezus sprzyja. Eucharystii i Maryi Cześć po Polsce rozszerzałeś, I tą zbroją dusze, serca W chwilach ciężkich umacniałeś. Siłą modlitw różańcowych Polskę całą opasałeś, Swojej Ojczyźnie przeciw wrogom Oręż Marii w rękę dałeś. Z Sakramentem, z Matką Bożą, Dniepr przeszedłeś bez przeszkody; Niech ze skarbem tym przebrniemy Udręk świata ciemne wody. Poprzez nurty fal wiślanych Suchą nogą brzeg nachodzisz; W sercach naszych rozpętany Namiętności żar ochłodzisz. Łzy Matczyne Cię wzruszyły, Gdy nad martwym synem łkała; Niech Cię nasze prośby wzruszą Wskrzesz nam dusze, uzdrów ciała. Zbite gradem kłosy wstały Za modlitwy Twej przyczyną; Niech złamane serca nasze Znów ku niebu lot rozwiną. Za Ojczyznę przed Maryją Miej swe dłonie wciąż wzniesione, Niech nad ludem swym roztoczy Moc przedziwną i obronę.

    , Trzeba, żeby był ochrzczonym W katolickiéj świętéj wierze: Z niéj zbawienie każdy bierze. Wiara ma te punkta w sobie: Czcić Boga w Trójcy Osobie: Trójcę w jedności wyznawać, Jednemu Bogu cześć dawać. Mieszać Osób nie potrzeba, Istota jest jednaż z nieba, Nierozdzielna, niewymowna, Do pojęcia niepodobna. Insza Osoba Ojcowska, Insza Osoba Synowska, Insza i Ducha Świętego, Bóstwa jednak są jednego. Jako Ojca, tak i Syna Natura ich jest jedyna, Takaż i Ducha Świętego Spólnie z Nimi żyjącego. Ojciec od wieków będący, Syn z Nim równo królujący I Duch Święty téjż wieczności, Wszystkie jednéjż wszechmocności. Nie trzéj jednak są wiecznymi, Nie trzéj nieogarnionymi, Ale trzéj jednéj jedności I niebieskiéj spółeczności. Bóg Ojciec, Bóg Syn, Duch Święty, Bóg to jeden niepojęty, I nie trzéj w niebie Bogami, Nie trzéj zowią się Panami. Trzy osoby wyznawamy, Lecz jednego Boga mamy, Nie trzech Bogów, żadną miarą, Bo się to nie zgadza z wiarą. Ojciec z nikąd nie czyniony, Niestworzony, niezrodzony, Lecz Syn od Ojca samego Jest zrodzony przedwiecznego. Duch Święty od Ojca z Synem Kochający się jedynym Pochodzi z spólnéj miłości I z spólnéj Bóstwa skrytości. Nie trzéj tedy są Ojcami, Ani téż są trzéj Synami, Nie trzéj Duchami świętymi; Nie trzéj nieogarnionymi. Nie masz w téj Trójcy pierwości, Nie masz ani pośledności, Ale wszystkie trzy osoby Jednéj chwały i ozdoby. Widzisz słońce przechodzące I promienie gorejące I ciepło, które wydaje, A przecie jedność zostaje. Nie wprzód słońce, niż promienie, Ani ciepło ich wyminie, Ale oraz wszystko troje Jaśnie stawa w oczy twoje. Taż wiara zawiera w sobie Wcielenie wtóréj Osobie: Przyznać Syna przedwiecznego Z Maryi narodzonego. Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, Wszego świata Odkupiciel, Będący Bogiem przed wiekiem, W czasie nam się stał człowiekiem. Bóg z istoty Ojca Swego, Mocą Ducha przedwiecznego Wcielony z Matki istoty, Stał się człowiekiem z ochoty. Był z duszy, z ciała złożony, Z Ojcem w Bóstwie porówniony; Równy Ojcu według Bóstwa, Mniejszy względem człowieczeństwa. Lubo był Bogiem prawdziwym, I człowiekiem, jak my, żywym; Nie dwie to były Osobie, Jeden człek natury obie. Nie przemienił w ciało Bóstwo, Lecz przyjął ludzkie ubóstwo Naturę Boskiéj istności Zostawując w swéj wieczności. Jako bowiem ciało z duszą, Lubo różności mieć muszą, A przecię jeden człek stoi, Chociaż z natury obojéj; Tak Synem Bożym przed wiekiem I zaś na ziemi człowiekiem Jeden Chrystus tu zostawa, Który nam Swe ciało dawa. Pragnąc naszego zbawienia I dusz ludzkich odkupienia, Umęczon, ukrzyżowany, Sromotnie zamordowany. Zstąpił do piekła ciemnego, Powstał zmartwych dnia trzeciego, Wstąpił do nieba w Swéj mocy, Zkąd żebrzem Jego pomocy. Na prawicy Ojca Swego Siedzi Boga wszechmocnego, Z tamtąd przyjdzie z chwałą wielką Aby sądził duszę wszelką. Wszyscy zmartwych powstaniemy, Przed Jego sąd się stawiemy; Tam odkryją się wsze sprawy I najzakrytsze zabawy. A którzy dobrze czynili, Będą z Bogiem wiecznie żyli; Złośników zaś ciężkie męki Trapić będą na wiek wieki. Czego uchowaj nas, Panie, A daj nam upamiętanie, Abyśmy wiernie służyli I Ciebie w niebie wielbili. Amen. , W Majestacie niepojęta! Ojcze, Synu, Duchu Święty! Jedén Boże niepojęty. Przepaść bezdennéj jasności, Wieczna, skryta tajemności! Światłem wiary daj się poznać, Daj sercem całém miłować. Święty, Mocny,Nieśmiertelny, W jednocie Twej nierozdzielny, Wszechmocny, mądry i dobry, W łaskach niezliczony, szczodry! Wejźrzyj na człeka nędznego, Cień wedle obrazu Twego! Poratuj Twego stworzenia, I obroń nas od zginienia. Ojcze, Synu, Duchu Święty! Niestworzony, niepojęty! Przed Tobą się dziś kłaniamy, Na kolana upadamy. Usłysz prośby dostatecznie, O Jezu dobro przedwieczne! Wziąwszy nas do swéj opieki, Nie daj zaginąć na wieki. O Trójco Błogosławiona! Po wszystkim świecie wsławiona, Jedyny Boże, a wielki, Wywiedź z niewoli grzészniki! Odpuściwszy wszelkie winy, Domieść niebieskiéj krainy; Racz domieścić nasze dusze, Zbawiwszy wszelkie pokusy. Słyszę, Serafini! głos wasz: Święty, Święty, Święty Bóg nasz! Ojciec, i Syn, i Święty Duch, Trójco Święta, jeden Pan Bóg. Bądźże od nas uwielbiony, A od wszystkich pochwalony; Dajże byśmy więc wierzyli, Na Ciebie wiecznie patrzyli. , Z nami Aniołowie pokłon Trójcy dajcie; Z nami ziemia, morze, ptastwo, zwierze, drzewa. I co tylko żyje, niechaj tę pieśń śpiewa: Błogosławiony Bóg Ojciec nasz Stworzyciel! Błogosławiony Syn świata Odkupiciel! Błogosławiony Duch Święty Pocieszyciel! We trzech Osobach Bóg nasz jedyny, Ojciec wszystkich żywi, a Syn gładzi winy, Duch serca uczy. Do nas Święci z nieba na ten głos pośpieszcie, Z nami dusze w czyścu tą się pieśnią cieszcie; Narody niewierne głos Trójcy słuchajcie, Wierni o tem słysząc na twarz upadajcie. Bóg co sam przepaści napełnia głębiny, Ten ma trzy Osoby, w naturze jedyny, Trójcą Świętą nazwan z swego objawienia, Ktoby Go tak nie znał, niepewny zbawienia. Z nami wyznawajcie Apostolskie głosy, Ojca, Syna, Ducha, Boga nad niebiosy: W imię Tego Boga my od was ochrzczeni, W imię tejże Trójcy niech będziem zbawieni. Ojciec wszystko stworzył słowem, a nas ręką, Syn stał się człowiekiem, zbawia nas swą męką, Bóg Duch w sakramentach na kapłańskiej dłoni Rodzi, wzmacnia, karmi, leczy, mnoży, broni. Obraz swój na duszy ludzkiej Bóg wyraża, Człowiek duszę traci, gdy Boga obraża: Bo choć dusza droższa nad słońce i gwiazdy, Jednak ją za grzechem daje czartu każdy. Grzech jest złość gwałcąca Boskie przykazanie Bogu cześć wydziera i bliźnim kochanie: Kto grzech czyni, albo grzechem się nie brzydzi, Tego Bóg jak czarta wiecznie znienawidzi. Hardość, chciwość, niewstyd, gniewliwi, pijani, Gnuśni, nieochrzczeni są czartu poddani: Myśl, słowo, uczynek, albo zaniedbanie, Ciągną pomstę Bożą, gwałcąc przykazanie. Kto zgorszy, obmówi, lub zmyśli, posądzi, Źle poradzi, skrzywdzi, pobłaża, pobłądzi, Jeszcze jemu ta złość w tem życiu zaszkodzi Jeżeli on z chęcią krzywdy nie nagrodzi. Kto klnie, lub nieczysty, gardzi rzeczy święte, Cudze rzeczy tai, ma życie przeklęte, Kościoła nie słucha, ufa w zabobony, Ten z wiary i łaski Bożej wyrzucony. Którzy Boga nie chcą poznać ani siebie, W grzechach swoich pomrą i nie będą w niebie. Bo ich pomsta Boża i w życiu nie minie, I na Jozafata straszliwej dolinie. W życiu tracą łaskę, po śmierci zbawienie, Od Świętych odchodzą na wieczne płomienie: Lecz Bóg miłosierny do sądu nie śpieszy, Gdy się sam kto sądzi, ten się z niebem cieszy. Łaskawie odpuszcza, gdy z kapłanem siedzi, Widząc żal, poprawę grzesznych po spowiedzi: Ale nieszczęśliwy, kto się tak spowiada, Że swe grzechy tai, albo znów w nie wpada. Którzy w postach, modłach grzechy opłakują, Karmią, odziewają, ubogich ratują, Chorym służą, więźniom na okup składają, Z nich umarłych dusze w czyścu pomoc mają. Domy Boskie zdobią, ołtarze, obrazy, Kości Świętych wielbią bez wiary urazy, Jednej są posłuszni cnej kościoła głowie, Odpust biorąc, nad swe przekładają zdrowie. Takich gdy chce karać Ojciec zagniewany, Bóg Syn na ołtarzu stawi krew swą, rany: Ciało, krew swą Jezus wraz z kapłanem święci, Samym sobą karmi, by nam był w pamięci. Teraz post, jałmużna, modlitwy i praca, Sprawiedliwą karę przez odpust odwraca: Tu kazania, spowiedź są do nieba drogą, Po śmierci łzy krwawe nic już nie pomogą. Teraz Świętych Boskich wezwana przyczyna Z Matką miłosierdzia zjedna Boga Syna: Ale komu w grzechu śmierć odbiera siły, Ten z potępionymi zawyje z mogiły. Nużeż z płaczem w niebo oczy swe podnośmy, Trójcy Przenajświętszej odpuszczenia prośmy, Przedwieczny nasz Boże, daj nam gniew swój minąć, I nie daj nam, dziełom rąk swoich, zaginąć. ! Tobie cześć i chwała. Tobie, Panie oddaje pokłon ziemia cała, Tobie wszystkie mocarstwa, nieba Aniołowie, Śpiewają Serafiny i Cherubinowie: Święty Pan Bóg Zastępów, Święty, Święty, Święty! Na niebie i na ziemi w chwale niepojęty. Ciebie orszak wspaniały Apostołów Świętych Wyznawa, i Proroków liczba niepojętych; Walecznych Męczenników Ciebie wielbi sława, I Ciebie Kościół święty na ziemi wyznawa, Ciebie Ojca wielkiego i niezmiernej chwały, Syna Twego swym Panem wyznawa świat cały. Ducha także Świętego swym Pocieszycielem, Chrystusie! Tyś jest Królem naszym, Zbawicielem, Ty dla naszej wolności Ojca Syn odwieczny, Tyś w żywocie Panieńskim dosyć był bezpieczny, Ty śmierć zbiwszy wskazałeś, gdzie do nieba droga, Ty siedzisz w chwale Ojca na prawicy Boga. Sędzią Cię uznawamy, podaj nam więc rękę Drogą Krwią odkupionym i przez Twoją mękę W wiecznej chwale z Świętymi daj nam zamieszkanie; Zbaw lud i Twej cząstce pobłogosław, Panie, Rządź nami, byśmy zawsze Tobie tylko żyli, Abyśmy Cię przez wszystkie dni nasze chwalili. Abyśmy Imię Twoje wielbili na wieki, Nie spuszczaj nas, o Panie, z Twej świętej opieki, Broń nas zawsze od grzechu, zmiłuj się nad nami, Bądź nam litościw, Panie, do Ciebie wołamy; Bądź miłościw, dopóki nie zamkniem powieki, Tobie, nadziejo nasza, żyć chcemy na wieki. , I równemu im Duchowi, Trzem Osobom niechaj będzie Jednakowa chwała wszędzie. W miłosierdziu niepojęta Przyjdź na pomoc Trójco Święta! I wysłuchaj prośbę moją, A pokaż nam łaskę Twoją. Niech Cię chwalę, Boga mego, W Trójcy Świętej jedynego; Chwała Twoja, wieczny Panie Niech w sercu mem nie ustanie. Boże Ojcze Wszechmogący! Twe stworzenie kochający, Wysłuchaj nas, lud proszący, W dobroci Twej ufający. Dałeś na śmierć Syna Twego, Dla miłości z nas każdego, Niechże droga męka Jego Ubłaga Cię, Boga mego. Marnotrawne kochasz syny I odpuszczasz onym winy, Nas do dobrej przyjm krainy, W dzień śmierci, Ojcze jedyny! Synu Boży narodzony, W Sakramencie utajony, A na krzyżu umęczony, Bądź nad wszystko pochwalony. W serca Twego miłej ranie, Niech otrzyma ubłaganie Nasze do Ciebie wołanie, Synu Boży, Jezu Panie! Mocą krzyża krwią zlanego, Od wszelkiego zasłoń złego, Każdego człeka grzesznego, Krwią Twoją odkupionego. Duchu Święty, daj natchnienie, I nam grzechów opatrzenie, Przez łask Twoich udzielenie, A potem wieczne zbawienie. Zapal ogień w nas miłości, Użycz daru roztropności, W przeciwnościach cierpliwości, I należytej czystości. Bądź pociechą zasmuconym, Bądź ratunkiem utrapionym, Przewodnikiem bądź błądzącym, I przytomnym Ciebie czczącym. Dla miłości ludu Twego, Trójco Świeęta, z czyscowego, Wyzwól z ognia Twoje sługi, Przez wszystkich ŚŚ. zasługi. Wspomnij Jezu na twe rany, Dla dusz tych ukrzyżowany, I dźwignij je zranionemi, Z czysca rękami swojemi. O Maryo dobrotliwa, Matko wszystkim litościwa, Staw się do Boga za nami, Wszystkiemi jego sługami. Wszyscy Święci za nas proście, Trójcę świętą, i wspomożcie, Niechaj Boskiéj łaskawości, W każdéj doznamy ciężkości. ! Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami! Zmiłujże się, zmiłujże się, zmiłujże się nad ludem Twoim, Coś go odkupił, Chryste, świętą Krwią Twoją; Nie gniewajże się na wieki na nas! Wysłuchaj, wysłuchaj, wysłuchaj, o Panie, prośby nasze! Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami! Zmiłujże się, zmiłujże się, zmiłujże się, zmiłujże się nad ludem Twoim, Coś go odkupił, Chryste, świętą Krwią Twoją; Nie gniewajże się na wieki na nas! Wysłuchaj, wysłuchaj, wysłuchaj, o Panie, prośby nasze! Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami! Zmiłujże się, zmiłujże się, zmiłujże się nad ludem Twoim, Coś go odkupił, Chryste, świętą Krwią Twoją; Nie gniewajże się na wieki na nas! Amen. , Nocne ciemności przywodzi; Boże trojaki w jedności! Wzbudź w nas ogień Twej miłości. Jutrzenka słońce uprzedza, Ciemności nocne rozpędza; Niech promień Twojej światłości Sprawuje w nas smak wieczności. O Boże! Tyś Pan nad pany, W miłosierdziu nieprzebrany, W Bóstwie jedyny, trojaki W Osobach: czy kto jest taki? Podaj rękę, że wstaniemy, A my niechaj Cię chwalimy, Powinne dzięki oddając, Przed Twym tronem upadając. O Boże w Trójcy jedyny! Który rządzisz wsze krainy, Przyjm, prosimy, nasze śpiewania, Serdeczne łzy i klękania. Którzy Cię rano chwalimy, Cześć wieczorną oddajemy; Spraw, byśmy z Tobą mieszkali, Pokłon wiecznie oddawali. Chwalę Cię, w Trójcy jedyny Boże, odpuść nasze winy; Teraz, zawsze i na wieki Nie wypuszczaj nas z opieki. Amen. , Chwalcie i wysławiajcie wiecznie Imię Jego. Błogosławcie Anieli, niebiescy dworzanie, Błogosławcie niebiosa, wy Pańskie mieszkanie. Błogosławcie Go wody wzgórę zawieszone, Błogosławcie mocarstwa w siłach doświadczone. Błogosław Go księżycu i słońce gorące, Błogosławcie Go gwiazdy na niebie błyszczące. Błogosław Go i deszczu, rosy spadające, Błogosławcie Go wiatry, powietrze czyszczące. Błogosław Go i ogniu, i upały srogie, Błogosław Go i zimo, i ty, lato drogie. Błogosławcie Go rosy, szrony, zimna mroźne, Błogosławcie Go śniegi, i wy, lody groźne. Błogosławcie Go nocy i wszelkie ciemności, Błogosławcie Go światło i dzienne jasności. Błogosławcie Go chmury w powietrzu wiszące, Błogosławcie pioruny, ogniem trzaskające. Błogosław, ty okręgu ziemski, Pana swego, Chwalcie i wysławiajcie wszystko Imię Jego. Błogosławcie Go góry, pagórki, doliny, Błogosławcie Go wszystkie krzewy i rośliny. Błogosławcie Go zdroje, błogosławcie rzeki, Błogosławcie Go morza i chwalcie na wieki. Błogosławcie Go twory, co żyjecie w wodzie, Błogosławcie Go ptactwo i chwalcie Go w zgodzie. Błogosławcie zwierzęta i bydło domowe, Błogosławcie Go ludzie, syny Adamowe. Błogosław, Izraelu, Pana Boga twego, Chwalcie i wysławiajcie wiecznie Imię jego. Błogosławcie kapłani Pańscy we świątnicy, Błogosławcie Mu wszyscy Jego służebnicy. Błogosławcie Go duchy z ciała wyzwolone, Błogosławcie Go dusze usprawiedliwione. Błogosławcie Go serca pokornego Święci, Błogosławcie Go wszyscy, wy do nieba wzięci. Anania, Mizael, Azaria swemu Błogosławcie na wieki Panu niebieskiemu. Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Chwalmy i wysławiajmy wiecznie Imię Jego. Wielki Boże na niebie, bądź błogosławiony, Chwała Tobie na wieki! Boże nieskończony. , O jedności godna czczenia, Przez Ciebie my stworzeni, wieczności prawdziwa, Przez Ciebie odkupieni, miłość dobrotliwa; Lud Twój wszystek Ty racz obronić, Zbaw, oczyść, wyzwól, chciej obronić, Ciebie, wszechmocny wychwalamy, Tobie cześć i chwałę składamy, Tobie my śpiewamy I Ciebie wzywamy, Boże w Trójcy świętej nigdy niepojęty, Ty zawsze bądź z nami. Amen. , Cześć daj w Trójcy jedynemu; Niechaj Trójca Święta słynie, Niechaj o Niej pienie płynie Wesołymi hymnami. Nieme usta i języki, Wesołe czyńcie okrzyki; Bogu w Trójcy jedynemu I w jedności troistemu Dajcie chwałę i dzięki. Który się ze dwu nierodzisz, Ale odedwu pochodzisz, Otwórz usta, by mówiły; Myśli, które w grzechu były, Oczyść ogniem miłości. A my słudzy sercem całem Wielbmy pieniem nieustałem Wszystkie łaski, wszystkie dary, Które hojnie i bez miary Trójca Święta nam daje. Amen. , W Tobie jeden Boże, Co w światłości mieszkają, Gdzie nikt przyjść nie może, Istność nierozerwana, Różna we własnościach, Trójcą świętą nazwana, Obfitą w dzielnościach. Wysławiam, Boże wielki! Moc Twą niezmierzoną, Dziwną mądrość, czyn wielki, Ze ziemią stworzoną, Ogłaszam wdzięczność moję Słodyczą przejęty, Uwielbiam dobroć Twoję, Żem z niczego wzięty. Ojcze litości, Bóstwo, Miłości jedyna, Wejrzyj na me ubóstwo, Na mnie, Twego syna: Tyś mnie przyjął dla Siebie, Ja prośby podwoję, Pozwól mi przyjść do Ciebie I widzieć twarz Twoję. Synu Boga, z miłości Na ten świat zstąpiłeś I w największej stałości Człeka odkupiłeś; Niech dla Twojej krwi drogiej Gorycz śmierci znoszę, Unikam winy srogiej, Grzechy odpuść, proszę. Zagrzej mnie, Duchu święty Miłością godziwą, Obrzydź mi grzech przeklęty, Daj cnotę prawdziwą. Bym nie zboczył od Ciebie, Spraw przez dobrotliwość, Potem niech żyję w niebie Gdzie wieczna szczęśliwość. Amen. ! któż Twe siły powie? Niechaj ust będzie tysiąc, ustaną w wymowie. Twoją mocą stworzyłeś niebieskie obroty, Twego słowa słuchają pioruny i grzmoty. Lotne wiatry i gęste nocnych gwiazd szeregi, Miesiąca i dziennego rącze słońca biegi. Wyniosłe w niebo góry, krzemieniste skały, Na posłuszeństwo Tobie cale się oddały. Co na ziemi, co w niebie Boska tylko ręka Stworzyła, na głos Pański to wszystko uklęka. Wszelki zwierz z Twojéj ręki pokarmy odbiera, Z Twojego daru pszczółka słodką rosę zbiera. Nie uskarża się nikt na Twoje zapomnienie; Przeznaczonego sobie wszelakie stworzenie Z Twéj śpiżarni pokarmu chętnie oczekiwa, Na który gdy czas przyjdzie, szczodrze dany bywa. Powietrzne ptastwa, których liczby nie zrachuje, I tych Twoje staranie jadłem opatruje. Co tylko na powietrzu, co w wodzie zostaje, Tym wszystkim Twoja ręka pokarmy wydaje. O Boże nieśmiertelny, wszystkich wieków Panie! Świętym Cię, Świętym zowie stworzenie wyznanie. Wiecznym jesteś, o Boże, i téż niezmierzonym, Żadnym brzegiem, granicą żadną niezamknionym. Twoja wielkością każde zwyciężyłeś miary, Trudność Twéj wszechmocności, trudno przybrać pary. Ziemia i nieba żadnéj niech liczby nie mają, Bogu jednak w wielkości nigdy nie zrównają. Który jest bez początku, na wieki króluje, Każdą rzecz w Sobie mając nic nie potrzebuje. W słowach i dziełach Bóg jest mocarzem doznanym, Najwyższym śmierci rządcą i żywota Panem. Do Twéj się, Boże, woli jak łańcuch ukuty Wszystko ciągnie; Ty każdéj chwili i minuty Tysiąc nieb, tysiąc światów takich wybudujesz, A Twojéj ręki Boskiéj niwczém nie zmocujesz. Takowe Boga siły uniżoną chęcią Nakłoniwszy się wdzięczną szanujmy pamięcią. Niech Trójcę Świętą chwali, co tylko się rodzi, Co lata, płynie, żyje, co po ziemi chodzi. Boże, Stwórco dobrego, dobryś jest bez miary, Nierychłe Twoje gniewy, lecz skwapliwe dary. Cokolwiek tylko z Ciebie płynie i pochodzi, Temu na doskonałéj dobroci nie schodzi. Jeśli jest słodycz: od Twojéj płynie słodkości; Jeżeli piękność: od Twojéj idzie piękności. Z Twojéj skarbnicy rozum i zycie wypływa, Od Ciebie doskonałość i zmysł dany bywa. Pięknymeś bez urody, wiecznie zostający Bez wieków; Ojcem jesteś matki nie znający. Prawdziwie Ciebie, Trójco Najświętsza, chwalimy, Że się między stworzeniem Twojém być liczymy. Człowiek niczém nie będąc, ani małym proszkiem, Ty go stworzyłeś, Boże, jakby jednym bóżkiem, Górne mu na mieszkanie niebo naznaczając; Lecz on się na tak wielkim honorze nie znając, Od węża piekielnego jabłkiem nakarmiony, W przeklęctwie i karaniu został pogrążony. Więc poszedł za stworzeniem zaćmiony szaleństwem, Któryby się miał Boskiém szczycić podobieństwem. Łaskawy miłosierdzia Ojcze i zbawienia, Boże Synu, i z Ojcem równego zmocnienia Święty Duchu, idący odedwóch istoty, W niczém mniejszym nie będąc, równyś obom cnoty. Oto człowiek, co zgrzeszył, odchodząc od Ciebie, Chce Cię mieć powracając łaskawego w niebie. Do Twego Majestatu grzeszne ręce składa, Pełne żalu przed Tobą serce swe przekłada. Płaczącego za grzechy w Twéj trzymaj miłości, Nie chciéj go z tak zbawiennéj wypuszczać ścisłości. Boże w Trójcy jedyny, celu serca mego! Niech moje prośby idą do oblicza Twego, I który hymn wypłynął z serca uprzejmości, Niechaj będzie ku Twojéj sławie i godności. A my, którzy na ziemi czyniemyć honory, Niech od Ciebie niebieskie odnosim fawory. Amen. , Równa jasność, jedno Bóstwo, Ty, Panie, jesteś wszystkiego Początkiem bez końca wszego. Wojska niebieskie Cię sławią, Chwałą Twą, pokłonem bawią, I trójna machina świata Błogosławią w wieczne lata. Ot jesteśmy i my niscy Słudzy Twoi, kłaniam wszyscy; Nie gardź żądzą i proźbami, Z niebieskiemi łącz hymnami. Jedném światłem wyznawamy, Przed niém trójnie upadamy, Alfa, Omega zowiemy, Że wszelki duch chwali, wiemy. Chwała Bogu przedwiecznemu, Chwała Jednorodzonemu, Chwała Duchowi Świętemu, Bogu w Trójcy jedynemu. Amen. , Ojcze i Synu z Duchem wiekuisty; Oprócz w Osobach nic nie rozróżniony, Bądź pochwalony. Do Ciebie Trójco Najświętsza wołamy, na pomoc naszą pokornie wzywamy: Dla Twéj dobroci błogosław lichemu Stworzeniu Twemu. Pokaż ojcowską Ojcze łaskę Twoję, oczyść w krwi Twojéj Synu duszę moję: Przyjdź Duchu Święty i pociesz w potrzebie Proszących ciebie. Ojcze równego Sobie Syna rodzisz, Duchu spółecznie od Obu pochodzisz: A my w Twéj łasce niech się odrodzimy, I z cnót słyniemy. We trzech Osobach złączonyś jednością Bóstwa, sił, zgody i jedną wiecznością: Złącz i nas mocno, wiary statecznością I serc miłością. Oddal niezgody, powietrze, głód, wojny, bądź na nas grzésznych w łaskach swoich hojny: Daj dobre życie, grzéchów opłakanie, W łasce skonanie. A kiedy życie, doczesne ustanie, przyjm duszę moję w łaskę Twoją Panie: Niech Cię oglądam w Trójcy jedynego, Stwórcę swojego. Duszom które już Twéj sprawiedliwości, wypłacają się w czyszczowéj ostrości: Daj Trójco Święta odpoczynek wieczny, W niebie bezpieczny. Ratuj umarłych z wiarą Trójcy Świętéj, przyjmij ich do Twéj, chwały niepojętéj: Jako Twym sługom odpuść Boże winy, W Trójcy jedyny. Amen. , I najcelniejsza jedności! Już słońce wschodzi ogniste, Racz wlać jasność w serca czyste. Ku Tobie rano z pieśniami, A wieczór idziem z prośbami, Daj, by pokłon nasz i chwała, I w niebie nie ustawała. Chwała Ojcu niebieskiemu, I Synowi jedynemu, Który z Duchem Świętym wiecznie Jeden króluje społecznie. , w Trójcy jedynemu, Wszechmogącemu Ojcu, i Synowi, Duchowi Świętemu: We trzech Osobach jesteś jeden Panie, Nie pojmie tego człowiecze mniemanie, I rozum ustanie. Bo nie tylkoć my Twego Majestatu pojąć nie możemy, Którzy na świecie mizerne stworzenia dobrze nie żyjemy; Lecz i tym trudno, którzy już są w niebie, Aby pojmować godnie mogli Ciebie, Niepojęty Panie. Więc upadamy przed Twym Majestatem Wszechmogący Boże! Daj skutek łaski czego ludzki rozum pojmować nie może, A odpuść grzéchy stworzeniu swojemu, Spraw by był koniec życiu bezbożnemu, Pokornie prosimy. Nie patrz na nasze obrzydłe występki, bez liczby i miary, I nie przepuszczaj na nas sprawiedliwie zasłużonéj kary: Bo przyjdzie zginąć Ojcze miłościwy, Za wszystkie grzéchy, kiedy będziesz mściwy; Niechaj nie giniemy, Niechaj nad nami Twoje miłosierdzie będzie miły Panie, Bo to przewyższa straszliwą surowość i słuszne karanie; Na któreśmy tak ciężko zasłużyli, Gdy ustawicznie tylkośmy grzészyli: Znamy zbrodnie swoje. Przecież my Twoje lepianki mój Panie, wejźrzyj na stworzenie, Daj pomoc łaski, a nie daj zaginać, raczej daj zbawienie; Bo cóż za prace mieć będziesz w nadgrodę, Miasto pożytku, niesłychaną szkodę; Zmiłuj się nad nami. , Miłosierdzia najwyższego, Boże jeden w Twej możności, Trojaki w person różności. Podaj rękę powstającym, Byśmy z trzeźwym a gorącym Umysłem Ciebie wielbili, I słuszne dzięki czynili. Bądź chwała Bogu Ojcowi I jedynemu Synowi, I cześć na wiek wiekom wiecznie Z Duchem chwalebnym społecznie. , Po trzykroć dla nas utwierdził zbawienie; Stworzył, odkupił, przeznaczył do chwały, I zlał Swe tchnienie. Ludzie niebieską mądrością natchnieni po całej ziemi światło roznosili, Przykładem wsparci, siłą umocnieni Wiarę szczepili. Gdy lud pogańskie opuszcza świątynie, Mylnej czci bałwan kruszy się i łamie; I w naszej ziemi cześć prawdziwa słynie, Krzyż , wiary znamię. Ducha mądrości, w dziełach niepojęty! Niech się w nas wiara powiększy i wznieci; Zapal w nas płomień Twej miłości świętej Pociesz Twe dzieci. , która światy tworzy, Słońce zapala, sieje blaski zorzy, Morza napełnia i gwiazd drogi strzeże, W Boga i Ojca wszechistnienie wierzę, W Boga i Ojca wszechistnienie wierzę. W miłość najwyższą, co wzgardziła niebem, Z ludźmi się dzieląc gorzkim życia chlebem; W miłość, co Krew swą dała nam w ofierze, W Zbawcę ludzkości, w Krzyż Chrystusa wierzę, W Zbawcę ludzkości, w Krzyż Chrystusa wierzę. W serc czystych Twórcę i Pocieszyciela, W Światło, co wieki i ludzi obdziela. W Boga z człowiekiem wieczyste przymierze, W Ducha Świętego, w Świętą Trójcę wierzę, W Ducha Świętego, w Świętą Trójcę wierzę. , Jedyny Boże od wieku, Już nam słońce z dniem odchodzi, Niech nam jasność Twoja słodzi! Rano Cię Boże! chwalimy, Wieczór się Tobie modlimy, Sławimy Cię głosy swemi Teraz, i czasy wiecznemi. Bogu Ojcu bądź cześć, chwała! Synowi także bądź dana! I téż Duchowi Świętemu, Bogu w Trójcy jedynemu! , który w niebiosach panujesz, a nas chojnie darami gdy Cię prosim, opatrujesz, chwała Twego Jemienia, niech trwa bez zakończenia Przyjdź królestwo Twe Panie do nas, niech Twa wola .wszędzie od Twoych stworzeń w każdym stanie zawsze wykonana będzie Chleb powszechny niech mamy Ojcze nasz aż skonamy Ach odpuść nam łaskawie dobry Ojcze nasze winy, gdy się skruchą Ci stawię. Nie sądź ściśle nasze czyny Niech jak drugim mierzymy odpuszczenie znajdziemy Nie wodź nas na pokuszenie abyśmy nie upadli, uzbrój nasze ramienie byśmy grzechy zwyciężali. Stań na pomoc nam Boże, a grzech nas nie przemoże. Lubo Panie nie mały ucisk nas jeszcze dojmuje, lecz Ty tępisz mu strzały, Zsyłasz śmierć, co nas zajmuje i z nędzy nas znosi w wieczne nieba rozkoszy. Kto w mocnej czyni wierze, z zupełnem serca wylaniem, te siedem próśb odbierze skutek bo Jezus jest za nim. Amen! tak się niech stanie, o co Cię prosimy Panie i w Imię Ducha świętego, niech się modlitwa zaczyna ucznia Chrystusowego, która od Chrystusa Pana, Zbawiciela naszego, Apostołom jest podana od Ojca niebieskiego. Ojcze nasz, Boże przedwieczny! któryś w niebie, na ziemi, na każdem miejscu obecny, oto Ciebie prosimy! niech Cię wszyscy ludzie znają być Ojcem dobrotliwym, niech Cię godnie wychwalają żywotem świątobliwym. Pomnażaj królestwo cnoty, królestwo Syna Twego, użycz łaski i ochoty, byśmy do zgonu swego świętą wolę Twą czynili, i jak wierni poddani, tak ją na ziemi pełnili, jako w niebie wybrani. Daj nam chleba powszedniego, daj, co wiesz, że pomoże, odwróć co jest szkodliwego, bądź Ojcem naszym, Boże! odpuść nasze nieprawości, nam niegodnym grzesznikom, jak my naszym z Twej miłości odpuszczamy dłużnikom. Nie wódź nas na pokuszenie! gdy w pokusę wpadniemy, tedy daj nam zwyciężenie, pokornie Cię prosimy, od grzechu i wszego złego uchowaj nas, o Panie! do zgonu życia naszego, daj nam w dobrem wytrwanie. Amen. , Nie racz gardzić tem wołaniem! Kornie dziś prosimy Ciebie, Niebo uczyń nam mieszkaniem. Święć się imię Twoje, Boskie, Niechaj zabrzmi Twoja chwała; Spraw, by w naszej ziemi polskiej, Cześć Twa z każdym dniem wzrastała. Niechaj cały świat Cię chwali, Twoje Imię niech wysławia, Daj, abyśmy się nie bali Gromić zbrodnie i bezprawia. Przyjdź Królestwo Twoje, święte: Panie, Ty rządź, władaj nami; Niech niezgody te przeklęte Zginą wraz z wichrzycielami. Niechaj spokój zapanuje, Tu na ziemi, jak jest w niebie, J niech każdy z nas miłuje Brata swego, jakby siebie. Bądź Twa wola, o nasz Panie, Jako w niebie tak na ziemi; Daj, nich będzie jedna zdanie: Służyć Tobie wraz Świętemi. Niechaj wiernie Twe rozkazy Wypełniamy wszyscy społem, Znosząc chętnie bóle, razy, Gardząc ziemskim tym padołem. Ojcze! chleba powszedniego Daj nam dzisiaj, kornie prosim; Użycz roku pomyślnego O to modły tu zanosim. Gdy nakarmisz nasze dusze Ciałem Swojem i Swem słowem, Nie ustraszą nas katusze: Walczyć będziem z męstwem nowem. I odpuść nam błędy, grzechy, Jak my naszym winowajcom, Którzy, gwoli swej uciechy, Dali nas na łup potwarcom. Przebacz, jak my przebaczamy Tym, którzy nas pokrzywdzili; Odpuść, jak my odpuszczamy Tym, którzy nas oczernili. I nie wwódź nas w pokuszenie, Chroń nas od piekielnych sideł; Niechaj Twoje wspomożenie Strzeże nas od złych mamideł. Naucz nas nie wierzyć światu, ni tym, co to zmowy knują: Brata, burząc przeciw bratu, Tylko kraj nasz tem rujnują. Ale zbaw nas ode złego I od grzechu ustrzeż, Boże, Od nieszczęścia też każdego, Jeśli tylko to być może. Panie! daj nam śmierć szczęśliwą Przebaczywszy przewinienia, Podaj rękę litościwą Wybaw nas od potępienia. Amen daj to, Boże drogi, Niechaj Ciebie chlwalim wiecznie; Niech po śmierci pod Twe nogi Złożym skarby swe bezpiecznie. , Coś życie w ziemię, w morza, w niebo włożył! Oto Twe dzieci modła się do Ciebie: Ojcze nasz wieczny, który jesteś w niebie. Czołem uderzcie, stworzone natury! Nieba i ziemie, łączcie wasze chóry. Niech Anioł, człowiek, robak, słońca, zdroje Razem śpiewają: Święć się Imię Twoje! Oto Królestwo prawdy, światłą, cnoty, Gdzie prysną więzy błędu i ciemnoty, W ogniu miłości spłoną niepokoje, O to prosimy: Przyjdź Królestwo Twoje. Kiedy nas łudzi zmysłów obłąkanie, Ty kieruj sercem, rządź rozumem, Panie! Jeżeli Ciebie mamy być godnymi, Bądź wola Twoja w niebie i na ziemi! Wszystko, co żyje, Twoje żywią dłonie! Skała kwiat karmi, pszczółkę kwiatów wonie. I nam, Opatrzny, dajesz, co potrzeba: Daj nam i dzisiaj powszedniego chleba! Jeśli namiętność ślepa porwie wodze, Jeśli na ostrej padnie człowiek drodze, Sądź nas, jak ojciec sądzi swoje syny! Odpuść, jak braciom odpuszczamy winy! Słabe jest ciało, a sił cnocie trzeba, Już i Aniołów wyrzucały nieba: I człek upadnie, ułomne stworzenie; Więc odwiedź od nas złego pokuszenie! Gdy prawem Twoim nieba, ziemie stoją, Światłość Twą szatą, prawda drogą Twoją, Tyś Bóg jedyny, więc Najwyższy Panie: Zbaw nas od złego! I niech tak się stanie! , Dzisiaj czy jutro, czy przed lat tysiącem, Istnącém widzi, wszystko jest od Ciebie, Ojcze nasz Boże który jesteś w niebie. Człowiek śmiertelny Twéj potęgi Panie, Ni piórem skreślić, ni wymówić w stanie; Czemże nadgrodzi nieudolność swoję? Oto wołając: Święć się Imię Twoje. Widzisz o Panie, jak przez żywot cały, Dążę do Ciebie, tęsknię do Twéj chwały. I codzień stwierdzam to pragnienie moje; Owemi słowy: Przyjdź królestwo Twoje! Choć mię dotyka Twa prawica w życiu Na zdrowiu, sławie, fortunie i byciu; Słodko mi wyrzec ze sprawiedliwemi: Bądź wola Twoja w niebie i na ziemi. Hojną Twą rękę uznajemy Panie, Z któréj gdy sypiesz, wszystkim się dostanie; Z ufnością tylko wołać nam potrzeba: Dajże nam dzisiaj powszedniego chleba. Ciężarem grzéchów jęczym przywaleni, Nie prędzéj wszakże będziem uwolnieni, Aż wejźrzyć raczysz Panie na Twe syny, Odpuścić jak my odpuszczamy winy. Świat, czart i ciało swojemi ponęty, Wtrącić nas pragną w piekielne odmęty: Miéj litość Boże na Twoje stworzenie, A odwiedź od nas złego pokuszenie. Służyć Ci wiernie pragniem dobry Panie, Lecz ciało słabe, duszy sił nie stanie; Wskaż więc nam drogę przykazania Twego, Wzmacniaj w nas cnotę, a zbaw odezłego. , Rozparł na słońcach, Panie niezmierzony! Na skrzydłach modlitw wznoszę się do Ciebie, Ojcze, nasz Panie, który jesteś w niebie! Twa dłoń na niebie słońc tysiące nieci, Z podziwem patrzą na Twą chwałę dzieci, Jaśniej niż słońc tych niezliczone roje, W sercu ludzkości święć się Imię Twoje! Złe z fałszem w wieczne przymierze się sprzęgło, Cnocie i prawdzie zgubę zaprzysięgło, Niech się zwycięstwem prawdy skończą boje, W tryumfie cnoty, przyjdź królestwo Twoje! Syn Twój jedyny na ziemi krzyż dźwigał, Przecież w miłości Ojca nie ostygał, Więc chociaż łzami płaczemy krwawymi, Bądź wola Twoja w niebie i na ziemi! Z Twej ręki ziemskie twory wszystkie żyją, Spraw, niechaj ludzie o chleb się nie biją, Błogosław Ojcze trud czoła naszego, Daj nam, daj dzisiaj, chleba powszedniego! Gdy krzyżowali ludzie Syna Twego, Za złe nie życzył katom Swoim złego, Grzechem splamione błagają Cię syny, Jako my bliźnim, odpuść i nam winy! Na drodze życia tysiące mamideł, Cnocie zastawia szatan tysiąc sideł, Nim duch przewrotny struje nam sumienie, Nie wódź nas Panie, w ciężkie pokuszenie! Tęsknotę nieba w serca nasze dałeś, Gdy nas na drogę ziemską wyprawiałeś, Na wodza ześlij nam Ducha Twojego, Utwierdź nas w cnocie, a wybaw od złego! Nieśmiało serca do Ciebie wznosimy, Jak nas Twój uczył Syn, tak się modlimy; W Jego Imieniu prosimy Cię Panie: Wyrzeknij: Amen, niech się tak stanie! , O Alojzy wielki Święty! W Twojej opiece niechaj zostajemy. Przez Pana do niebaś wzięty, Boś na wzór Aniołów żył w ludzkim ciele, W krótkim czasie przeżywszy wieków wiele, O Święty nasz Opiekunie! Na ustach Twoich Jezus, Marya, Gdyś siedział na matki łonie, A potem nawet lat dziesięć nie mija: Serce Twe miłością płonie K’temu Panu, co króluje w wieczności, I składasz Mu w ofierze ślub czystości, O Święty nasz Opiekunie! Młodzieńców wiele goni za kwiatkami, Uciechy są ich żywiołem: Tyś niewinny, a smagasz się biczami; Niewinność z pokutą społem Łączą się w Tobie w jedną całość piękną. Spraw, niechaj twarde serca nasze zmiękną, O święty nasz Opiekunie! Któż wypowie Twą wielką chwałę w niebie? Wysoka Twoja stolica. Albowiem kto był skromniejszym od Ciebie: Nie chcąc znać matki oblicza? Obróć swe oczy, pospiesz w utrapieniu; Kto służy Tobie, nie daj go zginieniu, O Święty nasz Opiekunie! Przybądź, Alojzy, w ostatnim terminie, Ciebie my grzeszni wzywamy: Na pomoc naszą w śmiertelnej godzinie, Niechaj przy Tobie skonamy; Ubłagaj Pana, niechaj się zmiłuje, A żywot wieczny po śmierci daruje, O Święty nasz Opiekunie!

    , Prostego ludu, wiejskiej chaty W kielichu swym jak kryształ czysty A cnót barwami przebogaty. Błogosławiona Karolino Świeć nam przykładem cnoty męstwa Bądź wzorem pracy i modlitwy Czystości życia i męczeństwa. O apostołko Bożej sprawy Aniołów chlebem wciąż karmiona O gwiazdo ludu najjaśniejsza W służbie bliźniemu niestrudzona. Twym ukochaniem Jezus Chrystus Nie skarby świata, przyjemności W godzinie próby śmierć wybierasz Aby nie zdradzić tej miłości. Wpatrzona w postać Bożej Matki Czystego piękna wzór wspaniały Jaj śladem idziesz przez męczeństwo Po nieskalany wieniec chwały. , przed Twoim modląc się obrazem. Tyś nam nadzieją jest jedyną, prostym do nieba drogowskazem. Córo tej ziemi, Tobie chwała, ileż to łask wspólnota nasza za Twą przyczyną otrzymała, i ciągle nowych się doprasza. Ty wiesz najlepiej, co nam trzeba byśmy przez życie przeszli godnie. Spraw, by nam nie zabrakło chleba, niech nas ominą wojny, zbrodnie. Otocz opieką nasze dzieci, by nigdy wiary nie straciły. Niech Twoja gwiazda im zaświeci, by w mrokach życia nie zbłądziły. O usłysz w niebie te błagania, otocz opieką naszych księży. Wypraszaj nowe powołania, wiara i miłość niech zwycięży. Spraw, byśmy nigdy nie przestali wiernie zwracać się do Ciebie. I byśmy kiedyś Cię spotkali, i razem z Tobą żyli w niebie. , Od lat najmłodszych ukochała Boga i wszystkie ziemskie trudy Najświętszej Matce powierzała Jak lilia biała w wód krysztale Płynącej wartko Kisieliny Tak rozkwitała w Bożej chwale Dusza młodziutkiej Karoliny Błagamy Ciebie, Jezu Chryste, Za wstawiennictwem Karoliny Umacniaj w wierze serca czyste Każdego chłopca i dziewczyny Nad światem, co odrzucił Boga, Ufny w swą mądrość oraz moc, Zawisła strasznej wojny trwoga Niby przepastna czarna noc W jesienną porę w chaty progi Wkroczył złoczyńca wśród hałasu Wyrwawszy ojcom kwiat ich drogi Wywiódł do pobliskiego lasu Ostrzem rapiera ściął tam kwiat Lecz płatki lilii krwią zroszone Przenosząc się na tamten świat Kierują kielich w nieba stronę Aby ukorzyć ludzką pychę Co się rozlała na świat cały To, co niemądre, marne, liche Bóg wezwał do niebieskiej chwały. , Nasz Kościoła Patronie, Wzywać, chwalić ma lud wszelki, Święty Chrzcicielu Janie! Tyś bowiem, o kim prorokowano Już przez Malachiasza, Że zaiste będziesz, jak pisano, Poprzednik Mesyasza. Tyś między Prorokami największy Nie rodem, ale czyny: To sam Chrystus Pan o Tobie świadczy, Który jest nieomylny: Jeszcze w żywocie Matki zamkniony Już od Adamowego Grzechu byłeś prawdziwie oczyszczony Z woli Boga mocnego. Twoi wierni nabożni rodzice Bogu się podobali, Bo już w podeszłym wieku dziedzice Cudem Cię otrzymali. Anioł z nieba modlącemu Ojcu W kościele Cię ogłasza, Według rozkazu Boga na końcu I Twe imię przednasza. I słysząc Marya od anioła, Że Twa matka w starości Cię poczęła, na góry nie dbała, Ni na drogi przykrości, Wstawszy, spieszy do miłej ciotki; Już na Jej pozdrowienie, Skoczyłeś w żywocie Twojej matki, Wesoło, święty Janie. A gdy się przybliżył już dzień ósmy, Dzień obrzezania Twego, Pisał na tabliczkę ojciec niemy: „Jan będzie imię Jego”; A wnet się rozwiązał język jego; Znajomi i sąsiedzi W strachu pytają jeden drugiego: „Co to za dziecię będzie?” Zaraz w młodości żywota Twego, Stanowiłeś opuścić Świat , jak nieprzyjaciel życia miękkiego, W pustyniach Bogu służyć. Tameś w prawdzie znak świętości dawał W twardem, podłem odzieniu, Tylkoś miód leśny, szarańcze jadał, Wodęś pił k’obczerstwieniu. Tam uczyłeś rzesze przychodzące: Grzesznych, nieumiejętnych, Dusze w wszelakich błędach żyjące, Karałeś obojętnych. Szedłeś w całą ziemię, na Jordanie Mówiąc: „Czyńcie pokutę” Wszystkim ludziom po górach, dolinie, Gojąc serca ślepotę. Prorocy umieli prorokować Przyjście Zbawcy naszego; Tyś był godzien swym palcem pokazać Na Baranka Bożego. Nie był nikt z niewiasty porodzony Świętszy nad Ciebie, Janie! Ty jedyny byłeś wybrany Ochrzcić Pana w Jordanie. Twa gorliwość nigdy nie upada, Ty się gwałtu nie boisz, Pragnąć naprawić króla Heroda Do jego dworu wchodzisz, Mówiąc: „Nie jest tobie pozwolone, królu, żonę brata mieć, W zakonie jest ci to zakazano, Ty go nie śmiesz przestąpić.” Heród Ciebie sobie wielce ważył, Usłuchnął upomnienie, Według nauk żyć ustanowił, Lecz upadł w pokuszenie; Ach, cóż nie może złośliwa żona Znając niecnoty króla! Twa niewinna krew ciecze wylana, Głowa leci ucięta. Dla Twych zasług i męczeńskiej śmierci, Bądź już zastępcą wszystkim, Dla Twej wielkiej u Boga ważności, Orędownikiem ludzkim. O to Cię wzywa lud wszystek wierny, Usłysz nasze wołanie, By nam Bóg był zawsze miłosierny, Proś tam o zmiłowanie. Wspomóż, byśmy Cię naśladowali Do pokuty gotowi, W niczem sobie nigdy nie wygadzali, Łaski Bożej pragnęli, Byśmy tak dla Twego uproszenia Z Tobą złączeni byli, A w królestwie Bożym przez przestania Z Tobą Boga wielbili. , Wiary w Chrystusa godny uczestniku, Skłoń ucha głosem w tak nagłéj potrze- bie Proszącym ciebie. Juz k'nam morowe powietrze przychodzi, Już młode dziatki i stare nachodzi, A z żywych wielu wyłączają trzo- dy Śmiertelne wrzody. Niektórych ludzi tak rychło sprzątnęła Śmierć, że ani ciał ziemia nie objęła; Niektórych w nurtach na stra- wę ryb głodnych Zostają wodnych. Przeto my k'tobie płaczliwie wołamy I oddalenia plagi téj żądamy, I udający się do twéj przyczyny Naszéj krainy. Przez twe okrutne u słupa związanie I od bezbożnych ciała ustrzelanie Odwróć napięte Boskiéj surowości Strzały za złości. Orędowniku u tronu Bożego, Raczże wysłuchać ka- żdego grzesznego, Bo rzecz doznana, o co cię kto prosi, Skutek odnosi. Uproś nam czasu do poprawy życia I wiecznéj w niebie korony nabycia, Aby dzień Pański nie zastał żadnego Niegotowego. Gdy nieużyta śmierć jad swój wywiera I nam naj- milszych przyjaciół odbiera, Uchroń do swojéj przyjętych przyjaźni Takowéj kaźni. Odpuść nam. Jezu, kary zasłużone Przez miłosierdzie Twoje nieskończone, A z Swojéj świętéj wypadać opieki Nie daj na wieki. Amen. , przyjmij nasze błagania, Niechaj Twoje wiekie Imię ku Bogu nas nakłania. Prowadź nas, dzieci Twe ku zbawieniu za sobą, Nasz Pasterzu, Biskupie i Kościoła ozdobo. Przez nauk Twoich tak wiele, prawdy Bożej obrono, Przybyło wiernych w Kościele, mądrych sędziów korono. Ubóstwa, pokory, najpiękniejszy nasz wzorze, Tyś nas poznać nauczył, które pismo jest Boże. Tyś napisał dla zakoów święte drogi i prawa, A kto w nich wytrwa do zgonu, niemi serce napawa. Ten za Twą opieką pewnie trafi do nieba, Do ojczyzny swej wiecznej, gdzie już cierpieć nie trzeba. Królu mocarstw, Twej opieki niechaj błaga świat cały I niech pragną wszystkie wieki Twojej świętej czci, chwały. Z Twej łaski, dobroci, jesteśmy zapisani Do ojczyzny niebieskiej, gdzie się cieszą wybrani. , Oto: kto tylko do Niego się uda, Ma o co prosi, ma zdrowie i życie, Świadczy On łaski jawnie i skrycie. Bo na wspomnienie z prośbą Antoniego, W Kościele Bożym patrona wielkiego. I burze morskie zaraz ucichają, I chorzy z łóżek zaraz zdrowi wstają. Z więzienia więźnie, za Jego przyczyną, Wolni wychodzą, chmury w stronę inną, Usuwają się, chociażby gradowe, Ustają nawet i kłopoty nowe. Zgubione rzeczy Ten święty przywraca, A kto w błąd wpadnie lub drogę utraca, Z pomocą zaraz Antoni przybywa, Gdy Go nabożnie kto na pomoc wzywa. Nadto śmierć sama i czart ustępuje, Gdy nad kim Jego opiekę poczuje; Świadczą Padwianie, świadczą inne kraje, Prosim niech każdy Twej łaski doznaje. Straciwszy cnotę przez grzech popełniony, I łaskę Boską, Twej żebrzem obrony, Święty Antoni, wspomóż w tej przygodzie, Broń złych przypadków, nie daj nam być w głodzie. Spraw dobre życie, daj trafić do nieba, A póki żyjemy daj obfitość chleba, Daj się ucieszyć z osobna każdemu, I co się tylko należy bliźniemu. Zjednaj to wszystko cudowny Antoni, Niechaj nas łaska Twoja zawsze broni, Proś Boga za nas którzy cię wzywamy, Niech nam miłiściw będzie, upraszamy, Chwała bądź Bogu w Trójcy jedynemu, Ojcu, Synowi, Duchowi świętemu, Przez Antoniego i zawsze i ninie, Na wieki wieków niechaj wszędzie słynie. Amen. , Ozdobo kraju, Patronie nasz! Tyś dał nam wolność, skruszył kajdany, Bo Ty u Boga moc wielką masz. Spojrzyj litośnie na naszą ziemię, Na Twą Ojczyznę i wierny lud, Miej w swej opiece Piastowe plemię, Oddal nieszczęścia, wojnę i głód. Wskrześ ojców czasy, wiarą promienne, Ofiarną pracę, karność i ład! Bratnie niech serca zgodne, niezmienne, Miłość zespala już z młodych lat! , W Zakonie Świętym z wieku kwitnącego, Od swoich starszych w nauki posłany W drodze poymany. Od Braci własney, przez Matki swey zdrady W wieżą wtrącony, luboli bez wady Będący młodźian, w tym nieustraszony Szuka obrony. Nierządną Pannę od Matki posłaną, Gdy go tentuie mową swą zamazaną Głownią wygania; Krzyż na śćianę kładzie Przeciw tey zdradźie. Skończywszy mężnie czystośći gonitwę Gorącą czyni do BOGA modlitwę Odtąd nie czuie do grzechu podniety Ten Rycerz Święty. Anielską ręką Paskiem przepasany Aby był mężnym Rycerzem nazwany Już się szatańskich zastrzałów nie boi W tey świętey zbroi. Niechay się Jakób z Anyołem pasuie Tomasz go Święty w tey mierze celuie Bo po utarczce nabywa czerstwośći Tamten słabośći. Jakób od ręki Anyelskiey szwankuie Y ochromiony z Woyny ustępuie Doktor Anyelski lubo ból ponośi Lecz radość głośi. Gdy płacze Samson na zdradę Dalile Paweł Apostoł smutne wiedzie chwile Tomasz wesoły gdy pobudka ćiała W nim iuż ustała. Któregoś nabył Tomaszu pokoiu Chćiey nam użyczyć zostaiącym w boiu Przez tego, który bez zmazy poczęty Z Panienki Świętey. Amen. , Nie zapomina ludu mu wiernego: Daje nam swoich świętych za patrony, Za przykład życia i za opiekuny. Od niego mamy Marcina świętego, Na cny Biskupi świecznik stawionego: Który jak niegdyś ludowi swojemu, Tak nam ku życiu świeci pobożnemu. W stanie żołnierskim jeszcze nieochrzczony, Widząc żebraka iż był obnażony, Litością zdjęty, gdy nie miał innego, Kawałkiem płaszcza przyodział nagiego. Nocy następnej Chrystus mu się zjawia, I w darowanej szacie się przedstawia: Uczynną miłość pochwala Marcina, Cieszy, przyjmuje za swojego syna. Zostawszy potem Biskupem Turonu, Nauczał pilnie Bożego zakonu: Zachęcał słowy, świecił przykładami, Lud chodził swego pasterza śladami. Trzech zmarłych wzbudził, co śmiercią zasnęli: Lecz takich coby na wieki zginęli, Niezmierne mnóstwo od piekła wybawił, Gdy przez pokutę życie ich poprawił. W chorobie pragnąc rozłączyć się z ciałem, Uczniów swych smutkiem napełnia niemałym: Nie opuszczaj nas Ojcze, z płaczem proszą, Wilcy drapieżni trzodę twą rozproszą. Marcin gotowy czekać swej nadgrody, By owce jego nie doznały szkody: Jeślim potrzebny mówi chcę pracować, A lud twój Panie, tobie przygotować. Gdy już umierał, staje czart przeklęty, Nie zląkłszy się go, mówi Marcin święty: Nic tu nie znajdziesz piekielna poczwaro, Gniewu Bożego nieszczęsna ofiaro. Marcin pokorny ubogo umiera, A niebo mu się szeroko otwiera: Na wyjściu jego Anieli śpiewają, A święci, piekła zwyciężcę witają. Luboś opuścił owieczki Marcinie, Gdy cię Bóg przeniósł w niebieskie świątynie, Lecz i tam swoją opiekuj się trzodą, Boś miłość ku niej umocnił nadgrodą. Przed najwyźszego gdy już stoisz tronem, Racz być i dla nas łaskawym patronem: Płaszczem nagiemu danym nas odziewaj, Przed gniewem boskim nas grzesznych zakrywaj. Spraw żeby owce które pobłądziły, Do owczarni się prawej powróciły: Bo kto w piotrowym korabiu nie płynie, Pewno zatonie i na wieki zginie. Odpędzaj od nas czarta pokuszenia, Uproś niech żyjem w czystości sumienia: A gdy nas wesprze twa dzielna przyczyna, Nie będzie straszna śmiertelna godzina. , Ty przed Bogiem stoisz w sławie, Tobą Wrocław w świecie słynie, Twoje imię nie zaginie ! Lat osiemset będzie temu Wydarzeniu przedziwnemu, Gdyś ocalił śląskie włości Od tatarskiej nawałności. Wiele wieków my wytrwali, Swojej mowy nie oddali, Strzegli mowy i sumienia, Od dusznego zatracenia. Bóg to sprawił miłosierny, Któregoś Ty sługa wierny, Twa modlitwa nas wspierała, Niech Ci będzie za to chwała. Więc w wolności dzisiaj dobie, Wdzięczne modły niesiem Tobie, Niechaj dalej jak od wieka Broni Polski Twa opieka. , Za twe łaski ciebie chwali lud rozczulony: Ty z swej ku nam miłości, Bogiem będąc litości, Nas ratujesz, opatrujesz, Lubo niegodnych. Byśmy pewni byli zawsze Twojej obrony, W zakład łaski twej nam dajesz święte patrony: Którzy w naszej potrzebie, Skoro prosimy Ciebie, Pomoc dają, przyspieszają Skutek prośb naszych. Dziady nasi mieli wiarę, ty byłeś z niemi, A w nagrodę cnot ich licznych, dałeś ich na ziemi Za patrony rodaki, Aby znali Polaki, Że twa Panie nie ustanie Łaska ich wspierać. Sadok z braćmi zaknnemi Boskiemi sługi, Których prawe czcić dozwala Kościół zasługi: Ziemię naszą wsławili, Krwią męczeńską skropili, A za nami rodakami, Boga błagają. Raczył sobie Bóg podobać w ich niewinności, I chciał wsławić zakon święty w samej młodości: Dominika by plemię, Ubogacając ziemię, Pobożnością i mądrością, Swe imię wzniosło. Sadok w Sarmackiej zaszczepił wiarę dziedzinie, Kędy Dunaj, kędy Wisła, San i Prut płynie: Boskiej uczył miłości, Śmierć niós grzechowej złości, Tak grzeszników, rozpustników, Bogu nawracał. Rządził Polską Król Bolesław zwany wstydliwy, Gdy siał ogniem mordy srogie Pohaniec mściwy: Tatarzy z step ruszyli, Biedną Polskę nieszczyli, Gwałty, mordy, dzikie hordy, Wszędzie roznieśli. Wdzierały się Bisurmańskie niszcząc roje, Posuwając w głebi kraju srogie zaboje: Zuchwali najezdnicy, W Sandomierskiej stolicy, Rzeź sprawili, pomęczyli Kochanki Boże. Świetne miasto Sandomierzu, gdzie te ofiary, Krew niewinną lały chętnie na wsparcie wiary, O jak jesteś szczęśliwe! Ciebie niebo życzliwe Wysłuchuje i ratuje, Za ich przyczyną. I my także naszą ufność w was pokładamy, W nieszczęsnym zostając stanie, my was wzywamy: Święci bracia rodacy, Błagają was Polacy, Proście Boga, by uboga Polska nie wzmogła. Niech ojczyzna swą odzyska sławę, swobody, Uproście nam miłość wspólną, chęć szczerej zgody: Intraty znamienite, Urodzaje obfite; Sławę świata, długie lata Królowi Panu. A my za to waszą będziem pomnażać chwałę, Złożym Bogu na ołtarzu dary wspaniałe: Grzechu będziem się chronić, Wiary prawdziwej bronić; A że sami nie zdołamy, Wy nas wspomożecie. , od samej młodości w wierze, nadziei i świętej miłości Prowadzona i ćwiczona przez twych rodziców! Z wysokiego rodu królów pochodząc, Przy tem widokiem świata gardząc, W przykład dobry i nadobny ojców wstępujesz. Już w dziecinnych latach z domu wysłana, Kunegundzie, starszej siostrze oddana, Byś w przykładzie i urodzie wcześnie wzrastała. Wkrótce w całej Polsce z cnót, wdzięków znana, Z woli rodzicielskiej za męża wydana, Złagodziłaś, zmiękczyłaś męża srogiego. W pośród dostatków i świata godności Baczyłaś na nędznych w dolegliwości, Ocierając, osuszając łzy uciśnionym. Po śmierci męża gardzisz całym światem, I łączysz się z Jezusem, tym cudownym kwiatem; Więc rządczyni, monarchini, staje się sługą. U drzwi klasztoru stajesz gnieźnieńskiego, W grono reguły zakonu żeńskiego Z powolnością i radością wszystkich przyjęta. Najlichszy kącik w zaciszu klasztornem Obrawszy sobie przy życiu pokornem, Na usługach i posługach innych pędziłaś. A gdy ostatnia chwila się zbliżała, Byś się z tym światem docześnie rozstała, Zgromadziłaś, pouczyłaś twe towarzyszki. A tak rozrządzając życiem doczesnem, Pamiętałaś zawsze i o tem wiecznem, Pokrzepiona, umocniona Sakramentami. Już za życia z cudów i cnót twych słynna, Po śmierci niemniej dla sierót przychylna, I cudami, i łaskami głośno wsławiona. Gdy po skończonej pielgrzymce wczesnej Zażywasz z Bogiem ciągle chwały wiecznej, Bądź Patronką, Opiekunką twych dziatek nędznych. W tobie więc, o pani, ulgi szukamy, Spojrzyj z litością na lud tak stroskany, Byśmy z tobą, a przez ciebie byli szczęśliwi.

    , Okaż nam grzesznym swoje zmiłowanie, I pomóż sławić Jana dukielskiego, Sługę Twojego. Któż bowiem pojmie Twoją tutaj cnotę, Miłość, niewinność, uległość, prostotę, Męstwo, pobożność, pokorę, żarliwość, Cichość, cierpliwość. Za toś Jezusa stał się ulubieńcem, I Maryi Panny wybranym dziecięciem, Wiele Ci wielkich ta Matuchna miła, Łask wyświadczyła. Iżeś istotnie wziął urząd Patrona, Niechaj zaświadczy pamiętna obrona, Jakąś we Lwowie cudem dał Polakom, Przeciw Kozakom. Weźże więc Janie i nas w swą obronę, Pociechą napełń serca zasmucone, Prowadź przez życie i chroń nas od złego, Czasu każdego.

    , Tu na ziemię ześlij nam Twoje święte zmiłowanie, Tu na ziemię ześlij nam. Boże wielki, my w pokorze do Twych stóp garniemy się, Wola Twoja wszystko może, Ty nad nami zmiłuj się. A przez Syna Twego mękę Ulżyj ludzkiej doli złej, Każdą życia skróć udrękę, Boże wielki, zlituj się.

    Józefa ma za Opiekuna; niechaj się niczego nie boi, gdy święty Józef przy nim stoi, nie zginie. Idźcie precz, marności światowe, boście mnie zagubić gotowe; już ja mam nad wszystko słodszego Józefa Opiekuna mego przy sobie. Ustąpcie, szatańskie najazdy, przyzna to ze mną człowiek każdy, że choćby i piekło powstało, całe się na mnie zbuntowało, nie zginę. Gdy mi jest Józef ulubiony obrońcą od każdej złej strony, on ci mnie ze swojej opieki nie puści, i zginąć na wieki nie mogę. Przeto Cię upraszam serdecznie, Józefie, bym mógł żyć bezpiecznie, a w końcu lekkie miał skonanie i grzechów swoich darowanie przy śmierci. Gdy mi zaś przyjdzie przed Sędziego stawić się, wielce straszliwego bądźże mi Józefie przy sądzie kiedy mnie sądzić Bóg zasiądzie, Patronem. Odpędzaj precz nieprzyjaciela duszy mej, spraw oskarżyciela; kiedy mnie skarżyć, prześladować będzie chciał, chciejże mnie ratować, o Święty. Józefie! Oddal czarta złego, a Boga mnie zagniewanego przejednaj, o co Cię serdecznie upraszam, bym mógł z Tobą wiecznie królować.

    , latens Deitas, Quae sub his figuris vere latitas Tibi se cor meum totum subiicit, Quia te contemplans totum deficit. Visus, tactus, gustus in te fallitur, Sed auditu solo tuto creditur. Credo quidquid dixit Dei Filius: Nil hoc verbo Veritatis verius. In cruce latebat sola Deitas, At hic latet simul et humanitas; Ambo tamen credens atque confitens, Peto quod petivit latro paenitens. Plagas, sicut Thomas, non intueor; Deum tamen meum te confiteor. Fac me tibi semper magis credere, In te spem habere, te diligere. O memoriale mortis Domini! Panis vivus, vitam praestans homini! Praesta meae menti de te vivere Et te illi semper dulce sapere. Pie pellicane, Iesu Domine, Me immundum munda tuo sanguine. Cuius una stilla salvum facere Totum mundum quit ab omni scelere. Iesu, quem velatum nunc aspicio, Oro fiat illud quod tam sitio; Ut te revelata cernens facie Visu sim beatus tuae gloriae. , Quae coeli pandis ostium: Bella premunt hostilia, Da robur, fer auxilium. Uni Trinoque Domino, Sit sempiterna gloria, Qui vitam sine termino Nobis donet in patria. Amen. , veneremur cernui: et antiquum documentum novo cedat ritui: praestet fides supplementum sensuum defectui. Genitori, Genitoque laus et jubilatio, salus, honor, virtus quoque sit et benedictio: procedenti ab utroque compar sit laudatio. Amen. Corporis mysterium, Sanguinisque pretiosi, quem in mundi pretium fructus ventris generosi Rex effudit Gentium. Nobis datus, nobis natus ex intacta Virgine, et in mundo conversatus, sparso verbi semine, sui moras incolatus miro clausit ordine. In supremae nocte coenae recumbens cum fratribus observata lege plene cibis in legalibus, cibum turbae duodenae se dat suis manibus. Verbum caro, panem verum verbo carnem efficit: fitque sanguis Christi merum, et si sensus deficit, ad firmandum cor sincerum sola fides sufficit. Tantum ergo Sacramentum veneremur cernui: et antiquum documentum novo cedat ritui: praestet fides supplementum sensuum defectui. Genitori, Genitoque laus et jubilatio, salus, honor, virtus quoque sit et benedictio: procedenti ab utroque compar sit laudatio. Amen. , ave Domina Angelorum: Salve radix, salve porta, ex qua mundo lux est orta: Gaude Virgo gloriosa, super omnes speciosa: Vale o valde decora, et pro nobis Christum exora. , Mater Dei et Mater veniae Mater spei et Mater gratiae Mater plena Sanctae Letitiae O Maria! Salve Mater misericordiae Mater Dei et Mater veniae Mater spei et Mater gratiae Mater plena Sanctae Letitiae O Maria! Salve decus humani generis Salve Virgo dignior ceteris Quae virgines omnes transgrederis Et altius sedes in superis O Maria! Salve Mater misericordiae Mater Dei et Mater veniae Mater spei et Mater gratiae Mater plena Sanctae Letitiae O Maria! Salve felix Virgo puerpera Nam qui sedet in Patris dextera Caelum regens, terram et aethera Intra tua se clasit viscera O Maria! Salve Mater misericordiae Mater Dei et Mater veniae Mater spei et Mater gratiae Mater plena Sanctae Letitiae O Maria! Esto, Mater, nostrum solatium: Nostrum esto, tu Virgo, guadium Et nos tandem post hoc exsilium Laetos juge choris caelestium O Maria! Salve Mater misericordiae Mater Dei et Mater veniae Mater spei et Mater gratiae Mater plena Sanctae Letitiae O Maria! , Corpus Christi, salva me. Sanguis Christi, inebria me. Aqua lateris Christi, lava me. Passio Christi, conforta me. O bone Iesu, exaudi me. Intra tua vulnera absconde me. Ne permittas me separari a te. Ab hoste maligno defende me. In hora mortis meae voca me. Et iube me venire ad te, Ut cum Sanctis tuis laudem te in saecula saeculorum. Amen. iuncta sint gaudia, et ex praecordiis sonent praeconia; recedant vetera, nova sint omnia, corda, voces, et opera. Noctis recolitur cena novissima, qua Christus creditur agnum et azyma dedisse fratribus, iuxta legitima priscis indulta patribus. Post agnum typicum, expletis epulis, Corpus Dominica datum discipulis, sic totum omnibus, quod totum singulis, eius fatemur manibus. Dedit fragilibus corporis ferculum, dedit et tristibus sanguinis poculum, dicens: Accipite quod trado vasculum; omnes ex eo bibite. Sic sacrificium istud instituit, cuius officium committi voluit solis presbyteris, quibus sic congruit, ut sumant, et dent ceteris. Panis angelicus fit panis hominum; dat pants caelicus figuris terminum; O res mirabilis: manducat Dominum pauper, servus et humilis. Te, trina Deitas unaque, poscimus: sic nos tu visita, sicut te colimus; per tuas semitas duc nos quo tendimus, ad lucem quam inhabitas. , Nec Patris linquens dexteram, Ad opus suum exiens, Venit ad vitae vesperam. In mortem a discipulo Suis tradendus aemulis, Prius in vitae ferculo Se tradidit discipulis. Quibus sub bina specie Carnem dedit et sanguinem; Ut duplicis substantiae Totum cibaret hominem. Se nascens dedit socium, Convescens in edulium, Se moriens in pretium, Se regnans dat in praemium. O salutaris hostia, Quae caeli pandis ostium, Bella premunt hostilia; Da robur, fer auxilium. Uni trinoque Domino Sit sempiterna gloria: Qui vitam sine termino Nobis donet in patria. Amen. , Noctem diemque qui regis, Et temporum das tempora, Ut alleves fastidium. Nocturna lux viantibus A nocte noctem segregans, Praeco diei iam sonat, Iubarque solis evocat. Hoc excitatus Lucifer Solvit polum caligine, Hoc omnis erronum cohors Viam nocendi deserit. Hoc nauta vires colligit, Pontique mitescunt freta; Hoc, ipsa petra ecclesiae, Canente, culpam diluit. Surgamus ergo strenue, Gallus iacentes excitat, Et somnolentos increpat, Gallus negantes arguit. Gallo canente spes redit, aegris salus refunditur, Mucro latronis conditur, Lapsis fides revertitur. Iesu, labantes respice, Et nos videndo corrige, Si respicis, labes cadunt, Fletuque culpa solvitur. Tu lux refulge sensibus, Mentisque somnum discute, Te nostra vox primum sonet, Et vota solvamus tibi. Deo Patri sit gloria Eiusque soli Filio, Cum Spiritu Paraclito, Nunc et per omne saeculum. Amen. Polique rector, vestiens Diem decoro lumine Noctemque soporis gratia, Artus solutos et quies Reddat laboris usui Mentesque fessas allevet Luxusque solvat anxios; Grates peracto iam die Et noctis exortu preces, Voti reos ut adiuves, Hymnum canentes solvimus. Te cordis ima concinant, Te vox sonora concrepet, Te diligat castus amor, Te mens adoret sobria. Ut cum profunda clauserit Diem caligo noctium, Fides tenebras nesciat, Et nox finde reluceat. Dormire mentem ne sinas, dormire culpa noverit, Castos fides refrigerans Somni vaporem temperet. Exuto sensu lubrico Te cordis alta somnient, Nec hostis invidi dolo Pavor quietos suscitet. Christum rogemus et patrem, Christi patrisque spiritum, Unum potens per omnia, Fove precantes, trinitas. , Qua Christus ascendit crucem, Nil insolens mens cogitet, Intendat affectum precis. Qui corde Christum suscipit, Innoxium sensum gerit: Votisque praestat sedulis, Sanctum mereri Spiritum. Haec hora qua finem dedit Diri veterno criminis, Mortisque regnum diluit, Culpamque ab aevo sustulit. Hinc jam beata tempora Coepere Christi gratia: Fide replevit veritas Totum per orbem Ecclesias. Celso triumphi vertice, Matri loquebatur suae: En filius, mater, tuus; Apostole, en mater tua. Praetenta nuptae foedera Alto docens mysterio; Ne virginis partus sacer Matris pudorem laederet. Cui fidem coelestibus Jesus dedit miraculis: Nec credidit plebs impia; Qui credidit, salvus erit. Nos credimus natum Deum, Partumque Virginis sacrae, Peccata qui mundi tulit, Ad dexteram sedens Patris. Deo Patri sit gloria, eiusque soli Filio, cum Spiritu Paraclito! in sempiterna saecula. Amen. , ostende partum Virginis miretur omne saeculum talis decet partus Deum. Non ex virili semine sed mystico spiramine verbum Dei factum caro fructusque ventris floruit. Alvus tumescit Virginis, claustrum pudoris permanet, vexilla virtutum micant, versatur in templo Deus. Procedat e thalamo suo, pudoris aula regia, geminae gigas substantiae alacris ut currat viam. aequalis aeterno Patri, carnis tropaeo cingere, infirma nostri corporis virtute firmans perpeti. Praesepe iam fulget tuum lumenque nox spirat novum quod nulla nox interpolet fideque iugi luceat. Sit, Christe, rex piissime, tibi Patrique gloria cum Spiritu Paraclito in sempiterna saecula. , micantium astrorum globos, pax vita lumen veritas, Jesu, fave precantibus, Seu mystica baptismate fluenta Jordanis retro conversa quondam tertio praesenti sacraris die; Seu stell partum virginis caelo micans signaverit, et hoc adoratum die praesepe magos duxerit; Vel hydriis plenis aquae vini saporem infuderis; hausit minister conscius quod ipse non impleverat, Aquas colorari videns, inebriare flumina mutata elementa stupent transirein usus alteros. | Sic quinque milibus viris dum quinque panes dividit edentium sub dentibus in ore crescebat cibus | Multiplicabatur magis dispendio panis suo quis hec videns mirabitur iuges meatus fancium | Inter manus frangentium panis rigatur profluus intacta que non fregerant fragmenta surrepunt viri | Gloria tibi domine qui aparuisti hodie cum patre et sancto spiritu in sempiterna secula amen , et martyrum victorias, laudes ferentes debitas, laetis canamus mentibus. Ecclesiarum principes, belli triumphales duces, caelestis aulae milites et vera mundi lumina. , De luce lucem proferens, Lux lucis et fons luminis, Diem dies illuminans Verusque sol, illabere Micans nitore perpeti Iubarque sancti spiritus Infunde nostris sensibus. Votis vocemus et patrem, Patrem perennis gloriae, Patrem potentis gratiae Culpam releget lubricam. Informet actus strenuos, Dentem retundat invidi, Casus secundet asperos, Donet gerendi gratiam. Mentem gubernet et regat Casto, fideli corpore, Fides calore ferveat, Fraudis venena nesciat. Christusque noster sit cibus, Potusque noster sit fides, Laeti bibamus sobriam Ebrietatem spiritus. Laetus dies hic transeat, Pudor sit ut diluculum, Fides velut meridies, Crepusculum mens nesciat. Aurora cursus provehat, Aurora totus prodeat, In patre totus filius Et totus in verbo pater. , Diei sol ingreditur Vt sex idemque transigat, In noctis claudat aditum. Nos ergo nunc, confamuli, Prophetae dicti memores Soluamus ora in canticis Prece mixta Dauiticis, Vt septies diem uere Orantes cum psalterio Laudesque cantantes Deo Laeti soluamus debitum. Sic enim Christi gratia Peccantibus dat ueniam, Saepeque confitentibus Non aderit mors impia. Memento non desit tamen Orantibus, serui Dei, Quod Pauli uox apostoli Seruandum praedixit nobis, Cuius uox hoc promeruit Vt diceret idem Deo: Orabo mente Dominum, Orabo simul spiritu. Ne uox sola Deo canat Sensusque noster alibi Ductus aberret fluctuans Vanis praeuentus casibus. Tunc enim Deo accepta est Oratio canentium, Si pura mens idem gerat Quod explicat uox cantici , spreto cubili, surgimus: nobis, Pater, canentibus adesse te deposcimus. Te lingua primum concinat, te mentis ardor ambiat, ut actuum sequentium tu, Sancte, sis exordium. Cedant tenebrae lumini et nox diurno sideri, ut culpa, quam nox intulit, lucis labascat munere. Precamur iidem supplices noxas ut omnes amputes, et ore te canentium lauderis in perpetuum. Praesta, Pater piissime, Patrique compar Unice, cum Spiritu Paraclito regnans per omne saeculum. Amen. , lux ipse lucis et dies, noctem canendo rumpimus: assiste postulantibus. Aufer tenebras mentium, fuga catervas daemonum, expelle somnolentiam ne pigritantes obruat. Sic, Christe, nobis omnibus indulgeas credentibus, ut prosit exorantibus quod praecinentes psallimus. Sit, Christe, rex piissime, tibi Patrique gloria cum Spiritu Paraclito in sempiterna saecula. Amen. omni referta gratia, transitque rex, et permanet clausa, ut fuit per saecula. Summi Parentis Filius processit aula Virginis, sponsus, redemptor, conditor suae gigas Ecclesiae. Honor matris et gaudium, immensa spes credentium, lapis de monte veniens mundumque replens gratia. Exsultet omnis anima, quod nunc salvator gentium advenit mundi Dominus redimere quos condidit. Christo sit omnis gloria, quem Pater Deum genuit, quem Virgo mater edidit fecunda Sancto Spiritu. , et principalis Unitas, iam sol recedit igneus, infunde lumen cordibus. Te mane laudum carmine, te deprecemur vespere: te nostra supplex gloria per cuncta laudet saecula. Deo Patri sit gloria, eiusque soli Filio, cum Spiritu Paraclito, et nunc, et in perpetuum.

    Polecamy kolekcję polskich pieśni pobożnych. Czas na śpiewaniu mija mile, jeśli mamy pieśni o gustownej melodii i sensownym tekście. A takie są właśnie prastare polskie pieśni religijne.

    Pieśni oddają ducha Narodu i kształtują postawy przyszłych pokoleń. Na przestrzeni stuleci Polacy generalnie poważnie traktowali swą wiarę katolicką. W przeciwieństwie do innych państw, zwłaszcza tych obnoszących się dziś ze swą "europejskością", nie było tu wojen religijnych, nietolerancji religijnej, nie było palenia czarownic, nie było eksterminacji mniejszości narodowych i etnicznych. Polska nie prowadziła w zasadzie wojen ekspansyjnych, a jedynie obronne.

    Dla katolika sprawy tego świata mają drugorzędne znaczenie, mają o tyle znaczenie, o ile służą głównemu jego celowi. W szczególności nie jest jego ideałem życie dostatnie i wygodne. Psalmista śpiewał: „Od bogactwa i ubóstwa zachowaj mnie Panie, bo we wielkich bogactwie zapomniałbym o Tobie, a we wielkim ubóstwie przekląłbym sam siebie”.

    Dla każdego katolika głównym celem życia jest osiągnięcie wiecznego zbawienia. Aby osiągnąć zbawienie, należy przestrzegać Bożych nakazów, począwszy od Przykazania Miłości Boga i bliźniego, które jest fundamentem całego Bożego prawa w ogólności, a Dziesięciu Przykazań Bożych w szczególności. Każdy katolik wchodząc do wspólnoty Kościoła w przysiędze chrzcielnej wyrzeka się szatana, grzechu oraz wszystkiego, co do grzechu prowadzi.

    Tego ducha właśnie oddają polskie pieśni nabożne.

    * Śpiewnik Polaka - Pieśni Ojczyźniane

     
    Śpiewnik Polaka - Pieśni Ojczyźniane


     

    Chwała Bohaterom  

    w roku Pańskim 2021

    Na większą chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego


    Pieśń rycerska o bitwie pod Cedynią - autor nieznany

    1. Hej cisawy koniu,
      Czekaj tam na błoniu.
      Czekaj pory, czekaj znaku
      gdy pójdziewmy do ataku
      kędy wzgórza Cedyni
    2. Książę Mieczysławie,
      Prowadź nas ku sławie.
      Miecze nasze wyostrzone,
      spróbujemy się z Odonem
      za wałami Cedyni
    3. A ty wodzu Czciborze
      Prowadź wojów ku Odrze
      Łuczników i toporników,
      pancernych i tarczowników
      kędy wzgórza Cedyni

    24.6.972AD; Horytnica

    1. Widzę Cię w grozie dymu i krwi,
      kamienny Orle nad brzegiem Odry
      Tam twe spojrzenie, gdzie twa armia śpi
      spowita w blasku biało-czerwonym
    2. Kroczę wśród wrzawy, pośród rannej mgły
      lecą z zachodu czarne krucze hordy
      Czy to jest jawa, czy to mi się śni?
      Tu nad tym brzegiem płoną wici wojny
    3. Gdy słowa w miecze przetopiły się
      Srebrzyste włócznie niosło w dal odległą
      A szańcem stał się drugi rzeki brzeg
      w szkarłat odziany triumfował Mieszko
    4. Cofnąć się musiał, w wściekłym szale, wróg
      nurt zabrał ciała topielców daleko
      I tylko kajdan zabrzmiał tępy dźwięk
      najazd Germanów napiętnował klęską
      Ref. Gdy przyjdzie jeszcze oręż w niebo wznieść
      Gdy przyjdzie synom za kraj ojców walczyć
      Wspominajcie przodków, wiernych aż po śmierć
      którym tak drogie były wieczne barwy
    5. Świetnym zwycięstwem zapisała się
      bitwa cedyńska i tak po wsze czasy
      Płynie pieśń o niej, bo w pamięci tkwi
      teutońska strzała i topór na tarczy
    6. Wśród pól i lasów stroszy skrzydła swe
      Ojczyzny Lechów zawsze wierny strażnik
      Na chwałę mężnym wije gniazdo swe
      o bohaterstwie z dumą będzie świadczył
      Ref. Gdy przyjdzie jeszcze oręż w niebo wznieść
      Gdy przyjdzie synom za kraj ojców walczyć
      Wspominajcie przodków, wiernych aż po śmierć
      którym tak drogie były wieczne barwy
    7. Tam pod Cedynią, stoi pomnik im
      tam Orzeł Biały wiecznie trwa na warcie
      Łopot sztandarów ukołysze sny
      rycerskie sny Polski wielkich marzeń (x2)

    wspomnienie historyczne (na melodię Michaela Praetoriusa)

    1. Po Mieszku Pierwszym, Polski Chrzcicielu
      Wódz na tron zasiadł, jakich niewielu,
      Bolesław Chrobry, król znakomity
      Od fal Bałtyku po Karpat szczyty
      Od brzegu Łaby aż po Zadniestrze
      Naród zjednoczył tak młody jeszcze.
    2. Legendy stare spowiły dzieje,
      Gdy z swą drużyną przemierzał knieje
      I Szczerbcem szczebił kijowskie bramy,
      A Niemcom w Miśni postawił tamy.
      Grody czerwińskie wrócił macierzy
      I o Łużyce Polskę poszerzył.
    3. Gdy biskup Wojciech kraj misjonował,
      A Prusak nędzny go zamordował,
      Ciało Wojciecha wykupił złotem,
      W Gnieźnie świętego pochował potem.
      Gdy papież tegoż kanonizował,
      Arcybiskupstwo nam erygował
    4. Dobrego w Polsce mieliśmy pana,
      Co za najazdy karał Germana,
      Czechy pokarał z nim sprzymierzone
      I w Pradze przywdział czeską koronę.
      Wiódł przeciw wrogom bój sprawiedliwy.
      W swoim przydonku pomnik ma żywy.
    5. Byś to zapomniał, nasi wrogowie
      Wciąż kalumniami mieszają w głowie.
      A mimo wszystko myśl swym rozumem
      I narodową strzeżże swą dumę,
      Że już od wieków Naród nasz wielki
      Odpór dać umiał najeźdzcom wszelkim.

    jesień 1109 (melodia średniowieczna, autor nieznany))

    1. Z dawien dawna pola orali Słowianie,
      A z rabunku żyli w pijaństwie Germanie.
      Tak też było w czasach cesarza Henryka
      Lecz Lach na Psim Polu pogromił zbójnika.
    2. Polskę piękną, żyzną chciał German shołdować,
      Przy okazji ziemię słowiańską zrabować.
      By móc z ciężkiej pracy polskiego rolnika
      Kęsy smakowite do gęby swej wtykać.
    3. Myślał, że zdobycie Głogowa jest fraszką,
      Ale oblężenie dlań było porażką
      Nad swą klęską długo się nie zastanawiał
      I wnet ruszył żwawo ku murom Wrocławia.
    4. Lecz go polscy woje i chłopi nękali
      Pomniejsze oddziały w proch porozbijali
      Wtem mu drogę Książę Bolesław zastąpił
      Do otwartej bitwy z najeźdźcą przystąpił.
    5. Już się wojska zwarły, już walczą na miecze
      Polak jest mniej liczny, zacieklej wszak siecze
      Wtem natarli chłopi na tyły niemieckie
      Lecz po chwili walki udają ucieczkę
    6. Niemieccy rycerze Polaków ścigają
      I nędznie w gotowe zasadzki wpadają.
      Widząc i słysząc hałas na swoich tyłach
      Germanie myśleli, że reszta stchórzyła.
    7. Zaraz ichny cesarz Herr Henryk dał nogę
      W niemieckich szeregach zaś bito na trwogę.
      Bo ich konie martwe na trawę padały.
      Gdy polskie zatrute raziły je strzały
    8. Trupem pole było usłane wnet całe
      Niemcom na sromotę, Polakom na chwałę.
      Dzikich psów gromada zbójców nędznych ciała
      Z wielką zawziętością porozszarpywała.
    9. Stąd to miejsce zwane do dziś jest Psim Polem
      A ty moje dziecię znaj Bożą w tym wolę
      Iże każdy tylko z swej pracy żyć musi
      Niech lenistwo ciebie przenigdy nie kusi.

    Gal Anonim, o Bolesławie III Krzywoustym (na melodię "Ehre sei Gott in der Höh", Gotteslob)

    1. Cześć prawemu Panu Bogu, cześć i wieczna sława!
      On swą mocą Pomorzany pod berło poddawa.
      Cześć i sława dla zwycięzcy, księcia Bolesława!
    2. Owóż obiegł raz Bolesław pewien gród stuwieczny,
      Sam warowny już z natury, załogą stateczny,
      A dla spraw jego królestwa wielce niebezpieczny.
    3. No i cóż? Wrogowie pierzchli ucieczką szaloną,
      Jeszcze u nich takiej rzezi nie bywało pono.
      Siedem grodów wziął tam książę i zdobycz niepłoną.
    4. Chwalmyż za to z Panem Bogiem Wawrzyńca świętego,
      Bo się bitwa ona sławna stała w święto jego;
      Godzien iście w owym grodzie kościoła wielkiego.
    5. Opisawszy Bolesława zwycięstwo wspaniałe,
      Wspomnijmy też i z cesarzem układy udałe,
      Jak zawarli pokój, przyjaźń i braterstwo trwałe.
    6. Nie jest tajne to nikomu, dla jakiej przyczyny,
      Z jaką pychą wkroczył cesarz do polskiej krainy,
      Jaki ład tu chciał wprowadzić, jakie karać winy.
    7. Czymże jednak są przed Bogiem zamysły zuchwałe,
      Bez którego woli nie drgnie ni źdźbło trawy małe,
      A który wniwecz obraca góry okazałe.
    8. Bolesław się ostał w państwie bez strat i bez trwogi
      I gotowy jest do walki jakoby lew srogi,
      Przed którym się korzy wszystko i pierzchają wrogi.
    9. Żaden wróg takiemu panu nie śmie stawić czoła,
      Nikt, że pola mu dotrzymał, chlubić się nie zdoła;
      Każdy sąsiad żyć w pokoju pragnie z nim dokoła.
    10. Wrogów swoich tryumfalnie zwycięża przebojem,
      Wszystkim innym hojną ręką niesie dary swoje;
      Król węgierski dzięki niemu cieszy się pokojem.
    11. Nie tu pora, by z osobna wywodzić uczenie
      To, co wiedzą ci, co znieśli pęta i więzienie.
      Lecz my teraz bez przygany niesiem chwały wieniec.

    Gal Anonim

    1. Naszym przodkom wystarczały
      ryby w rzekach się kryjące,
      My po wielkie przychodzimy,
      w oceanie pluskające!
    2. Ojcom naszym wystarczało,
      jeśli grodów dobywali,
      A nas burza nie odstrasza
      ni szum groźny morskiej fali.
    3. Nasi ojce na jelenie
      urządzali polowanie,
      A my skarby i potwory
      łowim, skryte w oceanie!

    1278AD (na melodię hymnu kazachskiego)

    1. Tatarzynów z piekła armia
      W Kęble ci obozem stała
      I by zgnębić polskich jeńców
      Na figurkę Marii plwała
    2. Lecz Najświętsza Panna Maria
      Tej zniewagi nie zdzierżyła
      Rozświetliła się i wzniosła
      Czym Tatarów wystraszyła
    3. Przerażeni tym zdarzeniem
      W koń na oślep uciekali
      Tak bez składu i bez ładu
      Wprost na wojska polskie gnali
    4. W ten czas bowiem od Krakowa
      Oddział polskich szedł rycerzy
      By spowolnić pochód wroga,
      Opór stawić, się z nim zmierzyć
    5. Bez szans byli ci rycerze
      Przeciw armii tej piekielnej
      Dwudziestokroć wszak liczniejszej
      Żądnej mordów i pazernej
    6. Gdy więc armię tę ujrzeli
      Rozpędzoną jak natarciu
      Z własną śmiercią się liczyli
      W pierwszym z nimi strasznym starciu.
    7. Lecz spostrzegli, że w nieładzie
      Tatar w pole wszak wylega
      Wnet ujrzeli też przyczynę
      Bałaganu w ich szeregach
    8. A figura Świętej Panny
      Się na wzgórze przemieściła
      Z tyłu za naszym rycerstwem
      I Tatarów oślepiła
    9. Zrozumieli ten znak z Nieba
      W lot rycerze chrześcijańscy
      Wznieśli w górę swoje miecze
      Uderzyli w imię Pańskie
    10. Jako drwale las karczują
      Tak i oni w pień wycieli
      Tych najeźdźców z dzikiej Azji
      Ach nieliczni ocaleli
    11. Ci, co zbiegli, już do Polski
      Wracać więcej nie pragnęli
      Bo z mocarną Obrończynią
      Do czynienia mieć nie chcieli.
    12. Pamiętajcie po wsze czasy
      To zwycięstwo pod Kęblewem
      Wy bluźniercy europejścy
      Trwóżcie się przed Bożym gniewem
    13. My, Polacy wierni, trzeźwi
      Zaś zanośmy swoje modły
      Do Kębelskiej Panny Marii
      By herezje nas nie zwiodły.

    z 23 lutego AD 1280; na melodię pieśni wojów Bolesława

    1. Tatar z Ruskim najechali
      Polskie ziemie, mordowali.
      Niszczą, gwałcą piekła druhy,
      Matkom rozpruwają brzuchy.
    2. Wszędzie rozpacz, widmo głodu.
      Dumał więc kniaź z Piastów rodu,
      Jak powstrzymać marsz pogaństwa,
      Wrogów wyprzeć z granic państwa.
    3. Leszek Czarny woje sprawia,
      Wkrótce wrogom czoła stawia.
      A gdy znak dał kniaź prawicą,
      Starli się pod Koprzywnicą.
    4. Polak bije się z uporem.
      Tatar gnie się pod naporem.
      Wnet ucieczką się ratuje.
      Własne konie go tratują.
    5. Za Lwów przegnał Leszek Czarny,
      Zniszczył wroga kniaź mocarny.
      Nam zaś wielbić trzeba Boga,
      Że uwolnił nas od pogan.

    27 września 1331

    1. Jak to licuje z honorem rycerza,
      Gdzież jest pobożność zakonnika,
      Gdy nie w pogan, lecz w chrześcijan uderza?
      Nie pasterz on owiec, on lis dla kurnika.
    2. Do Boga on miał nawracać Prusaka,
      Na pruskiej ziemi budować kościoły,
      A pali domy zbożnego Polaka,
      Rabuje mienie, owce i woły.
    3. I znów z toruńskiej twierdzy wyrusza
      Z krzyżem na płaszczu, z sercem szatana.
      Ku potępieniu prze jego dusza,
      Od jego ręki ziemia krwią zlana.
    4. Lecz z zwycięstw pyszny na krwawym szlaku
      Tam pod Płowcami zamarł od trwogi.
      Kiedy przystąpił nasz król do ataku
      Krzyżak więc musiał zawrócić z drogi.
    5. Wojska Łokietka sprawiły się w boju
      Na polu poległ krzyżacki marszałek
      Naszym przypadły łupy po znoju
      I po wsze czasy zdobyto chwałę.
    6. Choć dziś gryzipiórki wsze opluwają
      Wszelką chwałę polskiego oręża
      To w twej pamięci niech słowa zostają
      Że Bóg grzech karze, a cnota zwycięża

    Autor nieznany, o bitwie z 15.7.1410 AD

    1. We wtorku dzień apostolski
      Rzekł marszałek - królu polski,
      Wielki tu jest lud nad nami
      Trzeba by był Pan Bóg z nami.
      Na Grunwaldzkiem Polu
    2. Król widząc, iż blisko było
      Aby się to dokończyło
      Nacz się Niemcy hardzie brali
      Niż polskiej mocy dostali.
      Na Grunwaldzkiem Polu
    3. Rozkazał dać znak potkania
      I mało było czekania
      Bo poszły ochotnie k'sobie
      Tak wybrane czoła obie
      Na Grunwaldzkiem Polu
    4. Zaczęła się bitwa sroga
      Śmierć, krew, dusza tam niedroga
      A mąż się do męża kwapił
      Czym kto mógł swego załapił
      Na Grunwaldzkiem Polu
    5. Mistrz z kontury wszyscy zbici
      Miecze co przynieśli i ci,
      Pokora sama wygrała
      Bo u Boga miejsce miała
      Na Grunwaldzkiem Polu
    6. Obóz, działa wszystkie wzięto
      Tak Niemcom pychę odjęto
      A łańcuchy zgotowane
      Na ichże szyje wkładane
      Na Grunwaldzkiem Polu
    7. Po tej bitwie stał się koniec
      A do Polski posłan goniec
      Iż król wygrał, a mistrz stracił
      I gardłem tego przypłacił
      Na Grunwaldzkiem Polu
    8. Tak ci Pan Bóg pychę traci
      A pokorę hojnie płaci
      Sprawiedliwość w bitwie może
      Daj tak zawżdy wygrać Boże.
      Na Grunwaldzkiem Polu

    bitwa 15.7.1410; Horytnica, "Jaszczurkowcy"

    1. Obrócili w zgliszcza pracę wielu lat
      Zakonni oprawcy krzyżem znaczą płaszcz
      Zginał się w niewoli ciemiężony kark
      Ile razy świszczał knechta groźny bat

      Zagłodzone dzieci, córki gwałtem brał
      Gorze wam, Krzyżacy! Jeszcze przyjdzie czas
      Gdy chorąży światła wstanie pośród nas
      Bywaj nam Jagiełło, idziem w bitwy brzask

      Ref.
      Przyszła ku nim nocą promienista wić
      Rozdarł ciężkie dyby uwięziony gryf
      Nam stanowić Polskę, lub w germaństwie zgnić
      Nam ratować mowę, lub niemymi być
    2. Tu, w sercu zakonu, tli się buntu żar
      Tu, wśród wielu wrogów, opór nadal trwa
      Przetrwa ta idea, pozostawi ślad
      Na kartach historii Jaszczurkowców brać

      Tam, gdzie jeszcze wczoraj plecy znaczył bat
      Tam na szubienicy wisi teraz kat
      Długo przyszło czekać - przez tak wiele lat
      Bywaj nam Jagiełło, nam zwycięstwa wiatr

      Na polach Grunwaldu spadły hydry łby
      Niemieckie rycerstwo rozniesione w pył
      Powstał lud pomorski, podniósł zimną stal
      Ukrywaną flagą załopotał wiatr

      Ref.
      Przyszła ku nim nocą promienista wić
      Niosła ją wysoko, wolność chciała żyć
      Nam na zatracenie, lub w zwycięstwo iść
      Nam ciemności lochów, lub słoneczne dni

      Tu, w sercu zakonu, rośnie polska straż
      Tu, w samym Malborku, siła jest już nas
      Oręż hartowaną łzami w kuźni znać
      Kaszubscy mściciele, Jaszczurkowców brać

    Pieśń białoruska, swobodne tłumaczenie, 15.7.1410

    1. Sławić będę chrobrych rycerzy sarmackich
      Co zgnietli pod Grunwaldem zbójników krzyżackich
    2. Zakon Litwę, Polskę zbójecko rabował
      Palił wioski i miasta, i ludzi mordował
    3. Więc na wojnę szybko wyruszajmy w drogę
      By na pruskiej ziemi potykać się z wrogiem
    4. By krzyżacką przemoc przerwać, rusz do boju
      I Ojczyźnie miłej wrócić dni pokoju
    5. Z wszech zakątków kraju rycerze ruszyli
      Na Grunwaldzkim polu krzyżaka gromili
    6. My Bogurodzicę, Niemcy Dasticht pieli
      Gromem armat bitwę zaraz rozpoczęli
    7. Litwini z okrzykiem skoczyli na konie
      A konie ich rączo sunęły przez błonie
    8. Śmiało książę Witold przewodzi drużynie
      i "do boju" krzyczą w porannej godzinie
    9. Wnet w zbrojach Polacy w szyku z drugiej strony
      Uderzą na Niemca jak niedźwiedź szalony
    10. Jak lód zimni Niemcy zawzięcie się biją
      Lecz strzały i lance im zbroje przebiją
    11. Szczęk mieczy, huk armat, gardła z krzyku zdarte
      Gdy wojska na polu w strasznym boju zwarte.
    12. Zbroje skrzypią groźnie, krew leje się krasna
      A słońce po niebie płynie złote jasne
    13. Legło dziesięć pruskich najlepszych kompanii
      I ich sojuszników z Francji i z Hiszpanii
    14. Nasze kopie ich rażą, a wojska okrążają
      Pruskiego najeźdźcę w pęta zakuwają
    15. Komturów krzyżackich dzidami przebili
      Ich fałsz i oszustwa do żołądków przeszyli
    16. Nasze śmiałe zuchy tak Niemców pobili
      że jak wilki w krzakach z płaczem głośno wyli
    17. Kilka mil na tył wroga nasi zajechali
      Niemcy legli jak trawa, zbroje swe oddali
    18. Ze wzgórza abstynent Władysław Jagiełło
      dowodził wojskami, Bóg zaś wiódł to dzieło
    19. Król wina krzyżackie dał wylać w jeziora
      Nastała dla Polski jej potęgi pora
    20. Póki w wojownikach bez trunków krew płynie
      Póty Polska ni Litwa od wroga nie zginie
    21. Wnet o tym mówi każde polskie plemię
      Wieści te radują niebiosa i ziemię
    22. We wszystkich kościołach Te Deum śpiewano
      Na Litwie i w Polsce Boga wychwalano

    15.9.1463AD

    1. Pod Grunwaldem lekcja miła
      Na czterdzieści lat starczyła.
      Znów pragnęli żyć krzyżacy
      Z chłopów polskich ciężkiej pracy.
    2. Ziemie nasze najechali
      I co mogli, rabowali.
      Dziesięć lat ta wojna trwała.
      Polska zbójów wypierała.
    3. Aż Gniew okrążyli woje,
      Gdzie krzyżackie gniły gnoje.
      Wielki Mistrz chciał ich ratować,
      Drogą morską szedł wojować.
    4. Wziął 44 statki.
      Nie spodziewał się więc wpadki.
      Dwa tysiące zabrał zbrojnych,
      By rozstrzygnąć losy wojny.
    5. Lecz mu pogoniła kota
      Gdańsk chroniąca polska flota.
      Zawrócili więc krzyżacy,
      Lecz ścigali ich Polacy.
    6. Admirał Stolle Wincenty
      I Maciej Kolmer okręty
      Z Gdańska wiedli z polskim wojskiem,
      A zaś Jakub Vichs elbląskie.
    7. W głowie przy tym się nie mieści.
      Polak statków miał 30,
      A żołnierzy tylko pięćset,
      Ale serce miał on większe.
    8. Zwarli się w Zatoce Śnieżnej.
      Polak bił niezwykle mężnie.
      Zepchnął wroga na mieliznę.
      Walczył dzielnie za Ojczyznę.
    9. Abordażem brał okręty.
      Krzyżak przegrał bój zacięty
      Tysiąc zbójów śmierć zabrała.
      Reszta wojska się poddała.
    10. Mistrz krzyżacki zbiegł w niesławie.
      Tak skończyło się bezprawie,
      Gdy krzyżaka pokonano,
      Bestii zęby wyłamano
    11. Toteż rok w rok, gdy się zbliża
      Święto Podwyższenia Krzyża,
      Dziękuj Bogu za dar glorii
      W Zatoce Śnieżnej Wiktorii.

    8 września 1514, swobodne tłumaczenie

    1. Razem hetmani obaj, Hej, Polski oraz Litwy
      zebrali wojska swoje, Hej, do ogromnej bitwy
    2. Tam za Orszą wiele mil, Hej, u Kropiwnej łuku
      By pogromić Moskala, Hej, zapamiętaj wnuku
    3. Uderzyła Moskwa snadź, Hej, na Litwę w południe
      Ale książę Konstanty, Hej, sprawił się tam cudnie
    4. Kniaź Litwinów prowadził, Hej, chytrze do ataku
      Zwiódł Moskwę do zasadzki, Hej, na pastwę Polaków
    5. Polacy ich pokłuli, Hej, gorliwie włóczniami
      Ogniem rusznic gromili, Hej, sypali strzałami
    6. Litwini w koń ruszyli, Hej, tam walka zacięta,
      Moskwę ścigali w wąwóz, Hej, rżnęli jak zwierzęta
    7. Piesi żołnierze dobrzy, Hej, w boju pomagali
      I Moskali rozlicznych, Hej, w walce zabijali
    8. Konstanty swe armaty, Hej, na Moskwę skierował
      A Moskal się ze strachu, Hej, ucieczką ratował
    9. Z husarią polski hetman, Hej, uderzył w Moskala
      Z długimi lancami kłus, Hej, szeregi rozwala
    10. Do wieczora wielki wrzask, Hej, nad wzgórza się wznosi
      W ciężkiej bitwie ziemię wszą, Hej, krew moskiewska rosi
    11. Litwini i Polacy, Hej, mężnie się sprawili,
      Na udział w przodków chwale, Hej, słusznie zasłużyli
    12. Ze zdobycznych armat, kul, Hej, odlano w Krakowie
      Katedralny dzwon, co się, Hej, Zygmuntowym zowie
    13. Kiedy więc dzwon Zygmunta, Hej, bije na Wawelu,
      O orszańskiej wiktorii, Hej, śpiewaj przyjacielu.
    14. Tam Bóg prawej wiary lud, Hej, przed kacerstwem bronił.
      Jeśli wiarą będziem żyć, Hej, i nas też ochroni.

    8 września 1581 do 6 lutego 1582; na ludową meodię inflancką

    1. Inflant długie, cudne plaże
      Zachęcają cię do marzeń
      O bezkresie, o swobodzie.
      Tu się czujesz sto lat młodziej.
    2. Te jeziora urokliwe,
      Pluskiem ryb jakoby żywe.
      Tu napotkasz boćki, bobry.
      Rzeknie niedźwiedź ci "dzień dobry"
    3. Piękne są inflanckie lasy.
      Sosny, świerki pomną czasy,
      Gdy tu Polska władzą była,
      Lud tu wolnym uczyniła.
    4. Nie dziwota, że Rosjanie
      Wielką chrapkę mieli na nie.
      Ale Stefan król Batory
      Udał się w tutejsze bory
    5. Aż pod Psków pomaszerował,
      Przeciw Moskwie tam wojował.
      Długo trwało oblężenie,
      Aż odzyskał polskie mienie,
    6. Aż nam zwrócił car Inflanty.
      Znów brzmieć mogły polskie szanty.
      Wszem radością szczęście chwili,
      Gdy rabusiów się pozbyli.

    m.in. o Bitwie Pod Kłuszynem 4.7.1610 , Wojciech Rakowski; na mel. serbską ludową ON KOCOBO, KOCOBO

    1. A wtym | kanclerz koronny | Żółkiewski | rzeczony,
      Szczęściem, dzielnością, | męstwem nad insze | wsławiony, [wsławiony, wsławiony,]
      Który nieraz ten naród bisurmański gromił,
      Ich wojska niezliczone potężnie przełomił – 2x
    2. Pomnią | to ukraińskie | pola krwią | skropione
      I kłuszyńskie, gdzie | legły pułki | niezwalczone, [niezwalczone, niezwalczone,]
      Ten posiadł i stolicę Carstwa Moskiewskiego,
      I potężne wojska zbił monarchy wielkiego, - 2x
    3. Szujskich | wziął i z hetmany, | i oddał | królowi
      Na nieśmiertelną | sławę swemu | narodowi, [narodowi, narodowi,]
      Rzecz piszę niewidzianą i słuch niesłychany,
      Aby cara król polski miał kować w kajdany - 2x

    Tomasz Piorski (do muzyki tradycyjnej: "Spanish Ladies"), o bitwie pod Oliwą, 28 listopada 1627

    1. Był wiek XVII, rok dwudziesty siódmy,
      Listopadowy wiatr zimny wiał.
      Była niedziela i słońce wstawało,
      Na "Świętym Jerzym" sygnałem był strzał.
      Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a,
      Medina-Sidonia w Hiszpanii żył.
      A ty zapamiętaj Arenda Dickmanna!
      To polski admirał, co z Szwedem się bił.
    2. Sześć szwedzkich okrętów na walkę czekało,
      A każdy z nich większy od naszych dwóch.
      Choć siły nierówne, bo dział było mało,
      To w polskich załogach bojowy był duch.
      Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, ...
    3. Huknęła salwa, wiatr żagle złapały,
      Błysnęły armaty z burtowych furt.
      Dziesięć korabi do walki ruszało,
      Od strony półwyspu stał szwedzki wróg.
      Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, ...
    4. Błyskały armaty, gwizdały kartacze
      I z trzaskiem okręty zwarły się dwa.
      "Wodnik" przypuścił abordaż zuchwały,
      Pogrążył się szwedzki galeon wśród fal.
      Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, ...
    5. "Tigern" i "Solen" - okręty rozbite,
      A reszta Szwedów uciekła gdzieś w dal.
      Admirał Dickmann legł w boju zabity,
      Lecz flota spod Orła zwycięstwo swe ma.
      Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a, ...

    obrona Częstochowy 1655

    1. Uderzcie dzwony potężne,
      uwierzcie w serca swe mężne,
      ufajcie w bramę niebieską,
      bastion przed bestią.
      Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku,
      wieniec ponad Twoją głową z gwiazd dwunastu,
      zawitajże Królowo w blasku słońca,
      zostań z nami, zostań z nami, aż do końca
    2. Wykrzeszcie z siebie chęć chęci,
      dostrzeżcie, co widzą Święci:
      Prawdę i Piękno, i Dobro,
      najczystsze z obron
      Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku,....
    3. Podnieście strapione głowy,
      pobierzcie do Częstochowy,
      gdzie swoje zginają karki
      i niedowiarki.
      Ref: Zawitajże Królowo w słońca blasku, ...

    o II bitwie chocimskiej 11 listopada 1673 - śpiewała Camerata Cracovia

    1. Słuchajcie wszyscy, jako Bóg łaskawy
      przywiódł do wielkiej Polski Naród sławy
      a oddawajcie uniżone dzięki
      Jemu na wieki
    2. Że do ostatka nie dał nam zaginąć
      skarał jak ojciec, a kazał przeminąć
      swej surowości, miecz nam zgotowany
      wziął na pogany
    3. Turczyn wyniosły, co go świat się boi
      wziąwszy Kamieniec pod Chocimiem stoi
      tam swe wprowadził wielbłądy na szopy
      w nasze okopy
    4. Zaraz hetmani przeciwko nim poszli
      przez krwawe niegdej bukowe zarośli
      gdzie nieszczęśliwie za króla Olbrachta
      zginęła szlachta
    5. Hetman Sobieski wszystko opatrzywszy
      ciężkie przeprawy ostrożnie przebywszy,
      gdzie wyszedł w pole, by Turka powstrzymać
      od Wołoszyna
    6. A gdy rycerstwo westchnęło do Boga
      zaraz odeszła od nich wszelka trwoga
      dali dla wiary, dla ojczyzny miłej
      ostatnie siły
    7. Wielki Sobieski marszałku, hetmanie
      niech ci za tryumf nieśmiertelny wianiec
      Bądź dla Ojczyzny naszej opiekunem
      Turkom piorunem

    Wojciech Kilar, Jerzy Lutowski

    1. W stepie szerokim, którego okiem
      Nawet sokolim nie zmierzysz.
      Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa
      Pieśni o małym rycerzu!
    2. Choć mały ciałem, rębacz wspaniały,
      Wyrósł nad pierwsze szermierze.
      I wieki całe będą śpiewały
      Pieśni o małym rycerzu!
    3. Ty, któryś w boju i Ty, coś w znoju,
      I Ty, co liczysz i mierzysz.
      Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa
      Pieśni o małym rycerzu!

    Horytnica

    1. Nie płacz po swoim zagończyku, choć poległ taki młody.
      Nie łez mu brak lecz dzikich stepów, swej szabli i przygody.
      Tam, gdzie ich wojen niosły losy jak wichry letniej burzy,
      Tam ciągle płynie pieśń żołnierska - wolności, walki, służby.
    2. Spójrz, idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Pod kopytami szwedzki dragon, od szabli ginie Tatar.
      Spójrz, idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Buzdygan kruszy szyki wrogów, to Lisowczyków szarża.
    3. Na Kresy wiodła krew gorąca, by carskie burzyć trony.
      Choć żołdu nie płaciła Polska, zadanie wypełniono.
      I niosła w dal gorące serca, pieśń ognia, krwawej stali.
      Rytm kopyt wybijały bębny, gdy w dal galopowali.
    4. Spójrz idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Pod kopytami szwedzki dragon, od szabli ginie Tatar.
      Spójrz idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Buzdygan kruszy szyki wrogów, to Lisowczyków szarża.
    5. Czerwono czarny sztandar wzywał przeciwko wielu wrogom.
      Na Rusi wzmogła się pożoga, to szwedzki nadszedł potop.
      Gdy przyszło wydrzeć Azji Jasyr i rozbić Tatarzyna,
      Tam rozbiegały się gromady, straceńców gnała drużyna.
    6. Spójrz idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Pod kopytami szwedzki dragon, od szabli ginie Tatar.
      Spójrz idą pułki Lisowczyków, we wszystkie strony świata.
      Buzdygan kruszy szyki wrogów, to Lisowczyków szarża.
    7. Czas zatarł pamięć tamtych wieków, walecznej, dziarskiej braci.
      Ich kości leżą pośród stepów, wśród dzikich pól połaci.
      Lecz wiem, że gdy Was wezwie Polska, zabłysną ostre szable
      I duchy Wasze niespokojne, znów dla niej ruszą w siodle.

    1863AD, autor nieznany

    1. Posłuchajcie, ja was proszę, o wojnie tureckiej.
      Turek zmierzył się przed trzystu lat z królem Sobieskiem
      Wpierw w niedzielę Turka z rana wpłynęły okręty
      i na tym miejscu stanęły, gdzie był obraz święty.
    2. A w niedziele bardzo rano bramy otworzyli,
      Zaraz do miasta, do Wiednia Turcy przystąpili.
      O, o Wiedniu, o, o Wiedniu, już cię teraz mamy.
      Już cię tu nikt nie obroni, jeno ten nad wami.
    3. I przyjechał pan turecki, monstrancyję zdjęli.
      Siedemdziesiąt zakonników przed klasztorem ścięli.
      A i pannom zakonnicom żni piersi nożami,
      A Przenajświętszy Sakrament deptali nogami.
    4. Dzieci bili, zabijali, na bagnety brali.
      Nieszczęsne matki patrzały, z żalu umierały.
      Krew płynęła strumieniami z okien na ulice.
      Turek ze wszystkich stron świata strzelał w kamienice.
    5. I już wszyscy potrwożeni, już we krwi stanęli.
      I o pomoc Matkę Bożą gorliwie prosili.
      O Przenajświętsza Panienko, wiele tego razy
      Obrażali, posiekali Twe święte obrazy.
    6. I przyjechał król Sobieski, do kościoła bieży.
      Upadł przed Najświętszą Panną, i tam krzyżem leży.
      Wtem zawowała z obrazu: "Powstań na kolana.
      O powstań królu Sobieski, na Turka pogana".
    7. "O Przenajświętsza Panienko, jakże mam wojować,
      Kiedy już słońce zachodzi, późno się szykować."
      "A ja mowie to do ciebie, ze z mojej przyczyny.
      Słońce będzie ci świeciło dłużej trzy godziny".
    8. "O Przenajświętsza Panienko dopomóż mi sama,
      Bo ja idę już wojować na Turka pogana."
      O i powstał król Sobieski, który krzyżem leżał,
      I na Turka poganina czym prędzej pobieżał.
    9. I ze wzgórza Kahlenbergu król wojska prowadził.
      Każdy husarz z pięćdziesięciu Turków sobie radził.
      Choć liczyła pół miliona ludzi armia wroga,
      Nic ci mnogi lud nie wzmoże przeciw armii Boga.
    10. I Przenajświętsza Panienka sama w wojnie była
      I o pomoc swego syna, o pomoc prosiła.
      I Przenajświętsza Panienka sama w wojnie była
      I z pomocą swego Syna Turka oślepiła.
    11. Zobaczywszy Bóg Najwyższy z nieba wysokiego
      Spuścił na nich deszcz kamienny, wybił do jednego.
      Ci którzy żywi zostali, jęli rejterować.
      Poprzysięgli, że nie pójdą do Polski wojować.

    autor nieznany

    1. Pokłon, pokłon dla hetmana, króla Sobieskiego Jana
      Niech mu takich "Wiedni" wiele, jako dywan się uściele
      Francuz, Anglik, szczur niemiecki, wie czym słynny jest Sobieski
      My Ojczyźnie, razem z Janem, zabliźniamy każdą ranę
      Nie masz jak ten polski naród, on Tatarów i bojarów
      Kozaczyna i Turczyna mocną dłonią wziął za łeb!
      a Austriak wredna żmija, bez Polaka był by kiep...
      Niech opowie wiatr - husarskiej braci kompan
      jak turecki gad od szabel Polonusów padł!
    2. Pokłon pokłon dla hetmana, króla Sobieskiego Jana
      Po dywanie Glorii stąpa, stąpa pewnie, tak od lat
      Gdy w szeregach nasz Jan Trzeci, karabele w rapciach drżą
      Jasna gwiazda nad Nim świeci i przewodzi panowania dniom!
      Świeć gwiazdo świeć, nie żałuj blasku polskiej ziemi
      Nagrodą jest patronkę w Tobie mieć
      Victorię głoś, sama - z istoty swych promieni...
      Wybrali nas dzisiaj na Pospolitą Rzecz!
    3. Pokłon pokłon dla hetmana, króla Sobieskiego Jana
      Niech mu takich "Wiedni" wiele, jako dywan się uściele
      Nie masz jak ten polski naród, on Tatarów i bojarów
      Kozaczyna i Turczyna mocną dłonią wziął za łeb!
      a Austriak wredna żmija, bez Polaka był by kiep...
      Sarmacki miecz, Sarmacki miecz...
      Niech sławi Pospolitą Świętą Rzecz!

    Bitwa pod Hodowem, Okopy Trójcy Świętej, 11 czerwca 1695; na melodię 40:1 Sabaton

    1. Husarów ze trzystu huf
      Obozem tu stał
      W sześćdziesiąt tysięcy gdy gnał
      Przez step turecki nasz wróg
      Okopom patronem był
      Trójjedyny Bóg
      Na kresach wszech polskich dóbr, ziem
      Był czerwiec, zielenił się step

      Refren;
      O wara tym, co wznoszą dłoń
      Na kraj, chroniony przez polską broń
      Nie wygra z Polakiem dwustu
      Bo tak waleczny Polaka duch

      Przeciw jednemu
      Dwustu ich szło
      Ducha polskiego
      Wszak nie znali
      Trzystu husarów
      Ruszyło w bój
      Rozbiło turecką armię w proch.
    2. Husaria ruszyła na znak
      "Uderzać już czas"
      Szum skrzydeł się wzbijał nad step
      Wnet wróg w zasięgu jest lanc.
      Szeregi tureckie śmierć
      Tnie niby łan zbóż
      Już dziesięć tysięcy mniej dusz
      A reszta ucieka co tchu

      Refren;
      O wara tym, co wznoszą dłoń ...

    (tłum. Samuel Twardowski)

      DO RYCERSTWA POLSKIEGO OJCZYSTĄ MUZĄ AD EQUITES POLONOS Aeterna magnis carmina Carpat... (Lib. IV, l)
    1. Wieczną na wielkiej krępakowej skale
      Rysuję piosnkę. Umiejcie ją cale,
      Potomne czasy! Niewinne dziewczęta
      Niech ją i późne śpiewają wnuczęta.
    2. Próżno, Polacy, miasta murujemy,
      Próżno i zamki do zamków łączemy,
      Jeśli w kościołach pustki, a wyniosłe
      Świątnic fabryki chwastami zarosłe.
    3. Próżno hucznymi z fortec kartanami
      Puszkarze miecą swymi piorunami,
      Jeżeli chóry kościelne pauzują,
      A nieme dzwony wieże swe piastują,
    4. Jeśli też w jednym będących Kościele
      Wyznania Boga jest przeciwnych wiele,
      A gminu ludzi, prze ich dzikie zdanie,
      Prawa i wiary dziwne pomieszanie.
    5. Za jedną bramą źle w mieście siedzimy,
      Źle w jednym szyku ojczyzny bronimy,
      Ofiary Bogu, nabożeństwa różne,
      Błagania nieba - sposoby to próżne.
    6. Kto nie wie Greków: że o wierze swary
      Włożyły piękną Grecyją na mary?
      Gdy się gmin w Boskie wdaje tajemnice,
      Kurzą się czeskie sąsiedzkie świątnice.
    7. Wnętrznym wzruszeniem utracone zdrowie
      Królestwa swego płaczą cni Węgrowie.
      Zebrane w kupę wszytkie możne siły
      Oraz przeciwne wiary potopiły.
    8. Rzuć z Tatr, Polaku, w lewo twoje oko
      Na pola bydeł pełne, skąd szeroko
      Draw i Saw płyną i skąd szerokimi
      Wiezie obfitość Dunaj brzegi swymi.
    9. Zaż by tak urósł ów tyran Sztambołu,
      Kiedy by widział serca wszech pospołu
      Sfornych chrześcijan w jednym wiary pęcie?
      Sprzysięgło siły byłyby mu w wstręcie.
    10. A wszak swym siłom Węgrzyn podufały,
      Już był opatrzył swe fortece, wały,
      A w brzegach pełnych rozłożysty Dunaj
      Przestrzegał: przez mię o moście nie dumaj.
    11. Bronił ten do miast przystępu snadnego,
      Ale Bóg gniewu nieubłaganego,
      Złych rąk obrony hańby i nadzieje,
      Z których się oraz całe niebo śmieje.
    12. Wieszczym ja duchem z nieba obietnice
      Niosę krwi polskiej; póki ich świątnice
      Zgodnymi śluby, modłami i pieniem,
      Jednym kadzidła ciepłe są paleniem;
    13. Póki i Tobie pokorne kolana
      Polska nachyla, kiedy zorza rana,
      Jasne południe i mrok późny każe,
      O Panno, wolna od wszelakiej zmaze!
    14. Pókić ołtarze, kiedy w grudniu świta,
      Świec siedmią jasne i trwa starożyta
      Pieśń przodków naszych, a gmin pospolity
      Pokornieć pali z prosta wosk uwity.
    15. Nas samych Wisła i Dniepr niech napawa,
      W morza swe idąc póki biegu stawa.
      A my ni wichrów z południa się bójmy,
      Ni się o Arkton północną frasujmy.
    16. Mylę się? Czyli głos z powietrza czuję?
      Głos mi poważny nadzieję cukruje.
      A na znak, co się chmurą kęs zadęło,
      Zaraz i niebo pogodą błysnęło.

    Horytnica

    1. Niechaj skrzydła chwały niosą Was
      Rozniecając czarnych szabel blask
      Jak lawina mknie stukonny grom
      Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią

    2. Rude tygrysy, lamparty złote
      Okrywa rotę szkarłat i stal
      Piękno i strach razem puszczone w cwał

      W duszach zaś mieszka niezwykłe męstwo
      Honor, braterstwo, odwaga lwia
      Do walki pcha, dla sławy i za kraj

    3. Niechaj skrzydła chwały niosą Was
      Rozniecając czarnych szabel blask
      Niczym ogień z nieba spadnie cios
      Znów odmieniając dziejów los

      Niech w sokolim pędzie jazda gna
      Na proporcach tańczy bitwy wiatr
      Jak lawina mknie stukonny grom
      Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią

    4. Choć nieprzyjaciół jak ziarnek maku
      Nasi w ataku bitni jak pieprz
      Ołowiu deszcz strząsają z siebie, precz

      Zacieśniaj szyki, morderczy impet
      Rzeczpospolitej pancerna pięść
      Uderzaj, leć, przynieś na kopiach śmierć

    5. Niechaj skrzydła chwały niosą Was
      Rozniecając czarnych szabel blask
      Niczym ogień z nieba spadnie cios
      Znów odmieniając dziejów los

      Niech w sokolim pędzie jazda gna
      Na proporcach tańczy bitwy wiatr
      Jak lawina mknie stukonny grom
      Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią
    6. Magna Polonia invicta est
      Vivat husaria et vivat rex
      Amor patriae nostra lex
    7. Rozwiń chorągiew i pochyl kopię
      Prowadź wierzchowca w pełnym galopie
      Dziś Twoja dzielność, Twe ideały
      Wyniosą Polskę do nowej chwały

    Juliusz Słowacki 1864,

    1. Nigdy z królami nie będziem w aljansach,
      Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi;
      Bo u Chrystusa my na ordynansach —
      Słudzy Maryi!
    2. Więc choć się spęka świat, i zadrży słońce,
      Chociaż się chmury i morza nasrożą;
      Choćby na smokach wojska latające,
      Nas nie zatrwożą.
    3. Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!
      Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce;
      Wszak póki On był z naszymi ojcami,
      Byli zwycięzce!
    4. Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
      Nie uklękniemy przed mocarzy władzą;
      Wiedząc, że nawet grobowce nas same
      Bogu oddadzą.
    5. Ze skowronkami wstaliśmy do pracy,
      I spać pójdziemy o wieczornej zorzy;
      Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
      I hufiec boży.
    6. Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,
      I szedł na święte kraju werbowanie,
      Ten, de profundis, z ciemnego kurhanu,
      Na trąbę wstanie.
    7. Bóg jest ucieczką i obroną naszą!
      Póki on z nami całe piekła pękną!
      Ani ogniste smoki nas ustraszą,
      Ani ulękną.
    8. Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,
      Ani zhołdują żadne świata hołdy:
      Bo na Chrystusa my poszli werbunek,
      Na jego żołdy. —

    1. Cześć polskiej ziemi, cześć,
      Ojczyźnie naszej cześć,
      Cześć Polsce, cześć !

      Kto się jej synem zwie,
      W kim polska dusza wre,
      Niech stanie w grono te
      Pieśń chwały wznieść. x2
    2. Już nieraz obcy lud,
      Bój przeciw Polsce wiódł,
      Lecz Lach go starł.

      I Polak w Moskwie był,
      I on był groźnym z sił,
      I przed nim czołem bił
      Rosyjski car. x2
    3. Nie chełp się wrogu nasz,
      Choć wojska liczne masz
      Na żołdach swych.

      Do bram Zamościa bież
      Gostyńskich spytaj wież,
      Niech rzekną, jeśli chcesz:
      Kto siedział w nich. x2
    4. Teutonów, Turków znak,
      Starł nasz wolności ptak,
      W kajdany skuł –

      Szwed, Tatar przed nim drży.
      Kto knuje spisek zły,
      Ma o podboju sny,
      Swój kopie dół. x2

    1. Bracia do boju nadszedł czas,
      Trąba wojenna wzywa nas.
      Do boju! Do boju!
      Pospieszajmy wraz!

      Zdradny sąsiad myśl natężył
      Jakby zniszczyć polskie plemię.
      Podbił Polskę, uciemiężył.
      Rwał na części naszą ziemią.

      Refren:
      W mściwą dłoń
      Chwyćmy broń.
      Zniknie moc tyrana.
      Bij, śpiewaj o wolności!
      A przy nas wygrana!
    2. Każdy odważnie czoło staw!
      Idźmy w obronie naszych praw,
      Do boju! Do boju!
      Za świętość naszych praw!

      Srodze przemoc nas gnębiła,
      Podeptano nasze prawa,
      Ojców naszych, nasza sława
      Pośmiewiskiem wrogów była.

      Refren:
      W mściwą dłoń…
    3. Precz stąd tyranie, precz stąd, precz!
      Bracia, wolności wznieśmy miecz.
      Do broni, do broni!
      Za wolność wznieśmy miecz.

      Ufność znikła między nami.
      Nagradzano przeniewierstwa,
      Otaczano nas szpiegami.
      Uprawiano fałsz i zdzierstwa.

      Refren:
      W mściwą dłoń…
    4. Roty najezdników trzeba znieść,
      Polsce odzyskać wolność, cześć
      Do Polski, do Polsce!
      Odzyskać Polsce cześć!

      Polska dotąd jarzmo dźwiga.
      Wróg tam pastwi się bezkarnie
      Jakież serce się nie wzdryga
      Na bezprawia, na męczarnie.

      Refren:
      W mściwą dłoń…

    1. Hej strzelcy wraz! Nad nami Orzeł Biały,
      A przeciw nam śmiertelny stoi wróg.
      Wnet z naszych strzelb piorunne zagrzmią strzały,
      Niech lotem kul kieruje Zbawca Bóg.
      Więc gotuj broń i kulę bij głęboko,
      O ojców grób bagnetów poostrz stal!
      Na odgłos trąb twój sztucer bierz na oko!

      Refren
      Hej, baczność! Cel i w łeb lub w serce pal!
      Hej trąb, hej trąb! Strzelecka trąbko w dal!
      A kłuj, a rąb. I w łeb lub w serce pal!
    2. Wzrósł liściem bór, więc górą wiara strzelcy,
      Masz w ręku broń, a w piersi święty żar,
      Hej Moskwa tu, a nuże tu wisielcy!
      Od naszych kul nie schroni kniaź ni car!
      Raz przecież już zabrzmiały trąbek dźwięki,
      Lśni polska broń jak stalnych kłosów fal,
      Dziś spłacim wam łzy matek i wdów jęki.

      Refren Hej baczność! ...
    3. Chcesz zdurzyć nas, oszukać świat chcesz czule –
      Plujem ci w twarz za morze twoich łask!
      Amnestią twą obwiniem nasze kule,
      Odpowiedź da huk armat, kurków trzask.
      Do Azji precz, potomku Czingis-chana!
      Tam żywioł twój, tam ziemia carskich gal,
      Nie dla cię, nie, krwią polską ziemia zlana.

      Refren Hej baczność! ...
    4. Do Azji precz, tyranie! Tam siej mordy,
      Tam gniazdo twe, tam panuj, tam twój śmieć!
      Tu Polska jest, tu zginiesz i twe hordy,
      Lub naród w pień wymorduj, wysiecz, zgnieć!
      O Boże nasz! O Matko z Jasnej Góry!
      Błogosław nam! Niech korna łza i żal
      Przebłaga Cię, niewoli zedrze sznury!

      Refren Hej baczność! ...
    5. Graj, trąbko, graj, jak grałaś przez wiek cały
      Do marszu tym, co szli do Polski bram.
      Słysz bracie, słysz, minionych lat sygnały
      Sztafety znak z kolei dają nam.
      Więc gotuj broń i kule bij głęboko,
      O ojców grób bagnetów poostrz stal,
      Na odgłos trąb swój sztucer bierz na oko!

      Refren Hej baczność! ...
    6. Bagnetów szturm wolności zdobył szaniec,
      Zwyciężył duch mężnością rąk i nóg,
      Lecz biada, aby zwijać straż u granic, Gdy na przedpolach czyha zdrajca wróg .
      Więc gotuj broń i kule bij głęboko,
      O ojców grób bagnetów poostrz stal,
      Na odgłos trąb swój sztucer bierz na oko!

      Refren Hej baczność! ...
    7. Bałtyku szum, że nasza sprawa święta,
      Od wieków huczy aż po Karpat wał!
      Na bój zaprawia orzeł swe orlęta,
      By porwać je na pierwszy odgłos dział.
      Więc gotuj broń i kule bij głęboko,
      O ojców grób bagnetów poostrz stal,
      Na odgłos trąb swój sztucer bierz na oko!

      Refren Hej baczność! ...

    1. O, Panie, któryś jest na niebie,
      Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
      Wołamy z wszystkich stron do Ciebie
      O polski dach i polską broń.

      Refren:
      O, Boże, skrusz ten miecz,
      Co siekł nasz kraj,
      I wolność Polsce nam
      Przywrócić daj!
      By stał się twierdzą nowej siły
      Nasz dom, nasz dom.
    2. O, usłysz, Panie skargi nasze,
      O, usłysz nasz żałosny śpiew!
      Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu
      Męczeńska do Cię woła krew!
      Refren: O, Boże, skrusz ten miecz...

    1. Polska powstaje, dzwon wolności brzmij
      Sławny despota na swym tronie drży,
      A choć my mu dajmy w skórę,
      Pędźmy za dziesiątą górę!

      Dalej na koń! Dalej na koń!
      Marsz, marsz, marsz, marsz!
    2. Już na północy z naszych kościołów
      Zrobili wrogi stajnie dla wołów,
      Wypędźmy więc te bydlęta,
      Bo nasza jest ziemia święta!

      Dalej na koń! Dalej na koń!
      Marsz, marsz, marsz, marsz!
    3. Na koń! Podole, Litwa, Wołynie,
      A sława Polski niech nie zaginie,
      Za przykładem Krakowianów
      Wypędźmy z Polski gałganów!

      Dalej na koń! Dalej na koń!
      Marsz, marsz, marsz, marsz!
    4. O Ty Najświętsza Królowo Polski
      Wyprawie naszej dodaj nam łaski,
      Abyśmy Ciebie chwalili,
      Z Tobą wiecznie królowali.

      Dalej na koń! Dalej na koń!
      Marsz, marsz, marsz, marsz!

    Autor nieznany

    1. Jeszcze jeden mazur dzisiaj,
      nim poranek świta,
      "Czy pozwoli panna Krzysia?"
      młody ułan pyta.
      I tak długo błaga, prosi,
      boć to w polskiej ziemi:
      W pierwszą parę ją ponosi,
      a sto par za niemi.
      W pierwszą parę ją ponosi,
      a sto par za niemi.
    2. On coś pannie szepce w uszko
      i ostrogą dzwoni,
      Pannie tłucze się serduszko
      i liczko się płoni.
      Cyt, serduszko, nie płoń liczka,
      w czas wojny nawały,
      O pół mili wre potyczka,
      słychać pierwsze strzały.
      O pół mili wre potyczka,
      słychać pierwsze strzały.
    3. Słychać strzały, głos pobudki,
      dalej na koń, hurra!
      Lube dziewczę porzuć smutki,
      dokończym mazura.
      Jeszcze jeden krąg dokoła,
      jeden uścisk bratni,
      Trąbka budzi, na koń woła,
      mazur to ostatni.
      Trąbka budzi, na koń woła,
      mazur to ostatni.

    czerwiec-wrzesień 1877 (na melodię Hannsa Eislera)

      Już sto pięć lat cierpieli
      Pod zaborem Polacy
      Kiedy papież ich wezwał
      Do modlitwy i pracy
      Bo to pola obsiane
      A nie krwi rozlewanie
      Narodowi zapewni
      W ziemi przodków swych trwanie Za miecz wy nie chwytajcie
      Jak rzekł Chrystus Piotrowi
      Lecz się grzechów wyzbądźcie
      Opór stawcie czartowi
      Jak do Narodu dotrą
      Te papieskie wszak słowa,
      Skoro je przekręciła
      Prasy wrogiej nam zmowa, Gdy Anglik pragnie w Polsce
      Krwawe zrobić powstanie
      I zdrajców już opłacił?
      Z Polski nic nie zostanie.
      Niemiec mu kibicuje
      Na Mazowsze ma chrapkę
      A Francuz do tej jatki
      Też przyłoży swą łapkę. Posłał Bóg do Gietrzwałdu
      Pannę Marię w dni zdrady
      By ocaliła Polskę
      Od grożącej zagłady
      Stała Panna Najświętsza
      Na konarze klonowym
      Gdzie Justyna i Basia
      Ją widziały w czas owy Proboszcz kazał się spytać,
      Z czymże do nich przychodzi
      A Maryja po polsku
      Rzekła, o co jej chodzi.
      O Mszy Świętej słuchajcie
      Z nabożeństwem w niedziele
      Wierni bądźcie w małżeństwie
      Wiernie trwajcie w Kościele Trzeźwi bądźcie, mówiła
      I odmawiajcie róźaniec
      Jeśli mnie posłuchacie
      Polska wnet zmartwychwstanie
      Poszła wieść bez komórek
      W Polskę jak błyskawica,
      Że coś ważnego mówi
      Nam Maryja Dziewica Choć milczały gazety
      Mimo brudnych kłamstw dymu
      W dwa miesiące przybyło
      Pół miliona pielgrzymów
      Armie mocarstw czekały
      Wojny pragnąc jak wody
      Ale tu nie ustawał
      Wielki ruch pielgrzymkowy Nie zaczęła się zatem
      Pierwsza wojna światowa
      Pamiętajmy na zawsze
      Jak nas Bóg uratował
      Powróciwszy pielgrzymi
      Pochwycili różaniec
      Broń tę najpotężniejszą
      Wytoczyli na szaniec Bractwa wnet różańcowe
      W każdej wiosce przybyły.
      W polskiej mowie modlitwy
      Wnet się rozprzestrzeniły
      Jak po deszczu wyrosły
      Wszędzie bractwa trzeźwości
      Które utorowały
      Szlak ku niepodległości Bo gdzie zdrowa moralnie,
      Zbożna, trzeźwa rodzina,
      Tam człek Boga poznaje
      I Mu służyć zaczyna
      Służyć swemu bliźniemu
      Krewnym i Narodowi,
      Tylko służby postawa
      Życie w kraju uzdrowi.

    Autorstwo mieszane, m.in. 2 zwrotki Władysław Anczyc

    1. Jeszcze Polska nie zginęła,
      i zginąć nie może,
      bo Ty jesteś sprawiedliwy,
      o Wszechmocny Boże.
      Refren:
      Marsz, marsz Polacy,
      marsz dzielny Narodzie,
      żyć będziemy z własnej pracy
      w ojczystej zagrodzie.
    2. Już was żegnam, niskie strzechy,
      Ojców naszych chatki.
      Już was żegnam, idę w pole,
      Ojcowie i matki.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    3. Już was żegnam, bracia, siostry,
      Krewni, przyjaciele.
      Póki w ręku miecz jest ostry,
      Nie zginie nas wiele.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    4. Marsz przytomnie, śmiało, dzielnie,
      Jako przynależy
      Godnym synom ojców naszych -
      Polaków rycerzy.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    5. Polak pada dla Narodu,
      Dla matki Ojczyzny.
      Chętnie znosi głód i trudy,
      A najczęściej blizny.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    6. Łączmy ramię do ramienia,
      My z wieków Polanie,
      Gdy uderzym wszyscy razem -
      Polska zmartwychwstanie!
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    7. Będą błyszczeć po Rosyi
      Szańców naszych groty
      I staniemy, gdzie Batory
      Rozbijał namioty.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    8. Na nic zda się wark teutoński
      W grodzie Mieczysława
      Przegonimy ich za Odrę
      Wzorem Bolesława
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    9. Na południe od Sudetów
      I za Karpatami
      Będzie przebiegać granica
      Z braćmi Austriakami
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    10. Przepędzimy bezbożników,
      Kacry, bisurmany.
      Król Sobieski nam pokazał,
      Jak pobić pogany.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    11. A gdy nieprzyjaciół naszych
      Dumę poskromimy,
      Kochajmy się, żyjmy razem -
      Nigdy nie zginiemy.
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...
    12. Na królewski dwór zhańbiony
      Wzleci Orlę Białe.
      Hukną działa, jękną dzwony
      Polakom na chwałę!
      Refren: Marsz, marsz Polacy,...

    1. Hasło dziś rozbrzmiewa,
      Hej za broń powstańcy!
      Prusak zdzierać chce sztandary,
      Padają ofiary,
      Hej za broń!
    2. Łańcuch bohaterów
      Z piersi murowany,
      Broni grodu Mieczysława,
      Cześć powstańcom, sława,
      Hej za broń!
    3. Sieką wkoło kule,
      Łamią się bagnety,
      Hej na barykady druhy,
      Marsz powstańcy-zuchy,
      Hej za broń!
    4. Niemca ogień praży,
      Pękają granaty,
      Wielkopolski los się waży,
      Więc wszyscy na straży,
      Hej za broń!
    5. Krwawy bój się toczy,
      Już wróg się poddaje,
      Wielkopolska ze swych mroczy
      Wolna zmartwychwstaje,
      Hej za broń!
    6. Dzielni Poznańczanie
      Pokazali światu,
      Jak Prusaka się wypędza,
      Boso do Heimatu,
      Hej za broń!

    Autor nieznany

    1. Tysiąc dziewięćset dwudziesty
      Rok we krwi skąpany.
      Który chłopiec najzgrabniejszy,
      Do wojska zabrany.
    2. Bo każdego polskie serce
      Do wojska zawiedzie.
      Pozostawi dom, rodzinę
      Gdy ojczyzna w biedzie.
    3. Stają starsi, dzieci, młodzi
      Na Polski wołania.
      Tak jak niegdyś pradziadowie
      Poszli do powstania.
    4. Ciągną na nich bolszewicy
      Znaczą szlak mordami
      Święta Panno z Jasnej Góry
      Wstawiaj się za nami.
    5. Tam nad Wisłą, pod Warszawą
      Wzeszło słońce krwawo,
      Już dowódcy nawołują
      Naprzód chłopcy, żwawo!
    6. Chłopcy piersi nadstawili
      Jak kamienne mury,
      Bolszewicy biją do nich
      Jak grad z czarnej chmury.
    7. Nie puścimy bolszewików
      Przez Polskie Przedmurze
      Choć samotni, bez pomocy
      Powstrzymamy burzę.
    8. Pod Ossowem ksiądz Skorupka
      Ruszył w bój bez broni
      Zamiast szabli, karabinu
      Krzyż Chrystusa w dłoni.
    9. Krzyknął: "Chłopcy! Za Ojczyznę
      I za wiarę w Boga!"
      A żołnierze - ochotnicy
      Ruszyli na wroga.
    10. Pada kapłan, a dokoła
      Giną ochotnicy.
      Lecz bolszewik nie zdobędzie
      Już naszej stolicy.
    11. Ciężkie boje toczył żołnierz,
      Bronił swej wolności.
      Nie oddamy polskiej ziemi,
      Tej naszej świętości.
    12. Nad Wkrą strzały, a znad Wieprza
      Polski bagnet błysnął
      Zapamiętaj bolszewiku
      Co to Cud nad Wisłą!
    13. Płaczą matki za synami
      Panny za chłopcami
      Że ich aż tylu poległo
      W bojach z Moskalami.
    14. Nie płacz matko, nie płacz dziewczę
      Nic się nam nie stało,
      Pokonamy bolszewików
      I wrócimy cało.
    15. Szemrze Wisła, Wkra, Wieprz, Niemen
      O polskich żołnierzach
      Naród modli się za nimi
      W ojczystych pacierzach.

    1. Płomień serca rozpalał mrok
      Stryjski park osłaniał ich.
      Echem grzmiał kamienny bruk,
      listopadem kładł się do nóg!
      I tylko te słowa dwa były pieśnią
      Ich wszystkich snów.
      Wiele serc, wiele rąk
      Jedna myśl i słowa dwa: polski Lwów!

      Biją miasta dzwony: do broni! Do broni!
      Na Ojczyzny zew stają Orlęta.
      Wierne miasto im to pamięta,
      O, Matko żegnaj; nie zatrzymuj mnie...
    2. Nie pytali o walki sens,
      Małą dłonią ściskając broń.
      Wierni tak, młodzi tak
      "Semper fidelis" jak Lwów!
      Łyczakowski powie to grób:
      Biały marmur i prosty krzyż!
      Wiele serc, wiele rąk,
      Jedna myśl i słowa dwa: polski Lwów!

      Biją miasta dzwony: do broni! Do broni!